Blog > Komentarze do wpisu

Magiczna lektura na zimę. "Złota gwiazdka" i "Srebrny Dzwoneczek" Emilia Kiereś

  Grudzień to miesiąc kiedy siłą rzeczy sięgam po świąteczną lekturę. I mimo iż na swojej liście mam stałe tytuły, które towarzyszą mi co roku, to tego sięgnęłam po nowe. Wśród nich znalazły się takie, które urzekły mnie swoją treścią i niewykluczone, że przeczytam je również za rok - "Złotą Gwiazdkę" Emilii Kiereś z pewnością mogę wpisać na tę listę.

 Książka to kontynuacja książki "Srebrny dzwoneczek". Główny bohater "Złotej Gwiazdki" - dziewięcioletni Antek razem z rodziną jedzie na Święta Bożego Narodzenia do domu cioci Ani i wujka Eryka. W tym roku jego święta będą wyglądać inaczej, ponieważ spędzi je dodatkowo ze swoim maleńkim braciszkiem, który niedawno pojawił się na świecie. Początkowo Antek jest pochłonięty przygotowaniami do Świąt, jednak wkrótce zaczyna doskwierać mu samotność - każdy poświęca uwagę jego młodszemu bratu, zupełnie go ignorując. Antek zaczyna spędzać czas z kuzynką Tereską. Pewnego dnia podczas spaceru dzieci trafiają na trop dziewczynki o brązowych włosach, dużych zębach i z czerwoną czapką na głowie. Antek myśli, że to Mikołaj, jednak Tereska, szybko wybija mu ten pomysł z głowy. Dzieci postanawiają ruszyć jej śladem i odkryć tajemnicę.

 Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o tej książce, bez wahania wpisałam ją na listę książek do przeczytania. Listy nikomu nie pokazywałam ale Mikołaj ma swoje sposoby - dowiedział się o tym i spełnił moje małe marzenie. Dziękuję Mikołaju

  Styl książki może przywołać powieści Małgorzaty Musierowicz, co może potęgować fakt, że przez nią książka została zilustrowana. Osobiście nie uważam tego za wadę. Książka nie jest plagiatem. To zupełnie inna historia, która jedynie posiada cudowny, ciepły i rodzinny klimat przebijający się z serii Jeżyciada (przeczytałam 3-4 tomy ale już po lekturze jednego, dane było mi to poczuć). To cudowne uczucie, tak jak cudowna i piękna jest jej treść. Bo to nie pierwsza lepsza, zmyślona historia a taka, która mogła wydarzyć się na prawdę i być może w podobny sposób wydarzyła.

  Znajdziecie w niej wiele wątków z życia codziennego tych pozytywnych jak: miłość, wsparcie, wzajemna troska, śmiech, żarty ale również nieprzyjemnych: zazdrość, gniew, smutek, kłótnie, codzienne problemy. Bo życie nie jest usłane różami, nie zawsze jest kolorowo i wesoło - czasem słońce które nad nami świeci przykrywają czarne chmury i zaczyna padać deszcz. Jednak i po tym deszczu ponownie zaczyna świecić słońce.
  Bohaterowie również są prawdziwi - niczym wyjęci z życia codziennego. Jest naturalizm, jest klimat, jest też magia świąt.. chce się czytać i czyta się z ogromną przyjemnością.

  Emilia Kiereś stworzyła wyjątkową historię, która mogła zostać napisana przez życie i być może została napisana
  Opowieść o rodzinie i tym jak jest ona ważna. O miłości, wzajemnym wsparciu, radości ale również zmartwieniach, rozterkach i pytaniach, które rodzą się w głowie, jak ważna jest szczera rozmowa, wsparcie i zrozumienie.
  O tym co tak na prawdę jest istotne i to nie tylko w Święta Bożego Narodzenia ale na co dzień - każdego dnia. O opiece, wsparciu, drobnych gestach, wdzięczności i ciepłych słowach.
  O miłości, która jest ważna i bez której człowiek nie jest w stanie żyć a rodzina istnieć. 

"Każde dziecko, nawet to najzwyklejsze, to odrobina miłości więcej." 



Tytuł: Złota Gwiazdka | Autor: Emilia Kiereś | Ilustracje: Małgorzata Musierowicz | Wydawnictwo: Akapitt Press | Okładka: twarda | Ilość stron: 136

Ilustracje pochodzą ze strony Autorki

   Ku mojemu zaskoczeniu mój przedświąteczny Mikołaj postanowił uszczęśliwić mnie podwójnie przynosząc w prezencie również "Srebrnego dzwoneczka". Może Was do zdziwi ale do lektury przystąpiłam dopiero po "Złotej Gwiazdce". Wiem - zaskakująca kolejność, ale właśnie taka była moja decyzja. Jednam nim zaczęłam przygodę z tą książką nieco zasięgnęłam informacji.
 Okazało się, że jest to wznowienie już wcześniej wydanego debiutu literackiego autorki. Zarówno format książki jak i jej okładka są inne (przyznam, że poprzednia z symbolicznym dzwoneczkiem na okładce, bardziej przypadła mi do gustu), jednak wnętrze nie uległo zmianie. To ta sama historia i te same ciepłe, plastyczne, wakacyjne ilustracje Małgorzaty Musierowicz, mama autorki.

  

   Wraz z końcem lata nieśmiałą Marysię czekają zmiany: pójdzie do nowej szkoły a na świat przyjdzie jej młodszy braciszek. Póki co trwają jeszcze wakacje, które dziewczynka po raz pierwszy spędza bez rodziców i wszelkich technologii u cioci Ani na wsi. W związku z tym, że kobieta jest mocno zapracowaną osobą, Marysia musi zajmować się sama sobą. Nie narzeka jednak na nudę miło spędzając czas na świeżym powietrzu w otoczeniu ogrodu, drzew, złotookiego kota i jezior. Tym oto sposobem odkrywa, że nieopodal soi tajemniczy biały domek otoczony zarośniętym ogrodem. Domek, który nie jest opuszczony...

  Książka w założeniu została napisana dla młodego czytelnika (według informacji na stronie wydawcy od 6 roku życia). Jednak ja mimo iż nie jedną szóstkę mam na karku jestem nią oczarowana.
  Emilia Kiereś stworzyła piękną i ciepłą opowieść o wkraczaniu na nowy etap życia, strachu przed tym co ma nadejść, nieśmiałości ale również przełamywaniu własnych strachów.
  O rodzinie, miłości, przyjaźni wraz z tym jak stopniowo należy ją budować i pielęgnować - jak bardzo są one ważne i potrzebne.
  O relacjach między ludzkich a nawet śmierci, choć ten drugi motyw pozostaje w wyobraźni bohaterki. Mimo tego całość nie jest wypełniona smutkiem, bowiem autorka wszystkie te tematy porusza delikatnie i nie zawsze mówi wprost - niejednokrotnie skrywa coś głębiej, tylko wystarczy się wczytać.



  Ujął mnie ten ciepły klimat i prostota. Zauroczył i urzekł bo wróciły wspomnienia.
  Dzieciństwo i wakacje, kiedy całe dnie spędzało się na dworze jeżdżąc rowerem, grając w piłkę, zbijaka, klasy, pomidora... Skacząc w gumę, bawiąc się w kucanego, łapanego lub chowanego. Śmiejąc się, żartując, opowiadając kawały a wieczorami straszne historie. I nie potrzeba było wiele - wystarczyła piłka, kartka papieru a czasem patyk, który nagle stawał się różdżką do szukania źródeł wody (kiedy na osiedlu wyłączali prąd).
 Zrywanie czereśni i jabłek prosto z drzewa lub malin, porzeczek i poziomek z krzaczka...

  Były też wakacje na wsi, liczenie kurek, kaczek, chodzenie po sadzie, polach do rowu na jagody. Zapach piwonii, świeżo skoszonej trawy i siana. I nieraz, nie dwa dziecko skacząc przez chaszcze zaczepiło się, przewróciło, ubrudziło i skaleczyło. Nie jeden siniak nabiło a kolano i łokieć zdrapało i ubiło. Nikt wtedy nie dmuchał, nie chuchał i nie głasiał - czasem się syknęło, czasem nie, rankę opatrzyło i zabawa trwa,ła dalej - do późnego wieczora. Żaden telefon, smartfon, laptop, dron, czy gra komputerowa nie były potrzebne - wystarczyła dziecięca kreatywność i wyobraźnia.



  Autorki stworzyły wyjątkową i niebanalną historię, która potrafi chwycić za serce. Opowieść o tym co ważne w życiu i o życiu (patrz akapit numer 3). O tym jaki świat jest na prawdę..
  A jaki jest świat?
Mimo obaw, problemów i niepewności, tak na prawdę zaskakujący, piękny i kolorowy. Tylko trzeba się na niego otworzyć i z nim oswoić.

 Tytuł: Srebrny Dzwoneczek | Autor: Emilia Kiereś | Ilustracje: Małgorzata Musierowicz | Wydawnictwo: Akapitt Press | Okładka: twarda | Ilość stron: 136

czwartek, 20 grudnia 2018, ervisha
Komentarze
Gość: Iza, *.zalmos.net
2018/12/20 11:14:53
Nie słyszałam o twórczości autorki ale tak ciepło opisałaś książki, że chętnie je przeczytam :)
-
Gość: , 91.226.102.*
2018/12/20 11:47:24
Skoro chwyta za serce, to ja jestem na tak.
-
Gość: Ewa, 37.48.125.*
2018/12/20 11:49:00
Nie znam tej książki ale od razu widać kreskę Musierowicz :)
-
2018/12/20 11:51:14
Izo Zachęcam :)
-
2018/12/20 11:51:43
Anonimie , Mnie chwyciła i wierzę, że z wieloma czytelnikami będzie tak samo. Zachęcam do lektury :)
-
2018/12/20 11:53:08
EwoKiedy po raz pierwszy zobaczyłam okładkę tej książki pomyślałam, że to kolejna część Jeżyciady pani Musierowicz. Dopiero nazwisko autorki sprawiło, że wyszłam z błędu ale ilustracje rozpoznałam :)
-
Gość: Agnieszka, *.rev.poneytelecom.eu
2018/12/20 12:08:46
Jestem na tak ;)
-
2018/12/20 12:18:49
Wydają się to być pięknie opowiedziane historie :)
-
2018/12/20 12:23:54
Agnieszko, Miło mi :)
-
2018/12/20 12:24:12
Candy Pandas ,Według mnie takie są :)
-
Gość: Justyna, *.nux.net
2018/12/20 13:47:28
Twoja recenzja zachęca do przeczytania :)
-
Gość: , *.ovh.net
2018/12/20 13:55:13
Zachęciłaś mnie do przeczytania tych książek ;)
-
Gość: Ania, 192.95.12.*
2018/12/20 14:35:30
Sprawia wrażenie ciepłej i magicznej ;)
-
2018/12/20 14:58:58
Ostatnio czytam tyle zimowych powieści, że powoli mam ich dosyć, ale na jeszcze jedną znajdę miejsce :D
-
2018/12/20 16:46:15
Oj obydwie brzmią magicznie i bardzo mądrze - jak zwykle ciekawe pozycje, będę czytała dzieciom swoim :D
-
Gość: Natalia20041989, *.adsl.inetia.pl
2018/12/20 17:34:00
Wprowadzają w nastrój
-
Gość: marcepanowy kącik, *.adsl.inetia.pl
2018/12/20 17:52:55
Ciekawe książki przenoszące w świat baśni :)
-
2018/12/20 18:27:53
Lubię takie ilustracje, ładne i bez udziwnień :)
-
2018/12/20 19:11:29
Justyno , Miło mi :)
-
2018/12/20 19:11:49
Anonimie, Cieszę się. Książki warto przeczytać :)
-
2018/12/20 19:12:09
Aniu,Według mnie właśnie takie są te opowieści :)
-
2018/12/20 19:12:38
Gąska Według mnie warto. Poza tym kiedy będziesz czytać zimowe opowieści jeśli nie zimą? :D
-
2018/12/20 19:14:26
pinkyyy ,Według mnie te książki można czytać nie tylko dzieciom ale również samym sobie - to jedne z tych na które nie ma granic wieku :)
-
2018/12/20 19:14:42
Natalio,Nastrój czego? :)
-
2018/12/20 19:15:26
marcepanowy kącik, Baśni? Czy ja wiem? Powiedziałabym, że to życiowe a nie baśniowe opowieści :)
-
2018/12/20 19:15:55
Magdo ,A do tego proste :)
-
Gość: Ivie, 198.50.152.*
2018/12/20 19:28:32
Kolejna ksiązka odpowiednia dla dzieci :)
-
2018/12/20 20:04:34
Nie słyszałam o tych pozycjach
-
2018/12/20 20:08:11
Ivie ,według mnie nie tylko :)
-
2018/12/20 20:08:27
Ewo Wcześniej ja również nie :)
-
2018/12/20 20:09:09
Chciałoby się mieć na Święta tyle śniegu, ile tam na ilustracji...
-
2018/12/20 20:13:52
IwonoJuż dawno nie było tak śnieżnych świąt ale życie zawsze może nas zaskoczyć. Może to będzie taki prezent tam z Góry? :)
-
Gość: Martyna, 51.254.104.*
2018/12/20 21:22:12
Nie słyszalam o nich
-
2018/12/20 22:26:51
oooo.... potrafi rozczulić...
-
2018/12/20 23:58:54
Jako dziecko uwielbiałam takie historie!
-
2018/12/21 00:12:46
Moja młodsza córka, która w czasach szkolnych niespecjalnie lubiła czytać, książki M. Musierowicz "zaliczała" jedną po drugiej. Ja również uwielbiałam książki p. Małgorzaty. Jeśli zaprezentowane przez Ciebie książki są w podobnym klimacie co Jeżycjada, to zdecydowanie trzeba po nie sięgnąć.
-
2018/12/21 09:57:28
Obie lektury wyglądają bardzo interesująco. Opisałaś je tak fantastycznie, że człowiek ma ochotę od razu pobiec po nie do księgarni. (albo zamówić przez internet) naprawdę nabrałam takiej ochoty :) Jak dla mnie- rewelacja :)
Pozdrawiam ciepło
-
2018/12/21 10:54:39
Martyno ,Nie Ty jedyna. uwierz :)
-
2018/12/21 10:54:59
czerwonafilizanka ,Dokładnie co? ;)
-
2018/12/21 10:55:22
Di bloguje, ,Próbowałaś powrocić do nich jako dorosła osoba? ;)
-
2018/12/21 11:03:00
Dorota , Pani Małgorzata zdobyła i podbiła serce Twojej córki. Brawo :) Wierzę, że to zasługa tego ciepłego i rodzinnego klimatu, który jest niezwykły. Słyszałam, że nowe - obecne tomy Jezyciady nie sa tak dobre jak te pierwsze ale jakiś urok jednak jest... talent i magia. Zachęcam ;)
-
Gość: Ola, 198.7.62.*
2018/12/21 11:03:27
Czytałam Jezyciadę i te ksiązki również chętnie poznam :)
-
2018/12/21 11:04:54
Ayuna ,Dziekuję za tak miłe słowa... po raz kolejny mi słodzisz aż za bardzo <3
-
2018/12/21 11:05:07
Olu Według mnie warto :)
-
Gość: Alicja, *.members.linode.com
2018/12/21 12:27:39
Nie słyszałam o tych książkach ale opisałaś je w taki sposób, że chętnie przeczytam :)
-
2018/12/21 12:55:14
Jako nastolatka zaczytywałam się w książkach mamy pani Emilii Kiereś, czyli Małgorzaty Musierowicz i teraz od razu poznałam, że jest ilustratorką tej książeczki ;). Ma swój specyficzny styl malowania ;).
Faktycznie, pierwsze książki z serii Jeżycjady były ciepłe i rodzinne, ale kolejne tomy są już słabsze, nad czym ubolewam...
Z kolei książek pani Kiereś nie znam jeszcze, bo już nie jestem od dawna w grupie docelowej ;). Może kiedyś, jeśli będę miała dzieci, to im zakupię "Złotą gwiazdkę" albo "Srebrny dzwoneczek" ;)
-
2018/12/21 13:45:52
rabebucher ,Kiedy spojrzałam na ilustracje pomyślałam, że to kolejna ksiązka Pani Małgorzaty dopiero nazwisko i imię sprawiło, ze zmieniłam zdanie ;) Tej charakterystycznej kreski nie da się podrobić i nie rozpoznać tak jak ilustracje Szancera, czy Emilii Dziubak - mają swój klimat :)
Wiesz.... wszystko ma swój kres i trzeba to zakończyć - grunt aby wiedzieć kiedy ;)
Według mnie to jedne z tych książek po które mogą sięgać również dorośli :)
-
2018/12/21 13:46:07
Alicjo ,Według mnie warto :)
-
Gość: , 51.254.104.*
2018/12/21 14:43:54
Wyrosłam z takich bajeczek ;)
-
Gość: , *.toya.net.pl
2018/12/21 16:46:18
przepiękne ilustracje ocieplają serduszko:)
-
2018/12/21 17:28:26
Śliczne ilustracje mają :)
-
2018/12/21 18:00:04
bardzo chętnie coś przeczytam :)
-
2018/12/21 19:42:46
Masz rację, że warto mieć tę swoją listę świątecznych pozycji i chwytać dodatkowo po te nowe, aby móc wracać do nich w następnym roku i po prostu cieszyć się z nich, otaczać się tym pięknym klimatem:) A przyznam, że fakt, iż Małgorzata Musierowicz maczała w tym palce jest dla mnie wyjątkowo zachęcający!
Jeśli chodzi o
Srebrny dzwoneczek" to tak, jak napisałaś, wydaje się emanować to ciepłem. I zresztą, takim poczuciem bezpieczeństwa też. Bardzo przyjemne lektury na zimowe wieczory:) Pozdrawiam!
-
2018/12/21 20:51:29
Anonimie ,Nie ma w Tobie uśpionego dziecka? ;)
-
2018/12/21 20:51:56
Anonimei II ,W zimowe wieczory? :)
-
2018/12/21 20:55:17
: Patrycjo Rozpoznajesz? ;)
-
2018/12/21 20:55:43
Anna ,Z przyjemnością poznam Twoją opinię :)
-
2018/12/21 21:00:00
Panda Lubisz styl i książki Pani Musierowicz? Jej Jeżyciade? Czytałaś, czytasz kolejne cześci? :)
Przyjemne... zachęcam do lektury i podzielenia się opinią o książce lub ksiązkach jeśli przeczytasz dwie :)
-
2018/12/21 21:04:48
Jakoś nie lubię ilustracji tej autorki. W ogóle mi się nie podobają. Mimo tego pierwszą książkę bym przeczytała. Jestem ciekawa, co to za dziewczynka. ^^
-
2018/12/21 21:31:44
orionio ,Ilustracje moze nie są przepiękne ale nie da się ich podrobić - widac tę charakterystyczną kreskę, która tworzy klimat :) Odnośnie dziewczynki niczego nie zdradzę :D
-
Gość: truskaweczka, *.dynamic.mm.pl
2018/12/21 23:40:34
Ogólnie nie przepadam za ilustracjami, ale te prezentują się uroczo.
-
2018/12/22 08:15:09
Wychodzi na to, że to właśnie w prostocie tkwi siła i moc fajnych książek...
Wesołych i aromatycznych Świąt Bożego Narodzenia!
-
2018/12/22 09:02:49
truskaweczko , Ilustracje to nie wszystko - wazna jest treść :)
-
2018/12/22 09:03:26
Agnieszko,Dokładnie. Bez udziwnień :)
Dziekuje. Tobie również radosnych i pogodnych Świąt ;)
-
2018/12/23 13:29:50
Przepiękne recenzje, pełne uczucia i choć ja jestem team Siesicka (żarcik - po prostu kiedy byłam mała książek pani Siesickiej było w mojej bibliotece znacznie więcej), to zawsze chciałam przeczytać książkę pani Musierowicz. Te książki od razu po okładce skojarzyły mi się ze słynną Jeżycjadą i nawet byłam zaskoczona, że na okładce jest inne nazwisko niż Musierowicz (na szczęście zauważyłam na dole dopisek kto książki ilustrował i od razu poklepałam się po pleckach że jednak jeszcze jest ze mną wszystko w porządku i wciąż dobrze rozpoznaję style okładkowe). Urzekły mnie Twoje recenzje. Jak spotkam w bibliotece to na bank przeczytam! :)
-
2018/12/23 17:13:22
Marto Dziękuję. Bardzo mi miło. Książki rzeczywiście dostarczają emocji - może nie dla każdego ale dla mnie tak (co zauważyłaś w recenzji). Lubię takie podróże - sentymentalne, w głąb siebie, skłaniające do przemyśleń..... nie raz i nie dwa łezka w oku się kręci, ale jest też śmiech, łzy szczęścia i wzruszenia. Przyjemne doświadczenie - piękne ;) Przyznam Ci, że ja nie czytałam Musierowicz za dziecka - moje pierwsze spotkanie z twórczością tej pisarki to klasa IV, kiedy to jako lekturę omawialiśmy "Opium w rosole" - ksiązka mnie nei zachwyciła ale urzekł mnie ten ciepły, rodzinny klimat a jako dorosła osoba polubiłam "Nolekę". Książkę Siesickiej również przeczytałam dość późno i przyznam, że niewiele z niej pamiętam ale rzeczywiście w bibliotece było ich sporo ;)
Wpadłaś jak śliwka w kompot - tak jak ja - ilustracje nas zmyliły xD Z przyjemnością poznam Twoje zdanie o tych ksiązkach - jeśli uda Ci się je przeczytać :*
-
2018/12/24 20:41:49
"nie jedną szóstkę mam na karku" - ładnie napisane
-
2018/12/25 08:04:15
Trzeba będzie sprawdzić!
-
2018/12/25 10:41:27
czerwonafiliżanka , Możesz sprecyzować? :)
-
2018/12/25 10:41:48
malalilija ,Zachęcam :)


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny
tekst alternatywny

tekst alternatywny