.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Dzisiaj na blogu mial pojawić się nowy post - przepis. Niestety z przyczyn ode mnie nie zaleznych jestem zmuszona na jakiś czas zawiesić bloga. Wstępna data to środa-czwartek, jednak nie wiem kiedy uda mi się (a właściwie to specjalistom) uporać z problemem. Na kilka dni jestem odcięta od bloga i internetu za co bardzo Was przepraszam. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Bardzo proszę i dziękuję za wyrozumiałość. Do usłyszenia :)

12:40, ervisha
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 stycznia 2018

Zdjęcie
 Jak już kilkukrotnie wspominałam na blogu, że od zawsze uwielbiałam i uwielbiam czytać książki. Książki towarzyszą mi od najwcześniejszego dzieciństwa, to moje hobby, "coś" co sprawia mi przyjemność... Można powiedzieć, że to moja pasja. Lubię również sięgać po klasykę oraz niektóre pozycje z literatury dziecięcej. Często w tych z pozoru "banalnych" i "dziecinnych" opowieściach znajduje się ogrom wiedzy, piękna, wrażliwości i współczucia...
 Opowieści te pozwalają otworzyć oczy na świat i to co nasz otacza. Uczą, bawią, doprowadzają do śmiechu, czasem łez wzruszenia. To, że kwalifikowane są do literatury dziecięcej nie oznacza, że mogą czytać je tylko i wyłącznie najmłodsi...
 Jest w nich jakiś urok i magia, która sprawia, ze chce się do nich wracać...
 Według mnie mogą a czasem nawet powinni sięgnąć po nie również starsi i dorośli.

 Aksamitny Królik to książka autorstwa Margery Williams z ilustracjami Williama Nicholsona wydana w 1922 roku. Wydana po raz pierwszy w Polsce 20 listopada 2009 roku przez wydawnictwo Auditus z oryginalnymi rysunkami Nicholsona a następnie po raz kolejny w listopadzie 2017 roku przez wydawnictwo Prószyński S-ka. Opowieść zaliczana jest do klasyki literatury dziecięcej. Na jej podstawie w 2008 roku Michael Landon Jr. nakręcił film Aksamitny królik. Filmu nie obejrzałam nawet do połowy - nie wciągnął mnie. Mimo tego bardzo chciałam poznać treść książki.

Gdy jesteś PRAWDZIWY, nawet to, że jesteś stary czy wyleniały nie ma znaczenia. Bo skoro już jesteś PRAWDZIWY, to w oczach tego, kto cię kocha, nie możesz być brzydki. Brzydkim mogą cię nazwać tyko ci, którzy niczego nie pojmują, którzy nie rozumieją, jakie to piękne być PRAWDZIWYM


 Książka opowiada historię małego chłopca, który na Święta Bożego Narodzenia dostaje w prezencie pluszowego królika. Z początku jest to zabawka jak każda inna, jednak ma swoje marzenie - chciałaby stać się prawdziwa, jednak nie wie jak tego dokonać. Odpowiedź uzyskuje od Zamszowego Konia - jedynej zabawki, która była dla niego życzliwa. Koń jako najstarsza zabawka wie, że aby stać się Prawdziwym, trzeba zyskać miłość dziecka. 

Bycie PRAWDZIWYM nie zależy od tego, jak jesteś zrobiony – odparł Zamszowy Koń.
To jest coś, co może ci się przytrafić. Staniesz się PRAWDZIWY, jeśli dziecko pokocha Cię tak bardzo, że nie tylko będzie się z tobą bawić, ale NAPRAWDĘ cię kocha.


 Nie zdradzę Wam tego, czy Aksamitny Królik spełnił swoje marzenie, czy na zawsze pozostał - odebrałabym Wam radość z czytania a według mnie na prawdę warto po nią sięgnąć.

 To historia, którą w zależności od wieku a także życiowego doświadczenia każdy może odebrać ją nieco inaczej. Dla dzieci najprawdopodobniej będzie to historia o małym, grubym, pluszowym króliczku. Dorośli odnajdą w niej odniesienie do ludzkiego życie i coś więcej...

Aksamitnemu Królikowi było trochę przykro, że nie przypomina niczego prawdziwego - nie miał bowiem pojęcia, że wszystkie króliki na świecie są - jak on - wypchane trocinami, a wiedział, że trociny są dość staromodne i nie najlepiej widziane w nowoczesnych kręgach.


 To mądra, trochę filozoficzna choć smutna opowieść o naszych marzeniach, ogromnej przyjaźni oraz miłości a także ich sile....

 Opowieść o śmierci, przemijaniu, odchodzeniu, trwaniu w pamięci....
 Opowieść prosta i krótka ale taka, która jednocześnie urzeka swoją prostotą - niby nic szczególnego się nie dzieje a jednak w trakcie czytania czujemy to ciepło, życzliwość, niezwykłą wręcz magiczną atmosferę...
 W końcu opowieść mimo iż krótka, to wciąż aktualna, uniwersalna, taka do której chce się wracać - piękna. Składnia do refleksji i zadumy nad własnym życiem.

(....) Prawdziwym staje się raz na zawsze.


 Nie mogę nie wspomnieć o pięknym wydaniu tej opowieści, które całkiem niedawno ukazało się nakładem wydawnictwa Pruszyńska S-ka. Jest to książka w twardej oprawie z dobrej jakości, kremowym papierem, dużą czcionką, delikatnym króliczym deseniem na początku i końcu książki oraz oryginalnymi ilustracjami z pierwszych wydań autorstwa malarza, Williama Nicholsona, któremu królowa brytyjska nadała tytuł szlachecki.

 Może nie są one współczesne... śmiem nawet stwierdzić, że niektórzy uznają je za przestarzałe, ale mają swój niepowtarzalny klimat i urok, czyniąc tę opowieść jeszcze bardziej wyjątkową. Już wiem, że będę do niej wracać.

"Kochał go tak bardzo, ze wykochał mu całe wąski, różowa satyna na uszach Królika poszarzała, a brązowe łapki wyblakły. Powoli nawet zaczął tracić swój kształt i właściwie nie przypominał już królika. Ale nie w oczach Chłopca. Dla niego Królik był wciąż równie piękny i tylko na tym Królikowi zależało. Nie ważne było jak widzą go inni (...)"

  Po przeczytaniu tej opowieści przyszła mi na myśl mała refleksja. Przypomniał mi się mój pierwszy miś pluszowy, którego pamiętam w zasadzie od zawsze.... odkąd sięgam pamięcią on był w naszym domu. Brązowy z czarnym noskiem, lekko włochaty, potargany, ze spłaszczonym brzuszkiem jak zużyta poduszka... Mama opowiadała mi, że jest to miś mojego chrzestnego. Mówiła na niego "Wycieruch" a ja chyba Bartek... 
 W związku z jego kształtem często na nim leżałam a nawet i spałam - traktowałam go niczym poduszkę. Nawet nie wiem, czy jest gdzieś na strychu, czy mój Tato w jakiś sposób się go pozbył. Jeśli go odnajdę z pewnością w tym poście opublikuje jego zdjęcie. Moja siostra miała swojego "wysłużonego misia" równie starego jak ten mój - one były w naszym domu razem...

 Jeśli przeczytacie "Aksamitnego królika" i po przeczytaniu opisu wyobrazicie sobie to jak wyglądał/a mój miś, będziecie wiedzieć czy stał się PRAWDZIWY - ja wiem.


piątek, 05 stycznia 2018

Dzisiaj przepis z serii tych banalnie prostych i w moich oczach mało atrakcyjnych. Jednak jak pewna miła Osoba napisała mi w komentarzu "Czasem może się wydawać, że coś może być mało atrakcyjne (na blog np), ale kto wie - może kogoś właśnie takie danie by zainteresowało?" Dlatego ryzykuję i zapraszam na zapiekankę resztkową. Powstała na bardzo prostej zasadzie: mieszam z kaszą to co mam w lodówce, doprawiam i zapiekam. Dlatego nie podaję proporcji ;)

Składniki:
ugotowana al dante kasza gryczana
ugotowana ciecierzyca
papryka pokrojona w kostkę
mrożony groszek (nie rozmrażałam)
przesmażona cebulka
koncentrat pomidorowy troszkę rozcieńczony z wodą lub passata
przyprawy (u mnie chili, pieprz czarny i ziołowy)

Wszystkie składniki mieszamy i zapiekamy ok 20 minut w temp 180 stopni.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 269


Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Tu kupisz ksiażki tekst alternatywny