.

środa, 20 marca 2013

W Japonii nazywana jest mięsem z pól, z kolei w Chinach żółtym keljnotem lub Królową wszystkich roślin - soja. Ta niezwykła roślina łączy w sobie wartości odżywcze mięs z bogactwem mikro i makroelementów roślin.
Jednym z jej bogactw są białka, których suche ziarna zawierają aż 34%. Tłuszcze w soi to ok. 18% z czego połowa to nienasycone kwasy tłuszczowe, które zapobiegają miażdżycy naczyń krwionośnych. Kolejnym istotnym składnikiem soi jest błonnik – potrzebny dla dobrego trawienia. Zapobiega on zaparciom, pośrednio obniża poziom cholesterolu, przeciwdziała powstawaniu nowotworów. Zawiera również potas (niezbędny do prawidłowej pracy serca), wapń (zapobiegający osteoporozie), fosfor (istotny dla utrzymania w dobrym stanie zębów i kości), magnez (ważny dla systemu nerwowego), żelazo, mangan, cynk, miedź i inne.
Ziarna soi od tysięcy lat były podstawowym składnikiem kuchni orientalnej. Liczne badania naukowe potwierdzają, że tajemnica dobrego stanu zdrowia i długowieczności mieszkańców niektórych regionów Chin oraz Japonii tkwi głównie w codziennym spożywaniu soi i jej przetworów, jak również w zdrowym stylu życia.

Otrzymawszy w paczce od Sante opakowanie soi od razu wiedziałam, że wykorzystam ją do pasztetu. Nie wiedziałam jednak zbytnio jak się do tego zabrać, dlatego poszperałam troszeczkę w internecie. Nie zajęło mi to zbytnio czasu, gdyż od razu znalazłam to czego szukałam. Zainspirowana tym przepisem, postanowiłam stworzyć swoją wersję pasztetu. Pasztet wyszedł bardzo smaczny i mocno pomidorowy - pomidorki te czuć już w zapachu. Rewelacyjnie smakował on z domowym pieczywem i korniszonem czy też ogórkiem kiszonym. Tak też sobie pomyślałam, że następnym razem przygotuję go w wersji pieczarkowej :)

Składniki (pojemnik ok. 350-400ml)
250g soi
1 mała cebulka przesmażona na oleju
1 duża marchewka pokrojona w drobną kostkę
150-200 g koncentratu pomidorowego
2-3 łyżeczki soli
2-3 łyżeczki pieprzu ziołowego
1/2 łyżeczki pieprzu czarnego

Soję przepłukujemy a następnie moczymy przez całą noc dużej ilości zimnej wody (około trzy razy wyższej niż jej poziom). Następnego dnia gotujemy pod przykryciem w około litrze wrzątku przez około 2,5 godziny dodając na 20 minut przed końcem gotowania marchewkę.(w razie potrzeby uzupełniamy wodę by soja się nie przypaliła). Kiedy soja będzie już miękka odcedzamy ją na durszlaku przesypujemy do miski lub garnka po czym dodajemy przesmażoną cebulkę, sól, pieprz czarny, ziołowy oraz koncentrat pomidorowy. Całość miksujemy na gładką masę, dodając po trochu wody do uzyskania odpowiedniej (smarownej) konsystencji. Gotowy pasztet ewentualnie jeszcze doprawiamy solą, pieprzem i ulubionymi ziołami i przekładamy do słoika lub specjalnego pojemniczka na żywność. Przechowujemy w lodówce przez 7-10 dni.


 
Pamiętajcie o loterii organizowanej przez firmę Sante. Do wygrania są wspaniałe nagrody. Zajrzyjcie również do sklepu internetowego Sante a także odwiedźcie ich na facebooku.

Tagi: Sante
08:31, ervisha , Do chleba
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 18 marca 2013

Soczewica znana jest już od tysięcy lat. Podobno była ona jedną z pierwszych roślin, jaką udało się człowiekowi udomowić. W starożytnej kuchni greckiej i rzymskiej uchodziła za potrawę ubogich. W kuchni żydowskiej przygotowywana z pszenicą służyła za danie pokutne. W Polsce niegdyś używana jako roślina pastewna na długo została zapomniana. Niewielu z nas wie, że ziarenka soi zawierają bardzo dużą ilość białka, którego stężenie jest wyższe niż w soi. Oprócz tego potrawy z soczewicy dostarczają naszemu organizmowi wiele minerałów, witaminy B1, kwasu foliowego oraz błonnika. To produkt szczególnie ważny dla osób, których dietę stanowią dania wegańskie lub wegetariańskie. Co więcej, okazuje się, że dań z soczewicy można przygotować bardzo dużo od zup, sałatek, pierogów, czy gulaszy a na kuchni hinduskiej kończąc (soczewica świetnie pasuje do curry i doskonale łączy się z miętą, która nadaje jej pikantny posmak). Co więcej w odróżnieniu od innych roślin strączkowych, nie musi być namaczana przed ugotowaniem, gdyż bardzo szybko chłonie wodę. W zależności od gatunku lub świeżości soczewicy (starsza jest twardsza) gotowanie może zająć od 10 minut do godziny. Idealne proporcje do gotowania ziaren to dwie szklanki wody na szklankę soczewicy. Musimy jednak pamiętać, iż soczewicę łatwo rozgotować, dlatego należy co jakiś czas sprawdzać, czy jest już miękka. Warto również zapamiętać, że sól dodana do gotującej soczewicy sprawia, iż jej ziarna twardnieją, dlatego dobrze jest posolić je dopiero pod koniec, gdy są już ugotowane. Z kolei produkty zawierające kwasy, np. wino lub pomidory, wydłużają czas gotowania soczewicy, dlatego należy je dodać dopiero gdy ziarna zmiękną.

Jak pewnie widzicie soczewica na stałe zagościła w mojej kuchni. Bardzo lubię używać jej jako farsz do naleśników, pierogów czy drożdżowych pierożków. Jednak najbardziej posmakowała mi w formie sałatki i dlatego dzisiaj pojawi się kolejny przepis z zastosowaniem soczewicy w tej właśnie formie. Przepis na tą sałatkę znalazłam w kalendarzu i tak na prawdę nie wiem czemu nazywa się grecką. Ważne jest jednak to, że jest zdrowa, lekka, sycąca i bardzo smaczna :) Zapraszam

Składniki (2-3 porcje)
1 szklanka zielonej soczewicy
250g pomidorków cherry
1 cukinia
1 duża czerwona cebula
1/3 szklanki posiekanego koperku

Sos
1 mały ząbek czosnku (przecisnąć przez praskę)
1/2 łyżeczki soli
1/3-1/4 szklanki oliwy z oliwek
1/4 szklanki soku z cytryny
1/4 łyżeczki czarnego pieprzu

Soczewicę przepłukujemy, gotujemy wg. przepisu na opakowaniu i przesypujemy do miski by przestygła. Cebulę kroimy w piórka, pomidorki na pół, cukinię w ćwiartki  po czym dodajemy je do soczewicy i delikatnie mieszamy.
W osobnym naczyniu przygotowujemy sos polewamy nim naszą sałatkę, jeszcze raz mieszamy i odstawiamy na kilka minut by smaki się przegryzły.


  Bar Sałatkowy - Edycja Wiosenna 2013  
Pamiętajcie o loterii organizowanej przez firmę Sante. Do wygrania są wspaniałe nagrody. Zajrzyjcie również do sklepu internetowego Sante a także odwiedźcie ich na facebooku.

sobota, 16 marca 2013

Kaszka kus-kus to drobna kasza uzyskana z najszlachetniejszych partii pszenicy durum.
Używana od tysięcy lat w tradycyjnej kuchni Afryki Północnej, została spopularyzowana przez Francuzów w Europie. W krótkim czasie i w Polsce zyskała swoich zwolenników zastępując w codziennej diecie inne kasze, ziemniaki, czy makaron.
Przyznam, że ten kto ją odkrył był geniuszem. Kaszę przygotowuje się błyskawicznie: wystarczy tylko zalać ją gorącą wodą, pozostawić pod przykryciem na 5 minut a następnie przemieszać. Prawda, że proste? Jest to idealne rozwiązanie kiedy z głodu żołądek przyrósł nam do kręgosłupa i nie mamy czasu na obieranie i gotowanie ziemniaków czy kaszy. Kuks-kus sprawdza się też idealnie kiedy musimy szybko przygotować sobie lunch do szkoły, pracy czy jako przekąska dla niespodziewanych gości. Wystarczy tylko przygotować kaszę, dorzucić warzywa i sałatka gotowa.

Składniki (1 porcja)
40g kaszy kuskus
1 pomidor
1 mała zielona papryka
cebula dymka ze szczypiorkiem

ulubione zioła
sok z cytryny
sól
pieprz
oliwa z oliwek

Kuskus wsypujemy do miseczki, zalewamy wrzącą wodą (ok. 1 cm ponad jego powierzchnię),  odstawiamy na 5 minut i dokładnie roztrzepujemy widelcem. Paprykę, pomidora i cebulkę kroimy wedle upodobań i dodajemy do kaszy. Doprawiamy do smaku sokiem z cytryny, solą, pieprzem, ulubionymi ziołami oraz oliwą z oliwek i dokładnie mieszamy.
Smacznego





AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę tekst alternatywny