.

Blog > Komentarze do wpisu

Poznając kultury i baśnie świata. Cudowny jeleń - baśnie węgierskie

„Pewnego razu ujrzeli jednak zwierzę niesamowite, jakiego nie widzieli nigdy wcześniej. Był to przepiękny jeleń (…) cudowny jeleń!”
baśń"Cudowny jeleń"


 Dziś po raz kolejny zabiorę Was w podróż po kulturze i baśniach świata. Tym razem niedaleko bo na Węgry. "Cudowny jeleń" to ilustrowany zbiór 34 baśni w wyborze i z posłowiem Marty Gedeon. 
 Książka tak jak i poprzednie z serii Baśnie Świata posiada kwadratowy format, twardą okładkę i gruby papier z wyraźną i czytelną czcionką - przy czym jest dość ciężka (waga kuchenna wskazała ). Na jej okładce widnieje cudowny jeleń jeden z bohaterów zebranej tutaj baśni (swoją drogą okładka jest hipnotyzująca ^_^). Jednak nie tylko jelenia spotkamy w tych historiach. Tematyka baśni jest różna: królowie, królewny, mędrcy, pasterze, diabły, biedacy, mówiące zwierzęta, postacie historyczne... to wszystko i wiele więcej. Poznamy historie, których wielu z Was z pewnością nie znało. To doskonała okazja aby zanurzyć się w węgierska kulturę a także poczuć klimat tamtych stron.

 Baśnie podzielono na cztery części.
Część pierwsza (stanowiąca ponad połowę zbioru) to opowieści osnute wokół motywów czarodziejskich (m.in. czarodziejskie przedmioty, ludzie zamienieni w zwierzęta, magiczne istoty: gryfy, diabły) oraz bajki zwierzęce.
Część druga - pięć historii opisujących spryt a także czasem smutne, czasem wesołe losy bohaterów (np. o poczciwym złodzieju Marcinie). Wszystkie z z wyjątkiem ostatniej pozbawione są pierwiastka magicznego i bazują na tym, co prawdopodobne.
W części trzeciej umieszczono sześć podań i legend, które przybliżają losy sławnych węgierskich postaci (między innymi Atylli a także braci Hunora i Magora, od których wziął początek ród Hunów i Madziarów).
W ostatniej - czwartej części umieszczono 4 legendy dotyczące króla Macieja Korwina, którego uznano za jednego z największych i najbardziej praworządnych monarchów węgierskich.
 Dwie ostatnie części mimo iż nie są fikcją nie opiewają nudną - to nie są suche fakty historyczne a cudowne opowieści, przekazywane z dziada na pradziada, które kształtowały kulturę i tradycję węgierską.

 Baśnie te wyrastają zarówno i historii naszych południowych sąsiadów, jak i z ludowych przekazów. Oprócz ludzkich bohaterów, spotkamy w nich wiele magicznych stworzeń (głównie diabłów a także gryfów, krasnali, smoków, aniołów) a także charakterystycznych dla danego regionu zwierząt (jelenie, dziki, niedźwiedzie, psy, konie oraz trzoda chlewna).
 Poznamy węgierskie zwyczaje (np. namioty stawiane przez królów podczas wędrówek i polowań), węgierska kuchnię (pije się sporo wina, natomiast podstawowym pożywieniem jest pagacz, czyli chleb pieczony w popiele a następnie w piecu) oraz muzykę (tradycyjnym węgierskim instrumentem ludowym jest fujarka na której można zagrać węgierski taniec zwany czardasza). To takie kompendium wiedzy o węgierskiej przyrodzie, kulturze oraz zwyczajach zawarte w baśniach.

 Baśnie węgierskie wyróżnia specyficzna konstrukcja zdań, które na myśl przywołały mi ludowe opowieści snute lokalną gwarą. Być może niektórym wydadzą się niepoprawnie sformułowane - nie tak jak w poprawnej polszczyźnie. Pamiętajmy jednak o tym, że tego typu historie były przekazywane z dziada na pradziada i mają setki lat a kiedyś nie było określenia "poprawna polszczyzna". Według mnie taki zabieg dodaje całości uroku i sprawia, że język opowiedzianych historii staje się żywy i barwny. Dzięki temu czytelnik ma możliwość jeszcze bardziej poczuć klimat opowiadanych historii - ma wrażenie jakby nie czytał a słuchał, kiedy ktoś opowiada. Poniżej chciałabym zaprezentować Wam przykład.
"Gdy wrzucono go pomiędzy jeże, wyjął fujarkę pasterską i zaczął czarownie przygrywać. I wierzcie albo nie wierzcie, dwanaście upiornych jeży ruszyło w tany i z takim wdziękiem tańczyły, że wprost nie da się tego opisać"
(baśń "Gwiezdnooki pasterz")

 Jednak to nie wszystko, bowiem da się tutaj również zauważyć charakterystyczny, czasem dziwny i absurdalny humor. Przykładem takiej opowieści jest baśń "Mały salcesonik". To historia salcesonu, który pożarł trzy córki gospodarzy, następnie samych gospodarzy, kosiarzy, a na samym końcu regiment żołnierzy. Na dokładkę miał ochotę również na świniarczyka, jednak ten wyjął swój nożyk i rozerwał salcesonik od środka, ratując wszystkich, których wcześniej pożarł salceson.
 Dość niespotykana historia. Prawda? Wam również skojarzyła się z bajką o "Czerwonym Kapturku", braci Grimm? Jak wiecie baśnie te były spisywane na podstawie ludowych podań i wierzeń, tak więc i baśnie węgierskie mają w nich swoje korzenie (odnalazłam więcej takich nawiązań).

 Ilustracje do książki wykonała Marianna Jagoda. Przyznam, że kiedy po raz pierwszy na nie spojrzałam nie wszystkie przypadły mi do gustu - część z nich wydała mi się dziecinna, przypominająca prace dzieci z przedszkola, natomiast niektóre po protu brzydkie. Po dokładniejszym zagłębieniu się w temacie, wiem, że taki był zamysł artystki. Na Węgrzech zarówno młodzi jak i starsi bardzo poważnie i z szacunkiem podchodzą do tradycji, kultury i folkloru. Każda z pór roku ma swoje "święto", które jest hucznie obchodzone, tradycyjne Święta również, mnóstwo tam festiwali a ludowe motywy często są umieszczane na tradycyjnych strojach.

 Węgierski folklor jest bardzo barwny i doskonale widać to w pracach Marianny Jagody. Kipią mnogością barw, kolorów, detali, motywów haftów, ornamentów i kwiatów...  Pokazują, jak bardzo węgierskie baśnie są zakorzenione w ludowości i tradycji. Może wizualnie nie wszystkie przypadły mi do gustu, ale o gustach się nie dyskutuje. Cudownie uzupełniają one treść książki dodając klimatu i sprawiając, że każdą baśń czyta się z zainteresowaniem oraz wypiekami na twarzy.
 I kiedy tak je przeglądałam, przypomniały mi się ilustracje jednej z książek, którą czytałam jako mała dziewczynka - Baśni narodów ZSRR wyd. Raduga - tam były bardzo tam były bardzo podobne.
 Jednak jeśli mam być szczera to nie wszystkie ilustracje z książki przypadły mi do gustu - nie spodobały mi się ogromne, haczykowate nosy postaci a także niektóre z ich twarzy.... to ma się nijak do folklory węgierskiego. Natomiast we wszystkich podoba mi się to, że wyglądają tak jakby były malowane bezpośrednio na papierze - akwarelami.. nie widać tutaj ingerencji komputera, dzięki czemu są takie "żywe" i prawdziwe.

 Książka zachwyciła mnie od pierwszych stron - śmiało mogę ustawić ją na pierwszym miejscu z podaniami indiańskimi jeśli nie odrobinkę wyżej. W tych z pozoru prostych i nie za długich historiach umieszczono ogrom wiedzy zarówno kulturze jak i przyrodzie węgierskiej. To wszystko w połączeniu z klimatycznymi ilustracjami czynią z tej pozycji nie tylko prawdziwą skarbnicę wiedzy, ale również małe dzieło sztuki.

 ~~~~~~~~~~~~
 Tytuł: Cudowny jeleń. Baśnie węgierskie
 Autor: Jerzy Snopek Anna Maria Snopek Adam Snopek Wojciech Obiała
 Ilustracje: Marianna Jagoda Mioduszewska
 Seria: Baśnie Świata
 Wydawnictwo: Media Rodzina 2016
 Ilość stron: 474

Na koniec mam dla Was jedną - krótszą bajkę, która znajdziecie w zbiorze. Można w niej zauważyć niektóre z charakterystycznych cech tych opowieści o których wspominałam:
 - baśń rozpoczyna się od słów "Dawno, dawno temu..."
 - charakterystyczny dla baśni język, podchodzący pod ludowy
 - ważne wartości przeplatają się z komizmem
 - ironiczny dowcip oraz humor

Osełka
(Agnes Kovacs, przeł. Adam Sniopek)

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami żyli sobie razem żona z mężem. Mąż był nieco głupkowaty, yo żona musiała mówić, co ma robić, jak pracować. Mieli jedną krówkę. Pewnego dnia kobieta tak mówi do męża:
 - Zabierz tę krowę na targ i sprzedaj ją!
No dobrze... Ładnie męża ubrała i ten wyruszył z krową na targ. Idzie z nią i idzie, zrobił się skwar, krowę okrutnie zaczęły kąsać bąki, biegała w tę i nazad. Jakiś człowiek prowadził świnię. Mówi do niego:
 - Panie, nie wymieniłbyś pan tej krowy na moją świnię?
 - A pewnie, że wymienię! - I natychmiast się wymienili.
 Idzie mąż dalej, ale ze świnią też nie dawał radym to tu poleciała, to tam, też mu się nie podobała. Szedł zaś tamtędy jakiś człowiek, co prowadził gęś. Tak się do niego odzywa:
- Panie, nie wymieniłbyś pan tej świni na gęś?
- Wymienię, z wielką chęcią! - Zamienili się.
Kiedy niósł gęś, ta go nie raz i nie dwa zafajdała, był cały w piórach, toteż uprzykrzyło mu się niesienie gęsi.
Aliści pewien człowiek handlował przy głównej drodze rzemieniami. Ten tak się doń odzywa:
- Panie, tej gęsi nie wymieniłbyś pan na osełkę?
- Wymienię, a jakże!
Gdy tak szedł, zagrodziła mu drogę duża woda, a w niej pływało mnóstwo dzikich kaczek. Pomyślał sobie, że on dla swojej żony upoluje dziką kaczkę. Cisnął osełkę do wody. Ale osełka tam została, a kaczki odleciały.
- Ojoj, co ja teraz pocznę? Ani krowy, ani świni, ani gęsi, ani osełki, nic nie ma.
Rozebrał się cały do goła i wszedł do wody, by znaleźć osełkę. Szukał, szukał tam, ale nie może jej znaleźć. wyszedł z wody i widzi, ze jak szukał osełki, ktoś ukradł mu odzienie. Co ma teraz począć, całuśki goły? Jakoś przecie musi wrócić do domu.
Był bardzo głodny, kroił sobie kromkę chleba i zszedł do piwnicy, by nalać sobie wina. Pajdę chleba zostawił na progu piwnicy. Kiedy się obejrzałem już jej nie było, bo pies ją porwał. Wyrwał czop z beczki i rzucił za nim. Wino wyciekło do ostatniej kropli.
W kącie siedziała gęś, żona usadziła ją na jajach.
- Gi-ga-ga! - gęgało przerażone ptaszysko.
- Coś ty powiedziała? Że niby powiesz mojej żonie?
- Gi-ga-ga-ssss-sssss! - syczała gęś.
Wtedy mąż chwycił gęś, wykręcił jej szyję i wyrzucił na podwórze. Do wina wsypał worek mąki i worek pierza, cały się w tym wytarzał i zasiadł na jajach.
Jego żona podchodzi do drzwi piwnicy i tak rzecze:
- Co to za skaranie boskie w tej piwnicy? - Widzi, całe wino wylane, w winie rozsypana mąka i wszędzie pierze... I coś tam kuca na jajach.
- Cóż to za stwór? Niech się odezwie, czymkolwiek jest, bo jak nie, to wbiję w niego siekierę!
- To tylko ja, to ja, żono moja kochana, tylko mnie nie skrzywdź! Kobieta ściągnęła go z jaj, przeciągnęła przez kolano i sprawiła manto.
- Gdzie krowa?
- Wymieniłem na świnie.
- A świnia?
- Wymieniłem na gęś.
- No, a gęś gdzież jest?
- Wymieniłem na osełkę.
- A osełka?
- Wrzuciłem do wody. Dla ciebie chciałem dziką kaczkę upolować.
- No a ubranie, gdzieś podział?
- Kiedym szukał osełki, ktoś mi je ukradł.
Ech, że też takiego mam niedorajdę! - mówi żona.
Zdjęła go z jaj, porządnie obiła. Od tej pory już nigdzie go więcej nie wysyłała. Trzymała go w domu. Raczej sama wszystko robiła, żeby jedno takich cudactw więcej nie nawyprawiał. No, tak to się skończyło.

Recenzje pozostałych baśni:
     

 

piątek, 10 listopada 2017, ervisha
Tagi: książki
Komentarze
Gość: Iza, *.zalmos.net
2017/11/10 09:13:59
Nie znam baśni węgierskich
-
Gość: Ivie, 198.50.152.*
2017/11/10 09:15:13
Nie znam baśni węgierskich ale chętnie bym je poznała :)
-
Gość: Ania, *.ip-37-187-147.eu
2017/11/10 09:23:25
Baśnie kojarzą mi się z ciepłym kocykiem oraz jesiennymi i zimowymi wieczorami :)
-
2017/11/10 09:23:44
Przyznam, że nie znałam żadnej węgierskiej baśni :) Jeżeli chodzi o ilustracje tomi podoba się tylko część - te ze zwierzętami, cudne są! Ten wilk z tymi zębami jest świetny :D
-
2017/11/10 09:26:20
Izo ,Ja poznałam dzięki tej książce :)
-
2017/11/10 09:29:00
Ivie Na prawdę warto. Dzięki nim można co nieco dowiedzieć się o kulturze węgierskiej ale również miło spędzić czas :)
-
2017/11/10 09:30:22
Przecudna okładka, mogłabym się w nią dłuuuugo wpatrywać
-
2017/11/10 09:31:03
Aniu , To Twoje wspomnienia z dzieciństwa? ;)
-
2017/11/10 09:37:59
czerwonafilizanka Masz rację. Można powiedzieć, że jest hipnotyzująca :) Wydawca i "projektant" książki dobrze wiedział jaką ilustrację wybrać, tak by książka przyciągała wzrok z półki :)
-
Gość: Ewa, 62.212.73.*
2017/11/10 09:44:20
Nie znam, ale z pewnością warto poznać
-
2017/11/10 09:59:28
Lazurowasztuka , Nim sięgnęłam po ten zbiór również nie znałam ani jednej z baśni węgierskich. Lis i wilk są urocze a do tego zabawne, ale jeleniowi z okładki niczego nie brakuje :) Będę szczera... do gustu nie przypadły mi postacie - te wielgachne, haczykowate nosy to nie jest to co mi się podoba, ale upodobania są różne (o czym wielokrotnie zdążyłyśmy się przekonać ^_^_. O wszelakich wzorach węgierskich, kwiatkach itp. ściśle związanych z kulturą, nie mogę powiedzieć "brzydkie"... są proste i ładne ;) We wszystkich ilustracjach najbardziej podoba mi się to, że wyglądają tak jakby były malowane bezpośrednio na papierze - akwarelami.. nie widać tutaj ingerencji komputera :)
Dziękuję, że mogłam poznać Twoje zdanie o tych ilustracjach ;)
-
2017/11/10 10:00:00
Ewo , Jak najbardziej ;)
-
Gość: Ola, 82.223.17.*
2017/11/10 10:29:21
Piękna okładka i ilustracje :)
-
Gość: Agnieszka, *.rev.poneytelecom.eu
2017/11/10 11:05:34
Sama chętnie bym przeczytała
-
Gość: marcepanowy kacik, *.adsl.inetia.pl
2017/11/10 11:10:42
Bardzo chętnie wybiorę się w świat węgierskich baśni. Zapowiadają się ciekawie. Pozdrawiam
-
2017/11/10 11:38:51
Olu,Mnie również ta książka bardzo się podoba, chociaż nie wszystkie ilustracje przypadły mi do gustu. Jednak treść jest ciekawa i wiem, że będę do niej wracać :)
-
2017/11/10 11:39:09
Agnieszko , Koniecznie :)
-
2017/11/10 11:39:54
marcepanowykacik To będzie ciekawa podróż :)
-
Gość: Abc, 89.163.130.*
2017/11/10 12:41:10
Rzeczywiście głupi był chłop z baśni o osełce xD
-
2017/11/10 14:18:38
Też tak myślę :)
-
2017/11/10 15:56:47
Abc, Chciał dobrze, tylko trochę mu nie wyszło :P
-
2017/11/10 15:57:18
Lazurowasztuka , Pewnie znajdą się tacy, którym spodobają się one wszystkie ;)
-
2017/11/10 17:09:49
Część pierwsza mogłaby nam się najbardziej spodobać :)
-
2017/11/10 17:32:43
Candy Pandas , Bardziej ze względu na motywy magiczne, czy zwierzęce? :)
-
2017/11/10 20:06:17
Normalnie nie mogę się napatrzyć na te przepiękne grafiki *.*
-
2017/11/10 20:10:13
Marto , Podziwiaj tutaj ile możesz :D A co byłoby gdybyś miała książkę w rękach xD
-
2017/11/10 20:19:57
Ale piękne ilustracje!
-
2017/11/10 20:25:15
Leno Podobają Ci się wszystkie? :)
-
2017/11/10 20:30:36
Dzieciarnia by mi ją wyrwała z rąk.
I obśliniła.
-
2017/11/10 20:33:15
Marto , Twoja dzieciarnia wszystko ślini? xD
-
2017/11/10 20:41:27
Głównie Wiktor. Napiszę Ci w mailu xD
-
2017/11/10 20:42:39
Marto , Mały jest i pewnie wszystko bierze do buzi co? ;)
-
2017/11/10 20:48:22
Węgierskich baśni nie znam, ale chętnie bym poznała :)
-
2017/11/10 20:49:15
Dosłownie wszystko :)
-
2017/11/10 21:21:23
Dla mnie baśnie węgierskie to też zupełna nowość, a po przeczytaniu tej o "Osełce" muszę się zgodzić, że są bardzo oryginalne i przez to również intrygujące :) Pierwszy raz czytałam tak napisaną baśń :D
Okładka rzeczywiście hipnotyzuje, a jak spojrzałam na inne ilustracje to podobnie jak Ty miałam od razu skojarzenie, że wyglądają jak namalowane przez dzieci :) I mi się taki pomysł podoba, ma to swój urok ;)
-
2017/11/10 22:09:35
Aniu , Według mnie warto ;)
-
2017/11/10 22:10:32
Marto , A ma już wszystkie zęby? :)
-
2017/11/10 22:16:27
Lonna ,Tak na prawdę to każda baśń z każdego państwa ma to "coś". Baśnie nieodłącznie wiążą się z kulturą i tradycją danego narodu - dzięki nim można trochę go poznać :)
Zbiór baśni w zamierzeniu był kierowany do dzieci, chociaż według mnie baśnie można czytać w każdym wieku. Z drugiej strony jeśli dokładnie przyjrzysz się ilustracjom, zauważysz, że wiele z nich nawiązuje do węgierskiego folkloru (kwiaty, koguciki...) a ten jest barwny i kolorowy :)
-
2017/11/10 22:25:21
Osiem ;D Cztery na górze, cztery na dole ;D
-
2017/11/11 06:17:21
Marto , Po tej samej stronie? xD
-
Gość: Natalia, 82.77.75.*
2017/11/11 10:05:53
Świetna książka
-
Gość: Justyna, *.cust.tzulo.com
2017/11/11 10:15:52
Nie znam ani jednej baśni węgierskiej
-
2017/11/11 10:33:28
Natalio , Zgadzam się:)
-
2017/11/11 10:35:17
Kultura węgierska jest mi mało znana, więc z chęcią przeczytałabym kilka takich baśni. Ilustracje też mnie specjalnie nie przekonują.
-
2017/11/11 10:35:30
Justyno ,Przed sięgnięciem po tę książkę również ich nie znałam :)
-
2017/11/11 10:45:15
To świetna alternatywa dla tych najbardziej popularnych bajek... ileż można czytać o małej syrence czy kopciuszku! Poza tym, każdy kraj ma inny charakter i zapewne te węgierskie bajki trochę różnią się od tych znanych w Polsce...
Bardzo ciekawa propozycja!
pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)
-
2017/11/11 11:01:12
Malwino, Według mnie warto poznawać kultury innych państw - wiedzieć na ich temat nieco więcej. Jeśli chodzi o ilustracje masz prawo mieć takie zdanie i cieszę się, że je poznałam :) Sama nie wszystkie uważam za "udane" ;)
-
2017/11/11 11:03:22
Nie znam dobrze tych baśni. Ba! pierwszy raz o nich słyszałam. Opowieść o "salcesonie" faktycznie może przywodzić na myśl bajkę o Czerwonym Kapturku. Zaś czytając "Osełkę" miałam na początku skojarzenie z Brzechwą i wierszem "stryjek";)
-
2017/11/11 11:05:51
Agnieszko , Wydaje mi się, że mała syrenka, czy też Kopciuszek to takie "nasze" baśnie, mimo iż nie powstały w Polsce (jednak to je najczęściej czyta się dzieciom). Masz rację, że każdy kraj jest inny, więc i baśnie będą inne, chociaż można doszukać się pewnych podobieństw. Warto je poznać :)
Pozdrawiam w słoneczną (mam nadzieję, że również u Ciebie) sobotę :)
-
2017/11/11 11:45:16
Ewo , Właśnie poznałaś dwie z baśni węgierskich :)
Jan Brzechwa i "Stryjek"? A wiesz, że rzeczywiście coś w tym jest? Masz rację :D Pisząc o tym zbiorze, całkowicie zapomniałam o tym wierszu. Dziękuję :)
-
Gość: , 198.7.62.*
2017/11/11 11:48:30
Ciekawe :)
-
2017/11/11 13:40:17
Anonimie , Według mnie książka jest ciekawa :)
-
2017/11/11 16:42:32
Przepiękna okładka :)
-
2017/11/11 18:17:00
Magdo, Treść jest warta tego aby ją poznać :)
-
2017/11/11 19:48:49
Swego czasu interesowałam się kulturą Węgier, jednak do baśni nie dotarłam.
Zatem w ogóle nie jestem obeznana w temacie.
Świetnie jest tak móc doznawać dogłębnie różne dziedziny kultury innego kraju.
Pozdrawiam! :)
-
2017/11/11 20:34:55
Megly , Być może wówczas baśnie nie leżały w zakresie Twoich zainteresowań odnośnie kultury węgierskiej. Nigdy nie jest za późno aby to zmienić - oczywiście jeśli nadal Ciebie to interesuje :) Poznawanie kultur innych krajów to ciekawa przygoda ;)
-
Gość: Marzena, *.dynamic.chello.pl
2017/11/11 20:53:51
Nie spotkałam się z tymi Baśniami a szkoda, bo naprawdę zapowiadają się ciekawie :-)
-
2017/11/11 21:01:38
Marzeno, Książka jest dostępna w księgarniach internetowych i z pewnością niektórych stacjonarnych (została wydana w 2016 roku) - jeszcze nie jest za późno aby poznać te baśnie :)
-
2017/11/11 21:07:28
Tak :)
-
2017/11/11 21:29:44
Marto , Moja mama w żartach powiedziałaby, że jak kasownik do biletów :P
-
2017/11/12 10:14:55
Baśnie węgierskie? Chyba nigdy żadnej nie czytałam.
Muszę przyznać, że kolory są naprawdę piękne i wyraziste, a rysunki nadzwyczajne.
Podoba mi się ten podział na części, gdzie w każdej panuje inny motyw przewodni.
Lubię takie książki, gdzie czytając i przy tym bawiąc się można dowiedzieć się tylu wspaniałych rzeczy o danej kulturze. Tak jak tutaj np. kuchnie :)
Oj bardzo nietypowa historia! :D
No mnie na pierwszy rzut oka rysunki także nie przypadły do gustu, ale skoro taki był właśnie zamysł to trzeba po prostu spróbować spojrzeć na nie ich oczami :)

Oj dawno tu do Ciebie nie zaglądałam, ale miałam trochę zaległości na blogach. Szkoła potrafi dać mocno w kość. Ale mam nadzieję, że będę się tu pojawiać tak często jak kiedyś :)

Kiedyś doradziłaś mi, żebym dodała zakładki na bloga, aby łatwiej można było znaleźć recenzje książek oraz filmów. Zatem w końcu zrobione! :) Trochę to zajęło, ale w końcu wszystko jest w jednym miejscu :)

Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrej, spokojnej niedzieli :)
-
Gość: , *.toya.net.pl
2017/11/12 10:16:51
król korwin?:D:D:D:
-
2017/11/12 10:33:15
Adrasteja, Baśnie węgierskie raczej nie są baśniami o których słyszy się w Polsce - tutaj dzieciom czyta się "Kopciuszka", "Czerwonego Kaptura", "Małą syrenkę" i inne :) Książki o których piszesz to jedne z najlepszych - przez zabawę człowiek dowiaduje się nowych rzeczy - nauka przez zabawę jest przyjemna. Ponadto baśnie same w sobie uczą i przekazują mądrości przekazywane a z pokolenia na pokolenie :)

Nie musisz się tłumaczyć - tak właśnie myślałam, że masz dużo obowiązków, ale są rzeczy ważniejsze :) Najpierw trzeba zająć się priorytetami, pracą (w tym przypadku szkołą) a dopiero potem pozostałymi sprawami :) Mam jednak nadzieję, że w natłoku obowiązków masz czas na odpoczynek i relaks - one również są bardzo ważne ;)

Nie wiedziałam, że skorzystasz z mojej rady... to bardzo miłe. Dziękuję :) Już do Ciebie pędzę zobaczyć jak Twoja praca się prezentuje, ale jestem pewna, ze jest świetnie :)

Dziękuję za odwiedziny i miłe pozdrowienia. Wzajemnie. Życzę miłej niedzieli a w gratisie przesyłam trochę śniegu.... no chyba, że nie chcesz xD
-
2017/11/12 10:33:46
Kathy Leonia ,Zgadza się, ale nie ten Korwin o którym pomyślałaś xD
-
2017/11/12 12:44:46
:)
-
2017/11/12 13:12:30
Przecudna okładka. :)
-
2017/11/12 13:14:07
Ewo , Życzę pogodnej niedzieli bez śniegu lub ze śniegiem (jak wolisz ^_^) :)
-
2017/11/12 16:01:51
O, widzisz! Węgierskich baśni jeszcze nigdy nie czytałam :)
-
2017/11/12 16:32:43
Paulino , Ciężko zaprzeczyć :)
-
2017/11/12 16:34:03
Agnieszko, Nigdy nie jest za późno aby to zmienić :)
-
2017/11/12 18:11:19
Dziękuję i wzajemnie:) choć to już prawie końcówka;)
-
2017/11/12 20:00:36
Ewo , Dziękuję :) W prawdzie końcówka, ale zawsze ktoś może tę końcówkę zepsuć.... mam nadzieję, że tak się nie stanie i niedziela do końca pozostanie pogodna również w sercu :)
-
Gość: , *.toya.net.pl
2017/11/13 08:10:33
wiem;p ale skojarzenia są jednoznaczne;p
-
Gość: marcepanowy kącik, *.adsl.inetia.pl
2017/11/13 08:44:10
Chętnie w deszczowy dzień, jaki mamy dzisiaj, poczytałam bym baśnie.
-
2017/11/13 08:57:57
Kathy Leonia Nie dla mnie :P
-
2017/11/13 08:58:32
marcepanowy kącik Baśnie są idealną lekturą na taką jesienną pogodę :)
-
2017/11/13 10:14:19
Magiczne :)
-
2017/11/13 11:13:44
Candy Pandas, Dokładnie :)
-
2017/11/16 20:18:54
Właśnie zauważyłam, że jest to zupełnie, co innego niż te o jakich słyszymy w Polsce.
Zdecydowanie najlepsze :) Nauka przez zabawę to idealny wymysł społeczności :)

Wolałam, jednak powiadomić, że staram się w końcu zaległości nadrobić, bo mi źle z tym, że tak zaniedbałam Twojego bloga :( No w sumie też masz rację. Jest, niestety nie za dużo :(

Musiałam, bo była świetna :) Nie ma sprawy, to ja dziękuję! Widzę, że praca się spodobała ;)

Dziękuję również :) Nie, podziękuję :D Śnieg to zdecydowanie nie to co lubię ;p
-
2017/11/17 06:43:36
Adrasteja Warto jest poznawać i uczyć się czegoś nowego - to nie tylko świetna zabawa i przygoda. Warto być otwartym na nowe kultury ;)

Według mnie nie potrzebnie. Wierny i prawdziwy czytelnik bloga nie potrzebuje wytłumaczeń i wyjaśnień - sam może się wszystkiego domyślić i z pewnością nie ma niczego za złe. Z drugiej strony rozumiem Twoje stanowisko w tej sprawie i szanuje - osobiście mnie na prawdę nie musiałaś się tłumaczyć, przepraszać za to, że nie dowiedziałaś bloga... nie miałaś takiego obowiązku, tak jak nie masz obowiązku komentować każdego wpisu :) ale dziękuję, że jednak postanowiłaś o wszystkim napisać (wiem, że to z szacunku do czytelników). Dziękuję :* Cieszę się, ze już wracasz :)

Zaraz się zaczerwienię ;) To ja dziękuję... Twój blog zawsze mi sie podobał :)

Ale Święta bez śniegu to nie to samo :P


Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Tu kupisz ksiażki tekst alternatywny