.

piątek, 15 grudnia 2017

 Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia - czas rodzinnych spotkań, rodzinnego ciepła, miłości, życzliwości a także duchowej refleksji. Niektórzy chętnie sięgają po literaturę opiewającą świątecznym klimatem a jeśli o niej pomyślimy to najprawdopodobniej jako pierwsza nasuwa się "Opowieść wigilijna" Charlesa Dickens’a. Jednak czego być może wielu ludzi nie wie spod pióra tego pisarza wyszły również inne świąteczne historie.

 Trzy lata temu nakładem wydawnictwa Wydawnictwa Zysk i S-ka ukazały się dwie książki z działami Charlesa Dickensa: Opowieści Wigilijne oraz Opowieści Wigilijne. Świerszcz za kominem. Oba tomy łącznie zawierały pięć historii świątecznych historii w tym tę najbardziej rozpoznawalną "Opowieść wigilijną" zwaną "Kolędą prozą". Tego roku wydawnictwo postanowiło wydać kolejny tom z nieznanymi dotąd polskiemu czytelnikowi i dotąd nie publikowanymi w Polsce utworami autora.
 "Opowieści wigilijne. Czym jest dla nas Boże Narodzenie" to tom w którym znajdziemy czternaście opowiadań Dickensa.

 Akcja pierwszego z nich pt "Opowieść o goblinach" dzieje się w czasie świąt Bożego Narodzenia. Jej bohaterem jest Gabriel Grub - samotnik, mężczyzna opryskliwi i gbur, który żywił niechęć do ludzi. Pewnej Wigilii, kiedy zaczynało się już zmierzchać udał się na cmentarz aby dokończyć koć grób. Po drodze na cmentarz dzielił latarką małego chłopca aby nauczyć go iż nie można głośno krzyczeć. Gabriel na cmentarzu zaczął sobie podśpiewywać, na co w odpowiedzi usłyszał czyjś głos, co bardzo go zaniepokoiło. Jego oczom ukazał się dziwny stwór, który jak się okazało był goblinem. Król Goblinów porywa mężczyznę do swojego królestwa, gdzie pokazuje mu przeróżne obrazy. Za ich sprawą nasz bohater tak jak w "Opowieści wigilijnej" przechodzi przemianę i staje się lepszym człowiekiem.

 W "Choince" narrator wspomina swoje Święta z dzieciństwa. W jego opowieści każdy motyw zainspirowany jest prezentami i zabawkami ozdabiającymi tradycyjne bożonarodzeniowe drzewko. W całej opowieści jest wiele wątków od  wspomnień ukochanych świątecznych ozdób i zabawek po przez zmory z dzieciństwa.

 "Czym jest dla nas Boże Narodzenie, gdy dorośniemy?" to zachęta do tego aby z każdym rokiem z większą radością witać Święta Bożego Narodzenia. Niech wraz z upływem lat poszerza się krąg naszych wigilijnych skojarzeń i wspomnień a każde Święta niosą ze sobą kolejną lekcję o której będziemy pamiętać przez lata. To zachęta do tego aby witać nowe, ale jednocześnie pamiętać o tym wszystkim co było - nie wykluczać z pamięci przeszłości, tych którzy odeszli i nosić ich w swoich sercach.

 "Opowieść maluczkiego krewnego". Tytułowy bohater opowiada o swoim życiu. Mówi o tym jak rozpoczyna dzień, wspomina o krewnym - małym Franku z którym łączy go wyjątkowa więź, wuju posiadającym ogromny majątek ale tak skąpym, że żył w ubóstwie, swoim ślubie, małżonce, dzieciach, wspólniku...
Narrator opowieści nie jest bardzo bogaty. Nie posiada sztabek złota czy też wielu posiadłości, gdyż nigdy o to nie zabiegał. Posiada tyle aby wystarczyło mu na godne życie. Mimo posiada o wiele, wiele więcej. Zamek, który posiada zawsze tętni życiem. Tam nikt nie wie co samotność czy też smutek. Zawsze rozbrzmiewają w nim czyjeś głosy: jego dorosłych już dzieci, wnuków, przyjaciół. Jest wesoło i radośnie. Rozbrzmiewają śmiechy, gra muzyka, panuje miłość, spokój, radość i opanowanie. To wszystko sprawia, że chce się przebywać w tym domu - w szczególności w czas jakim jest Boże Narodzenie a następnie Nowy Rok.

 "Opowiadanie dziecięce" to historia podróżnika, który w trakcie swojej podróży na swojej drodze spotyka kolejno: śliczne dziecko proszącego go o zabawę, pięknego chłopca zapraszającego jego do nauki, młodzieńca zachęcającego do kochania, parę małżonków, którzy stali się rodzicami... Z każdą z tych osób przebywał jakiś czas, tak, ze zdążył się z nimi zaprzyjaźnić, jednak każdą z nich tracił - znikała. Na końcu nasz podróżnik spotyka starca z którym wspomina wszystkich swoich przyjaciół, których pokochał.
 W moim odczuciu jest to historia o kolejach ludzkiego życia i przemijaniu. To relacja z podróży naszego życia którą każdy rozpoczyna jako dziecko i beztroskie dzieciństwo, po przez dorosłość i małżeństwo aż po starość. Na każdym etapie swojego życia robimy to co musimy a na końcu zostają piękne wspomnienia.

 "Opowieść uczniaka" w humorystyczny sposób wyjaśnia co dzieje się, gdy jeden z chłopców w szkole nagle staje się instruktorem, a inni chłopcy buntują się przeciwko niemu, aby go sprzedać. Morałem tej historii ma być duch przebaczenia.

"Opowieść niczyja" mówi do jakich tragedii może doprowadzić złe życie, nienawiść, nieporozumienia, zwady oraz kłótnie - to jakie poważne konsekwencje one ze sobą niosą. Każdy jest kimś i każdy zasługuje na uznanie oraz szacunek.

 "Siedmiu ubogich podróżnych" składa się z trzech rozdziałów, które są trzema osobnymi opowieściami między innymi o miłości, trosce o innych, dzieleniu się i tym jak stać się lepszym człowiekiem mimo iż jesteśmy "biednymi podróżnikami". Tutaj również ujawnia się duch Bożego Narodzenia.

 "Ostrokrzew" Historia rozgrywa się w gospodzie. Przygnębiony mężczyzna wierząc, że jego narzeczona jest zakochana w jego najlepszym przyjacielu, postanawia wyemigrować do Ameryki. Podczas pożegnalnej wycieczki do miejsca, w którym się zakochał, ciężkie opady śniegu sprawiają, że na Święta Bożego Narodzenia zostaje w "Oberży pod Ostrokrzewem". Tam słyszy przeróżne historie, rozmawia z ludźmi i ma szansę na odbudowanie relacji ze swoją ukochaną.

 "W wielkim mieście"  to opowieść o człowieku, który w szanowanej dzielnicy zakłada cykr. Jego główną atrakcją był krasnolud Chops, który w pewnym sensie był przez ten cykr zniewolony do czasu, kiedy wygrywa los na loterii i zdobywa tyle pieniędzy aby móc z niego odejść.

 "Pensjonat pani Lirriper" opowiada o niedawno owdowiałej, pani Lirriper, która poświęca cały swój czas i energię, aby zaspokoić potrzeby jej lokatorów. Kiedy jeden z jej domowników umiera podczas porodu, ona i jej dobry przyjaciel, major, decydują się wychować dziecko kobiety jako własne. Opiekują się nim i umilają mu czas snując opowieści o współlokatorach. Wszystko idzie dobrze... dopóki nie usłyszą o ojcu dziecka.
Całość to typowa wiktoriańska melodramatyczna opowieść o niewinnej cnotliwej młodej kobiecie, której życie zostało zrujnowane przez czarującego ale ostatecznie nikczemnego człowieka.

 "Spadek Pani Lirriper" to kontynuacja "Pensjonat pani Lirriper". Pani Lipper zaczyna przyjmować lokatorów aby spłacić dług swojego męża po tym jak zginął w wypadku. Jednocześnie kobieta przez cały czas ma problemy ze swoim szwagrem, który bez przerwy z nią rywalizuje, jednak ostatecznie spór zostaje zażegnany. W między czasie tajemniczy dobroczyńca zostawia spuściznę dla pani Lirriper. Główny przekaz opowieści to przebaczanie ludziom za ich przeszłe błędy.

 "Doktor Margold" tak na prawdę nie jest doktorem - to jego imię otrzymane na cześć lekarza, który przyjął jego poród, nie chcąc w zamian pieniędzy. Mężczyzna z zawodu jest skromnym kupcem. Pewnego dnia traci najpierw córkę a następnie swoją żonę. Jego samotny los odwraca się, gdy adoptuje głuchoniemą dziewczynę, której matka nie żyje, a jej ojczym źle ją traktuje.

 "Mugby Junction" to cykl opowiadań o młodym mężczyźnie, który w trakcie swojej podróży poznaje różnych ludzi i nawiązuje z nimi relację. Zasadniczo uczy się, jak być lepszym członkiem społeczeństwa

 Od strony graficznej książka prezentuje się bardzo ładnie. Twarda oprawa z obwolutą, gruby papier i zdobione ornamentami pierwsze strony rozdziałów w połączeniu z oryginalnymi ilustracjami pochodzącymi z pierwszych wydań tworzą niesamowity klimat. I tylko tej obwoluty chętnie bym się pozbyła - domyślam się, że jej zadaniem jest "zabezpieczenie" książki przed ewentualnym zniszczeniem, jednak czytanie książki z jej dodatkiem dla mnie było i jest niewygodne a obwoluta z czasem sama się niszczy. Całość zdobią oryginalne ryciny (jest ich 8) pochodzące z pierwszych wydań tychże opowiadań

  Opowieści z oryginału przełożył Jerzy Łoziński w kwestii, którego ludzie mają mieszane uczucia (biorąc pod uwagę Jego przekład "Władcy Pierścieni). Nie czytałam tych opowieści w oryginale, więc nie mam możliwości ich ze sobą porównać - jedne opowiadania czytało mi się lepiej i łatwiej a inne trudniej - niejednokrotnie zdanie musiałam przeczytać dwa razy aby zrozumieć jego sens i właściwe przesłanie.
 Problem z nimi jest taki, że do końca nie rozumiem dlaczego niektóre z opowiadań znalazły zyskały miano "opowiadań bożonarodzeniowych", gdyż ani nie mówią o Świętach, ani ich akcja nie rozgrywa się w okresie Świąt, czy nawet zimą... np. taka "Opowieść uczniaka".

  Z drugiej strony wszystkie opowiadania przedstawiają sytuacje społeczną panującą w czasach w których powstawały. Co najważniejsze niosą ze sobą prawdy, które pozostają niezmienne na przestrzeni lat a także skłaniają do głębszych refleksji i zadumy nad ludzkim życiem, własnym postępowaniem, celebrowaniem chwil i tym, czy jest się dobrym człowiekiem a jeśli tak to czy można i jak być lepszym.

Oczywiście ze świątecznych powieści zdecydowanie warto sięgnąć po "Opowieść wigilijną". W domu posiadam dwa egzemplarze tej noweli. Pierwsze wyd. GREG w przekładzie Krystyny Tarnowskiej oraz drugi - wymarzony, który w czerwcu dostałam od Mamy (książka czekała na mnie dwa lata i w ciągu tego czasu jej cenę obniżono o połowę - z kilku został ostatni egzemplarz). Jest to egzemplarz wyd. Buchmann w przekładzie Magdaleny Iwińskiej z klimatycznymi ilustracjami Roberta Ingpena. W tej książce znajduje się również opowiadanie "Choinka" .
Polecam również zbiór opowiadań pt "Opowiadania Bożonarodzeniowe" wyd Media Rodzina o którym pisałam TUTAJ


Na dzisiaj to tyle. Być może przed świętami pojawi się wpis o świątecznej literaturze, którą udało mi się przeczytać i której treść według mnie warto poznać przed świętami, ale nie obiecuję.

Dzisiejszy wpis chciałabym dedykować Ewie z bloga Smakinatalerzu, która zachęciła mnie do publikacji tej recenzji. Dzisiejszy wpis zawdzięczacie właśnie Jej :)
Tym czasem zostawiam Was z prześlicznym aniołkiem, którego dostałam od ważnej dla mnie Osoby. Dziękuję za tak uroczy i osobisty upominek ♥ Zdjęcie aniołka dedykuję Tobie :)

środa, 13 grudnia 2017

zdjęcie
Dzisiejszy wpis został podzielony na dwie części: czytelniczą oraz kulinarną. Po cichu liczę, że nie będziecie zawiedzeni i jeśli nie każdy to chociaż część znajdzie w nim coś dla siebie.
W pierwszej kolejności książka.
Niedawno pisałam Wam o trzech książkach z nazwiskiem księdza Jana Kaczkowskiego, jednak to nie były wszystkie pozycje, które udało mi się przeczytać. Nie chciałam przytłaczać Was ilością książek w jednym wpisie, dlatego z części z nich zrezygnowałam. Dzisiaj nadszedł czas aby o niej opowiedzieć. Mam tutaj na myśli książkę pt "Grunt pod nogami"

„Grunt to twardo stąpać po ziemi, nie przestając patrzeć w niebo. Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później, niż Ci się wydaje.”


Książka to zbiór kazań ks. Jana Kaczkowskiego, w których próbuje przybliżyć nam nie tylko Boga, ale również drugiego człowieka. We wstępie ksiądz Jan mówi o tym, że zawsze był przeciwnikiem wydawania kazań. Uważał to za przejaw pychy, jednak życie zmusiło go do zmiany poglądów. Przeprasza czytelnika za wszystkie banały, które być może w nich znajdziemy - co innego głosić kazania z ambony a co innego spisywać je na papier. Ksiądz swoje kazania zawsze mówił z głowy. Nigdy nie spisywał ich na papier nie tylko ze względu na słaby wzrok ale by w uszach słuchacza brzmieć naturalnie. I to od razu da się poczuć.

Wy też się nie bójcie. Życie jest tak nieprzewidywalne! Za chwilę może się zdarzyć coś, co natychmiast rozwiąże wasze problemy. Trzeba się przygotować do śmierci. Byle godnie i byle sprawnie.

 Choć książka do lekkich nie należy, całość czyta się z niesamowitą lekkością - tak jakbyśmy osobiście wsłuchiwali się w kazania księdza. Wydaje mi się, że to przez szczerość czytanych słów - ksiądz nie jest sztuczny w tym co mówi. Jednocześnie nie znajdziemy tutaj umoralniania, zakazywania, czy nakazywania czegokolwiek. Jest wiele głębokich, pięknych i szczerych przemyśleń o Bogu, bliźnim i miłości do bliźniego, uczciwości, chęci pomocy innym.... o życiu tym jak stawiać czoła przeciwnościom losu i jak podołać temu co niesie z sobą każdy dzień.

 „Nie rozliczajmy innych. Rozliczajmy siebie.”

 To książka niezwykła - zapadająca w pamięć, momentami wzruszająca do łez. Słowa księdza zapadają w pamięć i skłaniają do głębszych refleksji nad swoim życiem. To takie jedne wielkie rekolekcje...
Pod koniec książki umieszczono Drogę Krzyżową, którą możemy rozważać wraz z ks. Janem oraz spowiedź na krawędzi.

 Wiecie, nowotwór pomógł mi uporządkować swoje życie - wyzwolił mnie z lęku, z kompleksów. Już nikt mi nic nie może zrobić. Jestem zupełnie wolnym człowiekiem. Nie życząc wam żadnego nieszczęścia, namawiam was do tego, żebyście nie tkwili w sytuacjach, które was mocno męczą.

Tytuł: Grunt pod nogami | Autor: Joanna Podsadecka | Wydawnictwo: WAM 2017 | Liczba stron: 232 | Oprawa: twarda | Link do książki: https://wydawnictwowam.pl/prod.grunt-pod-nogami.6153.htm?sku=73667

 „Im bardziej ktoś jest inny, im bardziej ktoś jest dziwny, tym bardziej ma twarz Chrystusa.”

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Zdjęcie
 Jakiś czas temu wspominałam, że w moim przypadku kalendarz to coś zbędnego - przynajmniej jeśli chodzi o notowanie, zapisywanie i organizację. Nigdy nie miałam, nie mam i mam nadzieję, że nie będę miała z tym problemów a wszelkie wizyty u lekarza zapisuje w kalendarzu kartkowym - do wyrywania, który leży w kuchni.
 Jednak takie kalendarze można wykorzystać nie tylko do zapisywania dat oraz miejsc spotkań, umówionych wizyt u lekarzy, uroczystości itp. To bardzo dobre "miejsce" to prowadzenia zapisek odnośnie własnych przemyśleń, inspirujących cytatów z książek, filmów lub myśli wybitnych osób a także aby prowadzić "Dziennik wdzięczności".
Źródło
  Co to takiego? Każdego dnia wypisujemy miłe rzeczy za które jesteśmy wdzięczni akurat tego dnia. Nie musi to być drogi prezent, wygrana w totka, los na loterii czy awans... przyjemność sprawiają również mniejsze i z pozoru drobne rzeczy - za nie również powinniśmy dziękować. Jakie? Chociażby to, że się obudziliśmy, że jesteśmy zdrowi, możemy chodzić, tańczyć, śpiewać... Można dziękować za słońce na niebie, śpiew ptaków, dobrą ocenę w szkole/na studiach, pochwałę w pracy, spacer, odgłos deszczu, pierwszy śnieg zimą, spokojny dzień, rodziców i ich bezwarunkową miłość... Mogłabym wymieniać i wymieniać .
 Być może nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale wiele rzeczy sprawia, że życie jest w porządku, fajne, miłe, weselsze, ciekawsze...
  Zdjęcie
  Możemy zacząć dzień od wdzięczności lub wdzięcznością go zakończyć. Jednak ważne jest aby być w tym systematycznym i prowadzić swoje zapiski codziennie. Dodatkowo jeśli chcemy do takiej naszej wdzięczności możemy dopisać, dlaczego jestem wdzięczny oraz jak się z tym czuje. Taka mini refleksja pomaga uświadomić pewne sprawy głębiej, jednak nie jest to konieczne. Warto prowadzić takie zapiski, gdyż z czasem pomagają optymistyczniej patrzeć na świat a my sami zauważamy, że z biegiem czasu "rzeczy" za które jesteśmy wdzięczni jest coraz więcej.
Zdjęcie
  Do prowadzenia dzienniczka można przeznaczyć mały notes, aby częściej mieć go przy sobie np. w torebce, większy zeszyt, który możemy przechowywać w szufladzie lub na stoliku w sypialni, koło naszego łóżka. Można wykorzystać do tego również większy bądź mniejszy kalendarz a także nasze wdzięczności zapisywać na kolorowych karteczkach, które potem poukładamy w ozdobnym pudełeczku i wrzucimy do puszki lub słoika. Możliwości jest wiele - wszystko zależy od tego, która z form najbardziej przypadnie Wam do gustu i okaże się najwygodniejsza.
Zdjęcie
  Kilka lat temu prowadziłam taki Dziennik Wdzięczności. Wykorzystałam do tego kupiony na wyprzedaży w Tesco notesik formatu B5, którego obłożyłam w uszytą ze ściereczki kuchennej okładkę a kartki ozdabiałam moimi rysunkami (rysować nie potrafię).
  Już mniej więcej po upływie trzech, może czterech miesięcy zauważyłam znaczną poprawę w moim sposobie patrzenia na świat, podejścia do niego i ogólnym samopoczuciu. Byłam szczęśliwsza, częściej się uśmiechałam, z góry nie zakładałam, że coś się nie uda. Dodatkowo taki dziennik przynosił poczucie satysfakcji i zadowolenia nawet po najbardziej koszmarnych dniach, kiedy wszystko się sypało a ja zaczęłam doceniać i dostrzegać to czego nie widziałam wcześniej. Na taki a nie inny obrót sytuacji miało wpływ "coś" jeszcze, jednak nie będę o tym pisać, gdyż to zbyt osobiste.
Zdjęcie
  Codziennie praktykowanie wdzięczności od początku nie sprawiało mi nawet najmniejszych problemów. Zawsze miałam czas aby na spokojnie usiąść, pomyśleć i odnotować miłe chwile - niejednokrotnie chciałam zapisać ich więcej niż tylko trzy (gdzieś przeczytałam, że powinno wypisywać się minimum trzy rzeczy), ale pozostałam przy trzech. Kiedy wypełniłam swój notes uznałam, że jego kontynuacja nie ma już sensu. Dziennik spełnił swoje zadanie a ja wspomnienia oraz swoje wdzięczności mogę i będę zapisywać w formie Pamiętnika. Mimo tego z sentymentem do niego wracałam i nadal wracam. Lubię przypominać sobie te chwile i małe-wielkie wdzięczności :)
Zdjęcie
 Kiedy będąc w księgarni zobaczyłam mały, niepozornie wyglądający kalendarz z różową okładką, mimo iż nie lubię tego koloru (wbrew temu co mówią nie kojarzy mi się z kobiecością), pomyślałam, że chciałabym wrócić do zapisywania moich wdzięczności a kalendarz byłby dobrym miejscem, gdzie mogłabym to wszystko notować.

  Autorem "Kalendarza Bóg w wielkim mieście" jest Katarzyna Olubińska autorka książki o tym samym tytule. Jedną z jego zalet jest z pewnością niewielki format, grubość i lekkość, dzięki czemu zmieści się w niejednej torebce (a także plecaczku i torbie). Jego okładka jest usztywniana w delikatnych barwach, dodatkowo posiada on różową tasiemkę do zaznaczania stron a także gumkę, która zabezpiecza kalendarz przed niespodziewanym otwarciem i zniszczeniem w torbie.

  Przed rozpoczęciem każdej z pór roku umieszczono krótki wpis pani Katarzyny np. odnośnie wiosny oraz stronę z miejscem na własne notatki dotyczące tej pory roku. Dodatkowo na początku każdego miesiąca oraz każdego tygodnia przeczytamy przemyślenia autorki, które mogą skłonić nas do refleksji. 
 Miejscami znajdziemy przerywniki z motywem kwiatowym w kolorach niebiesko- zielonych.

  Kalendarz ma podział tygodniowy: z lewej strony umieszczono umieszczono cały tydzień z odrobiną miejsca, natomiast po prawej kartkę w linię na nasze zapiski. Warto zaznaczyć, że przy każdym dniu znajdziemy nie tylko informację o imieninach ale również adresy biblijne liturgii słowa przewidzianej na dany dzień oraz adnotację o niektórych uroczystościach.
 Na końcu kalendarza zamieszczono kilka stron w cienką linię na notatki własne.

  Jeśli chodzi o sam układ kalendarza to mimo iż nie ma tutaj za wiele miejsca na zapiski, mnie do Dzienniczka Wdzięczności w zupełności to wystarczy. Postanowiłam, że przy każdym dniu będę zapisywać co się wydarzyło (w jednym, dwóch zdaniach), a na sąsiedniej stronie wypiszę listę rzeczy, za które jestem wdzięczna. Dzięki temu będę mieć dzienniczek wdzięczności oraz pamiętnik w jednym a jeśli będę czuła potrzebę aby zapisać coś więcej zrobię to w swoim pamiętniku.

 Podoba się Wam recenzowany kalendarz a może wolicie notes? Co sądzicie o takim praktykowaniu wdzięczności? Robicie to a może dopiero macie zamiar? Może zaczniecie od przyszłego roku albo już dziś? Dzięki temu zobaczycie, że jest dużo rzeczy za które warto i można dziękować :)

 Kalendarz możecie kupić w księgarniach a także bezpośrednio u wydawcy. Jest też możliwość zakupu kompletu książka, notes i kubek.
https://wydawnictwowam.pl/prod.kalendarz-bog-w-wielkim-miescie.10200.htm?sku=77403

Notatnik do zakupienia na stronie wydawnictwa. Jest on ekologiczny.
https://wydawnictwowam.pl/prod.notatnik-ugryz-sie-w-jezyk.6211.htm?sku

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 267


Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Tu kupisz ksiażki tekst alternatywny