.

niedziela, 23 września 2018


  Czas pędzi do przodu i nie ma zamiaru chociaż zwolnić a tym bardziej się zatrzymać. Jeszcze niedawno rozpoczynaliśmy wakacje. Ludzie planowali wyjazdy, urlopy, czasem narzekali na upały. A teraz? Uczniowie poszli do szkoły, zaraz studenci rozpoczną rok akademicki a z drzew zaczną spadać złociste liście.
  Od jesieni blisko do zimy, Świąt, sylwestra, końca tego a także przywitania Nowego 2019 roku... Dla wielu rozpocznie się poszukiwanie kalendarza.
  Mimo iż do tego wszystkiego mamy jeszcze troszkę czasu, wydawnictwo Zielona Sowa już teraz przygotowało dwie wersje kalendarzy: jeden dla wielbicieli Alicji w Krainie Czarów (rok temu wydawnictwo proponowało podobny w czarnej okładce) a także kalendarz Zielnika. Obydwa w twardej okładce i poręcznym formacie.
  Jesteście ciekawi co znajdziemy wewnątrz?

  Jak sama nazwa mówi są to kalendarze. Na samym początku umieszczono skrócony kalendarz na rok 2019 a także kolejny - 2020, strefy czasowe, rozmówki językowe w kilku językach oraz informacje o rozmiarach, wagach a także wysiewach ziół oraz roślin. Kolejne to planner a także informacje odnośnie świąt.
   Pozostała część to prawidłowy kalendarz. Jedna strona została przeznaczona na jeden tydzień a drugą możemy poświęcić na notatki nawiązujące właśnie do każdego tygodnia lub konkretnego dnia w danym tygodniu.
   Strony kalendarza są gładkie, natomiast te przeznaczone na zapiski kropkowane, co jest dość popularne w zeszytach do Bullet Journal.

  Kalendarz Zielnik wydaje się idealny dla wszystkich miłośników przyrody zarówno tych starszych jak i nieco młodszych, chociaż mam wrażenie, że starszym bardziej przypadnie do gustu. Wewnątrz umieszczono akwarelowe ilustracje przeróżnych roślin, uzupełnionymi informacjami na ich temat.
  Strony kalendarza przeznaczone na własne zapiski przeplatają cytaty związane z przyrodą, fragmenty bardziej lub mniej znanych wierszy, dzieł literackich np. "Potopu Sienkiewicza, opisy roślin a także inspiracje DIY, czyli takie, które możemy wykonać sami.

  Kalendarz Alicja w Krainie Czarów Lewisa Carrola to ciekawa pozycja dla fanów książki Lewisa Carrolla a także ekranizacji tejże powieści. To co najbardziej przypadło mi w nim do gustu to fakt, że został zdobiony klasycznymi ilustracjom Johna Tenniela a nie tak jak w przypadku kalendarza z ubiegłego roku kadrami z animacji. Według mnie to nadaje jemu swoisty klimat, chociaż muszę przyznać, że bardziej podobała mi się czarna okładka kalendarza na rok 2018. Jednak do kwestia indywidualna.
  Poza tym umieszczono w nim również cytaty z tejże powieści.

  Wydawnictwo Zielona Sowa proponuje nam dwa starannie i ładnie wykonane kalendarze. Jeśli mam być szczera ciężko jest mi wybrać lepszy i ładniejszy. Z jednej strony w środku mają praktycznie to samo, ale z drugiej są inne i na swój sposób wyjątkowe - urzekające. Każdy ma w sobie "coś" i każdy potrafi zauroczyć, choć pod względem kolorów barwniejszy wydał mi się ten z Alicją (jest w nim mniej bieli).

  To który kalendarz wybierzecie będzie zależeć tylko i wyłącznie od Was i tego co lubicie, co się Wam podoba. Ja miałam z tym problem - z jednej strony myślałam, że odpowiedni jest dla mnie Zielnik, ponieważ nigdy nie czułam zachwytu nad Alicją w Krainie Czarów, ale z drugiej kalendarz wpadł mi w oko ze względu na kolorystykę, oryginalne ilustracje a nie te z animacji Disneya (cenię sobie oryginalne prace) a także cytaty. Nie jest "dziecinny" i pstrokaty. Śmiem stwierdzić, że sporo w nim powagi - wygląda niczym książka.

  Z kolei Zielnik to kalendarz wypełniony poetyckimi cytatami, fragmentami z dzieł literackich, informacjami o roślinach - delikatnie zdobiony pastelami w barwach kwiatowych i wiosennych. Kobiecy, delikatny, subtelny ale nie w stylu barbie - piękny.

  Obydwa urocze i aż szkoda w nich cokolwiek pisać aby nie "splamić" ich brzydkim pismem. Jednocześnie to świetny kalendarz na pamiętnik albo Dziennik Wdzięczności i właśnie w ten sposób jeden z kalendarzy wykorzystam :)

Tagi: książki
09:30, ervisha
Link Komentarze (22) »
piątek, 21 września 2018

Witajcie
Dzisiaj chciałabym pokazać Wam grę karcianą, którą polski producent opisuje jako grę blefu. I coś w tym jest bowiem aby dobrze ją rozegrać trzeba potrafić kantować przy jednoczesnym zachowaniu "pokerowej twarzy". Chociaż i z tym kantowaniem będzie różnie. Według mnie liczy się tutaj również i szczęście, ponieważ w rozgrywce jest sporo chaosu i losowości a gracz tak na prawdę nie może być w 100% pewien tego co posiada.
Jesteście ciekawi? Jeśli tak zapraszam do lektury :)

~ Informacje ~
Nazwa: Maskarada
Liczba graczy: 2-13
Wiek graczy: od 10 lat
Czas trwania jednej rozgrywki: ok. 20 minut
Wydawca: Rebel

~ Zawartość pudełka ~
12 kart postaci
1 pusta karta postaci
1 plansza Sądu
złote monety (na sumę 196)
5 kart pomoc
14 znaczników postaci, włączając jeden pusty

~ Wygląd ~
Pudełko w którym umieszczono grę jest niewielkie i poręczne, dzięki czemu nie zajmie zbyt wiele miejsca w podróżnej torbie.
Oprawa graficzna gry może (choć nie musi) przyciągnąć wzrok przede wszystkim bogactwem szczegółów. Niestety papier z których zostały wykonane karty jest cienki i giętki, przez co nie wydają się one zbyt trwałe. W tym przypadku konieczne jest ich zakoszulkowanie.

UWAGA
Istnieją wersje gry w których karty postaci są w języku angielskim. Mają one ogromne znaczenie i mogą wprowadzać dyskomfort wśród graczy, którzy nie są obeznani w języku angielskim. Dyskomfort znika, kiedy gracze opanują występujące w grze postaci.

~ Cel gry ~
Maskarada to towarzyska gra karciana od 2 do 13 graczy. Jest to gra blefu w której znaczenie mają nie tylko spostrzegawczość i pamięć ale również umiejętność wciskania kitu innym graczom z jednoczesnym zachowaniem pokerowej twarzy.
W trakcie trwania rozgrywki każdy z graczy posiada jedną zakrytą kartę postaci, jednak w trakcie jej trwania uczestnicy wymieniają się kartami.
Celem gry zdobycie 13 monet poprzez sprytne wykorzystanie umiejętności postaci na karcie, którą posiadamy. Jeśli któryś z graczy zbankrutuje, gra kończy się natychmiast, a zwycięzcą zostaje najbogatszy z graczy.

~ Przygotowania do gry ~
Każdy z graczy otrzymuje kartę postaci, która leży przed nim odkryta (wizerunkiem do góry) oraz 6 monet. Pozostałe monety umieszczamy pośrodku stołu - to jest bank, natomiast plansze sądu obok.
Podczas trwania rozgrywki przez jakiś czas karty postaci są widoczne dla wszystkich graczy. Wszyscy mogą się im przyjrzeć, zapamiętać ich rozkład a także spróbować obmyślić strategię gry. Gdy wszyscy są gotowi zakrywamy karty i rozpoczynamy rozgrywkę.

Pierwsze cztery kolejki pełnią funkcję przygotowawczych, których celem jest zasianie chaosu. Gracze podczas nich mogą dokonać podmiany: bierzemy swoją kartę oraz kartę któregoś z przeciwników a następnie tak aby nikt inny nie widział (pod stołem) zamieniamy je (lub tylko blefujemy, że je zamieniamy a w rzeczywistości tego nie robimy) i ponownie kładziemy na stole. W tym momencie pozostali gracze zaczynają zastanawiać się kto ma jaką kartę i czy rzeczywiście doszło do zamiany

Następnie gracze mają do wyboru trzy akcje:
1. Potencjalna zamiana kart - opisana powyżej
2. Spojrzenie na swoją kartę - w sekrecie, tak aby nikt nie widział spoglądamy na swoją kartę, by dowiedzieć się jaką postacią aktualnie jesteśmy. Tej informacji nie ujawniamy pozostałym graczom.
3. Ogłoszenie swojej tożsamości - mówimy głośno kim jesteśmy (np. Jestem Królem!), a następnie korzystamy z cechy danej postaci.

W przypadku tej ostatniej nigdy nie mamy pewności kim tak naprawdę jesteśmy. Pozostali gracze mogą zakwestionować oświadczenie danego gracza i ogłosić, że oni również posiadają tę samą kartę. Wówczas wszyscy protestujący muszą odsłonić swoje karty i ujawnić postaci. Ci którzy mieli rację wykorzystują umiejętności swojej postaci, natomiast blefujący płaca karę w wysokości jednej monety do sadu.

Gra kończy się w momencie, gdy jeden z graczy zdobędzie 13 monet (10 jeśli uda mu się zagrać w dobrym momencie akcje oszusta) lub któryś z zawodników zbankrutuje (wtedy wygrywa najbogatszy). Możliwe są również remisy.

~ Umiejętności przykładowych postaci ~
Król otrzymuje z baku 3 monety
Królowa otrzymuje z banku 2 monety
Błazen otrzymuje 1 monetę z banku i dokonuje potencjalnej zamiany dwóch kart należących do dwóch innych graczy, pod stołem, bez patrzenia na ich treść
Sędzia zabiera wszystkie monety (grzywny) znajdujące się w danej
chwili na planszy Sądu
Wiedźma może wymienić całą swoją pieniężną fortunę na fortunę
wybranego gracza.

~ Podsumowanie ~
Nim przejdę do właściwego podsumowania, kilka zastrzeżeń odnośnie wydania gry.
I Grafika może wpaść w oko ale jakość wykonania kart pozostawia wiele do życzenia. Papier jest cienki i podatny na zagięcia. Nie ma co ukrywać - jest kiepski, dlatego karty najlepiej umieścić w specjalnych koszulkach aby w ten sposób je zabezpieczyć.
II Cena... Sugerowana cena detaliczna to prawie 80zł - za tekturowe pudełko, 14 wiadomo jakich kart, plansze, kilka złotych monet, instrukcję i kartę postaci. W sklepach tę grę bez kosztów wysyłki można kupić już od 50zł ale według mnie to i tak trochę wygórowana cena. 

Maskarada to bardzo szybka w rozgrywce gra karciana, która nie tylko wymaga umiejętności blefu a także zachowania pokerowej twarzy ale również dobrej pamięci. Nie zapamiętasz to tracisz akcję lub jedną a czasem nawet kilka monet.
Jednocześnie jest źródłem pomyłek (tak na prawdę nigdy nie mamy 100% pewności jaką postacią jesteśmy i jaką postacią pozostali gracze)) a co z tym idzie może przynieść sporo śmiechu.
Może ale nie musi. Tak na prawdę wszystko zależy od graczy, ich nastawienia i tego czego oczekują od tej gry.

 Nie grałam w pełnym składzie (moja rodzina nie jest tak duża), tylko w 3-4 osoby i mamy co do gry mieszane uczucia - wyszło tak średnio na jeża. Nie było nudno, ale też niczego nam nie urwało. W naszym przypadku gra jak na towarzyską i imprezową dostarczała zbyt mało emocji - po jakimś czasie stała się monotonna. Według nas jest dobra na 1-2 partyjki i to przy większej liczbie osób - potem zamiast bawić może irytować, chociaż nie musi. Tak na prawdę wszystko zależy od naszego nastawienia i graczy.
Jakby nie było to pierwsza rozgrywka jest najprzyjemniejsza a potem jest różnie. Jednak to nie zmienia faktu, że będziemy do niej wracać - jako taki wstęp przed bardziej "angażującymi" grami :)

 Plusy:
♦ proste zasady
♦ szybka i dynamiczna rozgrywka
♦ opiera się na mechanice blefu - gracze nie mają pewności co do posiadanej karty
♦ wymaga koncentracji i dobrej pamięci - jednocześnie ją ćwiczy
♦ ciągłe pomyłki mogą wywołać salwę śmiechu
♦ możliwość grania w bardzo dużą ilość osób (nawet 13)

Minusy:
♦
wysoka cena (z pudełka 80zł - w księgarniach już od 51zł)

♦ jakość wykonania kart
♦ dostarcza mało emocji przy grze w 2-3 osoby (lepiej sprawdza się przy większej liczbie graczy)
♦ w naszym przypadku za mało emocji jak na grę towarzyską
♦ może (ale nie musi) dość szybko się znudzić (zależy od graczy)

Ocena: 4/6


zdjęcie III  II  IV 

czwartek, 20 września 2018


Skład: prażone orzechy ziemne
Opakowanie: pojemnik 900g

Białko 26g Błonnik: 7,3g Węglowodany 16g w tym cukier 4g Tłuszcz 49g kwasy nasycone 9,3g Sól 0,018g

  Opinia: Pasta/masło orzechowe Vivio zostało umieszczone w dużym 900g słoiku. Po jego otworzeniu zauważyłam, że na powierzchni wytrąciła się mała warstwa oleju co jest zjawiskiem naturalnym.
  Po wymieszaniu konsystencja z wierzchu okazała się być gęsta i spływająca z łyżeczki a im głębiej słoiczka gęściejsza - pod sam koniec była wręcz zbita ale to najprawdopodobniej "wina" złego wymieszania całości.

  W zapachu czuć przyjemny i naturalny aromat podprażonych fistaszków, bez nuty sztuczności bądź też zjełczałego oleju. Kolor jest brązowy z miejscami widocznymi ciemniejszymi kropeczkami, które są skórkami z fistaszków.

  Po wzięciu łyżeczki z pastą do ust podniebienie zalewa przyjemna aksamitność. W smaku czuć naturalne, podprażone arachidy z charakterystyczną dla nich słodyczą a także delikatną goryczką jakby od skórek. Ta goryczka jest bardzo delikatna i nie "wadzi" ogólnemu odbiorowi pasty. Konsystencja masła jest tak aksamitna, że po kilku łyżeczkach miałam wrażenie jakbym poczuła delikatną nutę nugatu - być może w trakcie jego produkcji na taśmie trafiło się kilka tych orzechów. Jednak muszę przyznać, że dawno nie jadłam tak gładkiego masła z fistaszków.
  Nie odnotowałam "niepożądanych" nut takich jak zjełczały tłuszcz bądź tworzywo sztuczne (raz trafiło mi się takie masło w plastiku). Bardzo smaczny produkt w korzystnej cenie idealny do dań na słodko, wytrawnie jak i sam w sobie. Warto kupić :)

Wartość energetyczna w 100g - 609 kcal
Cena - sklepy ze zdrową żywnością i sklep firmowy ok 16,47zł/900g
Ocena - /6

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 296


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny