.

sobota, 28 stycznia 2017

RECENZJA ZOSTAŁA NAPISANA WE WRZEŚNIU - OD TEGO CZASU MOJE KUBKI SMAKOWE ULEGŁY ZMIANIE. NIE WIEM JAK TERAZ OCENIŁABYM PRALINY.

Skład: daktyle*, żurawina (20%)*, surowe kakao* (*certyfikowany składnik ekologiczny)
Wyprodukowano w zakładzie, gdzie przetwarzane są orzechy i sezam. Bez glutenu, bez mleka. Zawiera tylko naturalnie występujące cukry.
Opakowanie: deklarowane 110g - u mnie 116g/15 sztuk
Rodzaje: Żurawina na czarnym lądzie, Łatwy orzech do zgryzienia, Migdały pod palmą, Figa z makiem, Orzechowy sen o cynamonie

Wartość odżywcza w 100g:
Białko 8g Węglowodany 43g w tym cukry 35g Tłuszcz 37g kw. tł. nas. 28g Sól 0,02g

Opinia: Firma Raw and Happy w swojej ofercie posiada chrupki chlebek, gryczanki, surowe batoniki Yummy a także praliny w pięciu smakach. Ze wszystkich pralin najbardziej chciałam spróbować Żurawiny na czarnym lądzie... najbardziej i chyba jako jedynej.
Dlaczego właśnie te praliny a nie np. Migdały pod palmą?
 Naturalnie słodkie daktyle, lekko kwaskowata żurawina i surowe kakao. Czyż to nie brzmi apetycznie i zachęcająco? Dzięki wygranej w konkursie na blogu Candy Pandas w końcu miałam możliwość spróbować tych pralinek.

A czym są praliny Rawnello?
To pyszne kuleczki w których została połączona naturalna słodycz daktyli ze świeżą i kwaskowatą nutą żurawiny i chrupkimi ziarnami kakao. Całość oprószona delikatnie cierpką warstwą surowego kakao, które delikatnie sypie się i otula praliny niczym puch.
 Pralinki są bez dodatku cukru i mogą być spożywane przez alergików, ponieważ są wolne od glutenu i laktozy, a także osoby borykające się z nadciśnieniem, nadwagą, cukrzycą i innymi dolegliwościami. Wytwarzane z poszanowaniem zasad SLOW FOOD, PALEO oraz RAW FOOD a do tego w niskiej temperaturze do 42 stopni, zachowują wszystkie właściwości odżywcze a także wyjątkowy smak.

Pralinki zostały zapakowane w folię a następnie umieszczone w eleganckim kartonowym pudełeczku. Wszystkie ważyły nieco więcej niż deklarowane 110g, bo 116g - w moim kartoniku piętnaście sztuk.
Sprawiają wrażenie mocno twardych i zbitych, co może niektórych przerazić utratą zębów, jednak należy pamiętać, że w przypadku produktów RAW najczęściej to tylko złudzenie (spróbowałam już sporo tego typu produktów i jeszcze nie spotkałam z takim twardym jak kamień - wszystkie ulegają pod naciskiem zębów).
Praliny są nieregularne (nie znajdziecie pralinki idealnie okrągłej) i różnej wielkości, jednak w moim pudełeczku przeważnie znalazły się te małe - może trzy były nieco większe. Wszystkie obtoczone w wytrawnym kakao, które pozostaje na palcach i delikatnie sypie się niczym puch, ew. kurz, jednocześnie dodając im uroku.

Całość wyraźnie i przyjemnie pachnie gorzkim kakao wymieszanym z delikatną słodką nutą daktyli i delikatnie owocowym, lekko kwaskowatym aromatem żurawiny wyczuwalnym na samym końcu. W skrócie: jest wyraźnie gorzko, delikatnie słodko z kwaskowatą nutą.
W pierwszej kolejności postanowiłam spróbować kakao, którym praliny zostały oprószone - było gorzkie jak to kakao :P Następnie wzięłam pralinkę do ust, ugryzłam a ta od razu rozpadła się pod naciskiem zębów uwalniając swój smak. Słodycz daktyli została tutaj wymieszana z lekko kwaskowatą nutą żurawiną (żurawina wykorzystana w pralinkach posiada słodko-kwaskowaty smak) i goryczką kakao, tworząc zgraną kompozycję.

Dodatkowych walorów nadają ukryte w daktylowej masie ziarna surowego kakao - nie tylko bardzo przyjemnie chrupią pod zębami, dzięki czemu całość nie jest "mazista" i jednolita, ale również pozostawiają po sobie charakterystyczny (lekko ziemny i kawowy) dla nich smak. Szczerze? To go uwielbiam i uwielbiam te chrupanie :D
Jego ziarna, lekko kwaskowata żurawina i "pierzynka" z kakao nieco hamują słodycz daktyli, dzięki czemu całość nie jest aż tak słodka jak większość daktylowych batonów, ale nadal pozostaje słodka. Według mnie takie 3 kulki potrafią już z lekka zasłodzić, ale chyba tylko osoby z niskim stopniem tolerancji słodkości :P Mimo tego pralinki posmakowały nie tylko mi, ale również mojej mamie i siostrze :)

Wartośćenergetyczna w 100g - 551 kcal
Ocena - 5/6
Zakupione - Nagroda w konkursie (Cena ok. 10zł)

środa, 25 stycznia 2017

Nie jestem słodyczocholikiem. Tak na dobrą sprawę ciasta i ciasteczka mogłoby dla mnie nie istnieć - umiem się bez nich obejść. Zdecydowanie wolę świeże owoce ewentualnie surowe batony, od czasu do czasu gorzką czekoladę. Nie oznacza to, że czasem nie skuszę się na jakiś wypiek... nie stoi również na przeszkodzie w upieczeniu zdrowych ciasteczek, które można podarować bliskiej osobie w prezencie :)

(przepis inspirowany kilkoma przepisami z internetu)
Składniki (ok. 24 sztuk)
100g mąki pszennej zwykłej (u mnie typ 650)
100g mąki pszennej pełnoziarnistej
120g chałwy (u mnie słonecznikowa)
100 ml oleju rzepakowego
1 łyżka cukru pudru w wersji mało słodkiej lub 2-3 nieco słodszej
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
ok. 2 łyżki zimnej wody
szczypta soli

Do posypania:
ziarenka 

Mąki z sodą i proszkiem do pieczenia przesiewamy do miski. Dodajemy cukier puder, pokruszoną chałwę, szczyptę soli oraz olej. Zagniatamy jednolite ciasto w razie potrzeby dolewając zimną wodę. Ciasto wkładamy na 30-60 minut do lodówki. Następnie formujemy kulki wielkości sporego orzecha włoskiego. Każdą spłaszczamy, formując płaskie, okrągłe ciastko, które z jednej strony obtaczamy w ziarnach a następnie układamy w odstępach na blaszy wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczemy w 180 stopni C przez ok. 12-15 min. Studzimy na kratce

UWAGI:
Od razu po upieczeniu ciasteczka są bardzo delikatne, jednak po chwili tężeją i stają się idealnie kruche ;)


Przepraszam za fatalną jakość zdjęcia - robiłam je ok. godziny 15-16 i aparat nie chciał ze mną współpracować ;/

poniedziałek, 23 stycznia 2017


Skład: orzechy ziemne 100%
Informacja dla alergików: zawiera orzechy ziemne, może zawierać śladowe ilości orzechów ziemnych i sezam.
Opakowanie: 210g
Rodzaje: masło orzechowe z białą czekoladą, tahini, manna kokosowa, masło orzechowe chrupiące, masło migdałowe

Ocena: Nie od dziś wiadomo, że wiewiórki lubią orzeszki. Nic więc dziwnego, że to właśnie nasza ruda przyjaciółka z apetytem chrupiąc fistaszka, spogląda na nas ze słoiczka masła orzechowego Alpi Smaki. Na blogu możecie już przeczytać recenzję tahini oraz masła orzechowego naturalnego tego samego producenta. Dzisiaj nadszedł czas na kolejne - chrupiące z dodatkiem soli.

Jak przystało na naturalny produkt bez dodatku utwardzonego tłuszczu, na powierzchni masła zgromadziła się warstwa oleju, przez którą dało się zauważyć masło orzechowe a w nim sporej wielkości kawałki arachidów. W trakcie mieszania (co nie było łatwe) i po zamieszaniu zauważyłam, że masło ma nieco gęściejszą konsystencję od swojego "naturalnego kolegi", nadal pozostając smarownym. Wydaje mi się, ze to zasługa kawałków orzechów, których jest tu naprawdę sporo i są sporej wielkości (zdarzają się ćwiartki orzeszków). Zarówno kolor jak i aromat masła jest naturalny i orzeszkowy - jak domowy.

Smak masła przywołał mi na myśl świeżo ukręcone masło orzechowe domowej roboty - ze świeżo wyłuskanych i lekko uprażonych orzeszków ziemnych. Czysty, intensywny i naturalny smak arachidów bez posmaku oleju, pleśni itp. Orzeszki ziemne z ich naturalną, delikatną i charakterystyczną dla nich słodyczą bez dodatkowego cukru. Smak pochodzący z natury - wspaniały, niepowtarzalny i wyjątkowy.

Dodatkowo (niestety) czuć również sól. Mimo tego iż jej nie lubię, wręcz nie znoszę i nie używam, nie mogę powiedzieć, ze zepsuła smak masła, gdyż smak orzechów nadal pozostał naturalny), ale nie uważam aby była ona potrzebna.
Tak szczerze to jej dodatek uważam za zbędny. Na pieczywie smak soli smak soli jest troszeczkę mniej intensywny (minimalnie) ale solo jest już wyraźnie wyczuwalny, zwłaszcza jeśli ktoś w ogóle nie soli. Wyjadając masło łyżeczką ze słoiczka nie byłam w stanie zjeść go w większej ilości. Po niecałej łyżeczce miałam dość, gdyż w buzi zrobiło mi się za słono a co z tym idzie trochę nieprzyjemnie. Tak jak wspominałam wyżej pieczywie również czułam tę sól, nieco mniej ale jednak.

Kawałki orzechów są sporej wielkości i na prawdę w dużej ilości nieco zagęszczając konsystencję masła. Do tego cudownie chrupią pod zębami nie tylko dodając smaku i uroku ale również takiego fistaszkowego kopa i "pazura". Z zawiązanymi oczami da się rozpoznać, że jest to masło chrupiące. Masło chrupie i to bardzo :D Czuć moc fistaszków :D

Jest to kolejne masło orzechowe na które warto zwrócić uwagę, chociaż nie będę ukrywać, że mimo wszystko wolałabym aby tej soli tutaj nie było. Już się przekonałam, że dobrej jakości masło orzechowe swoim smakiem broni się samo w sobie - żadne dodatki nie są mu potrzebne ;)

Wartość energetyczna w 100g - nie ma podanej wartości
Ocena - 5/6 (odjęłam za dodatek soli)
Cena - prezent
Lista sklepów znajduje się TUTAJ w zakładce Gdzie jesteśmy oraz miedzy innymi TUTAJ i TUTAJ

 
1 , 2 , 3


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny