.

piątek, 08 grudnia 2017

Uwielbiam kasze. W zależności od dodatków i formy podania smakują inaczej, ale zawsze dobrze. Dzisiaj mam dla Was pomysł na prostą i szybką w przygotowaniu zapiekankę z dodatkiem jednej z moich ulubionych kasz - kaszy jaglanej. To taka zapiekanka "awaryjna", kiedy lodówka świeci pustkami.

Składniki (1 porcja)
1/2 szklanki kaszy jaglanej
kawałek cebuli
kilka pieczarek
1-2 garście mrożonego groszku
1/2 opakowania mrożonki warzywnej
ok. 300g sparzonych, branych i pokrojonych pomidorów
przyprawy do smaku (pieprz, ostra i słodka papryka, papryka wędzona)

Kasze jaglaną przepłukujemy na sicie aby pozbyć się goryczki i gotujemy al dante.
Na patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy drobno posiekaną cebulę razem z pokrojonymi w półplasterki pieczarkami. Smażymy na dość wysokim ogniu aż całość się przyrumieni. Zmniejszamy ogień, wlewamy pomidory razem z sokiem i dusimy aż całość zgęstnieje.
Tak przygotowany sos mieszamy z ugotowaną kaszą oraz ZAMROŻONYMI warzywami (wcześniej ich nie rozmrażamy). Doprawiamy. Wykładamy do natłuszczonego naczynia do zapiekania. Zapiekamy przez ok. 20-30 minut w 180 stopniach do czasu aż wierzch zapiekanki ładnie się przyrumieni.


Tagi: zapiekanka
09:01, ervisha , Inne
Link Komentarze (92) »
środa, 06 grudnia 2017

 W dzisiejszych czasach kiedy wielu ludzi nabiera dystansu zarówno do księży jak i do wiary, książki na których widnieje słowo "ksiądz" nie zawsze spotykają się z pozytywnym odbiorem. Często spogląda się na nie niepewnie, tak przez palce, być może prycha, czmycha... Ja do tych osób nie należę - jeśli jakaś pozycja wyda mi się ciekawa sięgam po nią i po skończonej lekturze wyciągam wnioski, oceniam. Jednak każdy z nas jest inny - co człowiek to inne podejście i inna opinia. Dzisiaj z własnej perspektywy opowiem Wam o kilku pozycjach księdza Jana Kaczkowskiego.
zdjęcie
 Tak się złożyło, że nie zdążyłam posłuchać ks. Jana Kaczkowskiego na żywo nim zmarł. Jego wypowiedzi miałam możliwość odsłuchać z youtube, ale gdybym mogła cofnąć czas, postarałabym się zrobić coś aby to zmienić. Mimo iż nie znałam księdza osobiście z pewnych przyczyn i w pewnym sensie stał mi się On bliski (nie pytajcie, bo i tak nie powiem dlaczego i jak).
 Niestety czasu nie da się cofnąć i zmienić biegu historii. Widocznie tak miało być... stało się tak jak miało się stać - przecież wszystko jakiś sens i swój cel. Pozostaje sięgnięcie po książki z nazwiskiem księdza, wysłuchiwanie kazań umieszczonych w internecie oraz nagranych na płytach a także noszenie Jego Osoby w pamięci.
 zdjęcie
 Od razu zaznaczam, że publiczne pisanie o książkach, które traktują o sprawach Kościoła, wiary i chrześcijańskim spojrzeniu na świat nie jest tym co lubię. Nie wstydzę się swojej wiary (nie ma się czego wstydzić) ale to dla mnie bardzo osobiste.
 Nie chciałabym i nie chcę również aby moja wypowiedź została odebrana w niewłaściwy sposób - tak że komuś coś narzucam, przekonuje lub zachęcam do czegoś. Nie chciałabym urazić drugiej osoby i jej uczuć. Religia i wiara to indywidualna sprawa każdego człowieka i trzeba uszanować poglądy innych. Pisanie o takich książkach jest dla mnie sporym wyzwaniem.

Piotr Żyłka, Ks. Jan Kaczkowski - "Życie na pełnej petardzie"

Słuchaj. Nie tylko tego, co jest mówione wprost, ale zwłaszcza słuchaj tego, co jest mówione miedzy wierszami.

  Książka to wywiad przeprowadzony z ks. Kaczkowskim przez przez Piotra Żyłkę. Całość podzielono na etapy życia księdza - poznajemy Jego historię począwszy od dzieciństwa, po przez burzliwą młodość, odnalezienie powołania, aż do trudności przy święceniach i misji jakiej się podjął. Jednak ksiądz opowiada nie tylko o swoim dzieciństwie, dorastaniu, problemach ze zdrowiem, szukaniem a następnie odnalezieniem powołania... wybiega dalej. Porusza moralne dylematy np. odnośnie aborcji, mówi o eutanazji, in vitro, małżeństwach homoseksualnych, przemocy w rodzinie, stawianiu czoła trudnościom, zarówno ze strony losu jak i ludzi i wielu innych. Nie unika odpowiedzi na trudne pytania a stara się przekazać swój punkt widzenia. Jednocześnie niczego nie nakazuje i nie narzuca. W swoich wypowiedziach jest naturalny, ludzki i prawdziwy - jest po prostu sobą.

(...) nie po to zostaje się zakonnikiem czy księdzem, żeby robić sobie z posłuszeństwa świstek. s.161.

 W wypowiedziach ks. Kaczkowskiego znajdziemy dużo humoru a także dystansu do własnych wad (sam siebie nazywa oknkocelebrytą). Tak jak wspominałam jest również szczery. Nie owija w bawełnę i nie ściemnia, że życie jest wesołe i kolorowe a w kościele jest cudownie. Otwarcie mówi o tym co mu się w duszpasterstwie nie podoba i wytyka błędy innym księżom - te, które dostrzega. Jednocześnie nie wywyższa się i nie wymądrza. Nie uważa się za człowieka lepszego - czuć tę ogromną wiarę w Boga i pokorę w stosunku do kościoła. Ksiądz szanuje zdanie innych, ale ma swoją opinię, której uparcie będzie bronił (popierając argumentami)  i jej nie zmieni. Ma odwagę głosić swoje poglądy i wyrażać swoje zdanie.

O cud można się modlić, ale cudu nie należy się spodziewać. One nie dzieją się na zawołanie ni nie można ich na Panu Bogu wymusić.

 Można nie zgadzać się ze wszystkim o czym mówi ksiądz, ale tak jak ksiądz szanował zdanie oraz poglądy innych, tak my powinniśmy uszanować i Jego. Jakby nie było treść książki skłania do refleksji o ludzkim życiu, szacunku do drugiego człowieka, codzienności oraz przemijaniu.

Marnujesz miłość, kiedy o nią nie dbasz.

Tytuł: Życie na pełnej petardzie | Autor: Piotr Żyłka | Wydawnictwo: WAM 2017 | Liczba stron: 208 | Oprawa: twarda | Link do książki: https://wydawnictwowam.pl/prod.zycie-na-pelnej-petardzie.2945.htm?sku=72746


"Sztuka czułości. Ksiądz Jan Kaczkowski o tym, co najważniejsze"

"Potrzeba nam dziś tylko jednego – odrobiny czułości
Wrażliwość na drugiego, choćby nie wiem jak był inny, choćby nie wiem jak był dziwny, jest właściwie kryterium zbawienia. Jeśli przestaniecie walczyć o relacje z najbliższymi, to będzie coś najgorszego, co możecie w życiu zrobić"

  Dziesięć miesięcy przed śmiercią ksiądz Jan Kaczkowski przyjął zaproszenie do Australii od zupełnie obcego dla siebie człowieka. Marek Kuligowski napisał e-maila z prośbą o pomoc, gdyż nie potrafił pogodzić się ze śmiercią żony. Ksiądz obiecał, że przyleci i postara się mu pomóc, choć rodzina i współpracownicy próbowali wybić mu to z głowy. Dzień po badaniu rezonansem magnetycznym - 16 maja ksiądz Jan wyleciał z kraju i po dwudziestosześciogodzinnym locie, stanął na Antypodach. Z jednej strony bardzo bał się wyników, z drugiej cieszył się z wyjazdu, gdyż wiedział, że nie będzie miał czasu na myślenie o prawdopodobnych wynikach wykonanych badań.
 Przez 12 dni, które spędził w Perth i Melbourne odbył wiele spotkań a także wygłosił sporo kazań żebraczych, zbierając rekordową kwotę na swoje hospicjum. Po powrocie do kraju szczęśliwy, że zdecydował się na tę podróż, od razu udał się na chemioterapię. Jan twierdził, że w czasie swojego pobytu w Australii niczego wielkiego nie dokonał, jednak tak na prawdę Jego obecność zmieniła spojrzenie na świat wielu ludzi, jednocześnie odmieniając ich życie.

"Bóg nie jest paskudnym dziadem siedzącym na chmurze, który nas nie lubi, wiec rozdaje cierpienia i rozmaite przeciwności. On nas kocha w chwili naszego powodzenia, ale szczególnie blisko jest w momencie nieszczęścia. Nie opuszcza swoich dzieci."

 Można powiedzieć, że na książkę składają się dwie części. Pierwsza to skryte i bardzo osobiste wyznania ludzi, których ksiądz poznał w czasie swojego pobytu w Australii .
 Marek długo nie mógł pogodzić się ze śmiercią ukochanej żony. Myśl, że ją stracił i bez niej spędzi Święta Bożego Narodzenia nie dawała mu spokoju - tęsknota, ból i cierpienie wyniszczały go od środka. Mężczyzna nawet obwiniał się za jej odejście. Dopiero ksiądz Jan Kaczkowski pomógł mu zrozumieć i pogodzić się z tym co się stało - to dzięki księdzu Marek poczuł ulgę.
 Barbara w dzieciństwie była wykorzystywana seksualnie przez księdza. Dodatkowo jej ciężkie relacje z matką, aborcja bez znieczulenia do której została zmuszona i o której nic nie wiedziała (myślała, że to kontrolna wizyta u ginekologa), nie udane kolejne związki (zdrady dwóch mężczyzn, przemoc ze strony kolejnego), trudne ostatnie małżeństwo (mąż pijak), sprawiły, że przez 50 lat nie chciała mieć kontaktu z klerem i kościołem.

Cierpienie - nie zawsze, ale często - uwrażliwia na to, ze inni cierpią.

  Poza historiami Barbary i Marka znajdziemy tutaj również wybrane wypowiedzi Jana, które mogą okazać się przydatne, gdy znajdziemy się w trudnej sytuacji. Wszystkie pochodzą z wcześniejszych publikacji z nazwiskiem księdza: "Życie na pełnej petardzie". "Grunt pod nogami", oraz "Dasz radę".
 Być może część z Was pomyślała "To nic nowego - przecież to już było", "Po co powielać to o czym czytaliśmy". Zgadza się - myśli księdza opublikowano w innych książkach, ale nie każdy o tamtych książkach słyszał i nie każdy je czytał. Dobrze jest mieć też jedne z najbardziej refleksyjnych przemyśleń mieć w jednym miejscu a poza tym mamy tutaj jeszcze świadectwa ludzi, których życie zmieniło się po spotkaniu z księdzem. To sprawia, że ta publikacja jest "inna" od pozostałych - inna, ale nadal wyjątkowa.

Istnieje przekonanie, że jeśli przebaczę, to przyznam się do winy. To nie prawda. Będziemy czuli się lżejsi, wyzbywszy się woli odwetu. Być może winowajca poczuje swoją winę. Ze zła może wyrastać dobro. Wiemy o tym, doświadczyliśmy tego albo doświadczymy.

 Ksiądz w swoich przemyśleniach, które opublikowano w tej książce nie tylko porusza tematy Boga ale również człowieczeństwa, bliskości, wiary, choroby, bólu, cierpienia... W swoich wypowiedziach jest szczery i prawdziwy- od razu da się poczuć, że mówi prosto z serca. Niczego nie nakazuje i nie zakazuje a wyraża swoje zdanie. Mówi o tym, że trzeba być uważnym i otwartym na drugiego a swoim życiem udowodnił, że nie były to tylko słowa - zawsze służył wsparciem, dobrym słowem... był gotowy aby pomagać.

To jest najważniejszy komunikat, jaki możecie nam, chorym dać: "Jesteś dla mnie ważny. Nigdy cię nie opuszczę"

Tytuł: Sztuka czułości. Ksiądz Jan Kaczkowski o tym, co najważniejsze | Autor: Joanna Podsadecka | Wydawnictwo: WAM 2017 | Liczba stron: 208 | Oprawa: twarda | Link do książki: https://wydawnictwowam.pl/prod.sztuka-czulosci.10643.htm?sku=78321


ks. Jan Kaczkowski, Katarzyna Szkarpetowska - "Dekalog księdza Jana Kaczkowskiego"

 "Dekalog księdza Jana Kaczkowskiego" to zapis jednej ostatnich rozmów, które ksiądz przeprowadził z Katarzyną Szkarpetowską tuż przed swoją śmiercią, kiedy był już bardzo chory. Powoli i cierpliwie opowiada On tutaj o Dziesięciu Przykazaniach i codziennych trudnościach życia zgodnie z nimi. Dokładnie je analizuje, rozbija na czynniki i tłumaczy prostymi, zrozumiałymi słowami, tak aby były jasne. Uświadamia człowiekowi pewne sprawy o których na co dzień nie myśli, nie zdaje się z nich sprawy a być może zastanawia nad nimi. Jednocześnie nie poucza i nie moralizuje. Dzieląc się swoim doświadczeniem (opierając się na przykładach ze swojego życia), daje delikatne wskazówki, jak żyć aby przeżyć życie w pełni... aby nie żałować przeżytego a właściwie źle przeżytego życia. Można powiedzieć, że jest ta książka to zapis tego, co ksiądz nosił w sercu.

 Do książeczki dołączona jest również płyta CD, na której znajduje się:  droga krzyżowa z rozważaniami prowadzonymi przez księdza Jana, czytanie z jednej z mszy, odpowiedzi na pytanie, które zadano księdzu odnośnie jego życia a także Pożegnanie księdza Jana w formie ostatnich myśli i mądrych słów księdza. 

 Tytuł: Dekalog księdza Jana Kaczkowskiego | Autor: ks. Jan Kaczkowski, Katarzyna Szkarpetowska | Wydawnictwo: WAM 2017 | Liczba stron: 47 | Oprawa: twarda | Link do książki: https://wydawnictwowam.pl/prod.dekalog-ksiedza-jana-kaczkowskiego.7647.htm

 To tyle z mojego książkowego stosiku. Domyślam się, że wiele osób widząc książki o tematyce religijnej, z nazwiskiem księży, biskupów, zakonnic itp na okładce obawia się patetycznego i pouczającego tonu. Tego, że ich treść będzie narzucać w co mają wierzyć i jak ma wyglądać ich wiara. To zrozumiałe. Przecież religia, religijność i podejście do wiary to indywidualna sprawa każdego człowieka. To bardzo osobiste i dyskretne i nie można niczego nakazywać.
 W tych książkach tego nie znajdziecie. Ksiądz mówi w nich szczerze i prosto z serca - to co uważa za słuszne, ale niczego nie nakazuje i nie narzuca. Nie ocenia z góry a stara się patrzeć na człowieka ze zrozumieniem i miłością.
 Można nie zgadzać się ze wszystkim o czym mówi ksiądz, ale warto chociaż go wysłuchać. Jego słowa nie mają na celu nakłonić do chrześcijaństwa, ale zachęcić do zastanowienia się nad sobą, swoim życiem i tym co nas otacza. My sami swoimi czynami piszemy własny scenariusz i kierujemy swoim życiem - to jaką ścieżkę wybierzemy zależy tylko i wyłącznie od nas. 

Grunt to twardo stąpać po ziemi, nie przestając patrzeć w niebo. Zamiast ciągle na coś czekać - zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później, niż Ci się wydaje.
- Życie na pełnej petardzie

poniedziałek, 04 grudnia 2017


Skład: prażone orzechy ziemne (55%), prażone orzechy (laskowe*, nerkowca*, migdały*).(*certyfikowany składnik ekologiczny)
Opakowanie: 250g
Rodzaje: z orzechów ziemnych, z orzechów ziemnych crunchy, z orzechów laskowych, z orzechów nerkowca, z migdałów, mix 3 orzechy, mix 4 orzechy, miks 2 orzechy, z pestek słonecznika, tahini jasne, tahini ciemne

Wartość energetyczna w 100g:
Białko 26,40g Węglowodany 11g w tym cukry 1,83g Tłuszcz 51,30g nas. kw. tł. 8,52g
Błonnik 6,70g

Ocena: Kolejny miks orzechowy TerraSana, który mam przyjemność próbować (można go zakupić między innymi w ekologicznym sklepie StraganZdrowia.pl). Wcześniejsze masła w tym Miks 3 orzechy (nerkowce, laskowe oraz migdały), uważam za smaczne - założyłam, że tym razem będzie podobnie. W przeciągu kilku miesięcy byłam w posiadaniu dwóch słoiczków tego kremu.

 Już przed otworzeniem słoiczka zauważyłam, że na powierzchni wytrącił się olej - całość należy dokładnie wymieszać aby uzyskać jednolitą masę. Przy moim słoiczku nie było to łatwe, gdyż pod warstwą oleju masło okazało się bardzo zbite. Mimo prób nie udało mi się uzyskać jednolitej konsystencji - w rzadszej "masie" pływały większe, bądź mniejsze bryłki masła. Być może gdybym jeszcze dłużej mieszała udało by mi się osiągnąć idealnie gładką konsystencję, jednak odpuściłam. Robiłam to i tak dość długo i olej zaczął mi się wylewać ze słoiczka - najprawdopodobniej i tak nie otrzymałam pożądanego efektu. Dopiero po jakiś dwóch dobach spędzonych w lodówce, kiedy ze słoiczka ubyło masło, samo zrobiło się ono idealnie gładkie.

 Konsystencja masła jak na masło orzechowe była rzadka, jednak nie wodnista. Spływała z łyżeczki i bardziej przypominała mi gęste tahini niż masło orzechowe. W kolorze ciemno brązowa z widocznymi malutkimi ciemnymi kropeczkami pochodzącymi ze skórek migdałów i/lub orzechów laskowych.
 W zapachu od razu po odkręceniu wieczka poczułam przyjemny aromat prażonych arachidów z subtelną nutą orzechów laskowych i migdałów - jest naturalnie orzechowo i apetycznie.
Od razu po odkręceniu wieczka
 Po pierwszej łyżeczce tak jak w przypadku wszystkich maseł TerraSana moje podniebienie zalała wspaniała aksamitność cudownie rozpływająca się w ustach. Masło jest przyjemnie kremowe, gładkie a zarazem i gęste z wyczuwalnymi drobinkami skórek z orzechów laskowych lub/i migdałów.
 W smaku od razu poczułam arachidy stanowiące 55% składu. Bardzo szybko doszła do tego charakterystyczna nuta orzechów laskowych z czasem wyczuwalną lekką goryczką ich brązowych skórek (mogą to być również skórki z migdałów). Po króciutkiej chwili delikatnie do głosu doszły lekko słodkawe migdały. Dosłownie po sekundzie ich słodycz zaczęła rosnąć - dało się poczuć słodko-maślane i nieco mdłe nerkowce. Jednocześnie nuta nugatu przez cały czas dawała osobie znać, jednak mimo takiej kompozycji to fistaszki nadal wiodły prym.
Od razu po odkręceniu wieczka
 Wyraźnie czuć, że wszystkie orzechy zostały podprażone. Ich smaki łączą się ze sobą, przeplatając z subtelną goryczką brązowych skórek, tworząc bardzo smaczną kompozycję.  Kiedy masło całkowicie rozpuści się w ustach, pozostaje w nich posmak fistaszków i nerkowców ze szczyptą nugatu orzechów laskowych oraz z bardzo delikatną nutą migdałów w tle. Po chwili na samym końcu daleko na podniebieniu poczułam również lekką słoność, jednak sól nie występuje w składzie, dlatego musi pochodzić z któryś orzechów (jest naturalna). Aromat ten utrzymuje się jeszcze po całkowitym zniknięciu smaku orzechów z ust.
Po 2 dniach w lodówce
 Kolejne masło od TerraSana uważam za bardzo smaczne i udane. Rzeczywiście mamy tutaj orzechowy miks smaków z "słonawymi", jak i "słodkawymi" nutami, pochodzenia tylko i wyłącznie orzechowego. Ze względu na słabo wyczuwalne nerkowce a wyraźnie fistaszki i orzechy laskowe, smakowało mi bardziej od Miksu 3 orzechy. Jednak i tamto masło uważam za udane, chociaż to oceniam wyżej. Tak na prawdę to już zależy od indywidualnych upodobań.

Wartość energetyczna w 100g - 612 kcal
Ocena - 6/6
Cena - sklepy ekologiczne (np. Stragan Zdrowia.pl )ok.23,28zł/250g



Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Tu kupisz ksiażki tekst alternatywny