.

Blog > Komentarze do wpisu

W świecie dziecięcej wyobraźni "Regulamin na lato" oraz "Opowieści z najdalszych przedmieść" - Shaun Taun

Na pewno zauważyliście, że ostatnio na blogu bardziej zrobiło się książkowo niż kulinarnie. Chyba należą się Wam słowa wyjaśnienia. Postanowiłam urozmaicić tematykę tego miejsca i pisać również o tym co od najmłodszych lat było i nadal jest moją pasją - książkach.
Na półkach księgarskich jest sporo pozycji na które warto zwrócić uwagę, które mogą zainteresować, spodobać się... postanowiłam o niektórych z nich opowiedzieć. Jednocześnie cały czas mam na uwadze, że jest to blog również kulinarny, dlatego postaram się aby tego typu wpisy zawierały część książkową i kulinarną.
 W poniedziałek najprawdopodobniej pojawi się tutaj recenzja, która została napisana mniej więcej w styczniu, może w lutym. A potem? Potem to czas pokaże :) Dzisiaj zapraszam Was do lektury recenzji "nietypowych" ale zarazem i "niezwykłych pozycji". Mam nadzieję, że nie będziecie się nudzić ;)

  Nie mam doświadczenia ani z komiksami, ani z powieściami graficznymi. Kiedyś mój starszy brat kolekcjonował komiksy ("Tytus, Romek i Atomek, "Astelix i Obeliks") a młodsza siostra "szalała" za "Kaczorem Donaldem" (ciekawe na ile komiks a na ile gadżety do niego dołączane), jednak ja nie czułam do nich nawet nutki mięty - wolałam wersje pisane.
 Moje spojrzenie na tego typu publikacje zmieniło się, kiedy rok temu w moje ręce trafiła niezwykła opowieść graficzna będąca adaptacją pewnego opowiadania opisującego prawdziwą historię. Mowa o "Wilkach z Nowego Meksyku" Williama Grill'a. Książka zauroczyła mnie zarówno przepięknymi ilustracjami jak i słowami, chociaż te były tutaj zbędne, gdyż obrazy mówiły same za siebie (ale i tak było ich mało).
 Całkiem niedawno miałam możliwość przejrzeć/przeczytać kilka pozycji z tej kategorii i dzisiaj chciałabym Wam nieco o nich opowiedzieć
 Autorem pierwszych dwóch książek jest Shaun Taun, który już szkole dał się poznać jako dobry rysownik.


 "Regulamin na lato" to książka w której największe znacznie odgrywają ilustracje - tak zwany picturebook. Książka na swój sposób tajemnicza, magiczna , "niezwykła" i nieoczywista. Jej bohaterowie spędzają lato na wspólnej zabawie na przedmieściach nudnego, opustoszałego, przemysłowego miasta. Nie wiemy, czy chłopcy są braćmi, kolegami, przyjaciółmi, znajomymi, czy obcymi sobie dziećmi, jednak łączy ich jakaś więź. Starszy opiekuje się tym młodszym - chce uchronić go przed niebezpieczeństwami, które czyhają na nich każdego dnia. Udziela mu rad, jednak to ten młodszy jest tutaj narratorem o czym świadczą pierwsze słowa „Tego nauczyłem się ostatniego lata”

 Na kolejnych stronach pojawia się szesnaście punktów z letniego regulaminu, które przekazał mu starszy chłopiec. Jednak nie są to typowe przestrogi jakie może usłyszeć dziecko lub nastolatek od dorosłych. Jedne z nich są zupełnie jasne („Nigdy nie otwieraj paczek przy Mamie, czy "Nigdy nie dawaj kluczy nieznajomemu."), jednak najczęściej brzmią one bardzo dziwnie. Mało tego niektóre z nich mogą wydać się niejasne a nawet dziwne. Bo co może oznaczać „Nigdy nie zjadaj ostatniej oliwki na przyjęciu lub „Nigdy nie zostawiaj jednej czerwonej skarpetki na sznurze do suszenia prania.” Na co komu wskazówka: „Zawsze miej przy sobie nożyce do metalu.”? Dopiero w połączeniu z ilustracją i zastanowieniu lakoniczna treść zaczyna nabierać głębszego sensu.

 Nie będę analizować tekstu i rozkładać go na czynniki pierwsze. Nie ma to sensu. Tak na prawdę każdy z nas zrozumie i odbierze go inaczej, bo każdy z nas jest inny. Nosi w sobie inne wspomnienia, doświadczył czego innego i inaczej widzi świat. Chciałabym jednak jeszcze skupić się na ilustracjach. Śmiało można nazwać je obrazami - wykonane techniką olejną, całostronicowe, przesycone kolorami a także znaczącymi szczegółami. Z jednej ciepłe i beztroskie a z drugiej nieco niepokojące. Oprócz pięknych scenerii, złocistego pola i lazurowego nieba, mamy tutaj ciemne, surowe i dość przygnębiające opustoszałe przedmieścia, cudaczne postaci czy korowód niepokojących gości. Jednak i one mają tutaj swoje miejsce ostrzegają, że niebezpieczeństwa, które czyhają, choć nienazwane, są bardzo realne.

 Całość można określić jako "ucztę" dla wyobraźni. Tutaj nic nie jest białe lub czarne a odpowiedź nie zostaje podana na tacy. Wyobraźnia zderza się z realizmem. Wszystko jest niedopowiedziane i nieco pokręcone. My sami musimy rozwiązać tę zagadkę, znaleźć rozwiązanie - mamy dowolność interpretacji a i ta za każdym razem może być zupełnie inna. Wielka siła wyobraźni - dziecięcej wyobraźni

 Książka przypomniała mi moje dzieciństwo. To jak z dzieciakami godzinami bawiliśmy się na podwórku, śmiejąc, żartując, wygłupiając. Przypomniały się wakacje u dziadków na wsi, zabawy w sadku, sianie, chodzenie po polach, pomaganie przy zbieraniu fasoli (sama z siebie) i zbieranie jeżyn w rowie. Zapach rześkiego powietrza o poranku, świeżo skoszonej trawy, smak truskawek w ogródku, bieganie boso po trawie.... Świat kiedy wszystko wydawało się piękne i proste, mimo pojawiających się dziecięcych dramatów i problemów. Z czasem i one zaczęły wydawać się błahe.

Nigdy nie przestawaj marzyć, nie przestawaj dotykać świata wbrew schematom, bo stanie się – dorośniesz.

Pod tym linkiem znajdziecie prezentację książki:

 

Opowieści z najdalszych przedmieść

 "Opowieści z najdalszych przedmieść" to drugi picturebook australijskiego ilustratora, zdobywcy prestiżowej Astrid Lindgren Memorial Award oraz Oskara za krótkometrażowy film „The lost thing”. Składa się na nią piętnaście krótkich opowiadań w których autor zabiera nas w podróż do skąpanych w żółto-pomarańczowym słońcu najdalszych przedmieść. Krainy nieco magicznej wypełnionej wspomnieniami z dzieciństwa, niezwykłymi przygodami i w której działy się niewiarygodne rzeczy. Czasów kiedy wszystko wydawało się beztroskie, wesołe i o wiele prostsze. Gdzie królowała dobra zabawa, radość, wyobraźnia a świat widziany był oczami dziecka.

 Jednak fabuła wcale nie jest dziecinna, prosta i naiwna. Pełno tutaj symboli, kontekstów filozoficznych i ukrytych znaczeń, których prawdziwe znaczenie nie jest widoczne na pierwszy rzut oka. Tutaj nie wszystko jest jasne i objaśnione za pomocą widocznych faktów i dowodów. Niejednokrotnie trzeba przeczytać je dwu-trzy krotnie, zatrzymać się przy nich, zastanowić, pomyśleć. One wszystkie skłaniają do refleksji i uruchomienia naszej wyobraźni, bo to właśnie ona - cudowna i praktycznie "zabita" przez dorosłość dziecięca wyobraźnia uzupełnia brakujące elementy układanki.
PRZECZYTAJCIE
 Weźmy dla przykładu pierwsze z brzegu opowiadanie „Bawół wodny” - historię o tym jak na opuszczonej i zarośniętej trawą działce na końcu ulicy mieszka sobie wielki bawół, który zawsze bezgłośnie wskazuje dzieciom kierunek do tego, czego akurat potrzebują. Absurdalne. Prawda? Jest opowiadanie "Eryk" o studencie z wymiany zagranicznej, który jest tak mały, że mieszka w spiżarce, a mieści się w filiżance, opowieść dziadka, który relacjonuje wnukom dzień swojego ślubu, opowieść o miasteczku kończącym się jak nożem uciął a także historia brawurowego odbicia żółwi z rąk nieznanych oprawców....
Czy poniższy fragment jednego z opowiadań nie jest prawdziwy i aktualny? '(...)to było tak, jakby wszystkie kamienie z tej pustyni przeszły nam przez gardła i osiadły w sercach. Chcieliśmy tylko zapaść się pod ziemię i zostać tam na zawsze.'.

 
Tak jak w każdym zbiorze jedne z nich są lepsze, inne nieco słabsze, takie w których ciężko znaleźć głębsze znaczenia ale także te piękne. Jednak wszystkie w jakimś stopniu zaskakują, są nieco nostalgiczne, niektóre zaś mocno nierzeczywiste ale i oriniczne - niczym sen.

 Całość uzupełniają ilustracje przesycone mnóstwem detali i rzadko spotykaną wyobraźnią. Do tego różnorodne - każde opowiadanie zostało zilustrowane jako odrębna całość i przedstawione w nieco inny sposób, co tylko bardziej rozbudza wyobraźnię. Tę pozycję można nazwać wędrówką do dziecięcego świata, w głąb dziecięcej wyobraźni i fantazji.


 To tyle z dzisiejszego stosiku. Mam nadzieję, że mimo iż niekulinarnie, nie było nudno a ciekawie lub chociaż trochę interesująco :)
Co sądzicie o tego typu książkach (picturebooks)?
Znacie te o których pisałam a może jakieś całkiem inne?
Jakie są Wasze wrażenia, przemyślenia, opinie?
Proszę podzielcie się nimi w komentarzu :)

piątek, 13 kwietnia 2018, ervisha
Komentarze
Gość: , 198.7.62.*
2018/04/13 09:08:59
Piękne ilustracje :)
-
Gość: Agata, *.ovh.net
2018/04/13 09:22:45
Pierwszy raz widzę
-
Gość: Iza, *.zalmos.net
2018/04/13 10:08:30
Wydają się ciekawe ;)
-
2018/04/13 10:24:34
Tytus, Romek i Atomek, oraz Astelix i Obeliks to nie są JAKIEŚ komiksy;) Każdy kto wychował się na nich mógłby się za takie określenie poczuć urażony;) oczywiście piszę to z lekkim przymrużeniem oka, bo wiem, że każdy jest inny i każdy lubi coś innego. Ja się na komiksach wychowałam i uwielbiałam je za to, że z każdym kolejnym czytaniem dostrzegałam/odkrywałam na obrazkach coś nowego;) historie w nich przedstawione też były fajne:)
Również takie książeczki obrazkowe uważam za ciekawe, choć... mam bardziej na myśli ideę, a nie podane przez Ciebie konkretne pozycje (musiałabym je obejrzeć wpierw).
-
Gość: ervisha, 185.172.210.*
2018/04/13 10:26:23
Anonimie Na swój sposób "magiczne" i niezwykłe ;)
-
2018/04/13 10:27:10
Agato ,I co o nich sądzisz? ;)
-
2018/04/13 10:27:31
Izo Warto zajrzeć :)
-
2018/04/13 10:31:52
Ewo Taki ponadczasowy klasyk? :) Słowo "jakieś" nie było w znaczeniu "byle jaki komiks" ale raczej w stylu "nie pamiętam dokładnie jakie - nie przykładam do tego większej uwagi". Pamiętam też komiks z "jakimś" niebieskim stworkiem i długimi czułkami - nie kojarzę... on chyba był z innej planety :P
A jakie komiksy czytałaś? ;)
Tego typu książki jeśli są dobrze "zrobione" nie tylko rozwijają wyobraźnię ale również uczą i skłaniają do przemyśleń. A oprawa graficzna? Ta zawsze odgrywa ważną rolę i niejednokrotnie mówi więcej niż tekst - samemu też można sobie dopowiadać :)
-
Gość: Ivie, 198.50.152.*
2018/04/13 10:42:39
Czytałam wydanie angielskie i mam pozytywne odczucia odnośnie książki :)
-
2018/04/13 10:44:37
miło popatrzeć
-
2018/04/13 10:46:24
Ivie Spodobała Ci się? :)
-
2018/04/13 10:47:03
czerwonafilizanka Można powiedzieć, że to taka uczta dla oczu i wyobraźni :)
-
Gość: Marzena, *.play-internet.pl
2018/04/13 10:57:42
Nie znam tych książek. Ale mają piękne ilustracje
-
2018/04/13 11:08:50
Marzeno Nigdy nie jest za późno na to aby je poznać :)
-
Gość: Agnieszka, *.rev.poneytelecom.eu
2018/04/13 11:09:34
Piękne ilustracje
-
Gość: Martyna, 51.254.104.*
2018/04/13 11:59:09
Kiedyś kolekcjonowałam Kaczora Donalda :P
-
Gość: Ewa, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/04/13 12:07:02
"Przygody Jonki, Jonka i Kleksa";)
Ja lubiłam właśnie Asterixa, Tytusa też miałam kilka egzemplarzy, no i spiderman;) hihi
Teraz żałuję, że nie przypilnowałam tych komiksów i przy jakimś sprzątaniu się je wyrzuciło, bo dla dziecka na kiedyś miałabym jak znalazł;)
Miałam też ogroooomną kolekcję takiego muzycznego czasopisma "Tylko Rock" i też wszystko "poszło"... szkoda:(
-
Gość: Justyna, *.ip-178-33-33.eu
2018/04/13 12:56:11
Ładne ilustracje :)
-
2018/04/13 13:21:00
Wybierasz książki o olśniewającej oprawie graficznej! Jestem pod wielkim wrażeniem, to naprawdę pięknie ilustrowane książki - jak to dobrze, że literatura dziecięca teraz tak cudownie się prezentuje!
-
2018/04/13 14:56:39
Agnieszko , Ich autorowi nie można odmówić talentu i wyobraźni :)
-
2018/04/13 14:57:15
Martyno , Tak jak moja młodsza siostra. Teraz komiksy leżą w jednym z pudeł na strychu ;)
-
2018/04/13 15:00:40
Ewo , Tak to ten :D Był jeszcze "Kajtek i Koko" ale najwięcej chyba "Tytusa..." ale Spidermana nie było :)Mama opowiadała mi, że kiedy płakałam to dawała mi komiksy do oglądania i wówczas się uspokajałam, tylko zbyt gwałtownie przewracałam kartki - będąc dzieckiem nie miałam wyczucia w rękach ;)
Jesteś pewna, że zostały wyrzucone? Może leżakują gdzieś na strychu lub w jakimś pudle? Przecież to cenne okazy kolekcjonerskie ;)
Tego magazynu nie znam - chyba nie moje czasy albo po prostu w moim domu się nie kupowało. Szkoda, że takie pamiątki przepadły - teraz pewnie miło by się powspominało i wróciło....
-
2018/04/13 15:01:10
Justyno , Któreś w szczególności wpadły Ci w oko? :)
-
2018/04/13 15:10:55
Marto , Niektórzy nazwali by mnie "okładkową sroką", jednak w książkach ważna jest nie tylko oprawa graficzna ale również treść - ta jest równie istotna jeśli nie ważniejsza. Chociaż chyba postawiłabym je na równi - uzupełniają siebie. Czasem szata graficzna zniechęca do sięgnięcia po książkę a innym razem nawet najpiękniej zilustrowana opowieść nie będzie czytana ze względu na byle jaki tekst. To jest równie ważne :)
A jeśli chodzi o te książki to według mnie są kierowane zarówno do dorosłego jak i młodszego czytelnika - każdy odczyta je inaczej :) Nawet spotkałam się z opinią, że "Opowieści..." nie są odpowiednią lekturą dla młodego czytelnika, jednak przecież dzieci pozostawione same sobie na co dzień chociażby w telewizji i grach komputerowych spotykają się z czymś co może być uznawane za brutalne np. krwią, śmiercią... w baśniach również nie zawsze jest słodko, kolorowo i wesoło. Po prostu życie....
-
Gość: Ewa, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/04/13 15:33:28
"Kajtek i Koko" a nawet "Kajko i Kokosz";) jeden z nich kiedyś mi Mama przyniosła, ale nie pamiętam który;) Te komiksy (albo któryś z nich) zachwalał za to mój mąż - chodziło o kreskę, podobała mu się;)
Brat nie lubił komiksów o superbohaterach?;) Batman, Superman, Spiderman?
Komiksy mogą uspokajać, choćby w tym sensie, że nagle skupiają uwagę;) ale faktycznie, brak wyczucia mógł działać na szkodę;)
Komiksów/gazet już na bank nie ma, tym bardziej na strychu, bo go nie mamy;)
Tylko Rock (tudzież Teraz Rock - gazeta z biegiem lat zmieniła nazwę, aczkolwiek nie pamiętam który tytuł pojawiał się jako pierwszy) kupowałam jako nastolatka;) było to dość dawno temu, ale wydaje mi się, że kilka lat temu jeszcze mi ten tytuł mignął wystawiony w oknie jakiegoś kiosku;)
-
2018/04/13 15:34:52
Wow! Ilustracje są bajeczne. Uwielbiam do Ciebie wpadać, bo albo podsuniesz mi jakiś fajny tytuł, albo dzięki Tobie popłynę gdzieś wspomnieniami. Więcej o książkach :) Ale i na twoje pyszne jedzonko czekam.
-
2018/04/13 15:52:04
Ewo ,Nie wiem co lubił brat a czego nie :) Być może nie lubił a być może tych komików nie było u nas w mieście, więc brat nic o nich nie wiedział ;)
Podobno dużo komiksów rozerwałam, naderwałam :( Nie chciałam... z koeli teraz przerodziło się w drugą stronę - pedantyzm :P
Szkoda :(
To tak jak niektórzy kolekcjonowali Bravo :)
-
2018/04/13 15:56:59
Malwino Jak miło... Twój komentarz na prawdę sprawił mi ogromną przyjemność. Dziękuję :*
Cieszę się, że podobają Ci się tego wypisy wpisy - te książkowe i że jeszcze do tej pory Ciebie nie zawiodłam. Mam nadzieję, że Ciebie nie zawiodę :)
Z pewnością na blogu pojawi się jeszcze nie jeden taki wpis (zdradzę, że na oku mam sporo takich "perełek"), jednak jednocześnie postaram się przeplatać je z przepisami, chociaż z tym może być ciężko, bo weny tak jak nie było, tak nadal nie ma ;/ Jednak jakoś sobie poradzę - nie ma sytuacji bez wyjścia prawda? :) Jeszcze raz dziękuję za miłe słowa :) Powiedz.... tym razem podsunęłam fajny tytuł, czy popłynęłaś wspomnieniami? :)
-
Gość: Ewa, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/04/13 16:14:51
Byłaś mała... nie miej do siebie wyrzutów;)
Wyobrażam sobie Ciebie, jak z czułością odkładasz książki na półkę;) i jak w bibliotece/czytelni groźnym okiem karcisz kogoś, kto właśnie obszedł się z książką nie tak jak powinien;)
Bravo... tytuł kojarzę, aczkolwiek.... jak byłam w "fazie buntu" chciałam robić i czytać i słuchać czegoś zupełnie innego niż cała reszta;)
-
2018/04/13 16:45:06
Ewo Szkoda, że nie miałam tego wyczucia - podobno dużo komiksów rozdarłam :(
Teraz na prawdę o nie dbam - nie zaginam, nie zaznaczam ołówkiem a odginanie okładki do tyłu w trakcie czytania to "zło". Jak tak można? Dbam o książki swoje i te z biblioteki i aż przykro, kiedy widzi się tyle rozerwanych i zalanych :( Mi wstyd byłoby taką oddać.
Ja chyba nie miałam takiego okresu - nie przypominam sobie :D
-
Gość: Ewa, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/04/13 16:55:47
Powinno się z Ciebie brać przykład:) a tak szczerze, gdyby jakimś trafem zdarzył mi się z książką wypadek (wiadomo, że nie celowo) to też wstyd byłoby oddać mi ksiązkę w stanie gorszym, niż ją otrzymałam.
-
2018/04/13 17:31:43
Ewo Jak widać niektórzy tego wstydu nie posiadają. Kilka razy zdarzyło mi się wypożyczyć książkę w złym stanie - zgłaszałam a kiedy ją oddawałam o szkody "osądzano" mnie i musiałam tłumaczyć, że to już tak było i że mówiłam. NIe było to przyjemne ;/
-
Gość: Ania, 149.202.98.*
2018/04/13 17:37:16
Jesteś mistrzem w wyszukiwaniu książkowych perełek ;)
-
2018/04/13 18:39:36
Aniu Tak bym siebie nie nazwała, ale dziękuję:)
-
2018/04/13 19:53:53
nie słyszałam wcześniej, brzmi ciekawie :)
-
2018/04/13 21:14:24
Zuza Na tyle ciekawie aby po nie sięgnąć? ;)
-
Gość: Marta, *.wolomin.net
2018/04/13 23:54:11
Jakoś tak to do mnie nie przemawia...
-
2018/04/14 08:31:24
Marto Picturebook? ;)
-
Gość: Martyna, 51.254.104.*
2018/04/14 08:45:02
Nigdy nie spotkałam się z takimi książkami
-
2018/04/14 09:26:13
Świetne ilustracje :)
-
2018/04/14 09:58:57
Martyno I jakie są Twoje przemyślenia? Jak wrażenia po tym co tutaj zobaczyłaś? :)
-
2018/04/14 09:59:23
domowe-potrawy , Autor ma talent :)
-
Gość: Pestka, *.ip-192-99-15.net
2018/04/14 10:30:29
Publikuj przepisy a nie recenzje książek
-
2018/04/14 10:44:52
Fajne są takie książki gdzie nie umiesz przewidzieć co będzie dalej, bo wyobraźnia autora mogła nieźle go ponieść xD
-
2018/04/14 10:50:34
Pestko , Nie mogę tego połączyć? :)
-
2018/04/14 10:50:53
Candy Pandas Dokładnie a wyobraźnia jeszcze dopowiada swoje :)
-
Gość: EWa, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/04/14 10:59:18
Oj, nieprzyjemna sytuacja:( Choć... Panie z biblioteki powinny już Cię "znać" i wiedzieć, że Ty o książki dbasz;)
-
2018/04/14 12:52:08
Ewo Niby znają a jednak nie znają... Może miały zły dzień ;)
-
2018/04/14 13:51:13
Ciekawe pozycje. A rzeczy pożyczone powinniśmy traktować lepiej niż swoje, szczególne te, które mają służyć nam wszystkim.
-
2018/04/14 17:46:32
Futko , Niestety niektórzy troszczą się o swoje a jak coś nie należy do nich to już nie zwracają większej uwagi na to jak się z tym obchodzić :(
-
Gość: , *.toya.net.pl
2018/04/14 19:39:48
wieki nie byłam w bibliotece... książki e-booki zawsze biorę
-
2018/04/14 20:49:43
fajnie wrócić na moment do takich książek dziecięcych :)
-
2018/04/15 08:02:22
Ja za komiksami też nigdy nie przepadałam, ale... wyjątek robiłam dla książki "Kajko i Kokosz" :)
-
2018/04/15 09:18:36
Kathy Leonia Ja nie lubię e-booków - uznaję tylko książki papierowe a te o których napisałam nie są e-bookami :)
-
2018/04/15 09:19:29
Leno W każdym z nas jest coś z dziecka i nie powinniśmy tego "zabijać" a pielęgnować bo to piękne, tak samo jak wspomnienia... te są bezcenne ;)
-
2018/04/15 09:26:37
Panna Śniadaniowa ,"Kajko i Kokosz" kiedyś kolekcjonował mój starszy brat - ja znam komiks, tylko z nazwy ;) Również nie przepadałam i nie nadal nie poczułam "miłości" do komiksów. Kiedy byłam mała czasem podczytywałam "Kaczora Donalda" ale to aby potowarzyszyć siostrze (czytałyśmy z podziałem na role) ;) Książki, które opisałam w poście nie są komiksami - nie ma tutaj podziału na ról, chmurek... To książki z innej kategorii ;)
-
Gość: Ewa, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/04/15 19:31:01
Każdemu się taki trafi;)
-
2018/04/15 21:47:03
Ewo Magazyn? ;)
-
Gość: , *.toya.net.pl
2018/04/16 07:56:33
przeurocze obrazki:)
-
2018/04/16 08:46:05
Kathy leonia Działają na wyobraźnię.. prawda? ;)
-
2018/04/16 17:27:07
Rzeczywiście takie książeczki to prawdziwa uczta dla wyobraźni :D Są klimatyczne i bardzo magiczne :)
-
2018/04/16 17:34:16
Lonna , I dla ludzi w każdym wieku :)


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę tekst alternatywny