.

środa, 31 października 2012
Skład: syrop glukozowy, płatki zbożowe 22% (owsiane, pszenne), czekolada mleczna 14,6% (cukier, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, serwatka w proszku, miazga kakaowa, emulgatory: lecytyna sojowa, E476; aromat), orzechy 10% (arachidowe, laskowe), ryż, inulina 6,2%, ekstrakt słodowy jęczmienny, tłuszcz roślinny, pszenica pełnoziarnista, mąka kukurydziana, mąka ryżowa, substancja utrzymująca wilgoć: glicerol; cukier, gluten pszenny, cukier trzcinowy, aromat, mąka pszenna, mleko w proszku, sól, odtłuszczone zarodki pszene, emugatory: mono-idiglicerydy kwasów tłuszczowych, lecytyna sojowa; sól morska.

Wartość odżywcza w 100g
Białko 7,9g
Węglowodany 60,8g
w tym cukry 36,0g
Tłuszcz 13,2g
w tym kw, tł. nasycone 4,8g
Błonnik 7,8g
Sód 0,15g
Inulina 6,2g

Wartość odżywcza w batoniku (40g)
Białko 3,2g
Węglowodany 24,3g
w tym cukry 14,4g
Tłuszcz 5,3g
w tym kw. tł. nas. 1,92g
Błonnik 3,1g
Sód 0,06g
Inulina 2,48g

Opinia: Te batoniki to nowość proponowana przez firmę Sante. Do tej pory jeszcze nie pojawiła się w sklepach w moim mieście, więc jeszcze nie miałam okazji ich zakupić. Dopiero dzięki konkursowi na Fana Tygodnia otrzymałam taką możliwość.

Zastanawia mnie też fakt czy wszystkie batoniki musli na pierwszym miejscu w składzie zawierają syrop glukozowy albo cukier, w rezultacie czego są okropnie słodkie (wręcz przesłodzone) i lepią się nam od nich ręce. No ale też nie ma co się dziwić bo czymś te płatki trzeba w końcu skleić a jak nie klejącym się, słodkim syropem to czym? Może miodem? Ale ten z kolei jest bardzo drogi i wątpię by producentów było na niego stać. 

Ale UWAGA!!!: ten wcale nie okazał się przesłodzony jak mogłoby się wydawać a samo połączenie płatków zbożowych, owsianych, ziaren pszenicy, pokrojonych orzechów laskowych i arachidowych z prawdziwą mleczną czekoladą wypadło bardzo smacznie i ciekawie. Batonik nie tylko wspaniale smakuje, ale i również bosko pachnie orzechami, które są wyraźnie wyczuwalne w smaku. Jego struktura jest dość zbita i zwarta, ale płatki nie są twarde tylko przyjemnie miękkie. Możecie go zjeść bez obaw, że pozostawicie w nim swoje zęby ^_^.

Wartość energetyczna w 100g -
409 kcal
Wartość energetyczna batonika (40g) -
164kcal
Ocena -
6/6
Rodzaje -
Baton musli orzechowy w polewie czekoladowej
                
Baton musli z żurawiną i jagodami goji w polewie jogurtowej

Skład: płatki zbożowe 27,4% (owsiane, pszenne), syrop glukozowy, polewa jogurtowa 13,6% (cukier, tłuszcz roślinny, serwatka w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, aromaty, emulgatory: lecytyna sojowa, E476; proszek jogurtowy), ryż, inulina 6,2%, ekstrakt słodowy jęczmienny, żurawina słodzona suszona 2,3% (żurawina, cukier trzcinowy, mąka ryżowa, olej słonecznikowy), tłuszcz roślinny, pszenica pełnoziarnista, mąka kukurydziana, suszone jagody Goji* 1,6%, mąka ryżowa, cukier, substancja utrzymująca wilgoć: glicerol; gluten pszenny, cukier trzcinowy, aromat, regulator kwasowości: kwas cytrynowy; mąka pszenna, mleko w proszku, sól, odtłuszczone zarodki pszenne, emulgatory: mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, lecytyna sojowa; sól morska.

Wartość energetyczna w 100g:
Białko
2,4g
Węglowodany
26,6
w tym cukry
14,4g
Tłuszcz 3,9g
w tym kw. tł. nas.
1,4g
Błonnik
8,0g
Sód
0,15g
Inulina
6,2g

Wartość odżywcza w batoniku:
Białko
2,4g
Węglowodany
6,6g
w tym cukry
14,4g
Tłuszcz
3,9g
w tym kw.  tł.  nas.
1,92g
Błonnik
3,2g
Sód
0,06g
Inulina
2,48g

Opinia: Kolejne "nowe" batoniki Sante. Wcześniej pisałam o tym, że chyba nie ma takich batonów musli, które na pierwszym miejscu w składzie nie miałby syropu glukozowego. Te są pierwszymi jakie do tej pory spotkałam bo tu czołowe miejsce zajmują płatki zbożowe, których jest nieco więcej niż w wersji z orzechami i czekoladą. Zaraz potem mamy wcześniej wspomniany syrop glukozowy (bo jakże by inaczej), polewę jogurtową (pełną cukru, tłuszczu z odrobiną mleka), tłuszcz kakaowy, aromaty, tłuszcz roślinny, polepszacze, cukier itp.

Znajdziemy tu również jagody goi, które w Chinach skąd pochodzą określa się je mianem „owoców długowieczności”. Zawierają one między innymi dużą dawkę witaminy A (137% dziennego zapotrzebowania), żelazo oraz błonnik pokarmowy i dlatego cieszą się takim uznaniem. Łącząc je z płatkami zbożowymi, żurawiną i polewą jogurtową producenci otrzymali lekką, bardzo słodką i trochę "sztuczną" w smaku przekąskę dla wszystkich amatorów słodkości. Dla mnie batonik okazał się za słodki i tak jak już pisałam "sztuczny" i gumowaty w smaku. Nie czułam tu naturalnych zbóż, tylko chemię a sama polewa jogurtowa była taka nijaka. Z kolei moja siostra - wielbicielka wszelkich ciast, ciasteczek, batonów i czekolad była nim oczarowana. Jak stwierdziła "To był strzał w dziesiątkę".  Tak więc wszystko zależy od preferencji smakowych i przyzwyczajenia. 

Wartość energetyczna w 100g - 393 kcal
Wartość energetyczna batonika (40g) -
157 kcal
Ocena -
3/6
Rodzaje -
Baton musli z żurawiną i jagodami goji w polewie jogurtowej
                       Baton musli orzechowy w polewie czekoladowej
          
wtorek, 30 października 2012

W niedzielę zostałam zaproszona przez Blissful do jesiennego tagu Sonji. Chciałabym  z całego serca podziękować za to wyróżnienie i poniżej zaprezentować moje sposoby na walkę z jesienną chandrą.
Zasady zabawy:
- umieść na swoim blogu wpis a w nim obowiązkowo baner tagu oraz link do inicjatora tagu - Sonji
- napisz kto Cię otagował
- zamieść wpis a w nim baner, link do bloga inicjatora tagu - Sonji oraz TERAZ UWAGA: opisz i/lub pokaż za pomocą zdjęć w jaki sposób radzisz sobie z jesienną chandrą, co poprawia Ci nastrój jesienią. Odpowiedzią na tag może być tylko tekst.
- otaguj minimum 5 osób (w związku z tym, że wiele osób było już nominowanych do udziału w tej zabawie zapraszam wszystkich tych, którzy nie mieli tej przyjemności m.in. Gosię, Agatę, Misię, schokoladeinspirationen)

1. Gorące napoje. Nie od dziś wiadomo, że w deszczowy, pochmurny, jesienny wieczór czy też dzień nic tak nie rozgrzewa jak ogromny kubek zielonej herbaty, kakaa czy maminego soku malinowego. To wspaniały "złoty środek" na jesienne smutki i smuteczki. Taki ulubiony napój najlepiej smakuje popijany w ulubionym fotelu z kocem zawiniętym wokół naszego ciała i z dobrą książką u boku.

2. Dobra książka. Nie wyobrażam sobie życia bez słowa - bez słowa pisanego. I to obojętnie czy to jest poezja, dramat, czy proza. Wszystkie te gatunki są wspaniałe i mają ogromną moc dzięki której możemy przenieś się w całkiem inny świat - świat marzeń, magii, bajek, baśni, ludzkich rozterek. To dzięki nim a w szczególności bajkom i baśniom możemy cofnąć się w beztroskie, słodkie i szczęśliwe lata dzieciństwa i jeszcze raz poczuć się dziećmi. Kryminały dają nam możliwość rozwiązania trudnej zagadki. Powieści fantastyczne - przenieść się do całkiem innego, magicznego świata, wcielić w super bohatera walczącego ze złem a tym samym ocalić świat ^_^. Razem z bohaterami powieści przygodowych i podróżniczych takich jak "Tomek na Czarnym Lądzie", czy "Rio Anaconda" możemy przenieść się w najróżniejsze zakątki świata, poznać kulturę innych państw, plemion, narodów i przeżywać najróżniejsze przygodny. Nie zapomnijmy też o dramatach i poezji, która wykształca w człowieku uczucia, wrażliwość nad światem a także skłania do refleksji. Można powiedzieć, że książka to przyjaciel człowieka. Nigdy nie zawiedzie, nie odrzuci, nie wyśmieje. Towarzyszy nam we wszystkich momentach naszego życia. Bardzo często niesie pociechę, pozwala choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości, która czasami tak bardzo daje nam w kość i bywa bolesna. Słowo pisane jest moim zdaniem niezbędne, gdyż bez niego jesteśmy o wiele ubożsi i tacy "puści" w środku.

3. Gruby, ciepły koc. Nie znam domu, w którym nie byłoby koca - takiego  miękkiego,  puszystego, idealnego do okrycia się. To taki mały przyjaciel człowieka, szczególnie w jesienne i zimowe wieczory, kiedy owinięci nim czujemy przyjemne ciepło, popijając gorącą, herbatę, sok, czekoladę czy kakao. Taki koc, olbrzymi kubek gorącego napoju, dobry film czy książka to obowiązkowy zestaw i skuteczne lekarstwo na jesienną chandrę. To także dobry poprawiacz humoru, gdyż w zależności od jego wielkości jest jak wielki lub mniejszy pluszak - miękki, przyjemny w dotyku i dobrze się do nich przytula ^_^

4. Pieczenie i gotowanie. O tym chyba nie muszę wspominać bo właśnie dlatego powstał ten blog. Kuchnia zaraz po książkach jest dla mnie czym w rodzaju odskoczni. Kiedy już oczy bolą mnie od czytania przenoszę się właśnie do niej. Dzięki pieczeniu czy gotowaniu mogę się odprężyć, zrelaksować, zapomnieć o troskach i zmartwieniach. To także jak poszukiwanie skarbów. Łączymy ze sobą przeróżne produkty, składniki, smaki. Eksperymentujemy, czasem i ryzykujemy by w końcu odkryć całkiem nowy, zaskakujący i jakże wspaniały smak cieszący nasze kubki smakowe i podniebienia. Oczywiście czasem taka "wyprawa" kończy się fiaskiem bo coś rozgotujemy, spalimy czy przesolimy, ale z czasem i takie wpadki wspominamy bardzo mile. Poza tym najlepsze ciasta i inne potrawy światowej sławy kucharzy powstawały właśnie błędów.

5. Pluszowy miś. Może wydać się to Wam śmieszne bo jak to mawiam "stara baba ze mnie", ale tak lubię swoją małą kolekcję pluszowych misi (nie liczę pluszaków w postaci muszek, zajączków i owieczek) a każdy z nich to inna historia i inne okoliczności w jakich go dostałam. Pierwszego takiego misia dostałam po moim chrzestnym jak byłam jeszcze mała. Pamiętam, że był ciemno brązowy i miał spłaszczony, "plackowaty" brzuch i dlatego zastępował mi poduszkę ^_^. Niestety pech chciał, że zjadły go mole, więc z dziurami wylądował w piecu. Ale po nim na urodziny, od kolegów z klasy po pobycie w szpitalu, Dzień Dziecka czy 18-nastkę podostawałam inne (na zdjęciu obok widnieje identyczny miś jakiego dostałam od siostry właśnie na 18-nastkę). Dwa swoje oddała mi nawet swoja siostra tak więc jest ich trochę (dokładnie 5). Może nie śpię z nimi jak to zwykle lubią czynić małe dzieci, ale kiedy jestem smutna lubię wziąć je sobie na kolana, zajrzeć im prosto w oczy, czasem pogłaskać i przytulić. Zastępują mi domowe zwierzątko, którego ze względów na rodziców nie mogę posiadać w domu. Wiem, że to nie to samo, ale na jesienne rozterki pomaga. No i pamiętajcie o tym, że i one 25 listopada mają swoje święto o wdzięcznej nazwie Dzień Pluszowego Misia ^_^.

6. Zapachy a w szczególności te, które kojarzą się ze zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia czyli cynamonu, czekolady, miodu i przyprawy do piernika. Przecież szare jesienne poranki czy wietrzne, deszczowe dni nie muszą kojarzyć się ze smutkiem. Te wszystkie ciasta, ciasteczka, bułki, pierniki i inne wypieki.....Ta wspaniała woń, która rozchodzi się po całym mieszkaniu. Ten aromat, który osiada na meblach, włosach i ubraniach....Po takiej korzennej aromaterapii w sercu człowieka od razu robi się cieplej a na twarzy pojawia się uśmiech od ucha do ucha ^_^

7. Rozmowa i czas spędzony z mamą. Wiele osób cierpi w milczeniu. Zamykają się w sobie, odwracają od innych i od świata. To jest wielki błąd. Każdy powinien mieć kogoś bliskiego swojemu sercu. Dla mnie taką osobą jest właśnie moja mama. To nie tylko osoba, która kształtowała moje zachowanie i osobowość, wpływała na edukację i moje relacje ze światem - to ktoś więcej. Moja mama jest też moją najlepszą przyjaciółką. To Ona zna mnie najlepiej na świecie, przeżywa ze mną moje radości i smutki, doradza i pomaga mi. Jest jak Anioł Stróż - zawsze czuwa przy mnie kiedy jej najbardziej potrzebuję. To powierniczka moich sekretów, tajemnic i marzeń zawsze gotowa do poświęceń. Wiem, że tylko Ona tak naprawdę mnie rozumie, nigdy się ode mnie nie odwróci, nie oszuka a wesprze i pomoże. 

poniedziałek, 29 października 2012

Herczniaki, czyli kotlety z kaszy gryczanej - idealna propozycja dla wielbicieli kaszy gryczanej. Wariacji na ich temat jest wiele: z mięsem, z grzybami, serem żółtym czy twarogiem. Każdy, jeśli je jadł na pewno lubi inne. W mojej rodzinie zdecydowanie rządzą te z grzybami i twarogiem (z mięsem nie robiłam). Ostatnio korzystając z okazji, że tato przyniósł całe wiaderko grzybów postanowiłam zrobić kotleciki z ich udziałem. Na prawdę polecam je Wam z czystym sumieniem. Taka kasza gryczana z grzybami, tylko w innym wydaniu.

Składniki (2 porcje)
saszetka kaszy gryczanej (u mnie marki Halina)
grzyby leśne (dowolna ilość)
1/2 cebuli
natka pietruszki
sól
pieprz
bułka tarta lub otręby

Grzyby oczyszczamy, zalewamy wodą, gotujemy przez ok. 20 minut i odstawiamy do ostygnięcia. Pamiętajcie, że kiedy woda się zagotuje należy ją odlać, nalać nowej i dopiero w niej gotować grzyby. Kasze gotujemy według przepisu na opakowaniu, przesypujemy do miseczki, studzimy po czym lekko miksujemy lub miażdżymy tłuczkiem tak by pozostawić część ziaren w całości (dzięki temu zabiegowi kotlety będą lepiej trzymać kształt). Cebulę i grzybki siekamy na mniejsze kawałki, lekko podsmażamy na maśle lub oleju i dodajemy do kaszy. Następnie wbijamy dosypujemy natkę pietruszki, doprawiamy przyprawami do smaku i dokładnie mieszamy. Wilgotnymi dłońmi formujemy niewielkie kotleciki, obtaczamy je w mące lub otrębach i smażymy na niewielkim ogniu z obydwu stron. Nie martwcie się jeśli masa klei się Wam do rąk. Po obtoczeniu jej równomiernie w mące uzyskacie kotleciki, które bez problemu usmażycie bądź upieczecie na patelni. Podajemy na ciepło z dowolnym sosem, surówką lub jako dodatek do dań.



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl



nazwa alternatywna

nazwa alternatywna

Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi