.

poniedziałek, 10 grudnia 2018

To już drugi przepis na brownie jaki pojawia się na blogu (pierwszy przepis). Proste w przygotowaniu z ogólnodostępnych składników, bez dodatku cukru (no prawie - nie licząc tego w czekoladzie), mleka i jajek - produktów odzwierzęcych. Aromatyczne, intensywnie czekoladowe, smaczne i na swój sposób zdrowe. Wegańskie brownie

Składniki / 21x21/

* 100g namoczonych rodzynek
*300g czekolady gorzkiej lub deserowej

150 ml oleju rzepakowego/kokosowego (ok 1/2 szklanki)
50-100 ml ml ciepłej wody
2 kopiaste łyżki masła orzechowego (u mnie TAKIE)

 10 łyżek kakao (1/2-2/3 szklanki - użyłam TAKIEGO)
2,5 szklanki mąki pszennej
szczypta soli
łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki mielonego siemienia lnianego

* mogą być również: wiśnie/daktyle/żurawina/morele
** wykorzystałam J.D.Gross z Lidla 70% - możecie użyć o mniejszej zawartości miazgi kakaowej
*** kakao jest od firmy BRAT o której pisałam w HAUL SPOŻYWCZYM

Mąkę przesiewamy do miski razem z proszkiem do pieczenia. Dodajemy kakao, sól oraz siemię lniane.
Czekoladę rozpuszczamy w garnuszku i na małym ogniu razem z olejem oraz wodą.
Rodzynki blendujemy na gładką masę. Jeśli pojawi się problem, dodajemy trochę czekoladowej masy i miksujemy.

Tak powstałą masę dodajemy do suchych składników. Następnie dodajemy masę czekoladową, masło orzechowe i dokładnie mieszamy. Gdyby masa była zbyt sucha jeszcze dolewamy wody.

Wylewamy do natłuszczonej foremki. Pieczemy w 180 stopniach ok. 30 minut lub dłużej jeśli uznamy, że brownie jest zbyt wilgotne.
Brownie po wyjęciu z piekarnika jest miękkie ale tężeje po spędzeniu kilku godzin w lodówce.
Smacznego


Na koniec aby umilić popołudniowy kawałek ciasta i oczekiwanie na Święta - świąteczna opowieść. Jednak nie taka, która jest powiązana z religią oraz wiarą, mimo iż tytuł może tak sugerować. I mimo iż znajdziecie w niej ziarenka prawdy, jak i cały ogólny przekaz do niej nawiązuje, tak na prawdę to zupełnie nowe spojrzenie na tę historię - taka alternatywna opowieść... z nutką "grozy" ale i przesłaniem



  W małej drewnianej chatce w głębi Finlandii mieszka chłopiec, którego tata nazywa Gwiazdką. Dziecko przedwcześnie straciło matkę, ponadto żyje w ciężkich warunkach, żywi się czerstwym chlebem a jego jedyną zabawką i zarazem pamiątką po mamie jest lalka wyrzeźbiona z rzepy. Tata - drwal ciężko pracuje i praktycznie przez cały dzień nie ma go w domu. Mimo tego chłopiec jest szczęśliwy i posiada w sobie mnóstwo wrażliwości oraz empatii a także wierzy... całym sercem w magię.

  Pewnego dnia jego Tato opuszcza dom na trzy miesiące w celu odnalezienia wioski Elfów. Na czas jego nieobecności opiekę nad chłopcem przejmuje ciotka Karlotta, która nie jest uprzejmą osobą. Kiedy po trzech miesiącach ojca chłopca nadal nie ma w domu, ten postanawia udać się na jego poszukiwania, rozpoczynając największą przygodę swojego życia.

  Chłopiec zwany Gwiazdką Matta Haig'a to opowieść o Mikołaju, jednak nie tym w czerwonym kubraku i workiem prezentów na plecach. Nie jest to również biskup, którego znamy w mniejszym bądź większym stopniu. To opowieść o chłopcu, który chciał pomagać innym.
  Nie jest to słodka, lukrowana i wesoła historia. Miód i czekolada nie wylewają się strumieniami, nie jest błogo i wesoło. To nie zabawa. Znajdziecie tutaj niepewność, tajemnicę i nutkę grozę niczym z baśni braci Grimm lub filmu Grinch Świąt nie będzie. Tym samym nie jest to opowieść dla wrażliwych maluchów. I mam wrażenie, że również nie dla osób którzy tradycję Mikołaja wiążą tylko i wyłącznie z religią.

  Jesteście ciekawi dlaczego?
  Autor stworzył nowe i nietypowe spojrzenie na historię świętego Mikołaja - alternatywną opowieść. Z jednej strony stara się odpowiedzieć na pytania skąd wziął się Mikołaj, którego w naszej świadomości utrwaliła popkultura (ten, który nie ma nic wspólnego z biskupem z Miry) a także tradycja pisania listów, chowania prezentów w skarpety, czy też powstania listy dobrych i złych uczynków.
  Z drugiej tak na prawdę stanowią one skrawek powieści, będąc pretekstem do poruszenia innych - istotnych tematów takich jak bieda, tęsknota, trudne dzieciństwo, pojęcie dobra i zła, poważne i ciężkie wybory a także wiara, dobroć, nadzieja i istota Świąt Bożego Narodzenia... Ten miks tak na prawdę nie tworzy słodkiego klimatu.


  Klimat. No właśnie. Wspominałam, że nie jest słodko i wesoło?
  Przełożyły się na to treść jak i ilustracje, które wydawać by się mogło nie pasują do świątecznej opowieści. Jednak zważywszy na tekst, człowiek zupełnie zmienia zdanie - tak na prawdę bardzo dobrze uzupełniają treść tej opowieści.
  Tutaj niemal z każdej strony wydzierają się bieda, smutek i mrok, jednak nie ten "demoniczny", ale który spotykamy książkach z dreszczykiem. Znajdziemy tu między innymi wróżkę bawiącą się w wysadzanie głów elfów, trolla, zdeformowanego renifera, wtrącenie dziecka do więzienia, trochę śmierci a także zła - opisy nie są krwawe i brutalne niczym w horrorach.

    Jednak jak na książkę dla młodszego czytelnika przystało zostają one wplecione w fabułę na przemian z tym co piękne i dobre. Przez tą gorzko-słodką otoczkę przebija morał i wiele ponadczasowych wartości.
  Czytelnik dostrzega odwieczną walkę dobra ze złem, to jak chciwość wyniszcza człowieka i do jakich prowadzi to dramatów. Widzi co tak na prawdę jest ważne w życiu i co stanowi istotę Świąt: dobroć, wiara, czyste serce, życie w zgodzie z własnym sumieniem, poświęcenie dla innych... Rodzina i wspólnie spędzony czas. Nie kłamstwo, pieniądze i prezenty a bycie razem.

  Wyłania się z niej również portret człowieka-dziecka, które chce pomagać innym. I tak! Jest to portret Mikołaja, który mocno odnosi się do popkultury, jednak tak na prawdę taki sam obraz dostajemy w familijnych filmach o życiu tego człowieka... i nie ukrywajmy, wielu z nas je ogląda. 

  Tym co a raczej kto nie spodobał mi się w książce, to wróżka i wysadzanie w powietrze elfich głów - wprawdzie to tylko jeden fragment i ma on na celu pewien zabieg a wróżka odnajduje alternatywę tej "zabawy", jednak według mnie można byłoby inaczej to pokazać. 

  W moich oczach Chłopiec zwany Gwiazdką to nie dzieło na miano Diceknsa (chyba nikt i nic nie przebije "Opowieści wigilijnej"), ale doceniam przesłanie. Zdaję sobie sprawę również z tego, że za stylem Dickensa nie każdy przepada - dla niektórych jest on zbyt ciężki. Tutaj powinno być lżej - wszakże to książka dla młodszych czytelników. Przypuszczam, że powstała po to aby pomóc zrozumieć co tak na prawdę jest ważne w życiu - nie tylko w Święta ale każdego dnia.

Tytuł: Chłopiec zwany Gwiazdką | Autor: Matt Haig | Tłumaczenie: Ernest Bryll, Marta Bryll | Ilustracje: Chris Mould |Wydawnictwo: Zysk i s-ka | Liczba stron: 260

piątek, 07 grudnia 2018

  Nadzieja...
Tyle mówi się o nadziei ale czymże ona jest?
Gdzie jej szukać i jak odnaleźć?
A może wcale nie trzeba jej szukać? Może ona tkwi w każdym z nas. Gdzieś głęboko, tylko trzeba do niej dotrzeć?


zdjęcie

  Nadzieja nie jest optymizmem, choć bardzo często bywa z nim mylona. Optymizm to bardziej cecha charakteru, która sprawia, że człowiek pozytywnie spogląda na świat, potrafi cieszyć się ze wszystkiego i w każdej sytuacji dostrzec coś pozytywnego - nawet wtedy, kiedy nie ma ku temu podstaw. Można powiedzieć, że nadmierny optymizm niekiedy maskuje ból i rozpacz, jest próbą zapomnienia o tym co przykre. Oczywiście optymista również miewa dni, kiedy jest smutny, przybity.... bywa mruczkiem. To naturalne. Jednocześnie optymizm jest w życiu potrzebny.

A nadzieja?

  Człowiek pełen nadziei ma w sobie siłę, która w trudnych chwilach podtrzymuje człowieka na duchu, nie pozwala mu się poddać, koi i sprawia, że ten gdzieś głęboko wierzy, że może być lepiej i że będzie lepiej. I nie ma znaczenia jak bardzo jest ciężko i jak długo będzie trwać ten stan. Ta siła sprawia, że pokonujemy swoje słabości i podnosimy się po kolejnych upadkach.
Tym samym można powiedzieć, że w jakimś stopniu nadzieja ma coś wspólnego z optymizmem. Mimo iż to coś innego.

  Nadzieja... o nadziei napisano wiele i wiele jeszcze zostanie napisane. O nadziei pisał również ks. Twardowski - w swoich wierszach, homiliach, rozmowach, których fragmenty lub w całości zebrano w jednym tomiku "Nadzieja pozwala żyć". I według mnie pisał o niej pięknie. Prosto, jasno. Bez przekonywania do swoich racji a szczerze i z serca. Jako człowiek. Tak po prostu.

  Prostymi słowami chciał mówić o nadziei, przekazywać ją zaszczepiać w sercach ludzi aby jak ziarenko rzucone na glebę, powoli kiełkowało i w końcu wydało owoc... owoc jakim jest nadzieja. Bo nadzieja pomaga patrzeć na świat, na życie... pomaga przezwyciężać przeciwności losu, kłody, które zostają rzucone nam pod nogami. Pozwala żyć i cieszyć się tym życiem.

Nadzieja.
Jest w Tobie nadzieja? Posiadasz ją?

Fragment książki jest dostępny tutaj

 A jeśli już o nadziei mowa...

  Wigilia i Boże Narodzenie to wyjątkowy czas. Już lada dzień razem z rodziną będziemy wspólnie świętować, a media i sklepy już jakiś czas temu zaczęły wprowadzać świąteczny klimat. Mikołaje, dekoracje świąteczne, propozycje na świąteczne prezenty... Jednak w tym wszystkim nie zapominajmy o co tak na prawdę chodzi w Świętach... o bycie razem, czyste serce a dla wielu przede wszystkim celebrowanie wielkiego wydarzenia.
  W jaki sposób opowiedzieć o tym dziecku? Można własnymi słowami, można bajką z telewizora ale można też książeczką. Ostatnio taka pozycja wpadła mi w oko a mając w domu Małego Szkraba, postanowiłam przyjrzeć się jej dokładnie.

  "Pieśń Gwiazd. Opowieść o Bożych Narodzinach" to nowość od wydawnictwa Promic. Książka niezwykła i magiczna. To co pierwsze wpada w oko to cudowne ilustracje, które urzekły mnie już od pierwszej strony. Delikatne a zarazem proste i chwytające za serce, bez jakiś udziwnień, zbędnego koloryzowania i przekombinowania. Cudowne. Zachwycające. Niczym najpiękniejsze obrazy, które z dumą można powiesić na ścianie np. w pokoju dziecka.

  Po drugie język - prosty a zarazem poetycki, głęboki i dorosłego skłaniającego do przemyśleń. Rzadko kiedy w ten sposób pisze się dla dzieci - tutaj mogą "obcować" z jego pięknem. Godne zwrócenia uwagi jest również to w jaki sposób i co opowiada ta historia - to "inny" niż najczęściej pokazywany i popularyzowany obraz Bożego Narodzenia.

  Nie znajdziecie w niej atrybutów, które obecnie związane są ze Świętami Bożego Narodzenia. Nie ma grubego staruszka z siwą brodą w czapce krasnala, elfów pakujących prezenty i renifera ciągnącego sanie. Nie ma choinki, bombek, świecidełek i prezentów pod choinką. Nie ma heroda, który postanowił policzyć i zgładzić wszystkich nowo narodzonych chłopców, a nawet aniołków i Trzech Mędrców ze wschodu, którzy przybyli aby pokłonić się Dzieciątku i ofiarować mu swoje dary.....

  Jest za to niezwykła atmosfera, ciepło mimo mrozu i magia... Bo o to wszystkie wydarzenia jakie miały miejsce w Dzień Bożego Narodzenia śledzimy oczami zwierząt, wiatru, lasu, szumu morza... wszystkich zjawisk atmosferycznych a nie oczami człowieka.
 Już czas! Nadszedł czas oczekiwania na przyjście najlepszego Pasterza a w przyszłości Zbawiciela.

 To prosta ale i piękna historia napisana z myślą o dzieciach, jednak w taki sposób, że mnie również chwyciła za serce i jestem pewna, że chwyci za serce nie jednego dorosłego. Prostymi i zarazem pięknymi słowami maluje i wyjaśnia - również nam dorosłym - tajemnicę Bożego Narodzenia.

Tytuł: Pieśń Gwiazd. Opowieść o Bożych Narodzinach | Autor: Sally Lloyd-Jones | Liczba stron: 32 | Oprawa twarda | Wydawnictwo PROMIC

czwartek, 06 grudnia 2018


zdjęcie

 Kolejna odsłona pomysłów na książkowy prezent na mikołajki bądź Święta. Nie wiem ile jeszcze takich wpisów pojawi się na blogu - oprócz nich z pewnością wrzucę jeszcze kilka osobnych recenzji, które przeczytałam - być może któraś z nich zwróci Waszą uwagę.
I od razu zaznaczam, że proponuje książki, które przeczytałam - tego roku lub na przestrzeni lat, tak więc nie są to strzały w ciemno, chociaż wiem, że tego roku pojawiło się sporo takich książek a z ubiegłych lat jest ich jeszcze więcej. Jednak o tym w osobnym wpisie - niedługo pojawi się specjalna zakładka w której zebrałam więcej takich książek... oczywiście jeśli chcecie. Dajcie znać :)

  Jest noc. Gwiazdy migoczą na niebie, zaspy pokrywają zagrody, śnieg połyskuje swoją bielą i panuje srogi mróz, dlatego ludzie podtrzymują ogień w swoich domach. Wszyscy mieszkańcy zagrody położonej samotnie po środku lasu smacznie śpią.
  Śpią w cieple domowego ogniska i śnią. Śpią i śnią. Wszyscy...

A czy aby na pewno?

  Oto każdej nocy, kiedy ludzie pogrążeni są we śnie ktoś wychodzi z kąta na strychu stodoły i udaje się do stodoły. Tam stawia swoją latarenkę na ziemi i szepcze do zwierząt. Napawa ich serca spokojem, otuchą i nadzieją "Niejedną zimę widziałem, każda minęła". Zagląda też do pokoju dzieci, jednak nie odzywa się ani słowem - nie chce ich obudzić. A z nimi również chciałby porozmawiać - po skrzaciemu.

  Skrzat nie śpi to niezwykłe i nastrojowe opowiadanie Astrid Lindgren będące parafrazą popularnego w Szwecji wiersza Viktora Rydberga pt. „Tomten” pt "Skrzat" z 1881 roku. W połączeniu z nastrojowymi ilustracjami Kitty Crowther, tworzy wyjątkową całość. Oszczędna w słowach, powolna i bardzo prosta wprowadza w stan spokoju, relaksu, odprężenia... Pobudza wyobraźnię i wycisza, niczym baśń lub kołysanka. Idealnie wpasowuje się w zimowy nastrój, wieczory a także przed snem.... aby zasnąć i śnić o wiośnie.
  Piękna, magiczna i refleksyjna kołysanka dla każdego - małego, większego i całkiem dużego. O zimie, skrzacie i o życiu.

 Kto wie? Może poddasza Waszych mieszkań również zamieszkuje taki skrzat, który zimą kiedy słodko i smacznie sobie śpicie dogląda Waszego domostwa. Pielęgnuje i rozmawia...

Tytuł: Skrzat nie śpi | Autor: Astrid Lindgren | Ilustracje: Kitty Crowther | Przekład: Anna Węgleńska  | Wydawnictwo: Zakamarki | Okładka: Twarda | 

Patrz, Madika, pada śnieg!



 Pierwszy śnieg już mamy za sobą. Poprószyło, przymroziło i przeszło. Śniegu nie ma, chociaż chłód czasem daje się we znaki, ale na przemian czasem świeci słońce. I nim się obejrzymy sypnie na dobre. Mam taką nadzieję, bo Święta bez śniegu to nie to samo. Śnieg w Święta musi być.



  "Patrz, Madika, pada śnieg!" to historia sióstr - Madiki i Lisabet. Gdy Czerwcowe Wzgórze w przykrywa śnieg dziewczynki od razu zaczynają zabawę co kończy się chorobą Madiki. Następnego dnia dziewczynka musi zostać w domu, natomiast Lisabet wyrusza do miasta w poszukiwaniu świątecznych prezentów. Żądna przygód oddala się od swojej opiekunki i wskakuje na stojące tam sanie i razem z nieświadomym niczego właścicielem, wyjeżdża daleko w las. W końcu zbiera się na odwagę by powiadomić woźnicę o swej obecności. Ten jednak nie zamierza wracać do miasteczka i pozostawia Lisabet samą w lesie. Jest ciemno, pada śnieg a droga do domu daleka....



  Książka może wzbudzić wiele emocji. Mała dziewczynka - dziecko oddala się od domu. Jest sama w niebezpiecznym lesie, gdzie tak na prawdę na każdym kroku może czyhać na nią niebezpieczeństwo. To może działać na wyobraźnię w szczególności Matki, Babci, Cioci... osoby, która zajmuje się dziećmi. No bo jak? Zaraz stanie się coś złego!



 Oczywiście przygoda kończy się dobrze. Jest strach i niepewność, ale dziewczynka cała i zdrowa trafia do domu. Jednak w jaki sposób tam się znalazła, tego już Wam nie powiem. To sekret tej opowieści.

  To prosta historia w której strach przeplata się z miłością, ciepłem i wrażliwością. Historia, która pokazuje jakie konsekwencje może przynieść nieposłuszeństwo, jak może być niebezpieczne i groźne.
  Jednocześnie przypomina, że dzieci są ciekawe świata i czasem robią na przekór nie dlatego aby zrobić nam na złość, ale by ten świat poznać, doświadczyć czegoś nowego.
 I tak jak dzieci powinny pamiętać aby zawsze słuchać się starszych, tak my dorośli o tym, że również kiedyś byliśmy dziećmi rządnymi przygód - być wyrozumiali.
 I jest coś jeszcze... ta opowieść pokazuję siłę siostrzanej miłości a także znaczenie rodziny.

Tytuł: Patrz, Madika pada śnieg! | Autor: Astrid Lindgren | Ilustracje: Ilon Wikland | Przekład: Anna Węgleńska | Wydawnictwo: Zakamarki | Okładka: Twarda | Liczba stron: 32

Edycja 10 grudnia po konsultacji z wydawcą!

Boże Narodzenie w Bullerbyn

   "Boże Narodzenie w Bullerbyn" to opowiadanie napisane dla dzieci z okazji Świąt Bożego Narodzenia, w którym zostały wykorzystane znane wątki z powieści "Dzieci z Bullerbyn" (a nie tak jak wyczytałam w pewnej książkowej grupie, fragment powieści).
  Kiedy zbliża się ten magiczny czas, dzieci z zapałem pomagają w przygotowaniach. Na wszystkie możliwe sposoby pomagają rodzicom w przedświątecznych przygotowaniach. W powietrzu unosi się miłość, radość, wzajemny szacunek... cudowna świąteczna atmosfera, którą wielu z nas pamięta z czasów dzieciństwa. Nadchodzi Wigilia...



  Po latach i moich trudnych początkach z tymi dziećmi, poczułam urok, czar, magię... dziecięcą radość, beztroskę ale również wzajemne wsparcie, zaufanie, szacunek do osób starszych.
  Święta pełne magii, miłości, zapachu pierniczków, ozdób robionych z papieru, miłości i bliskości... nie to co teraz promują media. Nie wszechobecna komercja zamiast tego komercja, materializm, prezenty, fałszywość. A ciepło rodzinnego mieszkania, wspólne celebrowanie chwil i to co w Świętach najważniejsze... Taka lekcja życia.


Tytuł  Boże Narodzenie w Bullerbyn | Autor: Astrid Lindgren | Ilustracje: Ilon Wikland | Tłumaczenie: Anna Węgleńska. Wydawnictwo Zakamarki | Okładka: twarda | Ilość stron: 32

W dzisiejszym wpisie to byłoby na tyle. Podobają Wam się wpisy z tej serii? Co o nich sądzicie?

O innych książkowych prezentach możecie przeczytać:
Cz I
Cz II
Cz III 

CZ IV  

 
1 , 2


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny
tekst alternatywny
tekst alternatywny
Codziennie od 1 do 24 grudnia na blogu zostanie opublikowany adres innego bloga, który polecam. Kolejność publikacji jest przypadkowa - nie ma lepszych i gorszych. Jeśli jesteście ciekawi, kliknijcie na powyższe logo ;)