.

poniedziałek, 16 października 2017


 Słońce przeszło już na tę stronę Nilu i zniżyło się nad pustynią tonąc w złotych i purpurowych zorzach płonących po zachodniej stronie nieba. Powietrze tak było przesycone różowym blaskiem, że oczy mrużyły się od jego zbytku. Pola przybrały odcień liliowy, a natomiast odlegle wzgórza, odrzynające się twardo na tle zórz miały barwę czystego ametystu. Świat tracił cechy rzeczywistości i zdawał się być jedną grą za ziemskich świateł.

 Afryka, pustynia, oaza, karawana, wielbłądy....  "W pustyni i w puszczy". Moje pierwsze spotkanie z powieścią miało miejsce w V klasie szkoły podstawowej, kiedy omawialiśmy ją jako lekturę szkolną. Wspominam ją bez większych emocji. Przyznam, że czytanie szło mi bardzo powoli, ale pomijając wszystkie opisy przyrody i zjawisk atmosferycznych (a była ich cała masa), treść nie należała do najgorszych - miejscami na prawdę była ciekawa. Kilkukrotnie oglądałam film w "Pustyni i w puszczy" z 1973 roku i chyba dwa razy z 2001 roku (według mnie pierwszy film jest dokładniejszy i bardziej trzymający w napięciu), jednak powieść to co zupełnie innego - postanowiłam wrócić do niej po latach.

 film z 1973 roku
  Powieść początkowo była publikowana w odcinkach w dzienniku „Kurier Warszawski” (w latach w latach 1910–1911). Została wydana w 1911 roku w Warszawie nakładem wydawnictwa „Gebethner i Wolff" i przełożona na 21 języków (1985). Szybko została okrzyknięta międzynarodowym bestsellerem i jedną z najlepszych powieści przygodowych dla młodzieży.
 Jej treść opowiada o przygodach 14-letniego Stasia Tarkowskiego i jego przyjaciółki 8-letniej Nel Rawlison, którzy uciekając z rąk porywaczy, szukają drogi do domu pośród groźniej afrykańskiej przygody.
  Obserwujemy ich zmagania z niesprzyjającym klimatem, spotkania z dzikimi zwierzętami, groźnymi dla życia chorobami a także nie zawsze przyjaźnie nastawionymi tubylcami. Patrzymy na to jak Staś z 14-letniego chłopca - jeszcze dziecka, raptownie musiał stać się dorosłym mężczyzną a także opiekuńczym bratem, dla małej Nel. Obserwujemy jak jeszcze bardziej zacieśnia się miedzy nimi więź, jednocześnie mając możliwość poznać Afrykę, jej tubylców i panujące tam zwyczaje.

 film z 1973 roku
  Powieść przybliża czytelnikowi arabskie miasta, miasteczka, wioski a także Afrykę - to kopalnia wiedzy o tamtejszej pogodzie, faunie, florze, tradycjach, wierzeniach i kulturze egzotycznych plemion. Zdaje sobie sprawę z tego, że powieść była pisana dawno i od tamtego czasu coś mogło ulec zmianie, ale wydaje mi się, że sporo informacji nadal jest aktualnych.

  Nie będę Was oszukiwać, że lektura dużej ilości, czasem przydługich opisów przyrody szła mi jak po maśle, bo tak nie było - jednocześnie nie była męczarnią. Zauważyłam, że teraz nie były one (aż tak) nużące jak wtedy, kiedy byłam w V klasie. Nie przeszkadzały mi i nie miałam ochoty je pominąć - wręcz przeciwnie.... wszystkie pomagały lepiej wyobrazić sobie krajobraz Afryki. To nic, że Czarny Ląd razem z Panem Cejrowskim lub Martyną Wojciechowską możemy "zwiedzić" w telewizji. Telewizja nie daje możliwości przeżywać powieści, wtopić się w nią, utożsamić... oglądając tego typu programy nie zobaczymy miejsc w których byli bohaterowie powieści, nie przeżyjemy tych samych przygód co oni. To zupełnie co innego...

 film z 2001 roku
  Jeszcze na chwilę wrócę do bohaterów... wspominałam o tym, że bohaterowie musieli szybko dojrzeć a w szczególności Staś. Pamiętam, że kiedy oglądałam ekranizację powieści i obserwowałam zachowanie Stasia, miałam wrażenie, że jest o wiele starszy. W moich oczach często zachowywał się nie jak 14-latek a 18-19-latek. W trakcie lektury miałam takie same odczucia. Podziwiam jego postawę, to jak wielokrotnie wykazywał się odwagą, ale czasem trudno było uwierzyć (nawet się nie chciało), że właśnie tak zachowałaby się osoba w jego wieku. Według mnie autor troszkę przesadził z jego dorosłością - w pewnych sytuacjach nastolatek, praktycznie jeszcze dziecko zachowałby się inaczej. Ponadto chłopiec przy każdej możliwej okazji, chciał wszystkim zaimponować jaki to on nie jest dzielny i odważny - ta jego zarozumiałość i zuchwalstwo trochę irytowały.
  Nel również nie pozostawała bez winy i troszkę mnie drażniła. Rozumiem, że miała 8 lat, ale jak dla mnie była zbyt dobra, krucha, filigranowa i idealna. Taki prawdziwy "aniołeczek" do tego niezaradny (Staś musiał ratować ja z każdej opresji) - w moich oczach psychicznie młodsza jak na 8-latkę. W tym wypadku "równowaga" została nieco zachwiana.

 film z 2001 roku
  Powieść mimo iż nie należy do najlżejszych uważam za udaną i ciekawą. Według mnie ze względu na dość "ciężki" styl autora i wątki które porusza (między innymi polityczne) dla IV-V klasy może być trudna w odbiorze a przydługawe opisy przyrody, dodatkowo mogą zniechęcić do lektury. Jako dorosła już osoba uważam ją za dobrą, chociaż nie idealną (z Sienkiewicza nadal uwielbiam "Quo Vadis").
  Przez treść oprócz przygód bohaterów i licznych opisów Afryki, które pomogą przenieść się w tamten region, uświadamia wiele spraw: pokazuje ile w ludziach było uprzedzeń religijnych, jak "wielcy panowie" traktowali swoje sługi, mimo iż ci oddawali swoje serce panu. A przecież spotykamy się z tym po dzień dzisiejszy.
   Ponadto z powieści wypływa również ważny morał... dla mnie dość wyraźny. A dokładnie wiara dzieci w ich powrót do domu. Co by się nie działo, co by ich nie spotkało i ile by nie miała trwać ich podróż, nigdy nie przestawały wierzyć w to, że dotrą do celu.
  Powieść pokazuje i uczy, że zawsze trzeba wierzyć w siebie i swoje możliwości - nigdy nie nie można się poddawać, bo jeśli się czegoś pragnie całym sercem i podąża ku temu, to można ten cel zrealizować.

 Wydawnictwo Zielona Sowa w ramach serii Literatura Klasyczna kierowanej głównie do młodzieży oferuje wydanie "W pustyni i w puszczy" w przyjaznej dla oka i wpadającej w oko szacie graficznej. Na twardą w odcieniach pomarańczy i żółci okładce z widniejącym cieniem dzieci oraz wielbłąda podążających po pustyni w tle zachodzącego słońca, ciężko nie zwrócić uwagi z księgarskiej półki. Z kolei w środku mamy gruby, biały i laminowany papier (taki śliski), który następnie zszyto białymi nićmi.

 Każdy rozdział został ładnie wyszczególniony - zdobi go tematyczny rysunek, nawiązujący akurat do tego o czym będzie mowa w danym rozdziale. Co kilka kartek można znaleźć całostronicowe ilustracje autorstwa polskiej artystki: Agaty Łukaszy.

  Nie są to "typowe" ilustracje, które możemy znaleźć w książkach dla dzieci - doszukałam się w nich czegoś "innego" i "wyjątkowego". Nie widać tutaj czarnych obramowań konturów, które następnie tak jak w kolorowance zostały wypełnione kolorem. Niekiedy postać zlewa się z tłem, rośliny wtapiają się w krajobraz, ale jednocześnie nie jest to jedna wielka plama a wzrok jest w stanie wszystko po rozróżniać.  Kiedy na nie spojrzałam na myśl od razu przyszyły mi cienie rzucane na ścianę.

  Bawiliście się kiedyś w to w dzieciństwie? Wieczorami, tylko przy zapalonej lampce rzucaliście zajączki, kaczuszki i inne zwierzęta na ściany nad Waszymi łóżkami? Bawiliście się w teatrzyk cieni?
Właśnie takie skojarzenie przyszło mi na myśl, kiedy przejrzałam książkę. W tych ilustracjach na prawdę jest coś "niezwykłego" i "magicznego". W moim odczuciu świetnie oddają klimat powieści - gorącą pustynie, skwar jej słońca, piaskowe wydmy... Noc i niebezpieczeństwo czyhające w mroku...

   Mimo iż na tak grubą książkę (448 stron) jest ich tutaj tylko 11, dodają uroku. Jednocześnie nie trącą tandetą i nie czuć tutaj przepychu kolorem, który tylko odwracałby uwagę od treści powieści a ta w rzeczywistości jest ciekawa.
  Razem z mamą ilustracje uważamy za udane i klimatyczne a całe wydanie za dopracowane - obu bardzo ono się podoba. Już sama okładka wpada w oko a kiedy zajrzy się do środka, jest równie przyjemnie, jeśli nie lepiej. Wydawnictwo Zielona Sowa prezentuje klasykę w przyjemnej odsłonie, która najprawdopodobniej w miły sposób przybliży młodemu czytelnikowi ten rodzaj literatury - sprawi, że z przyjemnością sięgnie po te tytuły. Domyślam się, że nie jeden dorosły, który jest "okładkową sroką" również zwróci na te książkę uwagę.

  Osobiście teraz będę wypatrywać "Księgi Dżungli" z tej serii - książki której jestem ciekawa, gdyż nigdy jej nie czytałam. A potem? Może "Przygody Alicji w Krainie Czarów"? Jestem ciekawa ilustracji i tego jak została przedstawiona owa kraina, Szalony Kapelusznik, kot, który się uśmiecha... Kto wie? ^_^

Książki z serii Literatura Klasyczna można kupić nie tylko w księgarniach stacjonarnych, ale również na stronie Wydawnictwa Zielona Sowa

środa, 11 października 2017


Skład: sezam 100%
Słoiczek: 185g

Wartość odżywcza w 100g
Białko 77g Węglowodany 5g w tym cukry 0g Tłuszcz 60g kw. tł. nas. 5g Sól 0g                     

Opinia: Tahini od Primaviki po raz pierwszy jadłam kilka lat temu - smakowało mi. Potem za jakiś czas kupiłam kolejny słoiczek, ale niestety pasta była przeprażona - smakowała spalonym sezamem i nie nadawała się do niczego. Trochę zniechęciłam się do tego produktu i dlatego od tamtego czasu do niego nie wracałam. Do czasu... Tydzień temu w Stokrotce pojawiła się promocja na ten produkt. Postanowiłam wykorzystać okazję, dać firmie jeszcze jedną szansę i spróbować tahini ponownie. Nie przeszkadzał mi fakt, że w domu mam jeszcze trzy większe słoiczki tej pasty - bardzo lubię tahini i według mnie nigdy jego wiele ^_^

 Skład produktu jest taki jaki powinien być - to tylko i wyłącznie sezam bez dodatkowego tłuszczu, soli, cukru, czy też innych produktów.
 Po otworzeniu słoiczka zauważyłam, że na powierzchni wytrąciła się warstwa oleju sezamowego. Jest to zjawisko naturalne i przed spożyciem produktu najlepiej całość dokładnie wymieszać, co nie sprawia problemu.
 Masa w konsystencji jest gładka i lejąca o szaro-brązowym zabarwieniu. W zapachu czuć prażony sezam z lekką nutą goryczki, jednak nie są to zbyt intensywne aromaty.

 Konsystencja pasty jest bardzo rzadka (praktycznie wodnista) i idealnie gładka, bez nawet najmniejszych oznak łupinek sezamu (w przeciwieństwie do ciemnego tahini MONKI). W smaku od razu czuć i wyraźnie czuć goryczkę prażonego sezamu. Jest to intensywny aromat i śmiało mogę powiedzieć, że to najmocniej prażone tahini jakie do tej pory jadłam.
 W moim odczuciu jest zdecydowanie bardziej gorzkawe od masła sezamowego Basia Basia a także TerraSana (te było dla mnie całkowicie słabe), jednak w ogóle mi to nie przeszkadzało. Osobiście bardzo lubię zarówno sezam jak i goryczkę tahini o ile nie jest to nuta spalenizny. Na szczęście tutaj z czymś takim się nie spotkałam. W prawdzie sezam został mocno podprażony, jednak nie został przeprażony i spalony - uzyskał "prawdziwy" i naturalny smak tahini a tego właśnie oczekuje po tym produkcie.

 Osobiście mnie jako fance sezamu i tahini produkt posmakował. Jednak jeśli nie przepadacie za intensywnie gorzkawym smakiem, to na Waszym miejscu zastanowiła się nad pastą sezamową od Primaviki i rozważała zakup innego np. Basia Basia (zwłaszcza, że cena za słoiczek 210g to ok. 10zł).

 Wiem, że dużo osób do tahini dodaje np. miód i ewentualnie kakao, traktując to jako taką ala chałwę, jednak dla mnie to było i jest zbędne. Tak jak wspomniałam wcześniej tahini smakuje mi samo w sobie - czasem jak mam ochotę dodaje do niego kakao i tyle, ale to rzadko.
 Według mnie tahnini Primavika jest bardzo smaczne a cena nawet bez promocji atrakcyjna, chociaż na to musicie uważać. W mojej Stokrotce według plakiety pasta ta tradycyjnie kosztuje 6,99zł, jednak w innym sklepie widziałam ją po ok. 20zł. Jedne co mam mu do zarzucenia do jego konsystencja - jak dla mnie jest zbyt rzadka i "wodnista". Ciężko jest nabrać je łyżeczką bo od razu z niej spływa.

Wartość energetyczna w 100g -  668kcal
Ocena - 5/6 (zdecydowanie za rzadkie)
Cena - PROMOCJA w Stokrotce 5,49zł - tradycyjna cena według plakietki 6,99zł 

sobota, 07 października 2017

Jakiś czas temu gotowałam białą kapustę do obiadu. Niedawno zobaczyłam, że w lodówce zostało mi jej trochę, obok w pojemniczku widniał zielony groszek a na stole dorodne pomidory. Z powyższych składników postanowiłam przygotować prostą potrawkę, która stanowiła bardzo dobry dodatek do obiadu.

Składniki
ugotowana biała kapusta z marchewką
kilka pomidorów lub 1/2 puszki
ok. 1/2 szklanki zielonego groszku
cebula
pieprz czarny, ziołowy, ostra i słodka papryka oraz ew. wędzona

Pomidory parzymy, obieramy ze skórki i kroimy w kostkę.
Na patelni przesmażamy drobno posiekaną cebulę. Kiedy się zeszkli dorzucamy pomidory wraz z sokiem oraz ugotowaną kapustę. Dusimy przez kilka minut do czasu aż sos nieco zgęstnieje. Pod koniec dodajemy ugotowany zielony groszek i doprawiamy do smaku. Jeśli używamy surowej kapusty po wrzuceniu na patelnię należy ją podlać wodą i dusić do miękkości.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 259


Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Tu kupisz ksiażki tekst alternatywny