.

czwartek, 28 września 2017


Skład: daktyle, wiórki kokosowe 13%, orzechy nerkowca 7%, masło kakaowe, marchewka
Opakowanie: 50g

Wartość odżywcza w 100g:
Białko 4,2g Węglowodany 54g w tym cukry 54g Tłuszcz 14g kw.tł.nas. 10g Błonnik 12,4g Sól 0,04g

Wartość energetyczna w porcji (50g)
Białko 2,1g Węglowodany 27g w tym cukry 27g Tłuszcz 7g kw.tł.nas. 5g Błonnik 6,2g Sól 0,02g

Opinia: Dzisiejszy baton to urodzinowy prezent - niespodzianka od Ady za co z całego serca chciałabym Jej podziękować. Na prawdę to było dla mnie ogromne zaskoczenie. Dopóki sama mi nie napisałaś, nie wiedziałam jakie masz konszakty i skąd uzyskałaś tę informacje - teraz już wiem. Jeszcze raz dziękuję :)

 Raw Paleo Bar Cashew & Coconut to jak sama nazwa wskazuje baton z dodatkiem orzechów nerkowców oraz kokosa. Jego główną bazę stanowią suszone daktyle (nie została podana ilość), następnie mamy wcześniej wspomniane wiórki kokosowe (13%) oraz nerkowce (7%). Ciekawym dodatkiem jest masło kakaowe oraz marchew - w prawdzie na ostatnich miejscach w składzie, więc przypuszczam, że w granicach 0,5%, ale jednak.
  Baton, który dostałam jest po zmianie składu. We wcześniejszej wersji zamiast masła kakaowego oraz marchwi, występował olej kokosowy - batona przed zmianą składu nie widziałam i nie jadłam.

 Baton jest prostokątny o karmelowej barwie z widocznymi kawałkami nerkowców i wiórkami kokosa. W konsystencji okazał się twardy i zwarty - nie odkształcał się i stawiał opór zarówno pod naciskiem noża jak i palców. Kiedy w niego zastukałam, tak jak stuka się do drzwi, usłyszałam głuchy odgłos - takie drewienko xD
 Jego zapach jest bardzo delikatny - należy zbliżyć do batona nos aby coś poczuć. Wyraźnie dominuje tutaj słodycz i karmelowość daktyli z subtelną nutą kokosa, który jedynie podkręca całość. Nie był to nieprzyjemny aromat, ale też nie sprawił, że jak najszybciej chciałam spróbować batona - spotkałam się z przyjemniejszymi dla mnie zapachami.

 Aby przekroić baton należało to zrobić ze znacznym naciskiem, jego przełamanie było już trudniejsze z kolei zęby z wchodziły w niego nieco lżej. Początkowo zatrzymywały się na batonie, jednak po lekkim zaciśnięciu powoli wchodziły w jego strukturę. Jednocześnie nie była to najtwardsza słodycz którą miałam okazję jeść.
 W ustach baton rozpadał się na suche kawałki, po chwili miękł do tego stopnia, że można było go po przeżuwać. Jednak i bez przeżuwania rozpuszczał się tworząc gęste i kremowe "bagienko" nieco oblepiające zęby. Swoją konsystencją skojarzył mi się z kruchą krówką.
Baton-Raw-Paleo-Cashew-Coconut-7
 Po pierwszym kęsie, kiedy baton nieco się rozpuścił od razu zalała mnie wysoka fala słodyczy, ale nie daktylowej tylko kajmakowej lub karmelowej (nie jestem w stanie dokładnie określić). Na myśl ponownie przyszła mi krówka - miałam wrażenie, że jem właśnie krówki. Po przeżuciu doszedł do tego kokos - wyczuwalny, ale nie nachalny i bez oznak zjełczałego tłuszczu.

 Wiórki jakoś specjalnie nie chrzęściły pod zębami, dopiero kiedy ugryziony kawałek praktycznie całkowicie rozpuścił się w ustach, dało się wyczuć ich konsystencję. Nerkowce, które występują w składzie, w zasadzie były tutaj nie wyczuwalne (zarówno w smaku jak i strukturze), tak samo jak marchewka. Nie wiem czy mam cieszyć się z braku obecności smaku marchwi - z jednej strony jej nuta mogłaby być ciekawa, ale z drugiej strony dodałaby słodyczy a baton i tak był bardzo słodki.

  Raw Bar Paleo Cashew Coconut okazał się przede wszystkim wyraźnie aczkolwiek przyjemne słodki. Dla mnie zdecydowanie za słodki. Zjedzenie jego do połowy było dla mnie nie możliwe.. Mniej więcej po 1/3 poczułam zasłodzenie - tej kajmakowej słodyczy było dla mnie za wiele. Smak kokosa nie jest tutaj nachalny, przy czym czuć, że jest on dobrej jakości (nie tak jak w przypadku batona Raw Energy coconut&maracuja).
 Ciekawy okazał się tutaj smak krówki - na prawdę miałam wrażenie, że jem kruchą, kokosową krówkę a nie RAW batona. Mimo iż nie należę do miłośników krówek, baton na swój sposób mnie urzekł. Zdecydowanie był dla mnie zdecydowanie za słodki i swoim smakiem nie powalił mnie na kolana, ale nie mogę powiedzieć, że był nie smaczny. Z drugiej strony raczej do niego bym nie wróciła.

Wartość energetyczna w 100g - 390 kcal
Wartość energetyczna w batonie 50g - 195 kcal
Cena - 5-6zł Rossman, Tesco
Ocena - 4/6

poniedziałek, 25 września 2017

Nie lubię i staram się nie wyrzucać jedzenia, dlatego nie kupuję na zapas tego, czego nie mam pewności, że wykorzystam. Mam tu na myśli świeże owoce oraz warzywa, gdyż np. kasze zdecydowanie poleżą dłużej - chyba, że dostanie się do nich mol spożywczy. Z warzyw i owoców staram się wykorzystywać wszystkie jadalne cześci w tym te, które niektórzy wyrzucili by na śmietnik. Weźmy dla przykładu brokuły - zazwyczaj ludzie odcinają różyczki a łodygę wyrzucają, gdyż po ugotowaniu ich razem ona ciągle jest twarda. Jednak i z tej "nielubianej" łodygi po obraniu z włókien można przygotować smaczne danie np. zupę krem, zupę jarzynową, wykorzystać do zapiekanki, pizzy... Ja postanowiłam dorzucić ją do wegańskiej potrawki z soczewicy, którą jakiś czas pokazywałam Wam na blogu. Wyszło smacznie, zdrowo i pożywnie ;)

Składniki (1 porcja)
ok. 60g czerwonej soczewicy
1 mała cebula
1 średni ziemniaki
1 marchew
1 pietruszka
1 mniejsza obrana z włókien i pokrojona w kostkę łodyga brokuła
kilka pieczarek pokrojonych w półplasterki
2 dorodne pomidory lub 1/2 puszki krojonych
słodka i ostra wędzona papryka
chili
pieprz ziołowy
świeżo zmielony pieprz
ew. szczypta mielonego cynamonu (świetnie komponuje się z pomidorami)

Na patelni rozgrzewamy olej a następnie wrzucamy drobno posiekaną cebulę oraz pieczarki. Kiedy cebula się zeszkli dodajemy drobno posiekany czosnek, pokrojone w mniejszą kostkę ziemniaki oraz pokrojoną w półplasterki marchew oraz pietruszkę. Całość przez chwilę przesmażamy. Następnie dodajemy sparzone i obrane pomidory wraz z sokiem (lub 1/2 puszkę pomidorków) łodygę brokuła. Wlewamy ok. 1/2 szklanki przegotowanej wody.
 Gotujemy przez niecałe 5 minut, następnie wrzucamy przepłukaną soczewicę i gotujemy ok. 20 minut w razie potrzeby dolewając wody. Pod koniec gotowania dodajemy posiekany koperek oraz przyprawy. Gdy soczewica jest gotowa (powinna być miękka, ale jędrna, nie rozpadająca się) a ziemniaki ugotowane, próbujemy i w razie potrzeby doprawiamy


czwartek, 21 września 2017

 Baśnie to nieodłączny element dzieciństwa wielu z nas. Opowiadali je nasi przodkowie, potem pradziadkowie, dziadkowie i rodzice. Być może niektórzy z Was dzisiaj czytają je swojemu młodszemu rodzeństwu, kuzynostwu a nawet sami sobie. Na blogu wielokrotnie wspominałam, że w dzieciństwie obok literatury historycznej i naukowej fascynowały mnie baśnie z różnych zakątków świata. W bibliotece były trzy książki z serii Baśnie Narodów ZSRR po które z przyjemnością i dość często sięgałam. Baśnie rosyjskie znałam z ekranizacji jednak zawsze interesowało mnie jakie baśnie maja inne narody. Bo każdy naród ma swoje baśnie i nie ograniczają się one tylko i wyłącznie do baśni Andersena, Braci Grimm, baśni rosyjskich, czy też Jean'a de La Fontaine (tych ostatnich niestety nie znam). Każdy kraj, każda tradycja posiada swoje cudowne historie - bardziej, mniej lub w ogóle nie znane. Historie na których wychowały się tamtejsze dzieci i pokolenia - niekiedy opowiadające o tym o czym się nam nie śniło.

 Ostatnio pisałam o podaniach i legendach indiańskich. Dzisiaj pozostając w baśniowym klimacie przeniesiemy się w inne regiony. Zapewne Chiny większości kojarzą się głównie z Wielkim Murem Chińskim, ewentualnie białym ryżem i tandetą. Jednak Chiny to przede wszystkim najstarsza, licząca prawie pięć tysiącleci cywilizacja, która wywarła ogromny wpływ na rozwój nauki i kultury. To w Chinach wynaleziono papier, korbę ręczną, kołowrotek, proch, jedwab. To tam upowszechniono produkcję ceramiki, co pozwoliło Chińczykom wyrabiać porcelanę.... A to nie wszystko, bo tych osiągnięć było więcej.

 Żółty smok - to zbiór 21 baśni i legend, które zabiorą Was do Chin, których już próżno szukać we współczesnym świecie pełnym technologii. Poznamy w nich bogatych możnowładców, chciwych kupców, ubogich rolników i niewolników, mędrców, mieszczan, kochających synów, ojców poszukujących mężów dla swych córek a także mądrych i pracowitych żon dla swoich synów. Ludzi zwykłych z wszystkimi wadami i zaletami a także cały świat chińskiej demonologii, ze smokami na czele... a tych jest tutaj na prawdę wiele... w końcu to Chiny - smoki są nieodłączną częścią tej kultury.

 Przy każdej baśni znajdziemy informacje o tym z jakiego pochodzi ona ludu. Mamy tutaj między innymi: Lud Yao, Lud Han, Han, czy Bai. Nie zostały one zmyślone - wszystkie istniały na prawdę.
 Opowieści są przeróżne: dłuższe, krótsze, bardziej ciekawe i te mniej interesujące - we wszystkich spotkamy się z kulturą chińską. To nie tylko smoki (które odgrywają bardzo ważną rolę) i demony ale również obce nam dalekowschodnie rytuały, symbole, tradycja a także przepiękna przyroda.

 Baśnie te często mówią o tym co w tradycji chińskiej było najważniejsze - poruszają motyw rodziny i relacji w nich panujących. Doceniają wartość domu, rodziny i jej tradycji - szanują swoich przodków i oddają należyty im szacunek oraz cześć. Można domyślić się, że w Chinach to głowa rodziny (teść i ojciec) decydował o wielu rzeczach. Musiał panować w niej ład i porządek - rodzina tylko jako całość mogła poradzić sobie z utrzymaniem i tym aby dobrze im się wiodło. Niektóre opisują tradycje i zwyczaje jakie panowały w Chinach np. festiwal piszczałek.
 Inne są po prostu baśniami - do opowiadania w których nie potrafiłam doszukać się morału, całej tej mądrości chińskiej ani też opisu jakiejś tradycji. 
 Pojawia się też mieszanka pozytywnych cech (takich jak dobro, uczciwość, odwaga i mądrość) z tymi złymi: nieuczciwością, zachłannością, egoizmem oraz chciwością. Zazwyczaj te złe nie popłacają. To dobre czyny są nagradzane a postępki niegodziwe potępiane.

 Wizualnie książka jest prawdziwym i ciężkim "przepastnym tomiszczem". Prawie kwadratowy format, twarda okładka kolorze żółtym z widniejącą głową smoka oraz gruby, dobrej jakości papier, sprawiają, że nie należy do najlżejszych (waży ponad kilogram). Czcionka jest sporej wielkości i wyraźna a każda baśń zdobiona ilustracjami Renáty Fučíkovej. Zawsze zwracam uwagę na wszelakiego rodzaju ilustracje (najbardziej na rysunki i szkice) umieszczone w książkach a do tych mam mieszane uczucia.
 Część z nich przypomina chińskie ryciny, które oddają klimat opisywanych opowieści i przywołują na myśl Chiny sprzed wieków - te, które widujemy w filmach np. Shogun, Wyznania Gejszy. Jednak trafiły się również takie, które w moim (i mojej mamy) odczuciu były zbyt pstrokate, niemalże neonowe i bardziej nasuwały mi na myśl współczesne czasy, co nijak ma się do tradycji i baśni chińskich (do tego powykrzywiane jakby w grymasie twarze).
 Czasem miałam wrażenie jakby tworzyły je dwie inne osoby a nie ta sama artystka. Może się czepiam, ale piękne ilustracje/rysunki to dla mnie istotna sprawa - to one w dużej mierze decydują o tym jak odbieramy daną książkę. To dzięki nim łatwiej jest przenieść się do opisywanej krainy.

 Patrząc na książkę obiektywnie to pod względem graficznym jest dobrze a jeśli chodzi o treść - bardzo dobrze. Jednak pamiętajmy o tym, że ludzie mają różny gust i nie każdemu podoba się to samo. Dla jednego wszystkie ilustracje będą świetne a dla drugiego niekoniecznie. Bardzo ważna jest treść a według mnie ta jest warta uwagi. Dzięki zbiorowi tych baśni możemy nieco "liznąć" kultury i tradycji cywilizacji chińskiej od nieco innej strony. Poza tym jak to w baśniach bywa, mimo drobnych wyjątków, przekazują one prawdy życiowe, które można ustosunkować do każdych czasów. W tym przypadku jest do chińska, ludowa mądrość. Mojej mamie baśnie bardzo się spodobały - ja uważam je za dobre. Polecam, bo - to świetna przygoda a także dawka wiedzy o "innej" kulturze ^_^
 ~~~~~~~~~~~~~~
 Tytuł:
Żółty Smok. Baśnie chińskie
 Autor: praca zbiorowa
 Przekład: z francuskiego Zofia Beszczńska
 Ilustracje: Renata Fucikova
 Wyd. Media Rodzina 2007
 Seria: Baśnie Świata 
 Okładka: Twarda
 Ilość Stron: 602

 
1 , 2 , 3 , 4


Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Tu kupisz ksiażki tekst alternatywny