.

wtorek, 06 listopada 2018


zdjecie

 Już wiecie, że w literaturze cenię klasykę (również tę dla dzieci), treść, przesłanie a także to w jaki sposób książka została wydana. Ostatnio trafiłam na książki, które łączą ze sobą wszystkie te cechy. Książki wyjątkowe...
  Ich autorką jest Elsa Beskow, szwedzka pisarka i ilustratorka książek dla dzieci. Ponadczasowa klasyka, doceniana niezależnie od narodowości, taka "Beatrix Potter" Skandynawii. Wiele jej książek stało się klasykami i są stale przedrukowywane - w Polsce nakładem wydawnictwa Zakamarki ukazały się tylko dwie: Zimowa wyprawa Ollego oraz Słoneczne jajo, które tłumaczyła Katarzyna Skalska 


  "Zimowa wyprawa Ollego"
to opowieść po raz pierwszy została wydana w Szwecji w 1907 roku. Jej bohaterem jest sześcioletni chłopiec, który w prezencie urodzinowym od taty dostaje narty. Od tej chwili czeka na dzień, kiedy będzie mógł je wypróbować. Niestety - zimy jak nie ma, tak nie ma. Gdy w końcu przed Bożym Narodzeniem spada pierwszy śnieg, chłopiec zakłada narty, macha mamie na pożegnanie i wyrusza na wyprawę do lasu. A tam? Zachwyca się widokami i pięknem zimy w całej jej postaci. Tak cudowny krajobraz nie może istnieć na prawdę. Olle już wie, że trafił do zaczarowanego lasu Króla Zimy. Nagle staje przed nim starzec ubrany cały na biało. Czy to Król Zimy?


  Jeśli nie czytaliście tej opowieści, to nie poczujecie i nie domyślicie się jaka jest magiczna, baśniowa i niezwykła. Jak cudowny i niezwykły klimat wyłania się z jej kart. Jaka to przepiękna i mądra opowieść, która nie tylko jest baśnią ale również opowiada o cyklu zmian pór roku - dlaczego tak się dzieje. Fantazja przeplatana z realizmem, przepiękne i poetyckie opisy przyrody... Ciężko opisać to słowami. Mimo iż książeczka traktuje o zimie, w sercu rodzi się specyficzne ciepło, radość, błogość..

  I kiedy tak patrzę na jej staroświeckie wydanie. Gładzę jej wykonany z materiału grzbiet, przewracam kartki papieru w kolorze ecru, zerkam na czcionkę, ilustracje... podróż w odległe czasy. Dzieciństwo mojej Mamy. Prawdziwe unikaty, białe kruki. Zachwyt, podziw, łzy wzruszenia w szczególności dla mojej Mamy. 

Tytuł: Zimowa wyprawa Ollego | Tekst i ilustracje: Elsa Beskow | Tłumaczenie: Katarzyna Skalska | Wydawnictwo: Zakamarki | Objętość: 32 strony


  Drugą opowieścią tej szwedzkiej pisarki jest "Słoneczne jajo", które zauroczyło mnie już na wstępie - swoją okładką. Opowieść powiązana z Marią Konopnicką.
W jaki sposób?
Poemat Marii Konopnickiej Na jagody, powstał do ilustracji z książki Elsy Beskow i to tymi ilustracjami opatrzone były jego pierwsze wydania. Co ciekawe specjaliści wielokrotnie spierali się, czy i na ile polska pisarka popełniła plagiat.



  Pewnego dnia po środku zwykłego lasu córka elfów znajduje coś dużego, złotego i okrągłego. Przekonana, że jest to jajo zniesione przez słońce, postanawia poinformować o tym swoich przyjaciół. Jednak po dokładnych oględzinach ów przedmiot nie przypomina jaja. W takim razie czym jest? Wkrótce ona i jej leśni przyjaciele poznają prawdę...

  Więcej Wam nie zdradzę, bo powiedziałabym zbyt wiele tym samym odbierając radość z czytania. Niezwykłe w twórczości Elsy Beskow jest to z jaką lekkością łączy realizm z fantazją, nadając całości baśniowy klimat. Mamy dobrze nam znany świat. Las. Niby zwyczajny. Ale w tym lesie mieszkają niezwykłe stworzenia - elfy, stary skrzat Korzonek, malutki chłopiec zwany Szyszką... Jest magia, swoisty klimat i ciepło, które sprawiają, że całość czyta się jednym tchem. Nie ma znaczenia wiek. Każdy ulega tej opowieści - zarówno dziecko, młodszy jak i dorosły czerpie z niej tyle samo przyjemności.

  Treść jest nieskomplikowana, prosta, lekka, pełna ciepła i bardzo przyjemna. Urzeka, oczarowuje i sprawia, że można ją czytać i czytać. A do tego niesie z sobą klika przesłań między innymi to, że warto zaznajamiać się z tym co jest nam nieznane a także czym skutkuje nadmierne obżarstwo.

  I to cudowne wydanie - twarda okładka, płócienny grzbiet, papier w kolorze ecru i ilustracje. Po raz kolejny doświadczam podróży w przeszłość. Po raz kolejny czuje w sercu ciepło i wzruszenie, bo mimo iż treść w żaden sposób do tego nie nawiązuje ja myślę o mojej Babci, której już nie ma. Pewnie wzruszyłaby się na jej widok. Tak jak ja i moja Mama za każdym razem, kiedy ją czytamy. Piękna. 

Tytuł: Złote Jajo | Tekst i ilustracje: Elsa Beskow | Tłumaczenie: Katarzyna Skalska | Wydawnictwo: Zakamarki | Objętość: 32 strony

ilustracje pinterest

Uwielbiam klasyki. Uwielbiam kiedy zostają wydane w tak pięknej postaci. Nie nowocześnie a w stylu "retro" aby podkreślić to ile lat mają i jaką treść ze sobą niosą.... ten kliamt, urok, czar. I kiedy tak patrze na te dwa przepiękne wydania od razu przed Sybille von Olfers "Wietrzyk" oraz "Marlenka". Nie tylko ze względu na ich wydanie ale również treść - gdyby im się przyjrzeć dokładnie są zbliżone do siebie. I te ilustracje.... cudowne.
 Twórczość tych dwóch pisarek zaliczana jest do nurtu art nouveau a także uważana jest za klasykę literatury dziecięcej. Więc może te skojarzenie nie jest bez podstaw? :)



poniedziałek, 05 listopada 2018

  Ojciec Gwiazdka i Ja to kontynuacja Chłopca zwanego Gwiazdką i Dziewczynki, która uratowała Gwiazdkę autorstwa Matta Haig'a, które w Polsce ukazały się nakładem wydwnictwa Zysk S-ka. To co pierwsze wpada w oko to wydanie książki. Pod zieloną obwolutą kryje się czerwona, twarda okładka z wygrawerowanym złotym tytułem powieści. Przejdźmy to tego co najważniejsze, czyli do treści.

  Amelia została przygarnięta przez Ojca Gwiazdkę i jego narzeczoną Mary. Wydawać by się mogło, że wiedzie spokojne życie w Elfim Jarze. Jednak to tylko pozory. Tak na prawdę dorastanie w miasteczku, gdzie wszyscy mieszkańcy są zupełnie inni od ciebie, nie zawsze jest łatwe. I wcale nie ułatwia tego fakt, kim są przybrani rodzice dziewczynki.
  A co może być ciężkie w takim miejscu?
  Po pierwsze te wszystkie różnice: nie tylko jeśli chodzi o wygląd.
  Po drugie, elfia szkoła jest bardzo męcząca. Matematyka nie jest taka jaką znacie - 2+2 to nie 4 a śnieg. Ponadto każdego dnia, bez względu na porę roku śpiewa się świąteczne piosenki - nawet w lipcu. Do tego można oblać egzamin z.... zabawek.
  Po trzecie w Elfim Jarze jest bardzo zimno.
  A gdyby tego było za mało zazdrosny Króliczek Wielkanocny i jego wojsko przeprowadzą atak, by zatrzymać Boże Narodzenie. Los Świąt Bożego Narodzenia jest w rękach Amelii, jej nowej rodziny a także elfów. Czy uda się uratować święta Bożego Narodzenia nim będzie za późno?



  Cała historia została opowiedziana z punktu widzenia Amelii, która po tym jak została wzięta pod opiekę przez Mikołaja, przeniosła się do Wioski Elfów. Dziewczynka z jednej jest szczęśliwa - w końcu ma kochającą rodzinę, jednak z drugiej w nowym miejscu czuje się odizolowana i zbyt ludzka. Elfy ciągle robią zabawki, bawią się, śpiewają i latają saniami. Do tego wyglądają zupełnie inaczej od Amelii. Brakuje jej kontaktu z innymi dziećmi takimi jak ona. Wkoło wszędzie elfy, renifery, świąteczne piosenki.
  Tym samym wyłania się obraz samotności, poczucia wyobcowania, bycia "innym" - coś co wielu dzieci i nastolatków przeżyło/przeżywa. Sytuacja wzięta z życia, tylko ukazana w innej formie.



 W książce wyraźnie zostaje nakreślony kontrast między dobrem i złem. Od razu wiadomo kto jest kim i nie ma ku temu żadnych wątpliwości. Nie uznałabym tego za wadę - wszakże książka kierowana jest do młodszego czytelnika i nie zawsze trzeba wszystko ukrywać. Jedną z postaci jest Vodol - wredny elf, który przez jakiś czas prowadził gazetę. Kiedy została zamknięta, otwiera nową, ale wszystkie informacje, które przekazuje są fałszywe i co gorsze rozprzestrzeniają się jak pożar. Tylko Amelia z pomocą wróżki Prawdy jest w stanie uniemożliwić kompletne zepsucie świąt.

  Klimat opowieści jest baśniowy, jednak nie z milusińskich bajeczek oglądanych przez snem. Powiedziałabym, że rodem baśni Braci Grimm, ale jeszcze nie tych w oryginale (nie leje się tutaj krew i nie ma nic "demonicznego").
  Autor nie stroni od mroczniejszej strony życia. Nie słodzi i nie lukruje rzeczywistości a pokazuje, że na świecie jest zarówno dobro jak i zło. To, że człowiek doświadcza nie tylko tego co miłe, piękne i przyjemne ale również złe, smutne, co przynosi cierpienie....
  Jednocześnie wyjaśnia, że zawsze trzeba mieć nadzieje. Zawsze gdzieś tkwi jakaś magia. Zawsze jest miłość. One wszystkie jeśli tylko damy im szanse i siłę są w stanie pokonać wszelkie przeciwności losu, są w stanie zwyciężyć.

  Ojciec Gwiazdka i Ja to opowieść z charakterystycznym dla siebie klimatem. Fabuła nie jest najbardziej porywająca na świecie i miejscami może przynudzać, jednak doceniam jej pomysł i przesłanie.
  Ta historia uświadamia czym jest poczucie "inności", wyobcowania i nie pasowania do społeczności. To jak nieuczciwi i do czego zdolni potrafią być ludzie a także jaką moc niszczenia mają fałszywe informacje. One wszystkie niesione przez media rozchodzą się błyskawicznie niosąc ze sobą ból, smutek, cierpienie...
 Jednocześnie pokazuje jak istotna jest miłość, wiara, nadzieja, wzajemny szacunek i rodzina. Jeśli mocno wierzymy, na zło reagujemy dobrem i mamy ze sobą bliskie osoby, to pokonamy wszystkie przeciwności losu. Dobro i miłość zawsze zwyciężają. One mają największą moc.

Tytuł: Ojciec Gwiazdka i Ja | Autor: Matt Haig | Tłumaczenie: Ernest Bryll, Marta Bryll | Ilustracje: Chris Mould |Wydawnictwo: Zysk i s-ka | Liczba stron: 354

ilustracje

 

A jeśli już tak w klimacie Świąt to pierwsze co jedzenia przyszło mi do głowy to powidła śliwkowe. Kiedy byłam mała nie lubiłam marmolad i powideł śliwkowych. Z prostej przyczyny - te ze sklepu były o wiele za słodkie a kiedy Mama raz zrobiła domowe, również je posłodziła. Dwa lata temu powiedziałam STOP. Po co dosładzać coś co samo w sobie jest pyszne? Po co psuć ten wyjątkowy smak czymś słodkim przy okazji zabijając witaminy?
Postanowiłam sama usmażyć powidła śliwkowe bez ani grama cukru.
I wiecie co?
Wyszły przepyszne!
Moja mama była nieco uprzedzona, ale w trakcie smażenia co chwilę podjadała je z prodiża. Zimą wyjadałyśmy je łyżeczką ze słoiczka a dzięki pasteryzacji, 2 słoiczki przetrwały 2 lata i nie były zepsute.
Zachęcam aby w sezonie na śliwki samemu je przygotować. Są idealne do wszystkiego a w szczególności piernika na Święta.

składniki
śliwki

Śliwki myjemy, kroimy na pół i wyjmujemy pestki. Następnie wkładamy je do garnka z grubym dnem (u mnie prodiż). Smażymy na małym ogniu często mieszając (śliwki nie mogą się przypalić) aż do uzyskania gęstej masy o ciemno brązowym kolorze.
Powidła przekładamy do wyparzonych słoiczków i pasteryzujemy gotując na malutkim ogniu (ma tylko dygać) ok. 20 minut.
Po wyjęciu słoiczków z garnka, dokręcamy nakrętki, słoiczki odwracamy do góry dnem (ustawiamy na nakrętkach) i zostawiamy do ostygnięcia.

PASTERYZACJA
Dno garnka wyściel ściereczką, wstaw słoiki i zalej letnią wodą do ok 2/3 wysokości słoiczków. Zagotuj. Od momentu zagotowania gotuj ok 20 minut.

UWAGA
Moje powidła były przygotowywane ze wczesnych-lekko kwaskowatych śliwek. Późniejsze i mocno dojrzałe są słodkie a podczas smażenia ta słodycz jeszcze bardziej się uwypukla, choć oczywiście zależy to od indywidualnych upodobań.
Smacznego

piątek, 02 listopada 2018

Już wspominałam, że lubię gry słowne. Pisałam również o tym, że chciałabym kiedyś zagrać w Story Cubes. Wiecie, że lubię baśnie, mity i legendy. Dlatego kiedy zauważyłam "Opowieści dziwnej treści" postanowiłam, że prędzej czy później wezmę ją do rąk i zagram.

~ Informacje ~
Nazwa: Opowieści dziwnej treści
Liczba graczy: +2
Wiek graczy:  +10
Czas gry:
Wydawca: Alexander

~ Zawartość pudełka ~
9 dużych kości z pitogramami
24 dwustronne karty z tytułami filmów i książek
plansza
instrukcja

~ Wygląd ~
Nie wiem jak Wam ale mnie pudełko przywołało na myśl starą księgę z filmów o średniowieczu i smokach - taką z tajemnymi recepturami lub baśniami. Aż prosi się aby otwierało się tak jak książka - od prawej do lewej a nie do góry ;)

W środku znajdziemy 9 plastikowych kostek z piktogramami - podobnymi do tych z gry Story Cubes lub Łap za słówka. Różnica jest taka, że przedstawione na nich symbole są inne (np. piesek, lody, banan, waga lub klucz).

Oprócz nich mamy jeszcze 24 dwustronnych kart z tytułami filmów i książek. Na każdej stronie takiej karty umieszczono po 3 tytuły - na jednej karcie jest ich 6. Łącznie 144 tytuły.

Jest też tekturowa plansza oraz instrukcja

~ Cel gry ~
 Gra polega na snuciu najbardziej fantazyjnych opowieści wplatając w nie wyrzucone przez siebie obrazki (te na kościach) a także tytuły filmów i książek umieszczonych na kartach.  

~ Przygotowanie gry ~
Na środku stołu rozkładamy planszę a na jej środku kostki. Obok planszy rozkładamy karty.

~ Przebieg rozgrywki ~
Grę rozpoczyna najstarszy z graczy. Następnie kolejka krąży zgodnie z ruchem wskazówek zegara.
Pierwszy gracz bierze kartę ze stosu, wybiera jedno z haseł i czyta je na głos. Następnie rzuca kośćmi na planszę, tak by były one widoczne dla każdego gracza.
Na podstawie obrazków znajdujących się na kościach gracz opowiada historię, która musi być związana z hasłem z katy.
Po skończonej opowieści karta zostaje odłożona na spód stosu.
Kolejka przechodzi na innego gracza

WARIANTY GRY
~ Trzy kości ~
Gracze dzielą losowo kości na 3 grupy.
Pierwsza grupa "postacie" - dzięki ikonkom na kostkach gracze określają postacie występujące w opowieściach
Druga grupa "miejsce" - ikonki z kostek służą do opisu miejsca w jakim wydarzyła się historia
Trzecia grupa - "przedmioty i rekwizyty" - gracze określają jakie przedmioty występują w ich opowieści

Reszta gry przebiega według podstawowych zasad.

~ Każdy sobie ~
Pierwszy gracz rzuca wszystkimi kośćmi. Spośród nich wybiera jedną i na jej podstawie daje początek nowej opowieści. następny gracz wybiera kolejną kość i kontynuuje historię i tak dalej, dalej aż do wyczerpania kości.

~ Wieża opowieści ~
Na planszy układamy wieżę z kości. Gracz, który rozpoczyna grę bierze pierwszą kostkę, wybiera z niej obrazek i na jego podstawie zaczyna opowieść. kolejno gracze zbierają kostki z góry i kontynuują historię.

~ Sekretne opowieści ~
Gracz opowiadający historię nie wyjawia hasła z karty, które wybrał. Rzuca kośćmi i zaczyna opowieść - pozostali gracze mają za zadanie odgadnąć, który tytuł jest opisywany.

~ Wyzwanie ~
Gracz rzucający kośćmi nie wybiera karty ze stosu - opowiada historię na podstawie hasła, które wymyślili pozostali gracze.

~ Krótkie opowiastki ~ 
W rozgrywce biorą udział 3 kostki. Reszta gry przebiega według podstawowych zasad.

~ Podsumowanie ~
Opowieści dziwnej treści to gra zbliżona do wcześniej opisywanej przeze mnie gry Chyba śnisz a zważając na kości w szczególności Story Cubes.
Różnica jest taka, że w przeciwieństwie do pierwszej gry opowiadamy głównie na podstawie symboli wyrzuconych na kostkach (a nie kartach) a drugiej - to, że rozgrywka jest wzbogacona o dodatkowe karty.

Zacznę od minusów.
Pominę fakt literówki w instrukcji, bo każdemu może się zdarzyć. Plansze pominę, ponieważ w naszym przypadku okazała się zbędna ale kości... wydały się nam zdecydowanie za duże. Z jednej strony dzięki temu wyraźnie widać to co przedstawiają umieszczone na nich symbole i kości ciężko będzie zgubić, ale z drugiej aby porządne nimi rzucić, trzeba robić to każdą kością z osobna.
Tym samym nie sprawdzą się w rozgrywce np. w samochodzie (tak jak Story Cubes).
Po drugie w instrukcji mamy wymienionych kilka alternatywnych wersji gry - nie do końca zrozumieliśmy o co chodzi w wariancie "Trzy kości" - trochę improwizowaliśmy, ale daliśmy radę. 

Jednak ogólnie pozytywnie odebraliśmy całą grę - przyjemnie było wcielić się w rolę bajarza i poopowiadać.
Tak na prawdę proponowane wersje gier są bardzo do siebie zbliżone i dostarczają mniej więcej tyle samo emocji. Mimo tego najbardziej spodobał nam się wariant "Wyzwanie", który dostarczył sporo śmiechu i chyba najwięcej zabawy. Niektóre proponowane hasła były absurdalne a inne zabawne. Wiecie jak to w kabaretach, kiedy ludzie z widowni proponują swoje pomysły i na ich podstawie ma powstać skecz.
Przyjemna była również rozgrywka w "Każdy sobie" ale najlepiej bawiliśmy się bez tych wszystkich haseł z kart - sami wymyślając swoje opowieści. Ponadto bez kart z tytułami grało nam się najlepiej.

W trakcie dało się zauważyć to w jakim stopniu rozwinięte jest słownictwo poszczególnych graczy. Jedni dysponowali szerokim zasobem słów, budując piękne i długie zdania a inni uboższym a nawet czasem mieli problem z wyrażaniem swoich myśli. Niekiedy taka opowieść na prawdę potrafiła zaskoczyć - swoją formą, pomysłowością, czasem absurdem. I tutaj widać do czego zdolna i jaka jest ludzka wyobraźnia - ta to nie zna granic. Z kolei kiedy grasz z młodszą osobą zastanawiasz się jak to możliwe, że dziecko w tym wieku układa tak pięknie zbudowane zdania a także pełną uczuć i rozbudowaną historię.

Opowieści dziwnej treści to gra, która sprawdzi się w każdej grupie zarówno liczbowej jak i wiekowej. Nie ma znaczenia, czy gracie w dwie, trzy, pięć czy dziesięć osób a nawet samodzielnie (wszakże samemu również można poopowiadać) - jeśli lubicie gry słowne, miło spędzicie przy niej czas.
Poprzez dobrą zabawę uczestnicy szlifują swój język, prawidłową wymowę, swobodę wypowiedzi, tworzyć ciąg przyczynowo-skutkowy, wyobraźnię, pomysłowość a nawet może zmniejszyć strach przed publicznymi wystąpieniami.

Nam grało się najlepiej po zrezygnowaniu z kart podpowiedzi choć to sprawa indywidualna :).
A Mistrzem Opowieści w naszej grupie okazała się nie Mama a niespełna 2-letnia Bratanica. Oczywiście zmieniliśmy zasady dopasowując je pod jej wiek, ale kiedy dziewczynka zaczęła opowiadać o tym co widnieje na kostkach, to nie mogła przerwać i to z jakim zaangażowaniem.... jednym tchem. Pełno było śmiechu i zabawy :)

Plusy:
♦ pomysł
♦ proste zasady
♦ rozwija wyobraźnię i pomysłowość
♦ ćwiczy kreatywność
♦ poszerza słownictwo i poprawne wysławianie się
♦ uczy opowiadać i tworzyć ciąg przyczynowo-skutkowy
♦ gra szlifuje swobodę wysławiania się a także publicznych wystąpień
♦ może być pomocna przy pisaniu własnych baśni, bajek, powieści
♦ bez limitu wiekowego

Minusy:
♦ literówka w instrukcji ("obrazki znajdujące się w tej grupie posłużą do opisu miejsce w jakim wydarzyła się historia")
♦ niejasno wytłumaczone zasady wersji "Trzy kości"
♦ za duże kości - ciężko nimi rzucać
♦ plansza mogłaby być wykonana z grubszego kartonu

Ocena: 5/6
http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html 



AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny
tekst alternatywny