.

czwartek, 07 czerwca 2012

Pyszna, lekka i szybka przystawka rodem z Francji, która zadowoli nawet najwybredniejszego smakosza. Słodko-cierpka żurawina to zaraz po orzechach w miodzie najlepszy partner dla sera camembert.

Oryginalny Camembert jest produkowany z niepasteryzowanego mleka krowiego.
Charakteryzuje się kremową konsystencją oraz łagodnym, lekko słonym, zbliżonym do sera brie smakiem. Doskonale smakuje z dodatkiem winogron, melona, szampana i win czerwonych.
Można go też użyć do zapiekanek i tostów, gdyż pod wpływem wysokiej temperatury topi się.

 Składniki
kostka sera camemebert
żurawina ze słoika
orzechy włoskie

Ser wyjmujemy z opakowania i podgrzewamy z obydwu stron na suchej patelni aż ser zrobi się miękki, lecz nie stopi się. Jeśli chcemy możemy ser obtoczyć w jajku i bułce tartej a następnie usmażyć ( ja zrobiłam wersje lżejszą ale równie smaczna).
Ciepły ser przełożyć na talerz, udekorować żurawiną ze słoika i posypać posiekanymi orzechami


  

Tagi: deser
10:04, ervisha , Desery
Link Komentarze (16) »
wtorek, 05 czerwca 2012

Kto powiedział, że szarlotka to ciasto typowo jesienne? Przecież jabłka są dostępne przez cały rok. Wiadomo, że najlepiej smakuje z tych z babcinego sadu, niestety u mnie jeszcze takich jabłek brak. Piekąc ciasto musiałam zadowolić się jabłkami kupionymi przez tatę na targu od dobrego znajomego, ale i tak wyszła rewelacyjnie.

To ciasto to smak mojego dzieciństwa. Pamiętam kiedy byłam mała moja mama piekła ją praktycznie co niedzielę i to w wersji podwójnej. Delikatne kruche ciasto przełożone nie za słodką masą jabłkową wprost rozpływało się w ustach. I to wszystko w jednym skromnym kawałku szarlotki. Delektując się jej smakiem chciałam by ta chwila trwała wiecznie i co chwila sięgałam po kolejny kawałek.

Owa miłość do szarlotki pozostała po dzień dzisiejszy. Nadal nie mogę poza przestać na jednym kawałeczku. Chcąc odświeżyć i przypomnieć sobie owy smak poprosiłam mamę o "rodzinny przepis". Mama wyrecytowała mi go z pamięci i jak się okazało nie ma w nim nic nowego czy dziwnego. Taka tradycyjna, domowa szarlotka. Ku mojej uciesze udało mi się odświeżyć smak w 100 %. Delektując się ciastem cudownie było się przenieść choć na chwilę do rozkosznych i beztroskich lat dzieciństwa kiedy wszytko wydawało się takie prostotę. Szarlotka doskonale smakuje o każdej porze dnia i roku, na ciepło czy też na zimno, z dodatkiem lodów czy bitej śmietany zawsze osłodzi i umili nam dzień. Jak ją podajemy zależy tylko od nas......


Składniki
(POWINNY MIEĆ TEMPERATURĘ POKOJOWĄ)

Ciasto
2 szklanki mąki
(użyłam 1 szklanki mąki pszennej i 1 szklanki mąki żytniej)
1/2 szklanki cukru
1/2 kostki masła, margaryny pokrojonego w drobną kostkę
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 duże jajko
Nadzienie:
3 duże jabłka
ok.2 łyżek cukru ( w zależności od słodkości jabłek)
płaska łyżka bułki tartej
Opcjonalnie
cynamon
rodzynki
orzechy


 Z mąki margaryny, cukru, proszku do pieczenia, cukru i jajka zagnieść ciasto. Gdyby nie chciało się skleić dodać jeszcze jedno jajko. Gotowe ciasto podzielić na pół i włożyć do lodówki na przynajmniej godzinkę.
 W tym czasie przygotowujemy nadzienie: jabłka myjemy, obieramy, kroimy w kostkę (jeśli chcemy możemy zetrzeć na tarce o dużych oczkach), dodajemy cukier, odrobinę bułki tartej i mieszamy. Jeśli mamy ochotę do jabłek możemy dodać cynamon, rodzynki czy orzechy.
 Prodiż (mój ma średnicę 35 cm) smarujemy margaryną, wykładamy papierem i jedną częścią ciasta. Włączamy piekarnik i podpiekamy spód ok. 15 minut aż lekko się zarumieni. Po upływie czasu na podpieczony spód wykładamy jabłka i wykładamy pozostałą częścią ciasta (jeśli się da możemy spróbować zetrzeć na tarce). Pieczemy ok. 45-50 minut aż góra się przypiecze i zarumieni.
Piekąc ciasto w piekarniku postępujemy tak samo nagrzewając go do do 180°C.

sobota, 02 czerwca 2012

Co my miłośnicy eksperymentowania w kuchni robimy w wolnym czasie?
No jasne, że gotujemy!!! Konkretnie w tym przypadku pieczemy, ale jakoś trzeba oderwać się od natłoku zajęć i prac i umilić sobie jakoś czas - wypocząć. :)
Poszperałam trochę w internecie i znalazłam coś idealnego:
puszyste muffiny ze szpinakiem i serem feta, które mogą pełnić rolę pieczywa do zup, lub jako przekąska o każdej porze dnia. (W moim przypadku padło na to drugie ^_^ )

Szpinak jest bardzo zdrowy, gdyż zawiera wiele witamin głównie A, z grupy B, PP i C. Ma też dużo przyswajalnego żelaza, manganu, magnezu,miedzi, wapnia, fosforu i jodu,  niezbędne mikroelementy: sód i potas. Także dobrze wpłynie i na Waszą pamięć.
Muszę wyznać, ze są to moje pierwsze muffiny jakie kiedykolwiek robiłam i wyszły idealnie.

Pamiętajcie, ze tajemnica udanych muffin tkwi w odpowiednim mieszaniu składników ciasta. Osobno mieszamy składniki suche, a osobno jajka z jogurtem i oliwą. Dopiero przed napełnieniem foremek ciastem, łączymy wszystkie składniki razem. Mieszamy do momentu ich połączenia się, ale nie ucieramy na gładką masę. Muffinowe ciasto powinno być lekko grudkowate., gdyż tylko wtedy wyjdą wam one puszyste i delikatne. 

Składniki na 12 muffinek:
    225g świeżego lub mrożonego szpinaku 
    350g mąki
    3 łyżeczki proszku do pieczenia
    szczypta soli
    2 jajka
    60 ml oleju rzepakowego
    250 ml naturalnego jogurtu
    200g pokrojonej w kostkę fety*

* feta której użyłam była dosyć sucha, łatwo się kroiła, w cieście zostały ładne, białe kawałki

Szpinak gotujemy na małym ogniu w osolonej wodzie ok.5 minut. Odcedzamy i odciskamy łyżką nadmiar wody. Piekarnik nagrzewamy do 180C a formę na muffinki smarujemy tłuszczem.
(Ja dodatkowo użyłam papilotek). Do dużej miski wsypujemy przesianą mąkę, proszek do pieczenia, sól i mieszamy. W drugim naczyniu łączymy ze sobą mokre składniki: jogurt, olej i jajka mieszając do uzyskania jednolitej masy. Suche składniki dodajemy do mokrych i krótko mieszamy do momentu połączenia się ze sobą zawartości obu naczyń. Na końcu dodajemy ser i szpinak i ponownie delikatnie mieszamy. Tak powstałą masę przekładamy za pomocą łyżki do foremek i pieczemy 25 minut. Pod koniec pieczenia (5 minut wcześniej) można włączyć termoobieg,aby muffinki zarumieniły się z wierzchu. Upieczone muffiny pozostawiamy w formie do całkowitego wystygnięcia po czym studzimy na kratce.





AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę tekst alternatywny