.

piątek, 25 maja 2018


 Od jakiegoś czasu na blogu pojawiają się recenzje książek. Najczęściej są to pozycje baśniowe, związane z legendami, ludowymi przekazami oraz poezja. Nie oznacza to, że czytam tylko i wyłącznie baśniowe pozycje, bo tak nie jest. Sięgam po książki różnych gatunków w tym klasykę o której tutaj piszę i dzisiaj o jednym z takich klasyków chciałabym również chciałabym opowiedzieć. Klasyk który przeczytałam ze względu na moją Mamę i jej polecenie.

 "Wojna i pokój" to powieść rosyjskiego pisarza Lwa Tołstoja, pisana w latach 1863–1869, często uznawana za rosyjską epopeję narodową. Tytuł powieści jest związany z fabułą i podziałem na części pokojową (tomy I–II) i wojenną (tomy III–IV)..
 Jej treść nie należy do najłatwiejszych i najlżejszych i nie chodzi o sam język ale o fabułę i wątki, które porusza. Tołstoj zainspirowany historią swych dziadków stworzył historię dość skomplikowaną i niezwykle złożoną, bogatą w wiele wątków. Nie tylko opowiedział losy obywateli Cesarstwa Rosyjskiego w czasach wojen napoleońskich ale jednocześnie szczegółowo i bardzo dokładnie przedstawił obraz społeczeństwa rosyjskiego tamtejszych czasów.

 Zacznę od zalet i będę oceniać całą powieść a nie tylko dwa pierwsze tomy.
 W całej czterotomowej powieści znajdziemy tradycyjny model rodziny i przykładnych mężów jak i kobieciarzy, których wabiła uroda młodych kobiet. Matki, żony, kochanki, panny, nieposłuszne córki i kobiety, które nie bacząc na konsekwencje brały to co chciały. Arogancka arystokracja, dumna lecz zubożała szlachta, właściciele ziemscy, hulacy i awanturnicy, żołnierze i ich dowódcy. To jak wyglądało ich życie codzienne, romanse, spiski, zdrady..
 W tych opisach rewelacyjnie widać jak świetnym obserwatorem ludzkich zachowań był autor - tak znakomicie przełożyć to wszystko na bohaterów powieści jest sztuką.
 Nie brakuje tutaj również opisów batalii, płonącej Moskwy, czy masonerskich misteriów wtajemniczenia ale to już tytuł mówi sam za siebie - wszakże to "Wojna i pokój". To wszystko na tle ważnych wydarzeń historycznych Rosji. Ale...

  Według mnie na klasykę musi przyjść odpowiedni czas, miejsce i pora. W zależności od naszego wieku, etapu w życiu, przeżyć, doświadczeń i nastroju tę samą powieść odbierzemy zupełnie inaczej. Dostrzeżemy inne wartości, zalety, wady, przesłanie...
 W tej chwili do końca nie wiem jak powinnam ocenić tę powieść. Na ten czas nie zostałam zauroczona jej treścią. Obeszło się bez zachwytów, ale też czasu z nią spędzonego nie uważam za stracony.
 Już tłumaczę dlaczego.
 Nigdy nie lubiłam, nie lubię i nie wiem, czy polubię opisy walk i bitew, jednak tutaj aż tak bardzo mi one nie przeszkadzały - były do zniesienia. Natomiast irytowały mnie dość częste Tołstojowskie wstawki historiozoficzne i to jaką formę przybrały. Pogląd, który można streścić jednym zdaniem, zostaje objaśniony w kilku rozdziałach - jak dla mnie zbyt drobiazgowo i szczegółowo. Dodatkowo miałam wrażenie, że myśli te zazwyczaj są takie same lub bardzo do siebie podobne - według mnie więcej w nich infantylizmu niż świeżości i odkrywczości. Z drugiej strony to co jednych męczy i nudzi, innych może zachwycić.

 Ponadto w trakcie lektury kilkukrotnie natrafiłam na fragmenty, które można odebrać jako niechęć autora do Polaków np. niekorzystne przedstawienie Adama Czartoryskiego, który był przyjacielem i wysokim urzędnikiem cesarza Aleksandra, czy też katolików a szczególnie jezuitów, którzy próbowali mamić Helenę Bezuchow rozwodem.
 Nie spodobało mi się również to w jaki sposób autor przedstawił kobiety - jako proste, wystraszone, bogobojne, kierujące się sercem (a nie rozumem, bo jego chyba nie posiadają) i nieogarnięte życiowo istotki, których centrum świata stanowi ich mąż.
 Nie da się również ukryć przejawów anarchistycznych w poglądach autora, które ciągle przewijają i przebijają się przez treść powieści. Napoleon, który zapisał się w historii jako genialny strateg został przedstawiony jako głupiec i figurant, który nie potrafi dowodzić wojskami, z kolei Kutuzow - nieudacznik.
 Tołstoj jakby chciał przekonać czytelnika do swoich poglądów między innymi tych dotyczących przypadkowości losów państw, co tylko potwierdzają jego długie i nudne filozoficzne wywody. To tak jakby autor nie był humanistą a szowinistą. Tołstoj przedstawił tutaj swoją wykładnie rozumienia procesu dziejowego.

 Niemniej czasu z tą powieścią nie uważam za stracony. Cieszę się, że postanowiłam i udało mi się ją przeczytać. To była bardzo dobra i słuszna decyzja... naprawdę. Powieść jak wiele posiada swoje wady ale i również zalety o których już napisałam napisałam w drugim akapicie i tam Was odsyłam. Warto przeczytać - wszakże to klasyka światowa. Nie na siłę i wbrew sobie, ale wówczas kiedy przyjdzie nam na to ochota. Nawet jeśli mielibyśmy czytać ją miesiąc lub dwa. Sama za jakiś czas z pewnością do niej wrócę.... Chcę do niej wrócić aby przekonać się jak ją odbiorę (całość a nie tylko dwa pierwsze tomu), dlatego w tej chwili nie będę wystawiać jej oceny. Was zachęcam do tego aby sięgnąć po tę powieść.
 
 Wydane przez Zysk i S-ka dzieło zachwyca swoją starannością. W książce umieszczono dwa pierwsze tomy opisujące czasy pokoju - wydane na kremowym papierze i w piękniej oprawie. Okładka jest twarda w czarnej obwolucie z ornamentem kwietnym. Kiedy ją ściągniemy zauważymy, że okładka przypomina półpłócienną niczym stare wolumina sprzed lat, te z zakurzonych bibliotek... Prawdziwa perełka kolekcjonerska. 

Tytuł: Wojna i pokój. Tom I i II | Autor: Lew Tołstoj |Wydawnictwo: Zysk S-ka | Okładka: twarda | Liczba stron: 820 

Bardzo stary przepis. Jako samodzielne danie, przekąska lub dodatek.

Składniki
ryż
mrożona fasolka szparagowa
pieprz ziołowy
pieprz cayenne
prażony sezam

Danie można przygotować na dwa sposoby:
Pierwszy - Fasolkę szparagową kroimy na mniejsze kawałki a ryż wysypujemy z woreczków. W garnku zagotowujemy wodę, solimy po czym wrzucamy ryż z fasolką. Gotujemy aż ryż i warzywa będą miękkie i doprawiamy do smaku. Przekładamy do miseczki lub na talerze i posypujemy prażonym sezamem.
Drugi - ryż i fasolkę gotujemy oddzielnie, następnie doprawiamy do smaku i posypujemy sezamem.

Tagi: książki
09:00, ervisha
Link Komentarze (38) »
środa, 23 maja 2018

 


  Zdaję sobie sprawę, że z tą książką nie wpisałam się w przepiękną, wiosenną, majową pogodę za oknem ale poczułam, że muszę o niej napisać. Ilustracje, które kojarzą mi się z czasami moich prababć i babć, przypominają mi stare pocztówki świąteczne oglądane w internecie, ilustracje książek z antykwariatów mają w sobie wyjątkowy klimat... są niezwykłe, pełne przepięknych szczegółów i na swój sposób magiczne - przepiękne. 
  Chciałam je Wam pokazać a przy okazji opowiedzieć o tej niepozornej książeczce. Być może dla niektórych z Was będzie to powrót do dzieciństwa lub powrócą Wasze wspomnienia z dzieciństwa.

 „Przygoda Marlenki” to pierwsza (napisana w 1905 r.) książka Sibylle von Olfers,której twórczość trafia w ręce polskiego czytelnika dzięki wydawnictwu Przygotowalnia i takim książeczkom jak „Dzieci korzeni” oraz „Wietrzyk”.  
  Opowiada o Marlence, która wyruszyła z roztańczonymi śnieżynkami do  krainy i lodowego zamku Królowej Zimy. Tam razem ze śnieżynkami przechadza się błyszczącym ogrodzie iskrzących krzewów i przezroczystych kwiatów a także bierze udział w urodzinowej uczcie małej księżniczki. A  musicie wiedzieć, że to dość "niezwykła" impreza. W menu lodowe tabliczki białej czekolady i herbata a w roli kelnerów - bałwanki. Jednak tańce i dobra zabawa sprawiają, że dziewczynka opada z sił i z utęsknieniem wraca do domu, do stęsknionej mamy.

  To bardzo prosta, lekka lecz przyjemna wierszowana opowieść kierowana do dzieci, jednak chwyci za serducho również niejednego dorosłego. Autorce udało się nie tylko ukazać moc dziecięcej wyobraźni ale również przedstawić piękno świata i zimowego krajobrazu:  błyszczących płatków śniegu, połyskujących sopli, skrzącego szronu na gałęziach drzew  a także małego, wesołego wietrzyka.
 Przepiękne i klimatyczne ilustracje dodają całości magicznego wyrazu a także klimatu. Odcienie błękitu, niebieskiego i bieli... sople lodu, tańczące na wietrze małe śnieżynki, chrzęszczący pod stopami śnieg... Najprawdopodobniej to widziała i tak czuła się Marlenka... Przez chwilę ja również tak się poczułam.

„Opowiada Marlenka o płatkach – jak żywych,
o Królowej Zimy i małej królewnie…
Myślisz, że to bajka? Że to niemożliwe?
Sam do śnieżnej krainy trafisz kiedyś pewnie!”


  Wietrzyk to opowieść Sibylle von Olfers napisana ponad 100 lat temu bo w 1910 roku. Opowieść o niezwykłej przyjaźni Janka i... Wietrzyka. Wietrzyk jak to wietrzyk - nie może usiedzieć na miejscu i ciągle pędzi przed siebie. A Janek? Razem z nim pędzi przez zbliżającą się jesień i korzysta, że ten jest taki żywy i ruchliwy. Bo Wietrzyk mimo iż ma towarzysza nie zamierza zwolnić choć na chwilę - a to zrzuci jabłko w sadzie, swoim podmuchem pchnie papierową łódkę na jeziorze, porozwiewa liście w lesie tak, że tańczą niczym zaczarowane...
Wspaniała i niezapomniana przygoda i doświadczenie... Piękna wizja jesieni, jej uroków i tego jak wraz z nią świat stopniowo się zmienia.

  Książka otwiera przed czytelnikiem cudowny, magiczny i baśniowy świat przyrody i obcującego z nią dziecka. Przy pomocy prostych symboli i uczłowieczenia zjawisk a także części przyrody (wiatr jako osoba, owoce dzikiej róży i liście przedstawione jako dzieci) nie tylko lepiej zaznajamia dzieci z jesienią i wszystkim co z nią związane. Pokazuje również istotę wiatru, którego mimo iż nie dostrzegamy, czujemy. A właściwie to czujemy i słyszymy jego skutki: spadające liście i uginające się gałęzie drzew, unoszące się w powietrzu pyłki, płatki kwiatów, "buczenie"...
  Pokazuje również to, że można świetnie spędzać czas bez tych wszystkich gadżetów XXI wieku: telefonów komórkowych, laptopów, smartofnów, gier komputerowych.... Nie w domu a na świeżym powietrzu. Wystarczą tylko chęci i wyobraźnia.

  Zarówno "Marlenka" jak i "Wietrzyk" zostały bardzo starannie wydane.  Płócienne grzbiety ze srebrnymi literami, twarde i aksamitne w dotyku okładki a do tego dobrej jakości papier oraz piękne i klimatyczne akwarelowe ilustracje. Obrazy delikatne, baśniowe, pełne motywów florystycznych, z wyraźnym odbiciem epoki... Wyjątkowe i niezwykłe - uruchamiające wyobraźnię. 
  A Sibylle von Olfers? Można powiedzieć, że to taka nasza-polska Maria Konopnicka. Nie tylko pisała z miłości i pasji ale również ilustrowała swoje książki (była pisarką po ojcu i dziadkach a malarką z wykształcenia).

  Polecam nie tylko jako prezent dla młodszego rodzeństwa, kuzynostwa, małego "szkraba" w rodzinie ale również samego siebie. To cudowna podróż do beztroskiego świata dzieciństwa, kiedy czas najlepiej spędzało się na świeżym powietrzu.
  Świata wyobraźni w którym wszystko jest możliwe, takiego kiedy do zabawy wystarczyła wyobraźnia... W takim świecie zwykły kijek, czy patyk znaleziony na podwórku, łące, czy w parku nabierał zupełnie innego znaczenia.

Nigdy jakoś szczególnie nie przepadałam za ryżem - zawsze wolałam kasze. Tak naprawdę to nie spodziewałam się, że jakiś przepis z jego udziałem pojawi się tutaj na blogu. Jednak musiałam wysprzątać szafki i lodówkę i oto jest - lekkie risotto pomidorowe

Składniki
1/2 woreczka ryżu
1  papryka (u mnie zielona)
2-3 czubate łyżeczki koncentratu pomidorowego
1/2 łyżeczki pieprzu cayenne (dajcie mniej jeśli nie lubicie mocno pikantnych)
pieprz ziołowy
ew. wędzona czerwona papryka
koperek

Paprykę myjemy, oczyszczamy i kroimy w kostkę.
Ryż gotujemy w osolonej wodzie 5 minut krócej niż jest to napisane na opakowaniu, po czym wrzucamy paprykę, ew. uzupełniamy odrobiny wody i gotujemy jeszcze przez 5 minut.
Na końcu (cały czas trzymając garnek na gazie) dodajemy koncentrat pomidorowy oraz przyprawy do smaku i dokładnie mieszamy aż koncentrat się rozpuści (zawsze dolewam trochę wody by łatwiej było rozmieszać koncentrat).
Gotowe danie przekładamy na talerze i ew. posypujemy koperkiem.
Smacznego

poniedziałek, 21 maja 2018


źródło

Nosiłaś mnie pod sercem przez 9 miesięcy - mówiłaś, opowiadałaś historię, głaskałaś, mimo iż nie było mnie jeszcze na świecie.
Rodziłaś mnie w bólu i ze łzami w oczach a kiedy usłyszałaś pierwszy płacz, łzy te stawały się łzami szczęścia.
Czule tuliłaś mnie do snu a kiedy w nocy płakałam zawsze wstawałaś...
Karmiłaś, kołysałaś, przytulałaś, przewijałaś... byłaś na każdy jęk, nawet najmniejsze kwilenie. Zawsze z miłością, sercem, radością i niekiedy uśmiechem.
Kiedy zachorowałam przy moim boku czuwałaś - nie opuściłaś mnie na krok... 
Zawsze czujna, gotowa do działania, tego by jak lwica stanąć w obronie tego co najcenniejsze.

To Twoje ręce przyniosły mnie na świat, to Twoje ręce układały w kołysce, tuliły, przewijały, doglądały...
To Twoje ręce uczyły chodzić, siadać, poprawnie trzymać łyżkę w dłoni, jeść...
To Ty nauczyłaś rozróżniać co dobre jest a co złe, przekazałaś całą swoją wiedzę, prawdy życiowe
Uczyłaś życia, tego jak żyć a jak nie
Tyle ciepła i miłości podarowałaś, znosiłaś humorki i nic nie powiedziałaś - po prostu milczałaś.
To kim jestem i gdzie teraz jestem zawdzięczam między innymi Tobie Mamo..
Kochałaś i kochasz zawsze, w każdej sytuacji i o każdej porze... bezwarunkowo, bez względu na wszystko, całym sercem, zawsze...
tekst własny

 
 Mama
. Osoba, która dała nam życie, obdarzyła ciepłem i opieką. Nauczyła jak odróżniać dobro od zła, podejmować słuszne decyzje, co to troska, szacunek, tolerancja, cierpliwość miłość bezinteresowna... 
 To Ona nigdy nie podcina skrzydeł. Całym sercem zaangażowana w kształtowanie naszego charakteru, tego kim jesteśmy teraz i co możemy osiągnąć.
Uczy`odwagi, niezależności i walki o swoje. Jak być całkowicie oddanym rodzinie i jaką ona stanowi wartość - jak jest cenna i ważna...
 W dorosłym życiu akceptuje nasze wybory ale i ostrzega dając możliwość popełniania własnych błędów.
Raz jest Wróżką zębuszką podkładającą grosik pod poduszkę, innym razem Świętym Mikołajem, czarodziejką, najwspanialszym bajarzem... Ale również najlepszym nauczycielem, mądrą bibliotekarką a kiedy przyjdzie taka potrzeba pielęgniarką i lekarzem.
 Jest zawsze, w każdej sytuacji i o każdej porze gotowa na to by zadziałaś, pomóc, doradzić, wesprzeć...
 Kocha, szanuje, doradza, wspiera... Jest... Mama
 Mama - życie, bezwarunkowa miłość, bezpieczeństwo, radość, troska, czułość, wsparcie ale również tęsknota...
 
 Nakładem Media Rodzina ukazała się publikacja niezwykła. Mama to książka Hélene Delforge z ilustracjami Quentin Gréban - kolekcja portretów matek z różnych epok i stron świata. Barwne, nostalgiczne a niekiedy i wzruszające obrazy Matek opatrzone poetyckimi tekstami, ukazują obrazy wspomnień z dzieciństwa takie jak niechęć do brokułów jak również refleksje mamy o poczęciu swojego dziecka, tego jak powoli "rosło" ono w jej brzuchu, jak stopniowo dorasta, zostaje wychowywane, co lubi a czego nie...  to również obawy matki odnośnie tego jak będzie wyglądała ich przyszłość w tym również ta w której nie ma ojca, jakie niebezpieczeństwa czyhają na jej nowo narodzone a także dorastające dziecko a także  miłość i ogromna nie rozerwalna więź, która łączy matkę i jej dziecko oraz ból i tęsknota po jego stracie...

Skarbie mój,
klejnocie,
mój cudzie.
Pozostań w cieple, w twierdzy moich ramion.
Choć przez kilka lat
niech ci nie grozi ten świat.

    
 Teksty piękne, nostalgiczne i wzruszające. Niby proste i banalne ale jednocześnie mądre, chwytające ze serce i mogące wywołać łzy wzruszenia... Nie jestem Matką i nieprędko nią zostanę, ale czytając umieszczone w książce słowa, które są niczym poezja (bez rymów ale piękna, głęboka, urzekająca) i oglądając towarzyszące im ilustracje niejednokrotnie ściskało mnie za serce a w oczach pojawiły się łzy.
 Nawet teraz czuję wyjątkowość tej książki i mimo iż przeczytałam ją już jakiś czas temu, do tej pory jestem pod wrażeniem jej przesłania. Ciężko jest mi zebrać myśli, napisać coś więcej i z sensem, ponieważ myśli ugrzęzły mi w głowie a słowa w gardle. Ciężko wyrazić ile w tej książce jest mądrości, ciepła, wzruszenia... Jaka jest wyjątkowa mimo iż to tylko 64 strony. Niewielka rozmiarem ale przeogromna treścią. Piękna w swojej prostocie - niezwykła.... piszę szczerze i prosto z serca.
  
  "Mama" to wspaniała i wzruszająca książka, która idealnie sprawdzi się jako prezent nie tylko z okazji Dnia Mamy. To piękna książka dla każdej kobiety bez względu na to, czy jest mamą, dopiero nią będzie, czy chciałaby zostać. Prawdziwe arcydzieło.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 286


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę tekst alternatywny