.

czwartek, 21 czerwca 2018


  Zawsze lubiłam patrzeć w niebo ale nigdy nie interesowałam się kosmosem i nie czytałam książek z nim związanych. Zmieniło się to w dniu, kiedy zobaczyłam nowość od wydawnictwa Nasza Księgarnia - Co widzimy w gwiazdach. Ilustrowany przewodnik po nocnym niebie.
  Bardzo ładne wydanie książki - niczym małe dzieło sztuki, sprawiło, że postanowiłam do niej zajrzeć.

 Książka powinna zainteresować nie tylko małych odkrywców kosmosu i jego zagadek, ale również starszych czytelników i dorosłych, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś na ten temat lub przypomnieć/poszerzyć swoją wiedzę. Utrzymana w granatowej, błękitnej, srebrnej, białej a miejscami czarnej tonacji barw a do tego świetnie zilustrowana,  krótko i rzeczowo przybliża podstawowe informacje z zakresu astronomii.
 
  Przeczytamy w niej między innymi o konstelacjach, planetach, gwiazdach, gwiazdozbiorach, fazach księżyca i wielu innych zjawiskach które można zaobserwować na niebie i w kosmosie. Dowiemy się jakich narzędzi używa się lub używano do pomiarów ciał niebieskich, czym jest równonoc a czym przesilenie oraz jaka jest różnica między zaćmieniem księżyca a słońca. Poznamy mity, legendy oraz wyobrażenia ludzkości na temat budowy wszechświata czy pochodzenia gwiazdozbiorów. Pomoże nam również w rozpoznawaniu gwiazdozbiorów na niebie - Mała i Wielka Niedźwiedzica, Mały Wóz, Wielki Wóz, Trójkąt... Sporo w niej kosmicznych "nowinek" i ciekawostek.

  Całość stanowi prosty i przystępnie napisany przewodnik po kosmosie i nocnym niebie. Dla jednych książka będzie przypomnieniem podstawowych i znanych już informacji a dla innych porcją tych nowych. Może stanowić również zachętę do tego aby pogłębiać swoją wiedzę w tej dziedzinie - poszukiwać dalszych ciekawostek. Taki kosmos w pigułce.

  Już wspominałam o świetnym wydaniu tej książki. Twarda okładka, gruby i dobrej jakości papier oraz liczne ilustracje sprawiają, że oprócz przewodnika wizualnie jest ona również małym dziełem sztuki a także ucztą dla wyobraźni. Prawdziwa uczta dla oczu a w niektórych przypadkach również umysłu

    Autor: Kelsey Oseid | Ilustrator: Kelsey Oseid | Tłumacz: Magdalena Korobkiewicz | Wydawnictwo: Nasza Księgarnia | Ilość stron: 160

środa, 20 czerwca 2018

Moja Mama poprosiła mnie o upieczenie zdrowych bułeczek. Od razu pomyślałam o drożdżowych muffinkach w wersji półperłnoziarnistej (za wypiekami z samej mąki pełnoziarnistej moja Mama nie przepada). Jako dodatek dorzuciłam do nich mieszankę ziaren a całość wykonałam w wersji wegańskiej

Składniki
150g mąki pszennej pełnoziarnistej
100g mąki pszennej typ 650
ok. 10g świeżych drożdży
ew. 1-2 łyżki cukru jeśli chcemy bułeczki w wersji lekko słodkiej
szczypta soli
2/3-1 szklanki ciepłej wody/napoju roślinnego
ok. 60g ziaren (słonecznik, sezam, orzechy arachidowe, cynamon)
woda do posmarowania bułeczek

Mąki przesiewamy do miski.
Z drożdży łyżki mąki i niewielkiej ilości wody robimy zaczyn, który odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Do przesianej mąki dodajemy ziarenka wyrośnięty zaczyn oraz ewentualnie cukier.
Stopniowo wlewamy wodę  i zaczynamy wyrabiać gładkie, miękkie oraz elastyczne ciasto (trochę to zajmie czasu, jednak musimy dobrze napowietrzyć ciasto, żeby nam ładnie wyrosło/w razie potrzeby możemy delikatnie podsypać je mąką, ale nie za dużo bo muffinki będą twarde i niesmaczne).
Wyrobione ciasto obsypujemy mąką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Kiedy zwiększy swoją objętość odgazowujemy i wyrabiamy przez chwilę. Następnie dzielimy na równe części.
Z każdego kawałka formujemy kulki, które przekładamy do natłuszczonych foremek na muffinki i ponownie odstawiamy do podrośnięcia. Następnie wierzch każdej smarujemy ciepłą wodą posypujemy ziarenkami i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na ok. 20 minut.
Pieczemy na złoto-brazowy kolor.
Smacznego


 Od kiedy pamiętam zamiast komiksów wybierałam powieści, opowiadania itp.  O powieściach graficznych nie słyszałam do czasu, kiedy w moje ręce trafiła książka "Wilki z Nowego Meksyku" wydawnictwa Kultura Gniewu. W tym roku poznałam inne publikacje tego typu i przekonałam się, że można znaleźć w nich takie, które nie tylko mogą pochwalić się swoim wyglądem ale również treścią. Nie tylko stanowią rozrywkę i bawią ale również uczą, mówią o istotny sprawach, skłaniają do refleksji, pobudzają wyobraźnię.

 "Podróż" autorstwa Francesca Sanna do powieść graficzna wydawnictwa Kultura Gniewu, która ukazała się w ramach serii Krótkie Gatki. Najprawdopodobniej przyciągnie wzrok nie jednej osoby. Elegancki albumowy format, szlachetny papier, kolorowe ilustracje i opowieść, która może chwycić za serce. Taka jest ta książka.

 Rodzina. Mama, Tata, dwoje dzieci. Kiedyś weekendy często spędzali na plaży, gdyż miasto w którym mieszkali znajdowało się blisko morza. Jednak pewnego dnia wszystko uległo zmianie. Wybuchła wojna. Taty już nie ma. Pozostała Mama i dzieci. Teraz w mieście nie jest bezpiecznie, dlatego wyruszają w podróż do nowego miejsca. Tam będą szczęśliwi, nie będą musieli się więcej bać. Gdzieś tam jest ich przyszły - szczęśliwy dom.

„Letnie weekendy zwykle spędzaliśmy na plaży. Ale już tam nie chodzimy, bo w zeszłym roku nasze życie zmieniło się na zawsze”.


 Ruszają w podróż nie wiedząc co ich czeka.  Jadą własnym samochodem wypełnionym bagażami. W trakcie podróży muszą przesiąść do innego auta,  potem mama jedzie na rowerze, ciągnąc za sobą dzieci w przyczepce. W końcu docierają do granicy, jednak to nie koniec. To dopiero początek ich tułaczki - czeka ich jeszcze wiele. Wiele by w końcu odnaleźć swój dom. Dom w którym będą bezpieczni, szczęśliwi i będą mogli zacząć żyć od nowa.

 „Pojedziemy tam i już nie będziemy musieli się bać” – obiecuje mama.


 Historię poznajemy dwutorowo. Z jednej strony mamy opowieść małej dziewczynki - prostą, oszczędną w słowach i konkretną ale szczerą i prawdziwą... widzianą oczami dziecka. Jednocześnie tę samą historię opowiadają ilustracje, będące wspomnieniami dziecka. Pełne mroku, tajemnicy, detali, nasycone uczuciami bohaterów i symbolami, które mówią o wiele więcej niż ten skromny tekst. Z nich można dowiedzieć się nawet więcej - dopowiadają to czego nie wypowiedziały słowa.

 Na jednej z ilustracji widzimy szczęśliwą rodzinę bawiącą się na plaży. Na kolejnym na niebie nad tą samą plażą pojawia się czerń, która pochłania wszystko - nie jest to smog, tym, kurz, mgła, czy zaćmienie słońca.
 Na kolejnej stronie dziewczynka mówi „W ciemności przerażają mnie odgłosy lasu. Ale mama jest z nami i niczego się nie boi. Zamykamy oczy i w końcu zasypiamy”. My widzimy kobietę czule obejmującą swoje śpiące dzieci. Zasnęły, ponieważ czują się bezpiecznie w jej ramionach. Mama jest blada z przerażenia a z jej oczu płyną łzy.

 Francesca Sanna odbyła wiele rozmów z ludźmi z różnych państw, którzy musieli wyruszyć w taką podróż. Uciekać od wojny, nienawiści, strachu, głodu. Ludzi którzy w trosce o swoje rodziny opuścili swoje mieszkania, kraje w których się wychowali, znajomych, przyjaciół, rodziny. Pozostawili to co dobrze znali i ruszyli w nieznane, przed siebie. Wszystko w poszukiwaniu nowego miejsca, gdzie byliby szczęśliwi. Wysłuchała ich historii i stworzyła jedną - symboliczną, napisaną przez życie.

"Ptaki migrują tak jak my. Ich podróż też jest bardzo długa. Ale nie muszą przekraczać żadnych granic. Mam nadzieję, że pewnego dnia, podobnie jak ptaki, znajdziemy wreszcie swój dom, Dom w którym będziemy bezpieczni i w którym zaczniemy wszystko od nowa"

Tytuł: Podróż | Autor: Francesca Sanna | Wydawnictwo: Kultura Gniewu | Okładka: twarda | Ilość stron: 48 | Seria: Krótkie Gatki

wtorek, 19 czerwca 2018


 Już pewnie zdążyliście się przekonać, że w książkach istotne są dla mnie to jak wyglądają umieszczone w nich ilustracje (jeśli takie książka posiada). Dzisiaj opowiem Wam o dwóch, które zwróciły na siebie moją uwagę właśnie szatą graficzną.

Jak już kiedyś wspominałam mimo iż wcześniej nie czytałam komiksów, na "stare lata" przekonałam się do nich i mimo iż nadal zdecydowanie wolę powieści, zerknę również na nie. Kiedy otrzymałam możliwość zrecenzowania jednego z komiksów dedykowanego najmłodszym czytelnikom, zgodziłam się - w szczególności, że w mojej rodzinie dorasta mały "aniołek".

 Malutki Lisek i Wielki Dzik. Najdalej oraz Malutki Lisek i Wielki Dzik. Tam to filozoficzne komiksy, których autorką jest Berenika Kołomycka. Pierwszy z nich został wydany w ramach II edycji Konkursu im. Janusza Christy. To kontynuacja przygód zwierzęcych bohaterów, którą rozpoczął "Malutki Lisek i Wielki Dzik. Tam"

  Malutki Lisek i Wielki Dzik. Najdalej

  Komiks został podzielony na trzy rozdziały – Daleko, Dalej, Najdalej z których każdy opowiada o kolejnych etapach wędrówki naszych bohaterów - Malutkiego Liska i Wielkiego Dzika. Każda kolejna historia jest rozwinięciem poprzedniej.
  I tak w pierwszym rozdziale zwierzęta opuściwszy las, znalazły się na pięknej, bezkresnej łące. W drugim znudziwszy się miejscem i chcąc spróbować czegoś nowego wyruszają w dalszą drogę aż zapuszczają się w pagórkowaty teren a na samym końcu docierają nad bezkresne morze. Wędrówka jest nie tylko okazją do poznawania przyrody i podziwiania jej uroków ale również poznawania nowych przyjaciół i cieszenia się swoim towarzystwem. Do jednych z nich - fok,  Dzik postanawia dołączyć.
 Czy to mu się uda?
 Czy jest to możliwe?
 
  Bohaterowie komiksu zostali zbudowani na zasadzie kontrastu i nie mam na myśli ich wzrostu. Lisek to płochliwe i pozytywnie nastawione do życia zwierzątko, z kolei dzik jest poważny i czasem sprawia wrażenie nieco ponurego. Jednak to nie wadzi ich przyjaźni.C
  W trakcie wędrówki można dostrzec jak silna więź łączy bohaterów, to jak bardzo są sobie bliscy. Pomagają sobie w potrzebie, wspierają, popierają, gdy trzeba... są w stosunku do siebie wyrozumiali, cierpliwi, gotowi by zawsze służyć pomocą. Potrafią wszystko. Mimo różnic, które ich dzielą są w stanie się dogadać i wspierać. Bo przecież obecność przyjaciela dodaje odwagi, otuchy, pociesza. Razem łatwiej jest pokonać przeszkody i stawiać czoła wyzwaniom, które niesie ze sobą życie.

    W trakcie podróży nasi bohaterowie mają możliwość lepszego poznania siebie - swoich marzeń, ukrytych pragnień a także zrozumieć siłę i charakter wzajemnej relacji. Zachodzi w nich wewnętrzna przemiana - w jakimś stopniu dojrzewają, dostrzegają i widzą więcej. Pojawia się tutaj również motyw chęci przynależności do grupy - większej niż jedna lub dwie osoby a całego stada. To według mnie zupełnie normalne - to część naszego istnienia.

  Podróż naszych bohaterów nie jest przypadkowa. Tak naprawdę to alegoria podróży przez życie. Podróż życia w poszukiwaniu idealnego miejsca, którego tak naprawdę nie ma.
  Lisek i Dzik za każdym razem, kiedy trafiają w nowe miejsce i wydają się być szczęśliwi, po jakimś czasie wyruszają w dalszą podróż. Biegną przed siebie. Szukają dalej. Dopiero konfrontacja z rzeczywistością kontakt ze zwierzętami kierującymi się podobnymi wartościami pozwala im zrozumieć, że idealne miejsce takie w którym czują się szczęśliwi.

  Na pierwszy rzut oka dialogi między bohaterami mogą wydać się głupie, bez sensu i infantylne. Jednak jeśli spojrzeć na nie pod innym kątem można dostrzec przesłanie, które wypływa z kart albumu. To historia o przyjaźni i jej sile. Akceptacji siebie i innych, tolerancji realizacji swoich marzeń i celów. Pokazuje, że niekiedy to czego szukamy mamy tuż przed sobą a niekiedy już dawno to osiągnęliśmy. 

Tytuł: Malutki Lisek i Wielki Dzik tom 2: Najdalej | Scenariusz: Berenika Kołomycka | Rysunki: Berenika Kołomycka | Wydawca: Egmont | Objętość: 48 stron | Oprawa: miękka ze skrzydełkami | Format: A4 | Cena: 24,99 zł

  Malutki Lisek i Wielki Dzik. Świt

  "Malutki Lisek i Wielki Dzik. „Świt" to trzeci komiks Bereniki Kołomyckiej z serii przygód tytułowego Małego Liska i Wielkiego Dzika. Nim zabrałam się za przeglądanie komiku wpierw poczytałam co nieco o jego autorce. Berenika Kołomycka należy do grona najbardziej uzdolnionych rodzimych artystek komiksowych, co udowodniła w onirycznym albumie Wykolejeniec ze scenariuszem Grzegorza Janusza oraz skierowanej do młodszych czytelników opowieści Marzeny Sowy pod tytułem Tej nocy dzika paprotka. Album Malutki Lisek i Wielki Dzik to pierwszy samodzielny projekt młodej rysowniczki.

 Rzeczywiście artystce nie można odmówić talentu plastycznego. Ciepłe, nasączone kolorem i barwami akwarele mają w sobie mnóstwo uroku. Kołomycka rozważnie operując barwami przy ich pomocy oddaje emocje, które towarzyszą bohaterom jej opowieści a także mają towarzyszyć również czytelnikowi. Jedne z ładniejszych współczesnych ilustracji jakie widziałam w książce dla dzieci - współczesnych, ponieważ mistrzem ilustracji nadal pozostaje dla mnie Jan Marcin Szancer, chociaż ostatnio zobaczyłam równie cudowne prace J. Srokowskiego.

 Wizualnie album jak najbardziej na plus - prostota okładki oraz wydania urzeka a w środku sprawia, że chcemy dłużej zawiesić na nim oczy. A treść? Przecież ona również jest bardzo ważna.
  Pewnego dnia Malutki Lisek i Wielki Dzik poznają na łące małą Jętkę niecierpliwie czekającą na Endeżet, czyli najpiękniejszy dzień życia. Robaczek nie jest pewna co się w tedy stanie, ale jest pewna, że to będzie coś cudownego i wyjątkowego. Przyjaciele postanawiają poczekać razem z nią. Razem spędzają czas, rozmawiając o różnych sprawach. W tak miłej atmosferze mija im cały dzień. Rano nadszedł tak oczekiwany Endeżet. Jętka odeszła. Opuściła swoich towarzyszy aby cieszyć się swoim szczęściem a także załatwić wiele istotnych spraw.

  Lisek bardzo emocjonalnie przeżywa rozstanie z Jętką. W pierwszej kolejności poczuł rozczarowanie i złość, ponieważ mieli się bawić razem z Jętką, a ona ich opuściła. Jednak zaraz złość zastąpił smutek, ból, tęsknota... Ale też i żal do siebie o słowa, które powiedział o jętce w złości. Bo Jętka odeszła na zawsze. Już nigdy nie wróci. Najważniejszy Dzień Życia był jej ostatnim...

  Bernika Kołomycka jest bardzo oszczędna w słowach a jednocześnie szczera - tutaj większość mają opowiedzieć ilustracje, dlatego publikacje zakwalifikowałabym w kategorii powieści graficznej.
  A ilustracje mówią wiele. Czuć klimat, czuć emocje towarzyszące naszym bohaterom a w jakimś stopniu również i czytelnikom. Wieczorne i nocne ujęcia. Kadry w których Lisek zmaga się ze swoim smutkiem - ten mrok... Radość i smutek widoczne na pyszczkach bohaterów.
  Można odnieść wrażenie, że celem autorki było między innymi kształtowanie dziecięcej wrażliwości nie tylko poprzez treść ale również grafikę.

  Całość to delikatnie opowiedziana opowieść o stracie i rozstaniu ale również miłości do życia i cieszeniu nim. Z każdej jego chwili, która została dana - tak jak Jętka. Skłania do rozmowy, refleksji, zadawania pytań, wspominania.
  Jednym może wydać się banalna, oklepana, zbyt prosta i infantylna. Bez akcji, ciekawych momentów, chwil niepewności, grozy i napięcia. Z kolei inni dostrzegą w tych cechach piękno, urok i magię - "coś" co ich urzeknie i zachwyci. Bo przecież często sprawdza się powiedzenie "piękno tkwi w prostocie". Podobnie jest z "Kubisiem Puchatkiem" i "Małym Księciem" - mam na myśli tę prostotę. Warto zajrzeć, przejrzeć, przeczytać i dopiero po zastanowieniu się nad treścią oraz przekazem - ocenić.

”Lisku, spójrz, nasze życie jest jak te listki na rzece. Jeden listek będzie płynął powoli, a inny spłynie raptownie i szybko, ale oba są piękne, gdy tak dryfują…”.

Tytuł: Malutki Lisek i Wielki Dzik tom 3: Świt | Scenariusz: Berenika Kołomycka | Rysunki: Berenika Kołomycka | Wydawca: Egmont | Objętość: 48 stron | Oprawa: miękka ze skrzydełkami | Format: A4 | Cena: 24,99 zł

  Albumy powstały w ramach serii i opowiadają o przygodach tych samych głównych bohaterów (Liska i Dzika), jednak każdy stanowi inną historię, w formie metafory porusza inny temat. Nie trzeba czytać ich w "zalecanej" kolejności - bez obaw można zacząć nawet od ostatniej.
 Osobiście bardziej do mnie trafiła trzecia część - Świt - zarówno pod względem wizualnym jak i treści oraz przekazu. Najdalej przy pierwszym spotkaniu wydał się się nieco infantylny a dialogi bez większego sensu i przesłania. Dopiero, kiedy spojrzałam na niego "inaczej" - głębiej, zobaczyłam drugie dno i prawidłowe przesłanie.
Właśnie tak należy je czytać i na nie patrzeć - nie dosłownie a głębiej tak jak czyta i postrzega się np. "Małego Księcia"... w końcu to opowieści filozoficzne. Jednak to nie zmienia faktu, że "Świt" ujął mnie bardziej. 

 

Książki wydane przez Wydawnictwo

https://egmont.pl/

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę tekst alternatywny