.

piątek, 30 sierpnia 2013

Przepisów na naleśniki kawowe jest wiele. Chyba każdy kto je kiedykolwiek robił ma własną, sprawdzoną recepturę by wyszły idealne. Ja sama przygotowując swoje nie korzystałam z żadnego przepisu dając jak zwykle składników "na oko" lub "do smaku". I tutaj kolejny raz przekonałam się, że wszelkie potrawy przygotowywane tym sposobem wychodzą najlepiej ;). Naleśniki okazały się na prawdę smaczne: aromatyczne, migdałowe z delikatną nutką kawy, która idealna skomponowała się z serkiem wiejskim i malinami... Spróbujcie ich a przekonacie się, jak rewelacyjne jest połączenie migdałów i kawy ;)

Składniki:
50g mąki owsianej (zmielone płatki owsiane)
1 jajko
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
*ok. 1/2 szklanki napoju migdałowego
woda dla odpowiedniej konsystencji
szczypta soli

*można zastąpić mlekiem z aromatem migdałowym lub mielonymi migdałami oraz łyżeczką cukru

dodatkowo:
serek wiejski
maliny

Wszystkie składniki mieszamy w misce na gładką i jednolitą masę po czym odstawiamy na ok. 30 minut by ciasto odpoczęło. Po upływie czasu jeśli trzeba dolewamy trochę wody aby ciasto uzyskało jednolitą konsystencję,  rozgrzewamy patelnię teflonową, wylewamy porcje ciasta i smażymy naleśniki z obu stron na rumiano.
Na gotowe naleśniki wykładamy serek wiejski oraz maliny, składamy na pół i podajemy. Jeśli chcemy naleśniki możemy posypać cukrem pudrem.

środa, 28 sierpnia 2013

Nie pisałam o tym wcześniej bo myślałam, że to blog kulinarny i nie wypada, jednak trafiła się
okazja więc postanowiłam ją wykorzystać. Tak więc jakieś 3 miesiące temu u nas na wsi suczka się uszczeniła :) I tak oto na świat wyszły dwa słodkie psiaki a właściwie suczka i piesek (mieszanka kundla i pekińczyka). Psiaczki były i są na prawdę słodkie. Każdy kto je widział i widuje jest przekonany, że to małe spanielki :) Suczka (ta po lewej) swoim wyglądem i uśmiechem na pyszczku od razu zdobyła serca wszystkich, jednak i pisak jest uroczy.
                                                           
No powiedzcie sami czyż nie były one urocze? Powiedzielibyście, że jak to powiedział mój tato "od byle jakiej suczki"? Psiaki już podrosły i mają się jak najlepiej. Tato długo zastanawiał się nad imionami aż w końcu sam z siebie zaczął mówić na suczkę Nuka a pieska Dżeki. Z Nuki to prawdziwy łakomczuch z miski wyjada najlepsze kąski podbierając przy okazji i porcję braciszka. Ma taki brzuszek, że czasami myślę, że jej pęknie :)
Tato z kolei zachwala jak mądry jest Dżeki. Cały czas mówi o tym, że pomimo młodego wieku już rozpoznaje kto obcy a kto swój :)
                                                                   Jednak nie o tym miał być właściwy post. Dzisiaj chciałabym podziękować Oli za zaproszenie do zabawy 20 przypadkowych faktów o mnie. Przyznam, że nie spodziewałam się, że dostanę nominację, myśląc, że ta zabawa mnie ominie. To dla mnie ogromny zaszczyt i przyjemność. Zastanawiałam się w jakiej formie to zrobić i postanowiłam tak jak Ola podzielić cały wpis na dwie części: Kulinarną i Poza kulinarną. Mam nadzieję, że Olu, że się nie obrazisz, ale to wydało mi się najlepszym i najciekawszym rozwiązaniem.
Więc nie przeciągając już dłużej oto 20 faktów o mnie:

Część I KULINARNA
1. Już od najmłodszych lat ciągnęło mnie do kuchni. Pierwsze co oglądałam biorąc wszelkie gazety do rąk to zdjęcia przeróżnych potraw kulinarnych. Bardzo często wyjmowałam również garnki z szafek i bawiłam się w rodzinę czy też programy kulinarne, które prowadziłam. ;)

2. W dzieciństwie uwielbiałam wszystkie programy kulinarne. Nałogowo oglądałam każdy odcinek "Podróży Makłowicza", czasami "Kuchcikowo" i jeszcze jakiś, którego nazwy już nie pamiętam.
                         
3. Nie pamiętam dokładnie kiedy zaczęła się moja przygoda z gotowaniem, ale było to bardzo wcześnie. Miałam 5 może 6 lat i już pod czujnym okiem mamy lepiłam pierogi z ziemniakami i serem. Oczywiście wszystkie, które ulepiłam mama zawsze poprawiała by nie rozkleiły się podczas gotowania, ale i tak sprawiało mi to wielką frajdę.

4. Kawy nie lubię i nigdy nie lubiłam. Z całym szacunkiem dla wszystkich kawoszy, ale tak na prawdę to uważam ja za obrzydliwą. Pomimo tego uwielbiam jej wspaniały aromat, który rozchodzi się po całym mieszkaniu podczas jej parzenia. Powiem Wam szczerze, że gdyby produkowali perfumy o tym zapachu to byłabym pierwsza w kolejce do sklepu by je kupić ^_^ (to chyba moje małe "zboczenie"). To nie wszystko... Kawy nie wypiję, ale uwielbiam wszelkie ciasta i desery z jej udziałem, którym nadaje harmonii i finezyjnego smaku.
                          
5. Mam ogromny sentyment do starego zeszytu z przepisami mojej mamy. Za każdym razem kiedy widzę te pożółkłe i gdzieniegdzie wybrudzone tłuszczem kartki na mojej twarzy pojawia się uśmiech od ucha do ucha. Pomimo iż mama już jego nie prowadzi strzegę go jak oka w głowię, mając nadzieję, że kiedyś otrzymam go w prezencie ;). Tym samym nie jestem specjalnie przekonana do drukowanych przepisów, dlatego sama każdy ciekawy przepis zapisuje ręcznie w moim zeszycie (macie tylko pomysł jak zabezpieczyć atrament by szybko nie wyblakł? ;) )

6. Swego czasu miałam bzika na punkcie nowych miseczek i kubków. Za każdym razem kiedy zobaczyłam jakiś w sklepie musiałam go sobie kupić. Teraz mam ich całkiem pokaźną kolekcję, gdyż kilkanaście lat temu i mama nakupowała kubków ^_^.
                                                       7. Mam swoje dwie ulubione miseczki, dwa czy trzy kubki oraz talerz z których najbardziej lubię jeść. Nie oznacza to jednak, że nie spożywam posiłków z innej zastawy.

8. Naleśniki smażone na zwykłej patelni z użyciem oleju nie wychodzą mi tak efektowne i cienkie jak te przygotowywane na specjalnie do tego przeznaczonej patelni.

9. Od kiedy pierwszy raz upiekłam chleb nie jem tego ze sklepu czy piekarni. W rezultacie takiego chleba nie miałam w ustach od września. Niestety do mojego wypieku nie mogę przekonać mojego taty i siostry, który mój wypiek ze względu na to, że jest wilgotny uważają za zakalec. Jednak mi, mojej mamie, starszej siostrze i szwagrowi on bardzo smakuje ;).
                                                   
10. Wszystkie swoje wypieki przygotowuje w ponad 30-letnim prodiżu, który moja mama dostała od swojej mamy. Gdybym miała piec w piekarniku zajęłoby mi to dwa razy więcej czasu, gdyż nagrzewa się on w ok. 30 minut (chleb piekę 35-40). Niestety ma to i swoje wady, gdyż wyjmując np. foremkę z chlebem bardzo często parzę nakrywką, czy spodem od prodiża. W rezultacie na rękach mam kilka blizn. Co gorsza kiedy jedna zaczyna wyblaknąć zaraz obok lub na niej powstaje druga :(

I taki mały bonusik
11. Pomimo iż uwielbiam gotować i chciałabym zająć się tym tak na poważnie nie mogłabym pracować u kogoś w restauracji. Nie lubię działać pod presją i robić wszystko na szybko. W pośpiechu zdarzają się wypadki i łatwo się pomylić. Gotowanie to jest to co mnie odpręża, relaksuje i uspokaja - nie chciałabym by z tym wiązał się dodatkowy stres. Dlatego też wolałabym mieć coś swojego działającego na zasadach stołówki, gdzie z góry jest ustalone menu.


Część II - POZA KULINARNA
1. Jak byłam mała w dzieciństwie razem z siostrą nadawałam imiona wszystkim świnkom, kurom, krowom i bykom, które hodował dziadek. Dzisiaj pamiętam tylko dwa z tych imion. I tak była krówka: księżniczka (jakieś 3 lata temu dowiedziałam się od taty, ze to był byk ^_^) i świnka ogonek (była zakopana w sianie i wystawał jej różowy ogon). :)

2. Od zerówki gdzieś tak do III klasy szkoły podstawowej miałam pewne problemy z koordynacją palców i ruchu. Miałam przez to problemy z wycinaniem, czy kolorowaniem a moje prace były naprawdę koślawe (lekarze mówili, że to przez to że jestem wcześniakiem).

3. Każdy mówi mi, że pomimo iż ostatniego sierpnia skończę 21 lat wyglądam o wiele młodziej. Mam przy tym 152 cm wzrostu. Kiedyś miałam z tego powodu ogromne kompleksy, jednak obecnie jakoś tym się nie przejmuję.

4. W dzieciństwie wiele osób mi mówiło, że jestem za poważna i dojrzalsza jak na swój wiek. Zawsze też lepiej dogadywałam się z osobami ode mnie starszymi niż tymi w moim wieku.
                         
5. Uwielbiam czytać książki. Tak właściwie to jestem molem książkowym. Trzy lata z rzędu zdobywałam pierwsze miejsce w konkursie organizowanym przez bibliotekę na czytelnika roku. Mój rekord w czytaniu to 36 książek, które pochłonęłam w dwa tygodnie podczas pobytu w szpitalu.

6. Jestem wrażliwą osobą podatną na krzywdy innych. Niemniej kiedy ktoś mnie urazi lub zrani nie jestem w stanie gniewać się na niego i szybko mu wybaczam zapominając wszystkie krzywdy. Uważam, że nie warto żyć w gniewie. W każdej chwili my albo osoba z którą się pokłóciliśmy lub która nas zraniła może odejść. Nie chciałabym w takiej sytuacji by między nami były jakieś nieporozumienia. Poza tym nikt nie jest idealny i każdy popełnia jakieś błędy a my powinniśmy nauczyć się wybaczać.

7. Zawsze rozklejam się kiedy oglądam reportaże o zagłodzonych, zaniedbywanych i krzywdzonych zwierzętach a także walkach psów. Jestem bardzo podatna na ich cierpienie i by uniknąć łez staram się nie oglądać takich programów a także o tym nie czytać.
                                                      8. Kocham góry, a najbardziej te niższe. Uwielbiam tamten klimat, czyste powietrze i krajobrazy. Wystarczy tam być i nawet tylko leżeć by odpoczywać :). Wspaniale jest też zdobywać górskie szlaki i podziwiać wspaniałe widoki ze szczytów niektórych gór. W przyszłości chciałabym zamieszkać w Pieninach lub Bieszczadach gdyż te góry uważam za najpiękniejsze (Tatry jakoś nie specjalnie mnie pociągają).

9. Nie mogłabym mieć siedzącej pracy za biurkiem, gdyż chyba bym zwariowała. Uwielbiam przebywać na świeżym powietrzu, spacerować
                          
10. W życiu najważniejsza jest dla mnie rodzina. Dla najbliższych jestem w stanie zrobić wszystko - jestem w stanie do poświęceń.

Do zabawy chciałabym nominować:
- Paam
- Darię
- Schokoladeprinzessin
- Anetę

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

                                        
Skład: mąka pszenna 37,4%, zboża pełnoziarniste (płatki owsiane 11,3%, płatki pszenne 10,1%, mąka orkiszowa pełnoziarnista 1%, płatki jęczmienne 1%, płatki żytnie słodowane 1%), cukier, olej roślinny, rodzynki 7,5%, suszone kawałki owoców 2,3% [syrop glukozowo-fruktozowy, zagęszczone soki i przeciery (jabłkowy, pomarańczowy, morelowy, bzoskwiniowy), cukier, substancja utrzymująca wilgoć (glicerol), błonnik pszenny, olej roślinny, substancja zelujaca (pektyny), regulator kwasowości (kwas askorbiniowy), aromat], suszona skórka pomarańczy 1,9%, substancje spulchniające (węglany amonu i sodu), mleko odtłuszczone w proszczku, sól, aromat, emulgatory (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem mono- i diacetylowinowym), substancje wzbogacające (magnez, niacyna, żelazo, witamina B6, tiamina, kwas foliowy).
Opakowanie: paczuszka 50g
                               duże pudełko 6x50g=300g
Rodzaje: musli z owocami, kakaowe, orzechy+czekolada,5 zbóż+mleko.

Wartość odżywcza w 100g:
Białko: 8,2g
Węglowodany: 67g
w tym cukry: 24g
Tłuszcz: 16g
w tym KTN: 4,7g
Błonnik: 4,1g
Sód: 0,26g

Wartość odżywcza w ciasteczku:
Białko: 1g
Węglowodany: 8,4g
w tym cukry 3g
Tłuszcz: 2g
w tym KTN: 0,6g
Błonnik: 0,5g
Sód: 0,017g
 
Wartość odżywcza w opakowaniu 50g (4 ciasteczka)
Białko: 4,1g
Węglowodany: 33,5g
w tym cukry 22g
Tłuszcz: 8g
w tym KTN: 2,35g
Błonnik: 2,05g
Sód: 0,13g
                           
Opinia: Pisałam już o herbatnikach kakaowych oraz orzechowych z czekoladą. Do zrecenzowania zostały jeszcze te musli z owocami oraz mlekiem. Dzisiaj skupię się na tych pierwszych. Nie będę pisać o składzie bo każdy widzi, że jest długi i nieciekawy. Jedynym plusem jest dość duża zawartość zbóż (61%) w tym produktów z pełnego ziarna (24%), którę czynią je w miarę zdrowymi. No ale jak to przekłada się na ich smak?

Herbatniki tak jak inne z BelVity są kruche i chrupiące. Posiadają słodki, winogronowy aromat (coś jak Pieguski) i zbożowy smak. W ich strukturze wyraźnie widać rodzynki, których (w przeciwieństwie do ciastek z orzechami i czekoladą, gdzie zarówno czekolady jak i orzechów była znikoma ilość) jest sporo bo 7,5%. W składzie producent wymienia również suszone kawałki owoców (2,3) oraz skórkę pomarańczową (1,9%), jednak ja się ich nie doszukałam. Jak widać zostały zdominowane przez rodzynki ;). Zastanawiałam się też, gdzie te musli o którym producent pisze na opakowaniu. Czyżby chodziło mu o zboża pełnoziarniste wymienione w składzie? No, ale przecież występują one w każdych ciasteczkach, tylko w różnej ilości (w kakaowych 40%, orzechy i czekolada 20%, zboża i mleko 20%), więc to pewnie nie o to chodzi.
                          
Ciasteczka są słodkie, jednak nie przesłodzone. W smaku wyraźnie czuć zboża i płatki owsiane przez co mogą wydawać się nieco "tekturowate". Czyżby to było owe musli o którym pisze producent? Nie mniej okazały się bardzo smaczne - najsmaczniejsze ze wszystkich, które do tej pory jadłam a przede mną jeszcze jeden smak - Mleko i zboża.
                          
Pomimo tego wielkiego szału wielkiego nie ma. Spróbowałam, oceniłam i raczej do nich nie wrócę. A to dlaczego? Są za drogie, mają nieciekawy skład (na sklepowych półkach można znaleźć lepsze) a tak poza tym to wolę domowe. Takie to pachną, smakują lepiej i są przede wszystkim zdrowsze.

Ocena - 5/6 (za smak)
Wartość energetyczna w 100g - 455 kcal
Wartość energetyczna w opakowaniu (50g) - 227, 5 kcal
Wartość energetyczna w ciasteczku - 57 kcal
Cena - opakowanie 50g - ok. 1,69zł
       opakowanie 300g - ok. 6,99zł

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5


Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Tu kupisz ksiażki tekst alternatywny