.

środa, 31 lipca 2013

                                 
Skład: Orzechy arachidowe 95%, lecytyna sojowa niemodyfikowana genetycznie - emulgator, tłuszcz palmowy, wanilina – aromat.
Opakowanie: 350g
Rodzaje: bez soli i cukru, naturalne, z kawałkami czekolady, z kokosem, z sezamem, czekoladowe

Wartość odżywcza w 100 g  Wartość energetyczna w łyżce (20g)
Białko 13 g                                       Białko 2,6g
Węglowodany 9 g                      Węglowodany 1,8g
Tłuszcz 67 g                                 Tłuszcz 13,4g
                          
Opinia: Po masło orzechowe sięgnęłam w drugiej kolejności próbując produkty firmy Primaviki, które otrzymałam w konkursie. Oprócz tego bez soli i cukru producenci oferują nam całą gammę maseł do wyboru (naturalne, z kawałkami czekolady, z kokosem, sezamem i czekoladowe), tak więc na pewno każdy wielbiciel masła znajdzie coś dla siebie.

Poza dodatkiem tłuszczu palmowego masło posiada bardzo dobry skład. 95% orzeszków ziemnych to na prawdę sporo i pozwala zakwalifikować je do najlepszych maseł orzechowych na polskim rynku. Nie wiem tylko po co ta lecytyna sojowa i ten aromat waniliowy - jak dla mnie można byłoby się bez nich obejść.
                           
Masło tak cudownie pachnie prażonymi orzeszkami ziemnymi - niczym baton Lion lub Kit Kat z o tym nadzieniu (nie ma też delikatnego aromatu skwarek, które posiadło masło Sante), że od razu bez zastanowienia ma się ochotę wyjeść je łyżeczką a najlepiej palcem ze słoika (nie trzeba tracić czasu na poszukiwanie łyżeczki ;P). Zapach ten jest bardzo intensywny w wyniku czego czuć go nawet kiedy słoiczek znajduje się w znacznej odległości on nas i naszych receptorów zapachowych. Przyznam, że jeszcze nie spotkałam się z tym przy jakimkolwiek maśle, które do tej pory próbowałam a było ich już kilka.

Masło posiada gęstą, lecz smarowną i gładką konsystencję. Nie wyczułam w jego strukturze żadnych kawałeczków orzeszków. Trzymane w lodówce gęstnieje i robi się zbite, jednak w temperaturze pokojowej bardzo szybko rzednieje uzyskując gładką, leistą konsystencję. Zauważyłam, że jakimś czasie na jego powierzchni wydziela się olej, jednak nie musicie go odlewać, gdyż jest naturalny - trzeba go wówczas przemieszać.
                          
Wbrew powszechnym opiniom nie zauważyłam by smakowało "tekturowato" - zmielone orzeszki ziemne nie doprawione ani solą ani cukrem. W smaku smaczne bez wyczuwalnej nutki wanilii, która widnieje na ostatnim miejscu w składzie, jednak moim zdaniem aż się prosi by dodać odrobinę soli. Bez niej masło wydaje się nieco mdłe i takie nijakie a sól czyni go na prawdę bardzo smacznym (wystarczy już ociupinka by masło były rewelacyjne).

Mi masło smakowało, gdyż jestem wielbicielką orzeszków ziemnych. Jeśli jednak lubicie słodsze kremy nie musicie wcale rezygnować z jego zakupu (masło posiada bardzo dobry skład i aż 95% orzeszków ziemnych). Wystarczy tylko, że je dosłodzicie i ew. dosolicie a otrzymacie całkowicie inny, lepszy produkt - jego smak zmieni się nie do poznania.

Wartość energetyczna w w 100g - 691 kcal
Wartość energetyczna w dużej płaskiej łyżce (20g) - 138,2 kcal
Opinia - 5/6

sobota, 27 lipca 2013

 Ciasta marchewkowego po raz pierwszy spróbowałam w IV klasie szkoły podstawowej, kiedy to co piątek szkoła organizowała tak zwane "Wieczorki Państwowe". Co tydzień każda klasa przygotowywała informacje, skecz oraz potrawę (narzuconą z góry) związaną z danym państwem. Akurat ten piątek wylosowała moja klasa a państwem przewodnim były Włochy. Do upieczenia było ciasto marchewkowe a gdy wychowawczyni spytała kto by je upiekł bez wahania podniosłam rękę. Wzięłam kartkę z przepisem (ciągle go mam ^_^) a w domu przygotowałam ciasto.
W całej kuchni wspaniale pachniało cynamonem i pomimo iż w przepisie nie było żadnych dodatków w postaci serka, czy lukru placek od razu zdobył moje serce (pamiętam, że jego smak skojarzył mi się z murzynkiem). Od tamtego czasu, czyli aż przez 10 lat ani razu nie zagościło u mnie w domu. Pewnie zapytacie dlaczego skoro tak je polubiłam. Otóż w moim domu nie specjalnie zdobyło uznanie pozostałych członków rodziny. Pieczenie całej blachy tylko i wyłącznie dla siebie nie miało sensu,dlatego kiedy po raz pierwszy zobaczyłam ten przepis wiedziałam, że muszę go wykorzystać. Pozmieniałam to i owo, dodałam troszkę więcej serka i w ten oto sposób powstał jednoosobowy torcik marchewkowy. Ciasto jest miękkie, wilgotne, puszyste i delikatnie słodkie. Idealnie pasuje do popołudniowej kawy, na podwieczorek, czy też śniadanie. Smakuje fantastycznie, a dzięki dodatkowi serka, którym zostało przełożone wygląda pięknie - niczym mały torcik. Robi się je łatwo i szybko, nie wymaga brudzenia miksera a smak jest jedyny w swoim rodzaju. To ciasto marchewkowe idealne, które już samym swoim wyglądem przekonało do siebie moją mamę ^_^

Właściwie nie wiem dlaczego Włochy i ciasto marchewkowe, gdyż z Włochami to ono niewiele ma wspólnego. Podobno jego początki sięgają nawet średniowiecza. Jakoż iż wówczas cukier był towarem bardzo drogim i trudno dostępnym a zawartość cukru w marchewce jest znacznie wyższa niż w jakimkolwiek innym warzywie (poza burakiem cukrowym), stosowano ją, aby wzbogacić smak deserów. Ciasto marchewkowę ponownie zostało odkryte w Wielkiej Brytanii podczas drugiej wojny światowej jako konsekwencja racjonowania żywności. W latach sześćdziesiątych moda na ciasto marchewkowe ogarnęła Stany Zjednoczone. Było bardzo łatwe i tanie w przygotowaniu dlatego też szybko zyskało sympatię Amerykanów i stało się jednym z popularniejszych deserów dostępnych w większości kafejek i restauracji. W 2005 roku ciasto marchewkowe z kremową glazurą znalazło się na piątym miejscu w rankingu – przygotowanym przez amerykańską organizację Food Network – najpopularniejszych dań lat siedemdziesiątych.

Inspiracja(przepis z moimi zmianami)
Składniki

1/2 szklanki mąki
1 łyżeczka otrąb
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
1 łyżeczka kakao (można zastąpić cynamonem)
1 jajko
1/4-1/3 szklanki napoju orzechowego (lub gazowana woda+1, 2 łyżeczki cukru)
1 średnia marchewka

Krem
140-150g gęstego serka naturalnego
miód/cukier do smaku

Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia, następnie dodajemy kakao, sól, jajko, startą na tarce o grubych oczkach marchewkę oraz napój sojowy (lub wodę i cukier) i dokładnie mieszamy (masa powinna mieć konsystencję ciasta - coś jak gęsta śmietana)
Małą jednorazową foremkę o wymiarach 16cmx6cm (ta najmniejsza) smarujemy masłem, po czym wylewamy ciasto i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. C na ok. 30 minut. Upieczone ciasto wyjmujemy z foremki i studzimy.
Serek mieszamy z cukrem lub miodem (do smaku) a kiedy ciasto przestygnie przekrajamy poziomo na 2 części. Spód smarujemy ok. 1/2 ilości serka, przykrywamy górą ciasta i smarujemy resztą twarożku. Wstawiamy do lodówki.

środa, 24 lipca 2013

Omlet cesarski... któż go nie zna?? Delikatny, aromatyczny, cudowny w smaku i jedyny w swoim rodzaju. Już nazwa mówi sama za siebie "Kaiser" oznacza "cesarz". Ten wspaniały deser powstał w Austrii. Powszechnie uważa się, że po raz pierwszy został przygotowany dla Cesarza Franciszka Józefa I, jednak istnieje wiele opowieści na ten temat. Jedna z nich wiąże się z Cesarzem i jego żoną Sissi Elżbietą Bawarską obsesyjnie dbającej o linię. Pewnego dnia kucharz zaproponował jej omlet, jednak cesarzowa stwierdziła, że jest zbyt tłusty i nie chciała go zjeść (według innej kucharzowi nie udało się go ładnie odwrócić i na talerzu były tylko "strzępki" i nie chciał go zaserwować). Zdenerwowany Franciszek Józef zażartował "Teraz pozwól mi zobaczyć, co za "Schmarrn" (bałagan, miszmasz) szef kuchni ugotował". Cesarz na talerzu ujrzał pełno porwanych nieumyślnie kawałków puszystego omleta oprószonych cukrem pudrem pachnącym wanilią. Omlet posmakował mu tak bardzo, że zjadł obie porcje a deser z czasem stał się sławny jako „Kaiserschmarrn” (omlet cesarski).

Inna historia mówi, że podczas polowań Józef Franciszek natrafił na wiejski domek i poprosił gospodynię, aby coś mu przygotowała. Kobieta zaczęła smażyć omlet, który rozwalił się, kiedy go przewracała. Dosmażyła więc kawałki omletu, posypała cukrem pudrem cukren i podała monarsze.


Omlet ten przygotowuje się z jajek, mąki, mleka, cukru i soli z dodatkiem maczanych w rumie rodzynek. Czasem według własnych upodobań dodaje się do niego kawałki jabłka, wiśnie, migdały, czy inne orzechy, jednak nie znajdują się one w oryginalnej recepturze. Omlet podczas smażenia na maśle rwie się na mniejsze kawałki, następnie posypuje cukrem pudrem i podaje na ciepło z różnymi sosami (jabłkowym, śliwkowym, truskawkowym, borówkowym) lub konfiturami. Tradycyjnie omletowi towarzyszy Zwetschkenröster, czyli gęsty sos ze śliwki (w przeciwieństwie do naszych swojskich powideł zawiera on wyraźnie wyczuwalne kawałki owoców, przypomina więc bardziej konfiturę).

Składniki (1 malutki omlet)
1 swojskie jajko
2 łyżki napoju orzechowego Alpro/mleka
1 łyżka mąki
1/2 garści rodzynek
1 jabłko ze skórką

Jabłko kroimy w drobną kostkę, rodzynki sparzamy wrzącą wodą. Oddzielamy białko od żółtka i ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę. Żółtko mieszamy z napojem lub mlekiem, następnie dodajemy mąkę, rodzynki oraz jabłko i mieszamy. Na końcu przekładamy ubitą pianę z białek i delikatnie mieszamy.
Na patelni ew. rozgrzewamy odrobinę masła po czym wylewamy masę omletową, a gdy spód się zetnie drewnianą łopatką "rwiemy" go na mniejsze kawałki, przewracamy i smażymy na złoto. Podajemy solo, oprószony cukrem pudrem lub z konfiturą śliwkową.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5


Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Tu kupisz ksiażki tekst alternatywny