.

poniedziałek, 26 lutego 2018

Dzisiaj kolejny pomysł na proste w przygotowaniu i wegańskie danie - bez wymyślania i wydziwiania, jako dodatek do makaronu, kaszy, ryżu, pieczywa, zapiekanek, grzanek...

Składniki:
cebula
ew. 1-2 ząbki czosnku
1,5 szklanki ugotowanej ciecierzycy (ok. 260g)
200g pieczarek pieczarek
200g świeżego szpinaku

Na rozgrzanym oleju przesmażamy cebulę. Kiedy się zarumieni dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek oraz pokrojone pieczarki smażymy przez chwilę, następnie partiami wrzucamy opłukany szpinak. Dusimy do czasu aż szpinak zmniejszy swoją objętość a płyn odparuje. Dodajemy ciecierzycę, przesmażamy przez chwilę i doprawiamy.


Tagi: kasza warzywa
09:43, ervisha , Inne
Link Komentarze (97) »
czwartek, 22 lutego 2018

Kolejny miseczkowy miszmasz na bazie kapusty, która została z przygotowywania gołąbków. Szybki do przygotowania, łatwy i smaczny. Coś pomiędzy gęstą zupą a gulaszem... potrawka w zasadzie do której możecie dorzucić co tylko się Wam podoba i na co macie ochotę ;)

Składniki
pietruszka, pokrojona w kostkę
marchew, pokrojona w kostkę
ugotowana biała fasola
trochę ugotowanej białej kapusty*.
mrożony groszek
kasza jaglana
kawałek cebuli
szklanka wrzątku+ew.1-2łyżeczki koncentratu pomidorowego
przyprawy (u mnie zioła prowansalskie i chili, wędzona papryka)


*może być pokrojona pekińska

W garnku z grubym dnem przesmażamy cebulę. Kiedy się zarumieni dodajemy wrzątek, pietruszkę, marchew, kawałek selera pokrojone w kostkę a także mrożony groszek oraz kasze jaglaną. Jeśli używacie kapusty pekińskiej dodajcie ją na tym etapie. Dusimy do czasu aż warzywa będą tak miękkie jak lubimy. Następnie dodajemy ugotowaną białą fasolę i białą kapustę jeśli nie dodaliście kapusty wcześniej. Dusimy jeszcze przez kilka minut aby smaki się przegryzły i doprawiamy
.



piątek, 16 lutego 2018

 Są takie książki po które w swoim życiu sięgamy kilkukrotnie i za każdym razem po przeczytaniu kilku lub kilkunastu stron z powrotem odkładamy na półkę, gdyż nie możemy "wejść" w fabułę. W moim przypadku było tak miedzy innymi z powieścią "Podróże Guliwera" Jonathana Swifta. Po wielu latach postanowiłam choćby nie wiem co przeczytać powieść w całości.

 Powieść została napisana w 1726 roku, i jest najbardziej znaną powieścią Swifta, uznawaną za klasykę literatury angielskiej. Pełny tytuł to "Travels into Several Remote Nations of the World. In Four parts. By Lemuel Gulliver, First a Surgeon, and then a Captain of Several Ships", czyli "Podróże do wielu odległych narodów świata, w 4 częściach, opisane przez Lemuela Guliwera, najpierw lekarza okrętowego, później kapitana kilku statków".

 Bohaterem powieści jest Lemuel Guliwer, początkowo lekarz pokładowy, później kapitan kilku statków”, który podróżując za każdym razem trafia do innej niesamowitej krainy. To on jest narratorem tej historii, to on ją opowiada - można powiedzieć, że powieść stanowi swego rodzaju dziennik jego podróży, tego co zobaczył i czego doświadczył.

 Do pierwszej krainy nasz bohater trafia jako rozbitek wyrzucony przez morze na brzeg. Budzi się więziony przez ludzi bardzo niskiego wzrostu (15 cm), prowadzących odwieczną wojnę sąsiadujących ze sobą królestw: Liliputów i Blefuscu. Po zapewnieniu o swoich pokojowych zamiarach, staje się członkiem społeczności Liliputów, gdzie obserwuje królewski dwór, komentując to co się tam dzieje a także starając się wprowadzić jakieś zmiany (na własnych zasdach).
 Kolejną krainą jest Brobdingnag - świat olbrzymów, gdzie Guliwer przeżywa wiele niekoniecznie dla siebie przyjemnych przygód.
 Następnie trafia na latającą wyspę Laputa - królestwa muzykantów i matematyków. Jej mieszkańcy całkowicie oddają się swojej pasji - nauce, jednak swojej wiedzy i umiejętności nawet w najmniejszym stopniu nie potrafią zastosować w praktyce.
 Ostatnia wyprawa zabiera Guliwera do Houyhnhnmy - krainy rządzonej przez mądre konie w której ludzie zwani Yahoosami, zostali zdegradowani do roli dzikich i trudnych do okiełznania zwierząt.

 Każda z tych przygód jest inna - stanowi inną historię, porusza inne "głębsze" tematy i jest innym doświadczeniem a także nauką dla naszego bohatera. Opisuje inne środowisko, inne zasady, reguły i politykę, które tam panują. Mówi o wadach, przywarach społeczeństwa, pozwala spojrzeć na rzeczywistość z zupełnie innej perspektywy.
 Ponadto silnie oddziałuje na wyobraźnię czytelnika. Autor z najmniejszymi szczegółami i dokładnością opisuje pobyt Guliwera w kolejnych miejscach: opisuje nie tylko wygląd danej krainy ale również jej mieszkańców, panujące w niej zwyczaje, sytuacje a także wydarzenia, które są udziałem podróżnika. Wadą tego wszystkiego jest fakt, że te wszystkie opisy mogą solidnie znudzić a nawet zniechęcić do dalszej lektury w szczególności tych, którzy od książek oczekują szybszego przebiegu akcji.

 Wydawać by się mogło, że "Podróże Guliwera" to typowa powieść podróżnicza, jednak można dostrzec w niej drugie dno. Na jej kartach autor odważnie krytykuje ówczesny świat konfliktów, panujących zasad politycznych i zachowań ludzi a także sądownictwo. Atakuje i kpi z ludziach wad takich jak: pycha, lenistwo, głupota, donosicielstwo, kłamstwo, oszustwo, chciwość, chęć posiadania władzy czy oddawanie się uciechom ciała.

 Cieszę się, że w końcu zawzięłam się w sobie przeczytałam tę powieść do końca - w końcu to klasyka. Nie ukrywam jednak, że jej lektura sprawiła mi trochę trudności. Język powieści jest nieco przestarzały i ciężki w odbiorze, ponadto miejscami bardzo mi się dłużyła, przez co czytałam ją dość długo (jak dla mnie). Miejscami zamiast odczuwać przyjemność z obcowania ze słowem pisanym i "pasjonującej" książki, czułam... lekkie znużenie? Jednak czasu z tą powieścią nie mogę uznać za stracony. Jakby nie patrzeć porusza ona wiele ważnych i ciągle aktualnych wątków - takich, które można ustosunkować do każdych czasów, lat... Ta książka uczy i poucza. A ja? Nadal uważam, że warto sięgać po klasykę... za jakiś czas wrócę do tej powieści.

 Pisząc o tej powieści nie sposób nie wspomnieć o samym wydaniu. Książka, którą przeczytałam została wydana w ramach serii Literatura Klasyczna przez wydawnictwo Zielona Sowa. Ilustracje do książki przygotowała Agata Łukasza, której styl jest dość charakterystyczny - prace przypominają mi cienie, co dodaje powieści klimatu i nieco tajemniczości. Jeśli ten styl się spodoba to cieszy oko, dzięki czemu lektura siłą rzeczy staje się przyjemniejsza. ;)


 
1 , 2 , 3


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny