.

Blog > Komentarze do wpisu

Wegańska warzywna lasagne z puree z zielonego groszku i selerem zamiast makaronu

Od jakiegoś bardzo posmakowała mi selerowa lasagne. Piekę ją przynajmniej raz w tygodniu a potem zjadam w ramach śniadania lub drugiego śniadania - samodzielnie, w towarzystwie surówek/dodatkowej porcji warzyw a dwa razy z waflami ryżowymi. Z pewnością zawita w moim jadłospisie na stałe, ale w różnych kombinacjach. Na blogu pojawiła się już taka zapiekanka z tofu, oraz warzywna z pieczarkami, natomiast ostatnio przygotowałam ją z dodatkiem puree z zielonego groszku. Co będzie kolejne? Jeszcze nie wiem :)

Składniki na foremkę 20x20 cm
(2-4 porcje jako samodzielne danie)

Sos pomidorowy
200g gęstego koncentratu pomidorowego
2/3 szklanki wody
pieprz ziołowy (wg. mnie najlepszy jest z Prymat)
pieprz cayenne
dużo mrożonego/świeżego koperku

Koncentrat pomidorowy mieszamy z wodą. Dodajemy posiekany koperek (uwielbiam koperek i dodaje ok. 3-4 łyżek posiekanego), przyprawy oraz ew. 1-2 zmiażdżone i zrumienione na oleju ząbki czosnku.

Lasagne
korzeń selera (ok. 350g)
300g mrożonego groszku NIE Z PUSZKI
1/2 cebuli
trochę oleju
1 mała marchew ok. 70g
1 średni korzeń pasternaku k. 100g
ok. 150g pieczarek

Mrożony groszek zalewamy wrzątkiem i ostawiamy na kilka minut aż zmięknie. Następnie miksujemy go z odrobiną wody lub rozgniatamy widelcem/tłuczkiem do ziemniaków na gładkie pure. Jeśli chcemy dodajemy zmiażdżony ząbek czosnku.
Marchew i pasternak myjemy i obieramy.
Cebulę kroimy w drobną kostkę, marchew oraz pasternak ścieramy na tarce o dużych oczkach, natomiast pieczarki w plasterki lub półksiężyce.
Na patelni rozgrzewamy olej i szklimy na nim cebulę. Następnie wrzucamy resztę warzyw i dusimy na małym ogniu do czasu aż warzywa będą al dante. W razie potrzeby dokładnie odcedzamy z nadmiaru płynu.

Seler myjemy, obieramy, kroimy na pół lub ćwiartki (w zależności od wielkości) a następnie na cienkie plastry o grubości ok 1-2 mm NIE GRUBSZE! (najłatwiej zrobić to przy użyciu krajalnicy mandolina, ale ostrym nożem również się da).

Układamy warstwy w następującej kolejności:
sos pomidorowy
seler
pure z groszku
seler
sos pomidorowy
warzywa z pieczarkami
seler
sos pomidorowy

Całość przykrywamy pokrywą lub szczelnie owijamy folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni na ok. 50-60 minut. Następnie zdejmujemy folię i pieczemy jeszcze przez 15-20 minut do zrumienienia.
Podajemy od razu (na ciepło) a to co zostanie przechowujemy w zafoliowanym naczyniu w lodówce do 3 dni.
Wartość odżywcza 1 z 3 porcji:

poniedziałek, 29 maja 2017, ervisha
Komentarze
Gość: Ola, 82.223.17.*
2017/05/29 09:11:22
Smaczny pomysł ;)
-
Gość: Abc, 89.163.130.*
2017/05/29 09:28:20
Wygląda smacznie i zdrowo. Lubię takie zapiekanki - można szaleć ze składnikami a zielony groszek uwielbiam :)
-
2017/05/29 09:42:43
zjadłabym z przyjemnością :)
-
Gość: Aga, 66.90.121.*
2017/05/29 09:48:57
Jak coś jest z zielonym groszkiem to długo nie trzeba mnie namawiać xD
-
Gość: Natalia, 82.77.75.*
2017/05/29 09:57:22
Wygląda w porządku :)
-
Gość: Martyna, 51.254.104.*
2017/05/29 10:27:09
Ciekawy pomysł :)
-
Gość: , 198.7.62.*
2017/05/29 11:11:04
Świetna propozycja!
-
2017/05/29 11:29:42
Świetna alternatywa :)
-
Gość: Ewa, 62.212.73.*
2017/05/29 12:43:21
Niedawno piekłam lasagne z cukinią zamiast makaronu. Polecam :) Za jakiś czas być może przygotuję wersję z selerem :)
-
2017/05/29 14:17:56
Po sesji na pewno zrobię selerową, kusisz :D Super pomysł z nadzianiem jej puree z groszku :)
-
2017/05/29 15:53:32
Olu ,Dziękuję. Miło mi, że Ci się spodobał :)
-
2017/05/29 15:55:55
Abc Ja również :) Tę zapiekankę ale w różnych "wariacjach" od jakiegoś czasu jem praktycznie codziennie (na drugie śniadanie lub podwieczorek). Chociaż będę musiała zrobić przerwę bo powoli zaczyna mi się przejadać:)
-
2017/05/29 15:56:19
Leno , Bardzo mi miło :) Następnym razem zapraszam do siebie :)
-
2017/05/29 15:56:43
Aga,Aż tak bardzo lubisz to warzywo? :D
-
2017/05/29 15:57:22
Natalio, To chyba dobrze? ;)
-
2017/05/29 15:58:25
Martyno ,Dziękuję. Cieszę się, ze Ci się podoba.
-
2017/05/29 15:59:27
Anonimie Miło mi, że tak uważasz ;)
-
2017/05/29 16:00:34
Agato , Cieszę się, że pomysł Ci się spodobał :)
-
2017/05/29 16:02:03
Ewo ,Lasagne z cukinią jeszcze nie jadłam - wszystko przede mną:) Mam nadzieję, że wersja z selerem również Ci posmakuje :)
-
2017/05/29 16:03:52
pinkyy Koniecznie daj mi znać, czy Ci smakowała :)
Udanej sesji - takiej z której będziesz zadowolona ;)
-
Gość: , 85.17.141.*
2017/05/29 16:07:21
Podoba mi się ten pomysł. Bardzo lubię pure z zielonego groszku ;)
-
2017/05/29 17:36:36
Ja również bardzo lubię zielony groszek, ale nigdy ten z puszki - ten z puszki w smaku jest okropny ;/
-
2017/05/29 17:53:38
Bardzo apetyczne :) Mam ochotę na porcyjkę :)
-
2017/05/29 18:08:23
Aniu , Następnym razem na taką lasagne zapraszam do siebie - będzie mi miło :)
-
2017/05/29 20:08:37
Kolejny bardzo fajny przepis na wegańską lasagnę ;) Ostatnia była pyszna i bardzo pożywna, ta z pewnością również taka jest :) Ostatnio nie mam ochoty na włączanie piekarnika na tak długi czas (ach te upały, najchętniej żywiłabym się bananowymi lodami :D), ale coś czuję, że jak zrobi się chłodniej to taka lasagna częściej zagości na moim stole :)
-
2017/05/29 20:33:55
Lonna , Bardzo cieszy mnie Twój komentarz i to, że Ci się podoba :) Nie zaprzeczę, że zapiekanka jest pożywna a w szczególności w towarzystwie surówek. Wydaje mi się, że pewnością była by pożywniejsza, gdyby sos pomidorowy również był z dodatkiem soczewicy, ale obawiałam się, że to już będzie dla mnie za dużo białka i zacznę to odczuwać. Oczywiście nikomu nie zabraniam przygotowania sosu pomidorowego z dodatkiem soczewicy, jednak według mnie to koperek dodaje jemy najwięcej smaku. Według mnie sos pomidorowy z jego dodatkiem smakuje wybornie :D
Doskonale Ciebie rozumiem z tym piekarnikiem i upałami, ale w moim przypadku ochota na taką zapiekankę była silniejsza :D Jednak na razie będzie z tym spokój - zapiekanka troszkę mi się przejadła. Teraz jeśli uruchomię piekarnik to tylko i wyłącznie do wypieku domowych bułek. Oczywiście całą blaszkę aby nadmiar i to co zostanie (o ile zostanie) zamrozić i aby było na potem ;)
-
Gość: Zdrowie na języku, *.centertel.pl
2017/05/29 21:53:11
Bardzo ciekawy pomysł na zastąpienie makaronu. Seler bardzo lubię, więc chętnie podeszłabym do spróbowania tego dania :P
-
2017/05/30 05:52:09
Zdrowie na języku, , Bardzo mi miło :) Mam nadzieję, że taka lasagne by Ci posmakowała ;)
-
2017/05/30 07:39:16
Z selerem zamiast makaronu? Ooo! To dopiero ciekawy pomysł. Podoba mi się. Z chęcią bym spróbowała, bo lasagne pod każdą postacią uwielbiam :)
No i bez dwóch zdań jest to lżejsza wersja fit, bo klasyczna lasagne jest dość ciężkim, zapychającym daniem.
Pozdrowionka serdeczne :)
-
2017/05/30 08:56:31
Wygląda niesamowicie smacznie! Nigdy nie jadłam lasagne, ale wiele osób zawsze chwali to danie ;)
-
2017/05/30 09:11:29
Ale że bez makaronu? O.o
-
2017/05/30 09:32:45
Megly Dokładnie. Już dwie wersje takiej lasagne pojawiły się u mnie na blogu - tę z soczewicą nawet komentowałaś :) Zachęcam aby spróbować :) Klasyczną lasagne nawet tę z makaronem można przygotować w lżejszej wersji :)
Miłego dnia ;)
-
2017/05/30 09:34:19
Olimpiaa ,Dziękuję :) Ja również nigdy nie jadłam "klasycznej" lasagne z mięsem, ale nigdy mnie do niej "nie ciągnęło".... nie miałam na nią ochoty i nadal nie mam. Wolę lżejsze potrawy a tak w ogóle nie przepadam za makaronem ;)
-
2017/05/30 09:34:41
Marto, Dokładnie - bez makaronu :D
-
Gość: Iza, *.zalmos.net
2017/05/30 09:37:13
Prezentuje się świetnie, nic tylko zajadać :)
-
Gość: Ania, *.ip-37-187-147.eu
2017/05/30 10:52:34
Z zielonym groszkiem z pewnością była pyszna ;)
-
2017/05/30 13:27:06
Iza , Dziękuję. Bardzo mi miło :)
-
2017/05/30 13:30:35
Uwielbiam lasagne w jej tradycyjnej wersji, jednak ta wygląda naprawdę zachęcająco. Taką zdrowszą wersję mogłabym dziś zjeść na obiad :)
-
2017/05/30 13:30:57
Aniu , Oj była, była ;D
-
2017/05/30 13:40:53
Madame Malonka , Mówisz o lasagne bolognese? To jedno z Twoich ulubionych dań? Miło mi i cieszy mnie to, że moja propozycja przypada Ci do gustu. Może stworzysz własną wariację na jej temat? ;)
-
2017/05/30 17:02:59
Dużo koperku i już to lubimy :D Przepysznie się prezentuje :D
-
Gość: , *.toya.net.pl
2017/05/30 18:00:36
po co ja to oglądam jak takam głodna xd
-
2017/05/30 18:03:19
Candy Pandas, , Dziękuję :) Ja również lubię koperek... jak i zielony groszek ;)
-
2017/05/30 18:03:46
Kathy Leonia , W takim razie zjedz coś smacznego i po kłopocie :D
-
2017/05/30 21:13:26
Z tym koperkiem to świetny pomysł i na pewno wypróbuję - może w towarzystwie kaszy jaglanej i warzyw ;) W sumie jakoś nie wpadłam na to, żeby dodawać do sosu pomidorowego koperek, zawsze jakoś tak bardziej pasował szczypiorek ;) Fajnie, że odnalazłam na Twoim blogu kolejną inspirację :D
Domowe bułeczki to pyszny pomysł, już czuję ich zapach, ja póki co jeszcze nie zdecydował się na "walkę" z ciastem drożdżowym i przy ciepłej pogodzie oczywiście nie mam motywacji ;) Ja teraz piekarnik włączam gdy mam ochotę na szybkie ciasteczka lub muffinki i ewentualnie omlet, choć teraz jadam go już rzadziej ;)
-
2017/05/30 21:33:00
Brzmi fajnie, danie warte wypróbowania.
-
2017/05/30 22:07:29
Lonna , Według mnie koperek dodaje dużo smaku a w szczególności do sosu pomidorowego :) Szczypiorek do sosu pomidorowego? Kiedyś, bardzo dawno temu słyszałam, tak samo jak o natce pietruszki, ale nigdy nie dodawałam a nawet o tym zapomniałam. Będę musiała wypróbować :) Dziękuję za pomysł :)
Moja mama koperek dodaje do zup i wówczas one nabierają smaku. Może kiedyś spróbujesz? :) Cieszę się, że możemy nawzajem siebie inspirować, bo Ty również inspirujesz mnie - na Twoim blogu znalazłam ciekawe przepisy, które na stałe zagoszczą u mnie w domu (np. na brownie:D).
W prawdzie ja pieczywa jem tyle co nic, ale jak wcześniej jadłam go nieco więcej to tylko domowe. Ze względu na dolegliwości i problemy z przewodem pokarmowym zrezygnowałam z pieczywa ze sklepu (odczuwałam po nim pieczenie, wzdęcia, ssanie). Już pierwszy bochenek mi wyszedł - to na prawdę nic trudnego a smak jest niepowtarzalny. Po takim domowym pieczywie żadne inne już nie smakuje (chyba, ze z jakieś na prawdę dobrej piekarni z tradycją, ale u mnie takiej nie ma - w każdej do chleba dodawany jest polepszacz zwiększający wydajność mąki;/). Mojej mamie również nie smakuje pieczywo ze sklepu/piekarni i po tym domowym przestała mieć pewne problemy, tylko tato nie jest do końca przekonany. My pieczemy chleb pełnoziarnisty, razowy - on jest nieco wilgotny (jak przystało na razowe pieczywo) a tato woli puszyste, nadmuchane chleby. Jednak na piętki z domowego chleba zawsze jest chętny - pszenne domowe bułki również mu smakują ;) Na prawdę warto - nie tylko dla smaku ale i dla zdrowia :) I nie jest to trudne jak moze się wydawać, chociaż te upały zniechęcają :P A ja jutro dla mamy będę musiała upiec chleb bo już zjadła, ale to z samego rana, kiedy jest chłodniej ;)

Jajka i omlety kojarzą mi się z cięższą potrawą, więc to może dlatego jesz je rzadziej? ;)
-
2017/05/30 22:08:21
moje IDEALIA, , Dziękuję za miłe słowa. Będzie mi miło jeśli przygotujesz taka lub podobną zapiekankę. Mam nadzieję, że posmakuje ;)
-
Gość: , *.toya.net.pl
2017/05/31 08:17:52
miłego dnia:)
-
2017/05/31 15:45:10
Dziękuję i wzajemnie :)
-
2017/05/31 18:27:50
Nigdy nie jadłam lasagne :) Kusisz!
-
2017/05/31 19:57:14
Natalie, Kiedyś powinien być ten pierwszy raz :)
-
2017/05/31 22:15:16
Szczypiorkiem czy natką pietruszki raczej posypuje danie z sosu pomidorowego np. spaghetti, do środka chyba mi się też nie zdarzyło go dodać, chociaż kto wie może to dobry pomysł :) Koperek również najbardziej kojarzy mi się z dodatkiem do zup, ewentualnie młodymi ziemniaczkami :D Ale jak napisałam chętnie go wypróbuje również w sosie pomidorowym ;)
Ja również pieczywo jadam rzadko i też nie czuje się za dobrze jeśli zjem go za dużo lub zbyt często. Zazwyczaj wybieram to pełnoziarniste, a czasem sobie pochrupie jakieś lekkie, ale to bardziej jako przekąskę ;) Stąd może też nie mam jakieś motywacji do pieczenia, skoro mi go na co dzień nie brakuje. Kilka razy mama upiekła domowy chleb i rzeczywiście był bardzo smaczny, choć przy takiej pogodzie to nie ma szans, żeby się zdecydowała (teraz woli buszować po krzaczkach ;D) Bardziej w okresie jesienno-zimowym ją nachodzi ochota na jakieś wypiekanie, ale najczęściej w domu goszczą sklepowe chleby - tata i brat również nie zjedzą innego niż ten biały, nadmuchany :) Taki plus, że mogą go jeść ile chcą a i tak się dobrze czują ;) A argument, że nie jest zbyt zdrowy raczej do nich nie trafia.
To dobrze ma rodzinka z Tobą jak ich z samego rana budzisz aromatem świeżego pieczywa :D
Jajka i omlety jak dla mnie nie są ciężką potrawą, a na pewno lżejszą niż chleb ;) Być może się przyzwyczaiłam albo mój żołądek dobrze je trawi ;) Teraz częściej jem śniadania na zimno typu pudding chia, który dziś pojawił się na blogu, albo jakieś sałatki :) Ale w sumie marzy mi się omlet na słodko z mnóstwem owoców, więc może niedługo sobie jakiś przygotuję :)
-
2017/06/01 06:17:13
Lonna , O natce słyszałam ale o szczypiorku zapomniałam, ale rzeczywiście widziałam w przepisach, że niektórzy dodają szczypiorek do sosu pomidorowego :) A spaghetti nie jadłam to nie wiem :) Koperek moja mama obowiązkowo dodaje do każdych ziemniaków - zimą do tłuczonych. Zawsze poprawia smak i jeśli ziemniaki zostaną a potem mama zrobi pierogi to też są smaczne (chociaż bardzo dawno jadłam). Ty chętnie wypróbujesz koperek w sosie pomidorowym (wczoraj dodawałam go do wege burgerów) a ja szczypiorek :D
Organizm nie jest głupi i sam podpowiada co jest dla niego najlepsze, chociaż bywa i tak, że czasem wysyła błędne sygnały, jednak nikt nie jest nieomylny :) Domowy chleb można pokroić na kromki i zamrozić a potem rozmrażać w temp. pokojowej - smakuje tak samo świetnie ;) Rzeczywiście teraz gorąco, dlatego jeśli piekę to z samego rana, kiedy jest chłodno. Moja mama bardzo lubi pieczywo, ale je je tylko na kolację. Na śniadanie owsianka, potem do ogródka coś podlać, "zabawa" ze storczykami (ma z nimi robotę:P), ogródek a w ciągu dnia czasem pojedzie do ogrodniczych :) Zajęcie ma :) Ja nie wiem co z tymi "chłopami jest", że większość woli białe, pulchniutkie pieczywo a potem narzekanie na zgagę po takim pieczywie ;P Mężczyźni :P Dobrze, że nie mają po nim żadnych dolegliwości - pewnie też macie tam u siebie sprawdzone piekarnie z tradycją (niestety nie w każdym miejscu taka jest);/ Argument "nie jest zdrowy" to teraz nie argument. Zaraz jest odpowiedź "teraz wszystko jest niezdrowe - we wszystkim jest chemia. Gdyby tak patrzeć to człowiek niczego by nie jadł". Wiem bo przerabiałam. Ludzi też nie ma co na siłę do czegoś zmuszać - każdy powinien jeść to co lubi. Biały chleb też nie jest zły, tylko to mysi być chleb a nie chlebopodobny "twór" :)
Byłoby fajnie ale moi rodzice są odporni na takie zapachy. Jeśli zmorzy ich sen, to śpią tak twardo, że żadne aromaty ich nie obudzą, ale w ciągu dnia czują. Czasem jak piekę chleb ok. 9 to czuć na schodach przed mieszkaniem :D
Dla mnie jajka zawsze były ciężkostrawne i dlatego od kiedy pamiętam jadłam ich bardzo mało, tyle co nic. Poza tym nigdy za jajkami nie przepadałam - wolałam już chleb/bułkę z samym masłem (na początku takim od babci a potem kiedy przestała robić to osełką) i szczypiorkiem ;) Ale co osoba to inny żołądek i trawienie :) Z tym przyzwyczajaniem to coś jest - tak samo można przyzwyczaić żołądek do strączków (chociaż ja nigdy nie miałam problemów z ich trawieniem).
Takie puddingi z pewnością są smaczne, pożywne i zdrowe - jednak ja zdecydowanie wolę wytrawne śniadania... w ogóle jestem wytrawna. Czekam na wysyp polskich pomidorów, na to aż w ogródku pojawią się rzodkiewki, sałata - będę mogła zajadać się surówkami, bo brakuje mi tych warzyw a po pomidorach, które można kupić teraz pryszczy mnie, więc wolę unikać. No i niedługo dojrzeją czereśnie a potem porzeczki, więc też będzie co jeść :D Taki omlet to marzenie, które łatwo i szybko można spełnić :D
-
2017/06/01 21:02:47
Nigdy nie jadłaś? Nawet takiego w wersji wegańskiej (zdaje się, że można zrobić/kupić (?) makaron zrobiony bez użycia jajek - nigdy się nad tym nie zastanawiałam ;) Czy po prostu nie lubisz tego dania? Ja dawniej uwielbiałam spaghetti, z dodatkiem mięsa jak i bez. Teraz makarony jem bardzo rzadko (jednak kasze rządzą! :D).
No tak ziemniaczki bez koperku to jednak nie to samo ;)
Moja mama pracuje, więc na "zabawę" w ogródku ma czas popołudniu i w weekend, to ją zresztą relaksuje, ale przez to nie ma też czasu i ochoty na wypiekanie. Dobrych piekarni nie ma zbyt dużo w pobliżu dlatego częściej trzeba się zdać na chleby ze sklepu - raz się trafi gorszy raz lepszy ;) Ja już nawet nie używam argumentu, że to niezdrowe, albo że właśnie można się po nim źle czuć, tata twierdzi, że nic mu nie jest po takim białym pieczywie, a z bratem na temat zdrowej żywności można się szybko pokłócić (nie ma szans, żeby przekonać go do czegoś bardziej wartościowego, przynajmniej na razie rządzi u niego cukier, gluten i nasycone tłuszcze - może z wiekiem mu się to zmieni :)
Ja bym na pewno wyczuła, przyjemnie byłoby się budzić aromatem świeżego pieczywa - taki miły budzik :D
Tak jak piszesz każdy organizm jest inny i inaczej reaguje, dlatego najlepiej jeść to co smakuje i służy :D Ja podziwiam i inspiruje się kuchnią wegańską i o ile z mięsa czy mleka byłabym pewnie w stanie całkiem zrezygnować tak z jajek już nie. A że warzywa strączkowe nie zawsze mi służą (czasem nawet po zjedzeniu niewielkiej ich ilości nie czuję się najlepiej) to mogłabym mieć problem co by zjeść :) Nie wiem, czy to nie myślenie bardziej stereotypowe, ale wydaje mi się też, że dieta wegańska wymaga więcej improwizowania i spędzenia większej ilości czasu w kuchni? :)
A więc co do śniadań to wychodzi moje umiłowanie do słodkości :D Ale i ja czasem wybieram wytrawne śniadania w postaci (oczywiście tu Cię nie zaskoczę) jajecznicy lub wytrawnych omletów ;D Też już czekam na ogródkowe warzywa i owoce - z nimi wszystko smakuje wyjątkowo :)
-
2017/06/01 22:20:52
Lonna,Wegańską lasagne jadłam. Pod wcześniejszym postem z selerową lasagne wspominałam o tym. Zawsze piekłam taką w wersji wegańskiej, bez sera (nie przepadam). Makaron kupowałam bez dodatku jajek. Był taki okres, że taką lasagne jadłam dość często. Jak to mówię "miałam fazę" :P Jednak to było dość dawno - jakieś 2-3 lata temu. Teraz makaron i makaronowa lasagne mogą dla mnie nie istnieć. Chodziło mi o to, że nie jadłam tradycyjnej lasagne bolognese :) Za makaronami nigdy nie przepadałam - wolałam kasze a z wiekiem ta miłość wzrosła i to znacznie. Masz rację: "kasze rządzą" :D Muszę w końcu spróbować tej bulgur albo orkiszowej. Jadłaś orkiszową? :)

I jeszcze masełko do tego (wiem nie wegańskie), chociaż są takie odmiany, które według mnie masła nie potrzebują. Od wujka mieliśmy takie żółciutkie ziemniaki, które po ugotowaniu miały taki lekko maślany posmak z nutką słodyczy - jak młode. Przepyszne-one nie potrzebowały już masła. Kilka razy nie dodałam i moja mama nie poczuła :) I tak jak nigdy za ziemniakami nie przepadałam, tak te z przyjemnością i ze smakiem od czasu do czasu zjadłam :) Teraz od innej cioci mamy takie białe i sypkie. Nawet w wersji pieczonej są niesmaczne ;/

To dobrze, że Twoja mama mimo pracy znajduje czas na swoje hobby i przyjemności, dzięki temu człowiek jest szczęśliwszy :)

W tej sprawie nie można też być "tyranem". To dorośli ludzie i sami powinni decydować za siebie. Doskonale rozumiem, że jest przykro kiedy widzi się jak ktoś sam sobie szkodzi, czy robi źle, ale na to też nic się nie poradzi. Trzeba to zaakceptować. Poza tym nie można też popadać ze skrajności w skrajność, bo skrupulatne pilnowanie tak zwanej "czystej michy" (nie lubię tego stwierdzenia, ale tutaj pasuje) też nie jest zdrowe i czasem przeradza się w paranoje. Jednak Ty doskonale o tym wiesz :) Są ludzie, którzy lata przeżywają na dmuchanym pieczywie i ciastkach ze sklepu - żyją i są szczęśliwi. Nie wiem... może to lepsza odporność? ;) Niech każdy decyduje sam za siebie - można najwyżej doradzić, poinformować, ale nie zmuszać. Ale komu ja to mówię - przecież o tym wiesz i wiesz jak się zachować :) Osobiście nie lubię osób, które innym wciskają na siłę swoje racje - to nie jest przyjemnie i nikt tego nie lubi. Niestety są też i tacy ludzie :(

Z pewnością jest przyjemnie :) Osobiście tego nie wiem, bo nigdy tego nie zaznałam, jednak jak tak teraz o tym wspomniałaś to przypomniało mi się, że kiedyś zapachem pieczonych bułek obudziłam mamę (a jednak :D). Ciebie kiedyś tak budziła Twoja mama? ;)
Pamiętam, że mi o tym wspominałaś. Ale nigdy nie mów nigdy :) Ja kiedy przechodziłam na wegetarianizm byłam pewna, że nie będę wstanie zrezygnować z twarogu. Jadłam spore ilość ale po kilku latach sama z siebie zaczęłam go stopniowo zmniejszać aż w końcu mój organizm sam wykluczył twaróg i jajka (bo jednak czasem i jajko zjadłam np. Huveos rancheros). Potem miałam takie epizody, że wydawało mi się, ze mam ochotę na twarożek - zjadłam, ale mi w ogóle nie smakował a potem czułam się źle. Dopiero jak całkowicie wyeliminowałam nabiał zauważyłam jak dobrze się czuje i jak mi to służy. W ogóle nie ciągnie mnie do nabiału, ale nie wykluczam opcji, że w przyszłości go nie zjem :)
Jeśli chodzi o strączki to są osoby, którym one nie służą, ale wiele osób potwierdza, ze można do nich przyzwyczaić organizm :) Ważne jest też co z czym łączymy :)
Nie zauważyłam abym spędzała więcej czasu w kuchni. Wegańskie i wegetariańskie potrawy są proste i szybkie w przygotowaniu ;) Niczego godzinami nie marynuje, ciecierzycę moczę przez noc a potem ugotuje w 30 minut i zamrożę - mam w zamrażarce ugotowaną, tak samo fasolę. Potem można zrobić je w sosie pomidorowym, chilli sin carne itp. Czerwona soczewica też gotuje się błyskawicznie a jeśli miałabym lepić pierogi to to zależy od wprawy w lepieniu (ja lepie szybko). Sporo czasu zajmuje ścieranie warzyw na tarce jeśli jest ich dużo :)

Jedzenie powinno smakować i sprawiać przyjemność a śniadania dodawać energii - Twoje z pewnością takie są :) Wytrawne śniadania u Ciebie to głównie jajka?:)
-
2017/06/02 20:33:42
To coś źle zrozumiałam. Chodziło mi o to, że wspomniałaś, że nigdy nie jadłaś spaghetti i stąd może moje zdziwienie, bo jednak to dość popularne danie, ale rozumiem, że nie przepadasz i Cię nie ciągnie do takich potraw ;) Ja dawniej bardzo lubiłam, zresztą nadal lubię i czasem jak mnie najdzie wielka ochota to sobie zrobię, ale musi być z serem (bardzo rzadko go jem, ale lubię) :D Za to jeśli chodzi o tradycyjną lasagne to z kolej ja jadłam chyba tylko raz i jak już mam wybierać to jednak wolę spaghetti. Mi też się preferencje kulinarne bardzo zmieniły i nie wyobrażam sobie swojej kuchni bez kasz ;) A i jak tak sobie myślę to chyba próbowałam większości -orkiszową jakiś czas temu jadłam (smaczna, ale nie wspominam jej jakoś szczególnie), jadłam również owsianą (trochę twarda ale również dobra) i pszenną (nie zachwyciła mnie). Bulgur polecam, mi smakuje :) Jednak numerem jeden pozostaje u mnie jaglana :)
A ja z kolei nie jestem wielką fanką masła. Dawniej jadłam, ale zawsze jak najmniej i jak najcieniej posmarowane na kanapkach. Teraz zauważyłam, że bardzo wyczuwam jego smak, zwłaszcza w wypiekach i że mi on trochę przeszkadza. Szczególnie na święta, w jednym placków był on dla mnie zbyt intensywny (być może była to wina niezbyt dobrego jakościowo produktu, nie pamiętam co to była za firma). Dlatego staram się go używać jak najmniej, zwłaszcza w wypiekach ;) A ziemniaki i bez masła mi smakują, chociaż dla niektórych mogą być zbyt suche, ale tak jak Ty nie jadam ich zbyt często a jak już to w wersji pieczonej (dla mnie najlepsze!) :D
Nie no do tyrana mi brakuje, zwłaszcza że czasem właśnie skuszę się na wszelki cukier, gluten czy inne takie "rarytasy". Żal by było nie spróbować tych wszystkich pyszności, które przygotowują babcie czy ciocie na Święta i inne okazje ;) Zresztą wszystko jest dla ludzi i jak ktoś nie ma żadnych przeciwwskazań to nie powinien z czegoś rezygnować "bo to akurat modne" ;) Takim ludziom, co jedzą wszystko i czuję się świetnie można tylko zazdrościć. U mnie w rodzinie takim przypadkiem jest dziadek, je bardzo dużo i tłusto, ale wyniki badań zawsze ma doskonałe, rzadko go bierze jakaś choroba i każdego dnia jest bardzo aktywny ;) Chyba ma po prostu dobre geny :D A do zdrowego czy jakiegoś nowoczesnego jedzenia podchodzi z rezerwą. Pamiętam jak na jednej z jakichś rodzinnych imprez przygotowałyśmy z mamą sushi, dziadek spróbował, ale jak sam stwierdził był to pierwszy i ostatni raz :D Ale przynajmniej spróbował. Brat to inny przypadek, bo on czasem nawet gryza nie weźmie tylko mówi, że widzi, że to jest niedobre. Za moimi zdrowszymi wypiekami nie przepada, bo nie lubi smaku banana np. w ciastach (jada je tylko na surowo, a ja przeważnie używam go za jako słodzik prawie we wszystkich wypiekach). Jakieś inne moje zdrowsze desery czasem je, ale bez zachwytu i muszą być bardzo słodkie. Tylko czasem lubi mi dogryzać, że zjadłabym zwykłe ciastko, chleb czy pizzę, a nie że wymyślam, bo on je i cukier i gluten i nic mu nie jest. Ja jak pisałam, czasem zjem i zwykłe ciastko czy pizzę, ale wtedy kiedy mam na to ochotę, bo wiem, że pewnie później mogę się jednak źle czuć. A brat jest taki, że zje pizze, przegryzie czekoladą, popije colą i idzie grać z kolegami w piłkę :D I ja to rozumiem (może dostały mu się geny po dziadku), może z wiekiem przyjdzie mu większa wyrozumiałość, że czasem ktoś nie je nabiału czy glutenu nie dlatego, że ma takie "widzimisię" tylko, że po prostu lepiej się bez tego czuje ;) Ach, to go przedstawiłam trochę w niekorzystnym świetle - ale żeby nie było, ogólnie z bratem dogadujemy się świetnie, tylko na ten temat zdrowszego jedzenia czasem się podroczymy ;D Ale życzę mu takiego zdrowia i dobrego trawienia już na stałe ;)
Niestety nie miałam okazji zostać obudzona zapachem świeżego pieczywa, ale chyba zdarzyło się, że przed jakimiś Świętami, że mama wcześnie rano zabrała się za pieczenie i wyczułam placka :) Takie słodkie przywitanie dnia również bardzo mi odpowiada :D
Rzeczywiście jeśli chodzi o dietę wegańską to pewnie kwestia przyzwyczajenia i wprawy no i dobrej organizacji :)
-
2017/06/02 20:37:01
Kurczę tak się w poprzednim komentarzu rozpisałam, że zabrakło mi miejsca i nie mogłam nic więcej dopisać :D Kurczę jak za dużo piszę to mnie ochrzań, bo nie chcę Cię zanudzać! ;)
Tylko jeszcze chciałam dodać, że warzywa strączkowe jadam bardzo rzadko, ale może rzeczywiście przy częstszym spożyciu lepiej bym na nie reagowała.
Jeśli chodzi o moje wytrawne śniadania to rzeczywiście rządzą jajka, czasem sałatki warzywne (zwłaszcza wiosną i latem można poszaleć), ale też z braku czasu lub pomysłu zwykłe kanapki również warzywami no i z jajkiem w sumie czasem też ;)
-
2017/06/02 21:07:18
Lonna , Moja mama nigdy nie robiła spaghetti - na prawdę :) U mnie jeśli jadło się makaron to z twarogiem ale na słono nie na słodko - nie lubiłam i nie chciałam jeść, ale tato i siostra bardzo lubili i lubią :) Niby danie popularne ale u mnie w domu nie gościło (makaron był domowy).
Ja takiego doświadczenia z kaszami nie mam - nie jadłam wszystkich rodzai, tylko te podstawowe. Najbardziej lubię gryczaną paloną i jaglaną :)
Ja teraz masła też nie jem. Jak byłam mała to jadłam od babci a potem przestałam. Ziemniaków też praktycznie nie jem bo wolę kaszę a jeśli jem to zazwyczaj masła nie dodaje bo albo zapomnę albo mi się nie chce :P A ziemniaki z masłem i koperkiem pamietam z dzieciństwa ;) Ziemniaki bez masła nie są zbyt suche - wszystko zależy od ziemniaka :) W temacie wypieków. Być moze masło do niektórych wypieków nie pasuje, ale kruche ciastka jednak smakują lepiej (moja rodzinka tak uważa) ;)
Dokładnie "wszystko jest dla ludzi". My dzisiaj z mamą wracając z całodniowej wycieczki zaszłyśmy na niezdrowe, przepełnione cukrem i zapewne przeróżnymi dziwnymi dodatkami, lody włoskie. I tak jak za lodami nie przepadamy, tak te nam posmakowały - praktycznie cały dzień na nogach dał się we znaki organizmowi (oczywiście był też obiad) i po prostu się domagał, potrzebował tego :) Nikt jeszcze od tego nie umarł a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo :) Nie ma co rozpamiętywać i roztrząsać :) Mądra z Ciebie dziewczyna na prawdę i cieszę się, że ze zdrowym rozsądkiem do tego podchodzisz :)
Twój dziadzio jest pełen sił i energii :) Piszesz, ze jest bardzo aktywny, czyli najprawdopodobniej to wszystko spala, jego organizm to przetrawia. Gorzej gdyby jadł tak tłusto i w ogóle się nie ruszał - wówczas mógłby już to odczuć, chociaż nie koniecznie :) Fajnie, że próbuje nowych rzeczy, potraw. A to, że nie jest do czegoś przekonany to tak jak piszesz sprawa tego, ze urodził się i wychował w innych czasach, ma inne podniebienie i to wcale nie oznacza, że gorsze :) A Dziadzio nie bierze żadnych leków? ;)
Wcale nie przedstawiłaś brata w złym świetle - ja tego tak nie odebrałam. Po prostu brat jest sobą, ma swoje zdanie, racje i opinie - ma do tego prawo jak każdy :) Ma prawo lubić swoje potrawy i dania... może kiedyś z czasem tak jak piszesz kiedyś przekona się, chociaż do części takich wypieków i dań, albo chociaż z większą chęcią będzie chciał ich spróbować (w końcu co kilka lat kubki smakowe ulegają zmianie) :) Z tego co piszesz je "po swojemu" ale to wszystko spala, wygania, więc nie powinno mu szkodzić bo nie ma kiedy zalegać w żołądku :) Ja również życzę mu zdrowia - oby go nie opuszczało i oby nie rezygnował ze sportu :)
To zawsze coś - zawsze miłe wspomnienie :) Mam nadzieję, że jeszcze będziesz miała okazję zostać obudzoną aromatem pieczonego chleba, bułki, chałki.... nawet taka pszenna ale domowa będzie zdrowa ;)
Z pewnością byś sobie poradziła ;)

Kochana. Wcale nie piszesz za dużo. Pisz, pisz.... Nawet nie wiesz jak ogromną radość sprawiają mi Twoje komentarze. Widać, że dokładnie czytasz posty, że w komentarzach chcesz napisać coś sensownego i na temat a nie aby coś napisać. Czytasz też to co ktoś inny do Ciebie napisze, chcesz nawiązać jakiś dialog - ciekawą rozmowę. To na prawdę bardzo miłe. Dziękuję ^_^
-
2017/06/02 21:08:39
Lonna PS Tak spytam, ale nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz. Masz problem z tolerancją glutenu? To zostało jakoś stwierdzone, czy sama po sobie to czujesz tak jak ja np. po twarogu?

A co do roślin strączkowych: ja zawsze bardzo lubiłam fasolę, potem polubiłam ciecierzycę i czerwoną soczewicę, więc nie mam problemów z ich jedzeniem. Jednak jeśli ktoś za nimi nie przepada to nie ma co się zmuszać i na siłę jeść je częściej aby przyzwyczaić do nich swój żołądek. Inna sprawa to też jak przygotujemy strączki. Podobno powinno się odlewać wodę w której się moczyły aby nie pęczyły, jednak mój organizm jest tak przyzwyczajony, że nie muszę tego robić i nic mi nie jest :) Istnieją również przyprawy, które niwelują gazy i tm podobne dolegliwości np. kminek :)

Teraz zaczyna się lato, więc z przyjemnością podpatrzę u Ciebie pomysły na takie sałatki :) Kanapki z warzywami? Tak na suchy chleb pomidor i szczypiorek? :D

I widzisz? Mi też zabrakło miejsca w jednej wiadomości. Kolejna rzecz, która nas łączy... jak się rozpiszemy to na całego :D
-
2017/06/03 11:54:04
Przykro mi, nienawidzę selera. Za to oryginalna lasagne jest rewelacyjna.
-
2017/06/03 12:24:19
A to ja z kolei nigdy nie jadłam makaronu na słodko, ale kusi mnie spróbowanie, bo pierogi z serem bardzo lubię :) Pewnie by mi smakowało, ale skoro rzadko jem makaron i twaróg to pewnie minie sporo czasu kiedy zdecyduje się na przyrządzanie takiego dania :)
To jeszcze wszystko przed Tobą i tyle smacznych kasz do wypróbowania :D Mi najbardziej kojarzą się z dzieciństwa właśnie młode ziemniaczki z koperkiem. Dawniej jadłam i dużo ziemniaków i też więcej masła, a teraz w ogóle mi tego nie brakuje :) Rzeczywiście kruche ciastka bez masła w sumie nie są kruche ;D
O ja lodów sobie w lecie nie odmówię, zwłaszcza, że jadam je tylko jak jest ciepło, a w zimie czy jesienią w ogóle mnie do nich nie ciągnie. Więc oprócz tego, że będę sobie często robić takie bananowe to na pewno takie z budki włoskie, czy z dobrej lodziarni na pewno też zjem z przyjemnością :) Po całym dniu zakupów czy chodzenia jedzenie zawsze smakuje lepiej :D Bardzo dziękuję za miłe słowa ;) Też bardzo lubię Twoje podejście do różnych spraw ;)
Z tego co wiem to dziadzio nie bierze żadnych leków, ale pewna nie jestem. On jednak jest tej "starszej" daty i lekarzom zbytnio nie ufa ;) Nie żeby leczył się sam i jak już musi to się wybierze do lekarza. Ale tak jak napisałam rzadko choruje i na badania chodzi z drobnymi sprawami ;) Bardzo jest aktywny, cały czas coś tam koło domu naprawia czy remontuje, a jeszcze jeździ traktorem i ma swoje uprawy. Także zwłaszcza latem bardzo zajęty z niego człowiek :) Można mu właśnie pozazdrościć tej energii i zdrowia :D
Być może właśnie mój brat wdał się w dziadka, bo on problemy z żołądkiem czy trawieniem to też ma bardzo rzadko. Skoro mu nie szkodzi to właśnie niech je, zresztą mama zawsze mu jakieś warzywa wciśnie i obiad taki domowy zje, więc nie jest też tak że żywi się tylko fast foodami :) Nawet go podziwiam, że po takim sytym obiedzie potrafi za chwilę lecieć i grać w piłkę :D
Chyba nie mam nietolerancji na gluten (jak byłam dzieckiem to na pewno nic mi nie było po zjedzeniu zwykłego chleba czy innych glutenowych produktów, a jadłam ich sporo), ale nigdy tego nie sprawdzałam. Kiedyś myślałam, żeby to zbadać, ale jakoś tak jeszcze się nie zabrałam. Na razie zostaje mi obserwowanie swojego organizmu i rzeczywiście po zjedzeniu zwykłego makaronu, chleba, czy innych tego typu produktów czuję się dość ciężko i mam nieprzyjemne uczucie na żołądku, ale nie jest to coś poważnego. Dlatego też nie nie jadam za często produktów z mąki pszennej, zdecydowanie lepiej służą mi warzywa i kaszę i też wypieki z innych mąk, chociaż też niekoniecznie takie typowo bez żadnej zawartości glutenu. Może to też zależy od połączenia różnych składników, albo mój żołądek przyzwyczaił się już do lżejszych potraw i potem źle toleruje coś tłustego. W każdym razie umiem już mniej więcej określić po czym czuję się dobrze, a czego jednak wolę unikać :D
Postaram się dodać jakieś przepisy na sałatki, ale jeszcze czekam na więcej domowych warzyw :D Czasem zdarza mi się zjeść kanapkę nieposmarowaną niczym, tylko właśnie pomidor, sałata i jakaś szyneczka czy jajko :D Ale zwykle jak już jem kanapki to jednak smaruje je twarożkiem (po takiej ilości nic mi nie jest), albo "masłem" z awokado lub hummusem, czyli jakieś tam alternatywy dla masła są :D
To cieszę się, że moje komentarze Cię nie zanudzają, ja również z miłą chęcią czytam zarówno Twoje komentarze jak i posty z recenzjami książek :) Masz bardzo przyjemny styl pisania :) A i zawsze się dowiem czegoś nowego, ciekawego i można poczytać jakie ktoś ma spojrzenie na różne sprawy :D Nie wspominając już o inspiracjach na smaczne dania ;) Czytać lubię i jak widać pisanie też mi coraz sprawniej idzie :D
-
2017/06/03 13:18:25
Olgo Rozumiem i dziękuję za szczerość ;) Nie każdy przepada za tym warzywem i nie każdy jest w stanie się do niego przekonać :)
Życzę miłego weekendu :)
-
2017/06/03 13:58:11
Lonna ,Makaron na słodko jadłam tylko w szpitalu i wybitnie mi nie smakował (ryżu na słodko też nie lubię) :P Tak jak pisałam wcześniej u mnie w domu makaron jadło się i nadal sporadycznie je ze stopioną słoniną (skwarki), twarogiem i szczyptą soli. Nie na słodko, tylko wytrawnie. Nie chciałam tego jeść i nie jadłam bo mi nie smakowało ;/ Już sam makaron z twarogiem to dla mnie złe połączenie a jeszcze do tego słonina... fe ;/
Kiedy byłam mała moja mama też przygotowywała takie ziemniaki a do tego mizeria z ogórków i obiad gotowy - można się było najeść:D Jak byłam mała to u nas obiad głównie opierał się na ziemniakach, czasem kasza jęczmienna - może dlatego teraz ziemniaki jem sporadycznie i wybieram kasze :)
Według mnie są kruche ale przy okazji rozpływają się w ustach... na margarynie to są tak jakby twardsze, ale to też zależy ile doda się jajek i jak długo zagniata ciasto. Kruche na maśle trzeba bardzo szybko, bo masło nie lubi ciepła :)
Dokładnie - kiedy człowiek się zgania, zmacha, zmęczy to organizm wszystko przetrawi nawet takiego loda :D I wtedy rzeczywiście smakuje :)
Zauważyłam, że mamy podobne podejście do różnych spraw :)
To tylko pogratulować Dziadziowi i życzyć Mu aby jak najdłużej tak "brykał", cieszył się zdrowiem, dobrym samopoczuciem. Tego z całego serca mu życzę To, że jest aktywny fizycznie a nie tylko leży na kanapie z pewnością ma na to duży wpływ. I niech nadal żyje według swoich zasad, ale też niech mimo wszystko ma się na baczności i jednak uważa. Jak to mawiają "przezorny zawsze ubezpieczony" ;)
Z tego co piszesz Twój brat jest pełen energii, zdrowy, silny... Chłopak jak znalazł. Kolejna osoba, która udowadnia, że ruch ma duże znaczenie na dobre samopoczucie - bardzo dobrze, że nie siedzi przed komputerem, tylko spędza czas na dworze, aktywnie bo to chyba stanowi rzadkość. Jemu również życze dużo zdrowia ;)
W takim wypadku nie wiem, czy jakiekolwiek badania pod tym względem mają jakikolwiek sens. Bo co to zmieni? Na podstawie własnych obserwacji zauważyłaś po czym czujesz się gorzej, jak reaguje Twój organizm na poszczególne produkty w jakiej ilości - według mnie tutaj badania nie są potrzebne, bo masz odpowiedź :)
Nabieram apetytu :D Uzbrajam się w cierpliwość i czekam na pomysły :)
Kanapki o których piszesz też są smaczne, jednak moja mama powiedziała by co innego. Dodała by też "bez tłuszczu to sie nie wchłonie" :P Jest przekonana, że wszędzie musi być jakiś tłuszcz bo witaminy z posiłku się nie wchłoną. Nie można zjeść pierogów z wody, bo się nie wchłonie. A przecież tylko niektóre witaminy są rozpuszczalne w tłuszczach. Powtarzam to mamie, ale Mamcia jest "starszej daty". Chyba kiedyś było inne przekonanie :)
Właśnie zauważyłam, że dużo wegan uwielbia kanapki z rozpaćkanym awokado i pomidorem - podobno to takie pyszne :) Hummus... muszę zrobić, chociaż ostatnio bardziej smakuje mi pasta z zielonego groszku :)
"Zanudzają"? NIGDY W ŻYCIU. Sprawiają mi ogromną przyjemność. Bardzo lubię i cieszy mnie, kiedy mogę wdać się w dyskusję z czytelnikiem/czytelniczką bloga. Może to głupio zabrzmi, ale mnie osobiście to uszczęśliwia i zawsze wywołuje uśmiech na twarzy. Zawsze Twoje komentarze (i inne tego typu) czytam z uśmiechem na twarzy i z uśmiechem odpisuje ;)
"Miły styl pisania". Na prawdę tak uważasz? Ojej.. Dziękuję. Jak miło. Teraz to mnie zawstydziłaś. Cieszę się, że Ci się podoba. Dziękuję Jednak aby nie było Ty również bardzo przyjemnie piszesz i przyjemnie Ciebie się czyta :) A inspiracje? W tym jesteśmy kwita. Ty inspirujesz mnie a ja Ciebie :) Nie zapomniałam o świetnym przepisie na brownie i babkę, które znalazłam u Ciebie na blogu i kolejnych, które publikujesz ;) A piszesz świetnie. Ciesze się, że się rozkręcasz :D
Życzę cudownego weekendu :)
-
2017/06/03 16:50:06
To znowu nie doczytałam ;) Ale w wersji o której piszesz makaronu również nie jadłam i też by mnie słonina odstraszyła ;D
Mizeria z ogórków, młode ziemniaczki z koperkiem i schabowy to u mnie tradycyjny obiad latem i pewnie w większości polskich domów ;D
Dziękuję za życzenia dla brata i dziadka, oby im nigdy energii nie zabrakło ! :D
Rzeczywiście obserwacja własnego organizmu to chyba najlepsze badanie :) To u mnie taką "tradycjonalistką" jeśli chodzi o tłuszcz jest babcia, wszystko musi wręcz w nim pływać :) Mama dawniej gotowała podobnie, ale jednak dała się przekonać, że bez "litra" oleju też można coś usmażyć i nawet będzie to zjadliwe :)
Ja weganką nie jestem, ale kanapkę z awokado i pomidorem mogę jeść prawie codziennie i potwierdzam że jest pyszna. Jedno z moich ulubionych kanapkowych połączeń :D Pasty z zielonego groszku nigdy nie jadłam, a więc mam kolejny przepis do wypróbowania :)
Mnie też każdy komentarz cieszy i bardzo miło mi je czytać :)
E tam zawstydziłam, przecież szczerą prawdę napisałam ;) I cieszę się, że uważasz, że mój styl pisania również jest przyjemny :D
To obyśmy się jak najczęściej wzajemnie inspirowały :D I tobie również życzę wspaniałego i słonecznego weekendu :)
-
2017/06/03 18:54:54
Lonna , Chyba myślisz o wakacjach i nie dziwię się bo pogoda temu sprzyja :)
Słonina odstrasza większość z młodszego pokolenia ale dla naszych dziadków i rodziców (chociaż pewnie nie wszystkich) to coś normalnego a nawet apetycznego.
U mnie latem smażone je się rzadko - gorąco i smażone za ciężkie ale kiedyś mama częściej robiła mielone niż schabowe albo gulasz mięsny. Nie lubiłam - ja w ogóle nie lubiłam mięsa, ale głównie to się u mnie jadło. A jak ziemniaki zostały to pierogi z ziemniakami i twarogiem - te to z siostra mogłyśmy jeść i jeść :D Czasem na wakacje na obiad pojawiała się jajecznica a do tego pomidory z cebulą i śmietaną, rzadko placki ziemniaczane bo nikomu nie chciało się trzeć albo lekki bigosik ;)
Nie ma za co :) Niech cieszą się pełnią zdrowia jak najdłużej :)
Moja świętej pamięci babcia ze strony taty tak samo.... zupy na zasmażce, do ziemniaków sporo stopionej słoniny. Moja mama tłusto nie gotowała i nie przesadzała z dodatkiem tłuszczu, ale według niej tłuszcz musi być. Chociaż teraz to ze względu na wątrobę i cholesterol w swojej diecie uważa na jego dodatek ;)
Kolejna osoba potwierdza przepyszny smak awokado a niektórzy go nie lubią bo za mdłe itp. ;P Pastę z zielonego groszku polecam, ale tylko ze świeżego lub mrożonego - ten z puszki jest nie smaczny. Rozgniatasz groszek, doprawiasz - jeśli chcesz możesz dodać ząbek czosnku, trochę soku z cytryny lub tahini (a la hummus). Jednak ja tak uwielbiam groszek sam w sobie, że u mnie najczęściej jest to sam groszek i tyle :D Ostatnio tego groszku jem spore ilości i to nie z pieczywem, bo taką pastę a la hummus czy inną można wcinać z warzywami :)
O widzisz? I w taki oto prosty sposób można sprawić komuś przyjemność :) A najbardziej cieszą komentarze, które są pisane z sympatii a nie by napisać, czy na zasadzie "ja napiszę coś u Ciebie i mam nadzieję, że Ty napiszesz u mnie". Od razu widać kto czyta posty i komentuje z sympatii :)
Dokładnie - świetnych inspiracji nigdy za wiele a mi tego ostatnio brakuje :P
Dziękuję za życzenia. Weekend zapowiada ciepły i słoneczny - tak jak piszesz ;)
Buziaki :*
-
2017/06/04 19:03:42
Pogoda rzeczywiście już sprawia, że chcę się jak najwięcej czasu spędzać na dworze ;) Ale te upały też czasem rozleniwiają ;)
Słoniny nigdy nie jadłam i tak jak piszesz cieszy się ona dużą popularnością u moich dziadków i rodziców :) Latem też unikam tłustych i smażonych potraw, nie mam na nie ochoty w ciepłą pogodę, ale inny domownicy nie rezygnują z takich dań :)
Dziękuję za przepis na pastę z zielonego groszku, na pewno będzie kolejną świetną alternatywą na smarowidło do kanapek :)
Weekend był udany, ale na jego koniec przyplątała się burza ;)
-
2017/06/04 19:48:17
Lonna , Człowiek nie ma siły i robi się senny. Ja bardzo źle znoszę zbyt wysokie temperatury - mam wrażenie jakby mózg mi się gotował a w nocy nie mogę spać ;/
Ja też nie - tak samo skwarek - brzydziły mnie i nadal obrzydzają, ale kiedyś to były inne czasy ;)
Latem organizm domaga się czegoś lekkiego, co nie wymaga dużo energii na trawienie - i tak organizm traci jej sporo na radzenie sobie z upałami. Jednak niektórym to nie przeszkadza i od czasu do czasu zjedzą coś smażonego... a tak w ogóle to według mnie smażone smażonemu nie równie. Można smażyć na głębokim tłuszczu i na niewielkiej jego ilości ;)
Nie ma za co dziękować bo to w sumie nie przepis, tylko taka improwizacja :D Można szaleć z pomysłami na pasty. Najprostsza wersja to zielony groszek plus przyprawy (ja robię bez bo mi groszek sam w sobie smakuje), ewentualnie czosnek jeśli ktoś lubi (ja nie lubię). Tak jak wspominałam jest też pasta a la hummus z groszku - można spróbować ;)
Cieszę się, ze weekend był udany a burza też jest potrzebna ale oby tylko bez wichur. Po deszczu i przed deszczem powietrze jest cudowne U mnie podobno będzie padać jutro lub we wtorek ;)


Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl



nazwa alternatywna

nazwa alternatywna

Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi