.

czwartek, 18 października 2018

 
  Naczytałam się o tej powieści nie mało. W końcu postanowiłam sama ją przeczytać (zwłaszcza, że tak piękne wydanie jakie oferuje wydawnictwo MG zachęca do tego) aby dowiedzieć się w czym tkwi sekret tyku zachwytów :)
  "Wichrowe Wzgórza" to powieść Emily Jane Brontë wydana po raz pierwszy w 1847 roku pod pseudonimem Ellis Bell. Jej akcja rozgrywa się na przełomie XVIII i XIX w. Mały osierocony cygański chłopiec Heathcliff trafia do domu Ernshawów. Głowa rodziny nakazuje własnym dzieciom traktować go jak własnego brata. I rzeczywiście na początku każdy darzy go sympatią i szacunkiem, jednak po śmierci pana los chłopca odmienia się - staje się prześladowany. Jedyną życzliwą jemu osobą jest córka Ernshawa - Cathy. Początkowa sympatia z czasem przeradza się w silne i namiętne uczucie. Uczucie, które obnaża mroczną stronę ludzkiej natury

"Oddałam mu serce, a on je zdeptał i porzucił. Ludzie pozbawieni serca nic już czuć nie mogą"

  To moje drugie spotkanie z klasyką romansu jednak byłam pozytywnej myśli, mimo iż nie przepadam za romansami. Jednocześnie nie oczekiwałam żadnych zachwytów - wszakże z powieściami bywa różnie i nie ma znaczenia, czy to klasyk, czy nie. Dlatego podeszłam do lektury bez żadnych oczekiwań i emocji. Po prostu zaczęłam czytać i utwierdziłam się w przekonaniu, że do klasyki trzeba dorosnąć - dojrzeć i mieć ochotę na tego typu powieści. Nie jest to łatwa lektura i chodzi tylko język co o treść i przesłanie.

 "Dobre serce upiększy twoją twarz, mój chłopcze, nawet jeśli będziesz całkiem czarny. A złość oszpeca i zohydza najpiękniejsze oblicza"

   Na początku było trochę ciężko. Musiałam przywyknąć do języka jakim powieść została napisana (może to kwestia tłumaczenia?), jednak z każdą przeczytaną stroną czytanie szło mi łatwiej. Autorka przenosi nas na malownicze wrzosowiska północnej dziewiętnastowiecznej Anglii, gdzie największe znaczenie miała pozycja społeczna. Przy czym akcja rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych.
  Pierwsza to czas teraźniejszy, gdzie narratorem jest pan Lockwood (nowy dzierżawca Drozdowego Gniazda) a także przeszły, gdzie historie snuje opiekunka Cathy i Heathcliffa z lat dziecięcych - pani Nell Dean. Przyznam szczerze, że nie przepadam za takimi zabiegami w powieściach, gdyż często gubię główny wątek (tak samo moja Mama), jednak tutaj ani trochę mi to nie przeszkadzało.

"Kocham ciebie, choć mnie zabijasz, lecz czy mogę wybaczyć ci to, że zabijasz siebie?"

  Emily Brontë sprawnie poprowadziła fabułę i skoki po miedzy ramami czasowymi. Czytelnik nie odczuwa tych zmian - nie rozprasza się a skupia na fabule poznając burzliwą przeszłość bohaterów powieści. Obserwuje dzieciństwo Heathcliffa oraz Cathy, ich stopniowe wkraczanie w dorosłość, lata młodzieńcze a także to jak rodzi się między nimi uczucie. Te ostatnie zostały opisane bardzo delikatnie (z pewnością nie jest to Grey)- śmiem stwierdzić, że poetycko i jak stwierdziła moja Mama bez wulgaryzmów.
  Można poczuć miłość, która zrodziła się między bohaterami ale czuć również to, że nie jest to uczucie z naszych marzeń i snów - piękne i szczęśliwe.... choć miłość jest piękna i zazwyczaj przynosi to co najlepsze, jednak nie tutaj. Ta była okraszona bólem, cierpieniem i nieszczęściem - wyniszczała obie strony. To obraz miłości ale od tej "mrocznej" strony. To z kolei skłania do refleksji i może wprowadzić w stan melancholii.

    "Nasze dusze są jednakowe, niezależnie od tego, co w nich tkwi."

  Bohaterowie jakich stworzyła Brontë nie są nijacy i bezpłciowi. Odebrałam ich jako realnych i prawdziwych, jednak jeśli mam być szczera nie zdobyli mojej sympatii. Wiele w nich dumy i egoizmu. W podejmowaniu decyzji kierują się sobą, własnym ja i planami. Często krzywdzą ludzi dookoła siebie w tym również tych, którym na nich zależy, jednocześnie krzywdząc samych siebie. I płaczą kiedy jest im źle (a to z ich przyczyny).
  Jednocześnie mamy tutaj obraz wyjątkowej miłości. Portret ludzi obłędnie w sobie zakochanych mających się ku sobie ale zarazem bardzo samotnych.

"Widzisz, jaka jest różnica między naszymi uczuciami: gdyby on był na moim miejscu, a ja na jego, to choćbym go nienawidził piekielną nienawiścią, nigdy bym na niego nie podniósł ręki. (...) Dopóki, by jej na nim zależało, byłby bezpieczny. Z chwilą kiedy przestałaby o niego dbać, wydarłbym mu serce i wypił krew!"

  Wichrowe Wzgórza nie jest powieścią, która swoją treścią powaliła mnie na kolana, ale też nie taką przy której poczułam, że straciłam czas. Nie jest to romans jaki nasuwa się na myśl po usłyszeniu tego słowa. To dość specyficzna i ambitna książka poruszająca wiele istotnych tematów: miłość, nienawiść, gniew, cierpienie...  Ukazująca jakie konsekwencje niesie ze sobą zawiść, nienawiść i chęć zemsty.

"Nie mogę żyć bez mego życia! Nie mogę żyć bez mojej duszy!"

  Czuć, że to klasyka literatury w pełnym wydaniu i czystej formie. Jednak muszę przyznać, że polskim przekładzie pana Piotra trochę zabrakło mi klimatu. Nie czytałam tej powieści w przekładzie pani Janiny Sujkowskiej, jedynie fragmenty, ale wydało mi się bardziej "wiktoriańskie".  Z drugiej strony to były tylko fragmenty i nie wiem jak powieść odebrałabym w całości. Tłumaczenie pana Piotra jest bliskie współczesnemu, jednak zachowuje oryginalne imiona i nazwy. Ta druga cecha, jest dla mnie dużym plusem, ponieważ nie lubię kiedy zostają one spolszczone.
  Jednocześnie nie można powiedzieć o "lepszym" i "gorszym" przekładzie. To bardzo dobrze, że powstają różne tłumaczenia tych samych powieści, bo dzięki temu można trafić do szerszego grona odbiorców. Czytelnik sam wybierze, który przekład bardziej mu odpowiada i tym samym nie będzie zniechęcał się do lektury. Znajdą się również tacy, którzy w dwóch różnych przekładach nie zauważą większej różnicy.

Dobre serce upiększy twoją twarz, mój chłopcze, nawet jeśli będziesz całkiem czarny. A złość oszpeca i zohydza najpiękniejsze oblicza.

  Jak najbardziej polecam. Czytając tę powieść człowiek nie ma wątpliwości, że trzyma w rękach prawdziwy klasyk. To jedna z tych książek o których się nie zapomina i do której wraca, za każdym razem czerpiąc tyle samo przyjemności z lektury. A dzięki wydawnictwu MG otrzymujemy klasyk z piękną treścią i w pięknym wydaniu.

Tytuł: Wichrowe Wzgórza | Autor: Emily Jane Brontë | Tłumaczenie: Piotr Grzesik | Wydawnictwo: MG | Okładka: twarda | Ilość stron 395

Przepis z serii "wygrzebane z folderu". Pieczone w przyprawach ziemniaki z dodatkiem młodego (działkowego) szpinaku i pomidorów - proste, bezproblemowe i smaczne. Świetne na obiad, lunch a także kolację ;)

Składniki (ok. 2 porcji)
500g ziemniaków
400-500g świeżego szpinaku
2 duże i dojrzałe pomidory (wykorzystałam bawole serce)
olej

ulubione przyprawy i zioła (u mnie pieprz ziołowy, chilli,papryka wędzona, majeranek, zioła prowansalskie)
ew. 2 ząbki czosnku

Ziemniaki myjemy, obieramy, opłukujemy i kroimy w półplastry. Następnie wrzucamy do miski, zalewamy wodą i odstawiamy na ok. 30 minut. Po tym czasie wodę wylewamy, dodajemy trochę oleju, doprawiamy i mieszamy tak by ziemniaki pokryły się przyprawami. Przekładamy na blaszkę do pieczenia i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni z termoobiegiem na ok. 30 minut. Pieczemy do chrupkości i na złoty kolor nie mieszając w trakcie by ziemniaki ładnie się zrumieniły.

W tym czasie pomidory sparzamy, obieramy ze skórki i kroimy w dość drobną kostkę. Odlewamy nadmiar wody a resztę wrzucamy na rozgrzaną patelnię i rozgniatamy widelcem. Dusimy na małym ogniu do czasu aż sos zgęstnieje.
Szpinak płuczemy, dokładnie osuszamy i ew. rwiemy na mniejsze kawałki. Następnie partiami dorzucamy go do pomidorów i podgrzewamy do czasu aż zmniejszy on swoją objętość a większość wody odparuje. Na końcu dodajemy upieczone ziemniaki, ew. jeszcze doprawiamy do smaku np. rozgniecionym czosnkiem i podajemy.

UWAGI
Ziemniaki najlepiej wymieszać ze szpinakiem tuż przed podaniem (nie dusić ich z sosem) - wówczas ziemniaki nie stracą swojej chrupkości. 

wtorek, 16 października 2018

Od zawsze lubiłam łamigłówki, krzyżówki, rebusy, quizy oraz gry wymagające myślenia. Rozwiązywanie przeróżnych zagadek sprawiało i nadal sprawia mi przyjemność.

~ Informacje ~
Nazwa: Jednym słowem
Liczba graczy: 3-7 osób
Wiek graczy: +8
Czas gry: ok. 20 minut
Wydawca: Rebel

 ~ Zawartość pudełka ~
110 kart z hasłami
    7 tabliczek
    7 ścieralnych mazaków
    instrukcja

~ Wygląd ~
Nie ma co za dużo pisać o wyglądzie gry. W poręcznym pudełku znajdziemy 110 kart średniej grubości na której umieszczono 5 różnych haseł do odgadnięcia.
Do tego 7 tabliczek oraz 7 ścieralnych mazaków. Przyznam, że w naszej grupie spodobał się pomysł z tymi mazakami - wiadomo, że kiedyś się wypiszą i będzie konieczność zakupienia nowych (lub przerzucenia się na kartkę i ołówek), jednak to taki fajny "gadżet", który w jakimś stopniu urozmaica grę a z pewnością cieszy młodszych :)

~ Cel gry ~
Jednym słowem to kooperacyjna gra towarzyska (taka w której gracze współpracują ze sobą aby osiągnąć cel gry) w której gracze wspólnymi siłami starają się aby osoba zgadująca odgadła tajemnicze słowo umieszczone na karcie. W udzielaniu odpowiedzi kieruje się wskazówkami, które pozostali gracze zapisują na tabliczkach, nie pokazując ich innym.
Na koniec rundy gracze obliczają swój wynik na podstawie liczby odgadniętych słów.

~ Przygotowanie gry ~
Każdy z graczy otrzymuje po tabliczce i ścieralnym mazaku.
Karty tasujemy a następnie losowy wybieramy 13 z których tworzymy zakryty stos na środku stołu. Pozostałe karty odkładamy do pudełka - będą przydatne w kolejnej rundzie.
W dowolny sposób wybieramy uczestnika, który jako pierwszy będzie zgadywać.

~ Przebieg rozgrywki ~
Gra składa się z czterech etapów.
1. WYBÓR TAJEMNICZEGO SŁOWA
Osoba zgadująca wyciąga pierwszą kartę ze stosu i nie patrząc na nią umieszcza ją na swojej tabliczce w taki sposób, aby była widoczna dla pozostałych graczy, jednak nie dla niego (tabliczka po jednej stronie ma podpórkę, na której można oprzeć kartę).
Następnie osoba zgadująca wybiera liczbę od 1 do 5, wskazując tym samym, które tajemnicze słowo mają jej pomóc odgadnąć.

2. WYBÓR PODPOWIEDZI
Bez porozumienia z innymi każdy z graczy zapisuje podpowiedź na swojej tabliczce. Podpowiedź ta ma na celu naprowadzić osobę zgadującą na hasło i może się składać wyłącznie z 1 słowa.
UWAGA!
Cyfra, skrótowiec, wyraz dźwiękonaśladowczy albo znak specjalny traktowane są jako słowo np. podpowiedź „007” jest dozwolona dla hasła „Bond”, podobnie jak „Drrrrrryń” albo „SMS” dla hasła „Telefon”.

   NIEDOZWOLONE PODPOWIEDZI
 ● tajemnicze słowo zapisane z błędem ortograficznym np. słowo "róża" jest niedozwolone jako podpowiedź dla hasła "Róża"
 ● słowo należące do tej samej rodziny wyrazów co tajemnicze słowo np. słowo "księżna" jest niedozwolone jako podpowiedź dla hasła "Książę"
 ● wymyślone słowo np. słowo „cukropiek” jest niedozwolone jako podpowiedź dla hasła „ciasto”.
 ● identycznie brzmiące słowo, ale mające inne znaczenie np. słowo „jesz” jest niedozwolone jako podpowiedź dla hasła „Jeż”

3. PORÓWNYWANIE PODPOWIEDZI
Gdy wszyscy gracze zapiszą swoje podpowiedzi, osoba zgadująca zamyka oczy. W tym czasie pozostali odwracają swoje tabliczki i porównują swoje podpowiedzi z podpowiedziami innych graczy. Identyczne oraz niedozwolone podpowiedzi zostają eliminowane.

  IDENTYCZNE PODPOWIEDZI
 ● takie same słowa np. "wulkan" i "Wulkan"
 ● słowa należących do tej samej rodziny wyrazów np. "kopciuszek" i "kopciuch", "książę" i "księżna"
 ● różne warianty tego samego słowa (liczba mnoga, inny rodzaj albo błędy ortograficzne nie liczą się jako różnice) np. "róża" i "róży", "nauczyciel" i "nauczycielka", „porządek” i „pożądek” uznawane są za identyczne podpowiedzi

UWAGA!
Jeśli wszystkie podpowiedzi zostaną wyeliminowane, kartę z tajemniczym słowem umieszczamy w pudełku i przechodzimy do etapu „Koniec rundy".

4. ZGADYWANIE HASŁA
Po wyeliminowaniu niedozwolonych i identycznych podpowiedzi osoba zgadująca otwiera oczy i próbuje odgadnąć tajemnicze słowo, korzystając z pozostałych podpowiedzi. Może podjąć tylko 1 próbę.

Jeśli odpowiedź będzie poprawna gracz umieszcza kartę z odgadniętym hasłem rewersem do góry obok stosu.
Jeśli osoba zgadująca nie odgadnie prawidłowo tajemniczego słowa, odkłada tę kartę oraz wierzchnią kartę ze stosu do pudełka
Jeśli osoba zgadująca zdecyduje się nie odpowiadać i spasuje, odkłada kartę z hasłami do pudełka

Po skończonej partii kolejka przechodzi na następnego gracza. Gra się kończy, gdy wszystkie karty ze stosu zostaną wykorzystane. Wówczas liczymy karty, z których udało się odgadnąć słowo, a następnie porównujemy z tabelą umieszczoną w instrukcji.

~Wariant dla 3 graczy~
Gdy w grze bierze udział 3 graczy, runda przebiega zgodnie z wyżej wymienionymi zasadami z jedną zmianą.
W trakcie przygotowania do gry każdy z graczy bierze 2 tabliczki. Podczas wybierania podpowiedzi każdy z zapisuje po jednej podpowiedzi na każdej ze swoich tabliczek. Tym samym każdy udziela dwóch podpowiedzi zamiast jednej.

Takie same podpowiedzi są również eliminowane na etapie porównywania

~ Podsumowanie ~
Jednym słowem to prosta w zasadach i nieco trudniejsza w rozgrywce familijna gra słowna, która podbije serca wyjadaczy krzyżówek i lubiących tego typu rozgrywki. Sprawdzi się dobrze w rozgrywkach z rodzicami, dziadkami, wujkami, ciotkami, dziećmi... 

W naszej grupie sprawdziła się rewelacyjnie i duża w tym zasługa nie tylko faktu, że wszyscy lubimy gry słowne i na skojarzenia ale również samej gry. Wymyślanie haseł nie jest takie proste jak mogłoby się wydawać. Tak jak w grze "Łap za słówka" tak i tu nasze pomysły muszą być nietuzinkowe - żaden z pozostałych graczy nie może wpaść na to co my a do tego dochodzą jeszcze "hasła zabronione". Dla przebiegu rozgrywki ważne jest to co zapiszemy na naszej tabliczce.

Jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest to gra dla każdego. Spodoba się fanom gier słownych (w tym krzyżówek) oraz tych, którzy lubią trochę pogłówkować a w grach nie jest dla nich istotny brak rywalizacji. W grze "Jednym słowem" wszyscy gramy w tej samej drużynie i razem zdobywamy punkty - zostajemy razem ocenieni.
Ci, którzy w grach stawiają na rywalizację i liczą na sporą dawkę emocji, najprawdopodobniej będą zawiedzeni, chociaż i tak na ich miejscu dałabym grze szansę. Rozgrywka przebiega tutaj szybciej niż w Scrable ale wolniej niż grze "Mistrz Słowa". Tak jak wspomniałam byliśmy zadowoleni, chociaż znalazły się osoby, które gra szybciej znudziła.

Plusy:
♦ pomysł
♦ proste zasady
♦ czytelna instrukcja
♦ poszerza słownictwo
♦ uczy synonimów
♦ składnia do myślenia a tym samym pozytywnie wpływa na nasz mózg

Minusy:
♦ nie jest to gra dla tych, którzy nie lubią myśleć
♦ nie jest to gra dla tych, którzy po grach oczekują rywalizacji

Ocena: 5/6
http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html 

poniedziałek, 15 października 2018

  Dzisiejsza recenzja będzie krótka nie dlatego, że nie mam o czym pisać. Po prostu pisanie nie miałoby sensu - to najlepiej zobaczyć. Pokażę Wam jedną z najpiękniej i najstaranniej wykonanej książce jaką miałam możliwość przeglądać - nowość jaką jest Giselle z ilustracjami autorstwa Charlotte Gastaut.

  Giselle to książka na podstawie spektaklu baletmistrza Opery Paryskiej Jeana Corrallego, którego inspiracją do powstania była legenda spisana przez Heinricha Heinego. Jeana Corralleg namówił znanego librecistę Jules’a-Henry’ego Vernoya de Saint-Georges’a do współpracy i wspólnie przekształcili legendę w scenariusz baletu. Światowa premiera odbyła się 28 czerwca 1841 w Paryżu, natomiast w Polsce 20 stycznia 1848 w Teatrze Wielkim w Warszawie.

  Giselle to balet romantyczny przedstawiony w dwóch kontrastowych aktach. Opowiada historię pięknej, wiejskiej dziewczyny Giselle, która zakochuje się w Księciu przebranym za wieśniaka. Niestety jest to nieszczęśliwa miłość, bowiem kiedy Giselle odkrywa prawdziwą tożsamość ukochanego oraz fakt, że został przyrzeczony innej pannie, serce pęka jej z rozpaczy. Jednak to dopiero początek...

  Nie będę skupiać się więcej na fabule, bo to co w tej książce zachwyca to jej wykonanie a w szczególności ilustracje. Nieco większy format, twarda okładka a w środku one... misterne, głównie w odcieniach zieleni, czerwieni, brązu, błękitu... niczym wycinanki z papieru, gry cieni, stare fotografie. Tajemnicze i niezwykłe.
 Jedna strona skrywa pod sobą kolejną. Kiedy nachodzą na siebie tworzą pewien obraz. W trakcie przewracania wyłania się kolejny - inny a po przewróceniu jeszcze jeden, i jeszcze....  Coś niezwykłego i magicznego.
  Nie trzeba dużo pisać - to najlepiej zobaczyć i poczuć. To jedna z najpiękniejszych książek na mojej półce.

Pierwsze dwie ilustracje oraz pinterest

Dzisiaj przygotowałam dla Was propozycję na drobną przekąskę - w 100% wegańską, RAW, bezglutenową, bezmleczną, bezcukrową i nie wiem jeszcze jakie "bez" (teraz jest to w modzie tak jak szampon bezglutenowy :P)

Składniki
1 średniej wielkości marchewka

 Pasta z groszku:
250g mrożonego groszku NIE Z PUSZKI
ew. 1 ząbek czosnku
ew. 1-2 łyżki zimnej wody
ew. odrobina soku z cytryny, przyprawy do smaku
tahni lub pasta słonecznikowa do smaku (u mnie Terra Sana)

Mrożony zielony groszek zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na kilka minut do czasu aż zmięknie. Odsączamy następnie miksujemy na gładko ewentualnie z drobno posiekanym ząbkiem czosnku oraz tahini/pastą słonecznikową. Gdyby pasta była zbyt gęsta dolewamy odrobinę wody. Jeśli chcemy możemy również dodać odrobinkę soku z cytryny. Na końcu doprawiamy do smaku i odkładamy do lodówki na ok. 30 minut.

UWAGI
Zielony groszek można też rozgnieść widelcem lub tłuczkiem/praską do ziemniaków.
Z tych proporcji pasty wyjdzie Wam więcej niż to co wykorzystacie w przepisie - to co zostanie możecie wykorzystać na kanapki, grzanki lub wafle.

Roladki:
Pestki słonecznika prażymy na suchej rozgrzanej patelni. Odkładamy na bok.
Marchew myjemy i obieramy. Przy pomocy szerokiego obieraka lub mandoliny kroimy ją w wzdłuż w cienkie długie plastry (o grubości ok. 2-3 mm). Staramy aby się nie przerwały.
Układamy je płasko na blacie lub desce. Każdy smarujemy pastą z zielonego groszku, zawijamy w roladkę a następnie spinamy wykałaczką.
Gotowe roladki układamy na talerzu i odstawiamy na ok. 15 minut do lodówki. Wyciągamy je ok. 15 min. przed podaniem i posypujemy prażonymi pestkami słonecznika.
Smacznego

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 301


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny