.

środa, 24 czerwca 2015

                             
Skład: woda, olej rzepakowy, koncentrat pomidorowy 19,5%, ryż 17%, teksturowane białko sojowe, cebula, marchew 8,5%,  przyprawy (zawierają: seler), skrobia kukurydziana, sól, seler, pietruszka,  hydrolizat białka roślinnego, substancja zagęszczająca: guma guar, przeciwutleniacz: kwas askorbinowy = witamina C, aromat z ekstraktu drożdżowego.
Produkt może zawierać sezam i gorczycę.
Ciemnienie wierzchniej warstwy produktu jest zjawiskiem naturalnym i nie wpływa na jakość.
Produkujemy bez użycia glutaminianu monosodowego.
Słoiczek: 160g
Rodzaje: paprykarz wegetariański, paprykarz z kaszą jaglaną, paprykarz wegetariański BIO, paprykarz z kaszą jaglaną BIO

Wartość odżywcza w 100g:
Białko 3,8g/ Węglowodany 14g/ w tym cukry 1,7g/ Tłuszcz 12g/ kw. tł. nas. 0.9g/ Sól 1,2g

Wartość odżywcza w porcji (26g):
Białko 1g/ Węglowodany 3,6g/ w tym cukry 0,4g/ Tłuszcz 3,1g/ kw. tł. nas. 0,2g/ Sól 0,3g
                 
Opis producenta: Smak i zapach tego paprykarza przypomina tradycyjny, jednak nie zawiera produktów pochodzenia zwierzęcego. Głównym zamiennikiem mięsa rybiego jest soja w postaci teksturatu oraz ryż, który dzięki specjalnej obróbce zachowuje większość składników i wzbogaca paprykarz w białko w znakomitym gatunku.
Zarówno ryż, jak i soja, mają właściwości obniżające poziom złego cholesterolu.

Paprykarz idealnie komponuje się na kanapce z dodatkiem plasterka kiszonego ogórka, pomidorem lub drobno pokrojoną cebulką.

Opinia: Paprykarz otrzymałam jako jedną z nagród w pewnym konkursie w którym zajęłam III miejsce. Tradycyjnie moją recenzję rozpocznę od analizy składu.
Głównym składnikiem paprykarza jest woda, tak więc to ona stanowi bazę do całego produkty. W dalszej kolejności mamy olej, koncentrat pomidorowy, ryż (17,5%), białko sojowe, warzywa i przyprawy. Ale to nie koniec - oprócz nich producent dodał również wypełniacze (skrobia kukurydziana, hydrolizat białka roślinnego), zagęstniki (bo przecież wodę trzeba było czymś zagęścić i producent w tym celu użył gumy guaar), przeciw utleniacz (kwas askorbinowy = witamina C) oraz aromat z ekstraktu drożdżowego.
Skład nie najgorszy ale idealny też nie jest - oceniłabym go na 4. Duży minus a właściwie to minusy za wodę na pierwszym miejscu, olej na drugim, teksturowane białko roślinne (wraz z nim spożywamy śladowe ilości heksanu, który w nadmiarze może szkodzić naszemu zdrowiu)
oraz gumę guar, która może powodować wzdęcia i inne dolegliwości żołądkowe (tak się akurat składa, że należę do grona tych osób).
I jeszcze taka mała ciekawostka - skład paprykarzu jest niemal identyczny do tego z kaszą jaglaną. Jedyna różnica polega na tym, że tutaj mamy ryż a w tym drugim jak sama nazwa wskazuję kaszę.

Wbrew temu co może sugerować nazwa po otworzeniu słoiczka czuć wyraźny pomidorowy zapach. Mimo zapewnień producenta nie ma tutaj ani aromatu, ani smaku rybnego, charakterystycznego dla tradycyjnego paprykarza szczecińskiego, więc zarówno dla wielbicieli jak i tych którzy nie są "fanami" oryginału to może być coś zupełnie nowego i ciekawego :)
Całość posiada dość gęstą, smarowną konsystencję z wyraźnie widocznymi ziarenkami ryżu (niestety na zdjęciu nie udało mi się tego uchwycić, ale na prawdę ryż jest widoczny). Jednak to co łączy oryginał i wersję wegetariańską to nie tylko obecność ryżu ale dość intensywny pomarańczowy kolor. Zauważyłam również że na jego powierzchni delikatnie gromadzi się olej co może troszkę "odstraszać" ale po wymieszaniu wszystko wraca do normy.

W smaku na pierwszy rzut wyraźnie przebija się smak soli, co z pewnością będzie przeszkadzać tym którzy w swojej diecie soli nie używają lub używają jej w niewielkich ilościach.
W dalszej kolejności da się wyczuć charakterystyczny posmak teksturowanej soi (tutaj zamiennik mięsa rybiego) typowy dla wegetariańskich dań obiadowych tej samej firmy a na samym końcu pomidory wymieszane z delikatnym posmakiem warzyw. Ryż tak na prawdę bardziej nadał całości konsystencji i charakteru niżeli smaku ale miejscami jest wyczuwalny.

Ponadto według mnie całość jest przesolona, zbyt mało wyrazista, za mało paprykowa i trochę mdła - pasta aż się prosi o chili, który nadałby jej odrobinę pikanterii i charakteru. To co jeszcze mi przeszkadzało to tłusty posmak oraz wrażenie tłustych ust, który pozostawiła po sobie kanapka z paprykarzem - według mnie tego oleju powinno być zdecydowanie mniej.
Ogólnie nie jest aż źle. Paprykarz jest smaczny ale do ideału jeszcze wiele mu brakuje - według mnie zdecydowanie wymaga doprawienia.

Wartość energetyczna w 100g - 178 kcal
Wartość odżywcza w porcji (łyżka 26g) - 46 kcal
Ocena - 3/6
Zakupione - nagroda w konkursie (cena ok 5zł)

niedziela, 21 czerwca 2015


Źródło zdjęcia
Witajcie.
Wstęp będzie krótki, ponieważ więcej przeczytacie niżej. Z takich ciekawostek z mojego życia to jest tylko jedna ale mało znacząca - w piątek robiłam sobie badania krwi. Nie lubię tego ale nie dlatego, że boje się widoku krwi, igieł czy coś w tym guście. Tak na prawdę to nie są mi one obce - w swoim życiu byłam tyle razy kłuta, tyle razy pobierali mi krew, zakładali wenflon, że to dla mnie norma (jestem wcześniakiem i od razu po urodzeniu założyli mi wenflon).
Nie lubię tego badania z jednego jak dla mnie ważnego i oczywistego powodu... otóż nie wyobrażam sobie wychodzenia z domu bez zjedzonego śniadania. Dla mnie to coś tak oczywistego jak to, że 1+1=2 - taki odruch bez warunkowy. Zawsze rano muszę zjeść treściwe śniadanie ale nie dlatego, że robi mi się słabo - po prostu jestem głodna i nie lubię ani tego uczucia ani odgłosu burczenia w brzuchu (a bywa, że burczy mi dość głośno ;P). Dlatego na badania zawozi mnie tato i to z samego rana, jeszcze na 5-10 minut przed otwarciem laboratorium abym mogła zająć sobie kolejkę a potem nie musieć długo czekać badanie. 

A jak z wynikami? Jak sam powiedział lekarz wszystko jest na 5, tylko nie żelazo... Mimo iż hemoglobinę mam bardzo dobrą a w swojej diecie nie zapominam o kaszach, orzechach, zielonych warzywach itp. jego poziom w mojej krwi wynosi 46 (minimum to 60). Lekarz powiedział, że to mogą być oznaki złego wchłaniania żelaza ale żadnych badań nie zalecił. Przypisał tylko jakieś tabletki i po trzech miesiącach kazał zrobić kolejne badania. Być może uznacie mnie za dziwaczkę ale nie wykupiłam tabletek bo tak na prawdę to niewiele one dają. Postawiłam na medycynę niekonwencjonalną (mieszanka ziołowa) bo z własnego doświadczenia wiem, że taka metoda leczenia jest najlepsza.

Jeszcze moja nagroda w konkursie o którym pisałam ostatnio - najbardziej jestem zadowolona z paprykarza, ponieważ jeszcze nie miałam możliwości spróbować (niedługo pojawi się recenzja).

Poprzednie części cyklu możecie zobaczyć Tutaj

Czasem w filmie czy króciutkiej animacji nie potrzeba słów aby zrozumieć jego przesłanie (mam nadzieję, że i Wy je odczytaliście i zrozumieliście). Animacja jest na prawdę piękna, poruszająca i wzruszająca - nie wiem jak Wy ale ja się wzruszyłam i rozpłakałam :( Co ciekawe historia przedstawiona w tym krótkim filmie ale opowiedziana od końca również ma sens i skrywa przesłanie.

 



Coś w nieco spokojniejszych klimatach :)

W niedzielę wybrałam się z rodzicami na wycieczkę do Chełma na lody w naszej ulubionej lodziarni na ul. Lubelskiej obok torów. Może to głupie jechać 50 km na lody, skoro można zjeść je na miejscu ale ostatnio jadłam je 7 lat temu i chciałam przypomnieć sobie ich smak (rodzice jedli rok temu). W kolejce czekaliśmy 10-15 minut a kiedy otrzymaliśmy nasze lody zauważyliśmy, że coś jest nie tak.
Po pierwsze - lody były mniejsze niż te sprzed laty... ba rodzice powiedzieli, że są mniejsze niż rok temu. Wtedy kupując największego loda w waflu duńskim z dodatkami (wiśnie, wiórki kokosowe, kandyzowane owoce) za 4 zł (rok temu 3,50-3,70zł) wafel był wypełniony od samego końca a i jeszcze ponad niego wystawała ogromna "kopuła". Był tak duży, że ani ja ani rodzice nie byli wstanie go zjeść, natomiast dziś rożek był wypełniony tylko od połowy a rodzice stwierdzili, że nawet go nie poczuli. Ale tak na prawdę to wszystkie lody były mniejsze niż wcześniej.
Druga sprawa to smak - lody były smaczne ale mama powiedziała, że w wersji śmietankowej wyczuwała sztuczny olejek. Ja nie jestem w stanie tego stwierdzić, ponieważ wybrałam loda średniego w wersji kakaowej i w nim żadnego olejku nie wyczułam.
Po trzecie konsystencja - moje lody kakaowe były bardzo dobrze wyrobione, zmrożone i treściwe a nie napompowane powietrzem. Niestety nie mogę tego powiedzieć o wersji śmietankowej, która topiła się w błyskawicznym tempie i to nie tylko moim rodzicom, ale i innym, którzy zdecydowali się na ten smak.
Po czwarte - jakiś czas po zjedzeniu loda wzdęło mnie tak jakby była w nim guma guar. Przypuszczam, że tak jak większość lodów z maszyny tak i te robione są z gotowej mieszanki a nie tak jak wcześniej z naturalnych składników.
Przykre rozczarowanie - lody były smaczne, to fakt ale to nie to samo co zapamiętałam sprzed lat, mało tego to nie to samo co zapamiętali moi rodzice jeszcze rok temu. Nie wiem czy tak jest na co dzień, czy to może tylko jednorazowy wybryk ale zawiodłam się. Nie odradzam nikomu tej lodziarni bo lody złe nie są a i długie kolejki o czymś świadczą, ale tak jak wspomniałam to już nie to samo.
Jeśli chodzi o ceny to mały lód kosztuje tutaj 2zł, średni 2,50zł a duży w waflu duńskim i dodatkami 4zł. Można też zamówić małego lub średniego loda w waflu duńskim za dopłatą 0,30zł a także kupić sobie same rożki. 



12 sposobów, które ułatwią Ci przejście na weganizm

10 największych mitów o weganiźmie

10 ciekawostek na temat truskawek

10 sygnałów, że przesadzasz z dbaniem o zdrowie

Szybki i prosty w przygotowaniu deser - Trufle z twarogu

Nie przywiązuj się do rzeczy materialnych 

10 zwierząt, które wiedzą jak pozować do zdjęć - słodziaki :)

środa, 17 czerwca 2015

Przyjęło się, że składane kanapki przygotowuje się z dwóch kromek chleba. Postanowiłam odbiec od tej reguły i tym razem przygotować ją z trzech, przekładając ją samymi smakołykami :)

Składniki
3 kromki chleba
kawałek mniejszej marchewki
3-4 duże suszone pomidory
1-1,5 łyżki ajvaru
*1 porządna łyżka hummusu (Primavika)
prażone ziarna

ew. sól, pieprz

*hummusu musi być tyle by wystarczyło na dwie kromki chleba

Marchew myjemy, obieramy i kroimy na cienkie plasterki (ja użyłam obieraczki do ziemniaków, ale też można zetrzeć na tarce z ostrzem jak do szatkownicy) i ew. doprawiamy solą oraz pieprzem do smaku (ja pominęłam, ponieważ ajvar był wystarczająco doprawiony i lubię naturalny smak marchwi).
Pomidory wyjmujemy z zalewy i kroimy w paski.
Pierwszą kromkę chleba układamy na desce do krojenia lub talerzyku, smarujemy ajvarem, posypujemy ziarnami i wykładamy plasterki marchewki (polecam dodać jeszcze plasterki rzodkiewki - ja niestety jej nie miałam).
Drugą kromkę chleba również smarujemy ajvarem, lecz tym razem nieco mniejszą ilością (ok. 1/2 łyżki) po czym układamy ją na warzywach posmarowaną stroną do dołu.
Następnie tą samą kromkę z wierzchu smarujemy hummusem na który wykładamy kawałki suszonych pomidorów. Na ostatniej kromce chleba rozprowadzamy resztę hummusu i przykrywamy nią pomidory.
Na końcu bardzo delikatnie naciskamy kanapkę aby składniki "skleiły się" ze sobą. Przecinamy pod skosem na pół i podajemy.


 
1 , 2 , 3



nazwa alternatywna

nazwa alternatywna

Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi