.

środa, 08 marca 2017


Recenzja tych batoników została napisana dość dawno. Przypomniałam sobie o nich jakiś czas temu przeglądając foldery i moje notatki. Zamiast publikować je w osobnych postach, postanowiłam zrobić to w jednym - zbiorowym.
Batoniki kupiła mi siostra w E. Leclerc'u po ok. 3zł za sztukę, jednak bez problemu dostaniecie je również w Lidlu po 2,49 (z wyjątkiem wersji kawa&orzech oraz kakao&orzech) a także Rossmanie.
Warianty smakowe: jabłko&cynamon, śliwka&ziarna, chrupiący orzech, kawa&orzech, kakao&orzech, kokos&orzech

Dobra Kaloria Baton owocowy kakao&orzech

Składniki: daktyle, chrupki zbożowe (mąka kukurydziana, mąka ryżowa), orzechy nerkowca (15%), kakao (1,9%). Może zawierać kawałki pestek owoców.
Opakowanie: 35g

Wartość odżywcza w 100g:
Białko 5,8g Węglowodany 64g w tym cukry 41g Tłuszcz 7,5g kw.tł.nas. 1,4g Błonnik 7,1g Sól 0,1g

Wartość odżywcza w porcji 35g:
Białko 2g Węglowodany 22g w tym cukry 14g Tłuszcz 2,6 kw.tł.nas. 0,5g Błonnik 2,5g Sól

Opinia: Opakowanie batonika jest bardzo ładne i przyjemne dla oka. Znajdziemy na nim rysunki przedstawiające ziarno kakaowca a także informację o głównych składnikach oraz to, że są to naturalne składniki, bez dodatku cukru, 100% natury i 77% owoców i orzechów.

Batonik posiada bardzo delikatny (ledwo wyczuwalny) słodki aromat z lekką nutą goryczy w tle. Jest koloru ciemnobrązowego (w końcu zawiera w sobie kakao) z widocznymi białymi chrupkami zbożowymi. W strukturze dość miękki ale jednocześnie zwarty i plastyczny - bez problemu ulega pod naciskiem zębów.

Po wgryzieniu się w baton od razu poczułam bardzo wysoką słodycz daktyli. Dopiero po dokładnym przeżuciu kęsa i skupieniu da się poczuć bardzo delikatną, ledwo wyczuwalną nutkę kakao. Nie zauważyłam aby orzechy wpłynęły na smak batona, podobnie jak chrupki, których w ogóle w nim nie poczułam (najprawdopodobniej rozmiękły od daktyli). Całość w smaku w porządku, ale nic więcej. Tak jak wcześniejsze batony od Dobrej Kalorii, tak i ten był dla mnie zdecydowanie za słodki, przez co nie byłam w stanie zjeść go na raz. Nie jest to wariant do którego bym wróciła

Wartość energetyczna w 100g - 358 kcal
Wartość energetyczna w porcji 35g - 125 kcal
Ocena - 3/6

Dobra Kaloria Baton owocowy kokos & orzech

Składniki: daktyle, chrupki zbożowe (mąka kukurydziana, mąka ryżowa), wiórki kokosowe, orzechy nerkowca (5,8%), orzeszki ziemne (3,9%). Może zawierać kawałki pestek owoców.
Opakowanie: 35g

Wartość odżywcza w 100g:
Białko 5,3g Węglowodany 57g w tym cukry 38g Tłuszcz 13g kw.tł.nas. 8,2g Błonnik 8,3g Sól 0,02g

Wartość odżywcza w porcji 35g:
Białko 1,8g Węglowodany 20g w tym cukry 13g Tłuszcz 4,7g kw.tł.nas. 2,9g Błonnik 2,9g Sól

Opinia: Na blogu pojawiło się już kilka recenzji batonów Dobra Kaloria - wśród nich nie mogło zabraknąć wersji z kokosem :) Ładne opakowanie z niebieskimi elementami i rysunkiem kokosa zawiera małego 35-gramowego batonika. Na papierku producent umieścił informację o głównych składnikach przekąski a także to, że są to naturalne składniki, bez dodatku cukru, 100% natury i 81% owoców i orzechów.

 A jeśli chodzi o kolor papierek.... zastanawiam się dlaczego większości kokos kojarzy się z niebieskim. Batoniki bounty, opakowania z wiórkami kokosa - one wszystkie zazwyczaj mają odcień niebieskiego wpadającego w błękitny, czasem z dodatkiem białego. Udowodniono również naukowo, że ten kolor kojarzy się z czymś lekkim, dietetycznym i byciem "fit. .
Wracając do batonika... czy tak jak Bounty okaże się smakiem raju? O tym zaraz się przekonamy :)

Po otwarciu opakowania od razu i wyraźnie czuć słodką nutę kokosa. Batonik jest prostokątny, jasny z widocznymi wiórkami kokosa. W konsystencji zwarty i zbity ale jednocześnie miękki i dość kruchy (zasługa wiórek kokosa). Po wgryzieniu się w baton i przeżuciu kęsa poczułam bardzo wysoką słodycz daktyli w połączeniu z subtelną nutą kokosa. Nie czuć tutaj smaku zwietrzałych wiórek tak jak w przypadku Raw Energy Coconut & Cacao - smak jest naturalny i przyjemny.... Skojarzył mi się z przesłodzonymi kokosankami :) Całość jest bardzo, bardzo słodka(słodsza od wersji z kakao i najprawdopodobniej słodsza od batona Aloha Zmiany Zmiany) przez co nie byłam w stanie zjeść go w całości (po zjedzeniu 1/3 miałam dość). To chyba najsłodszy baton z serii. Mimo tego uważam go za smaczny, choć już połowa zasładza :)

Wartość energetyczna w 100g - 386 kcal
Wartość energetyczna w porcji 35g - 135 kcal
Ocena - 4/6 

Jedne z batonów Dobra Kaloria smakowały mi bardziej a inne mniej. Ogólnie mogę uznać je za w porządku a dwa (kawa&orzech oraz kokos&orzech) za smaczne, jednak bez większej rewelacji. Wszystkie bez wyjątku są dla mnie zdecydowanie za słodkie, są trochę za słodkie również dla mojej mamy, która ma o wiele wyższy próg słodkości niż ja. Jedząc je czasem miałam wrażenie jakbym jadła batony dosładzane cukrem (mimo iż wiem, że go tam nie ma)
Mimo tego to dobra alternatywa dla tradycyjnych i mniej zdrowych łakoci w szczególności dla tych, którzy uwielbiają wszystko co bardzo słodkie ^_^. Taki batonik będzie stanowił również porządny zastrzyk cukru, kiedy poczujemy, że nam spada.
Tak jak wspomniałam są w porządku, jednak jeśli mam być szczera nie znajdą się one na liście moich ulubieńców: jadłam batony, które według mnie były smaczniejsze :)

Ranking Batonów Dobra Kaloria.
(porównywałam batony ze sobą)
kawa&orzech 5/6 (pomijając zbyt wysoką słodycz).
śliwka&ziarna 4,5/6
kokos&orzech 4/6
chrupiący orzech 4/6
kakao&orzech 3/6
jabłko&cynamon 3/6


poniedziałek, 06 marca 2017

Pomysł na te muffinki nasunęła mi Madzia z bloga Optymistycznie, który z całego serca i szczerze Wam polecam (przesyłam pozdrowienia dla Magdy i Chrupka). Pomyślałam, że to bardzo fajna i wygodna forma przygotowania oraz podania tradycyjnych kotletów/pasztecików z soczewicy. W takiej postaci nie tylko ładniej prezentują się na talerzu, ale również w śniadaniowym lunchboxie, który niektórzy  zabierają ze sobą do pracy. Aby było "ciekawiej" postanowiłam we wnętrzu każdej z nich postanowiłam umieścić zielony groszek, jednak Wy w zależności od upodobań, możecie albo go pominąć, albo "stworzyć" własny :)

Składniki (ok 5 sztuk)
150g czerwonej soczewicy
1 sporej wielkości pietruszka
1 średnia marchew
1 cebula
1-2 łyżki koncentratu pomidorowego (lub do smaku)
1 łyżka mielonego siemienia lnianego
pieprz czarny i ziołowy oraz ewentualnie sól do smaku

Dodatkowo:
mrożony zielony groszek
pestki słonecznika

Baza podstawowa
Marchew i pietruszkę myjemy, obieramy i ścieramy na tarce o dużych oczkach. Cebulę siekamy w drobną kostkę, następnie szklimy na niewielkiej ilości oleju. Dorzucamy starte warzywa, smażymy przez chwilę, po czym podlewamy odrobinką wody. Dusimy do czasu aż warzywa będą al dente, pod koniec dodając posiekaną natkę pietruszki lub koperek. Zdejmujemy z ognia.

Soczewicę opłukujemy na sicie pod bieżącą zimną wodą, następnie wrzucamy do nieosolonego wrzątku i gotujemy na sypko (1 szklanka soczewicy na ok. 1,5-2 szklanki wody). Ważne aby dokładnie odparować soczewicę! Jeśli jest taka potrzeba dokładnie odsączamy ją na sicie.
Do jeszcze ciepłej soczewicy dodajemy marchew z pietruszką, koncentrat pomidorowy oraz przyprawy do smaku. Mieszamy, trochę rozcierając łyżką soczewicę. Na końcu dodajemy siemię lniane i jeszcze raz dokładnie mieszamy.

Wykonanie babeczek
Foremki na muffiny natłuszczamy. Do każdej wykładamy po ok. 1 czubatej łyżki jeszcze ciepłego farszu. Układamy zamrożony zielony groszek, lekko wciskając go w soczewicę. Przykrywamy kolejną porcją masy soczewicowej, uklepujemy i posypujemy pestkami słonecznika (dobrze "wklepać je" w farsz). Całość odstawiamy na ok. 30 minut aby siemię lniane napęczniało.

Paszteciki pieczemy w 180 stopniach (bez termoobiegu) przez ok. 25-30 minut, aż wierch wyraźnie się przypiecze a boki pasztecików zaczną ostawać od foremki. Zostawiamy do całkowitego ostudzenia po czym delikatnie wyjmujemy z foremek (paszteciki muszą być zimne i dopiero wyjmujemy je z foremek)


sobota, 04 marca 2017


Źródło zdjęcia
Marzec przywitał nas dość ciepło i słonecznie. Pogoda coraz częściej daje nam przejawy zbliżającej się wiosny co napawa optymizmem, pozytywną energią i sprawia, że człowiek czuje się szczęśliwszy a co z tym idzie częściej się uśmiecha. W sklepach już pojawiły (a u Was być może pojawiają się) nasionka do siania z których potem wyrosną dorodne warzywa. Cięte kwiaty, które znajdziemy w marketach również mają jakiś zapach i nie są kwiatami tylko z wyglądu. Ptaki śpiewają coraz częściej, koty się marcują w powietrzu czuć zapach wiosny... Żyć nie umierać ;) Cieszycie się, ze wiosna już tuż, tuż?

Zapraszam na kolejne podsumowanie - poprzednie części cyklu możecie zobaczyć Tutaj

Obejrzyjcie do minuty 2:44. Potem jest pojawia się recenzja książki, ale mi chodzi o początek, który ma w sobie coś pięknego ;)

 

Spokojny klimacik :)




Moje pierwsze spotkanie z ks. Janem Twardowskim miało miejsce w dzieciństwie, kiedy moja starsza siostra zapisując się do Klubu dla Ciebie (potem był problem by się z niego wypisać - nie zamawiałeś książki, to Oni sami wybrali książkę dla Ciebie) wypisała dwa tomiki Jego wierszy w komplecie. Już jako mała dziewczynka bardzo lubiłam czytać wierszyki i słuchać poezji śpiewanej (Marek Grechuta, Michał Bajor), dlatego owe zbiorki od razu przykuły moją uwagę. Mimo iż nie było w nich obrazków z przyjemnością je przeglądałam i czytałam, choć nie zawsze rozumiałam. W tych wierszach było coś magicznego co przyciągało mnie do siebie, sprawiało, że chcę zagłębiać się w ich treść... było i jest bo ich wartość pozostała niezmienna.

"Wiersze z szuflady" to niepozornych rozmiarów, jednak niezwykły tomik wierszy księdza Jana Twardowskiego, pochodzących z lat 1948-1962.
Zapomniane przez wielu w tym również przez Księdza Jana Twardowskiego, po latach przypadkiem odnalezione, tuż po 90. urodzinach autora, podczas remontu klasztoru u sióstr wizytek (zapisane na pożółkłych już kartkach papieru), po raz ukazały się w 2007 roku. Nowe, poszerzone wydanie, przygotowane zostało w roku setnych urodzin Autora. Utwory w tym tomie wybrała i opatrzyła Aleksandra Iwanowska.

Tomik podzielono na dwie części - tak zwane "szuflady". Pierwsza to lata 1948-1952, natomiast druga 1950-1962. Utwory w nim zebrane są odmienne od późniejszych wierszy ks. Twardowskiego, które znamy. Niektóre zapomniane, inne zupełnie nieznane, tworzą pamiętnik literacki Autora. Tematy w nich poruszane były nie tylko bliskie Księdzu - są również bliskie nam. Samotność, przemijanie, wzruszenia, niepokój związany z rozpędzającym się rozwojem techniki, obserwacje, zachwyt nad pięknem świata, nadzieja ... Każdego z nas to dotyczy i spotyka, dlatego wiersze są również bliskie nam.

Tomik jest przepięknie i starannie wydany. Będzie on pięknym prezentem dla miłośników twórczości ks. Jana i nie tylko. Wiele osób znajdzie w nim słowa, które dotrą do najgłębszych zakamarków serca... wystarczy tylko choć na chwilę zatrzymać się w ciągle pędzącym świecie - zatrzymać się, odetchnąć i tak jak ksiądz Jan Twardowski rozejrzeć się dookoła siebie.

Płaczesz, co nam zostało z naszych szkolnych lat -
że potok, co nas huśtał z psem, balią i deską
dawno Wisłę dogonił i do morza wpadł,
że nasza pierwsza miłość skamieniała z bólu
jak złota kropla miodu migocząca w ulu -
jak pełen groźnych Indian nasz sztubacki świat,
a i młodość tak szybko przeminęła pusta -
żeś nie zdążył całować wszystkich róży w usta...

Ja patrzę się pogodniej jakby na organy,
ptak mi sfrunął z ornatu srebrem haftowany,
zatrzepotał skrzydłami i pocieszał nas.
Nie płacz, drogi Piołunku. Jeszcze mi zostało
to powietrze pachnące jak olbrzymi kwiat -
dobrzy ludzie w ukryciu, których się nie znało,
kromki chleba, co się wtedy biedakom nie dało -
i ten wiecznie na spowiedź czekający brat."
 "Piołunkowi

Autor: Jan Twardowski | Tytuł: Wiersze z szuflady | Wydawnictwo: Św. Wojciech| Rok wydania: 2015 | Ilość stron: 64 | Oprawa: twarda

 


Paszteciki z farszem z soczewicy i warzyw

 

 Przydatne wskazówki: Jak oszczędzać na diecie roślinnej

Model sylwetki na instargamie - to co na zdjęciu a rzeczywistość... Nowa moda na instagramie?

Post, który wielu skłoni do przemyśleń Dlaczego nie jem mięsa? Zachęcam do obserwacji i czytania bloga:)

5 produktów, które zawsze warto mieć w kuchni

Co zabrać ze sobą do szkoły lub pracy? Może er.box marchewkowy? :)

Podejście do weganizmu, który ma realny wpływ na sytuacje zwierząt





nazwa alternatywna

nazwa alternatywna

Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi