.

poniedziałek, 10 września 2018

  Kiedyś, kiedyś w internecie dość często widywałam bułki z pieczarkami, które rzekomo można było i można kupić w niektórych miastach.
Kiedyś chciałam takiej bułki/bagietki spróbować i kiedyś ją przygotowałam. Dzisiaj dzielę się z Wami przepisem, który warto zmodyfikować - dodać do farszu trochę tahini/pasty słonecznikowej, która ciekawie "podkręca" smak całości

Składniki
półbagietka (u mnie domowa)
1 mała cebulka
200g pieczarek
kilka pomidorków koktajlowych
słodka papryka wędzona
pieprz cayenne
łyżeczka tahini/pasty słonecznikowej (polecam Terra Sana)

Na oleju rumienimy drobno posiekaną cebulę. Wrzucamy pieczarki i smażymy do zezłocenia i odparowania wody. Dodajemy pokrojone pomidorki koktajlowe, wędzoną słodką paprykę oraz pieprz cayenne. Smażymy aż woda odparuje. Na koniec dodajemy pastę słonecznikową/tahini. Studzimy.

Bakietkę kroimy na pół, wydrążamy środek, wypełniamy farszem pieczarkowym. Całość zapiekamy w 200 stopniach aż bagietka będzie chrupiąca
Smacznego

 Od kiedy pamiętam fascynowała mnie mitologia. Nadal mnie fascynuje i najprawdopodobniej będzie fascynować. Swego czasu o Kirke było głośno - nowość, bestseller... Mnie ominął cały ten szał. Atmosfera opadła a ja sięgnęłam po książkę bez emocji a z czystej ciekawości.

  Fabuła książki nawiązuje to greckiej mitologii. Kirke - córka boga słońca Heliosa oraz nimfy Perseidy nie czuje się dobrze w boskim świecie. Nie jest piękna, nie posiada "boskiej" mocy, jej głos przypomina głos śmiertelniczki i obce są jej okrucieństwo oraz wyrachowanie. Znacznie różni się od swojego rodzeństwa co jest przyczyną docinków z ich strony. Z tego też powodu żyje w osamotnieniu. Gdy pewnego dnia odkrywa w sobie wyjątkowe moce zostaje wygnana na wyspę Ajaja. Jej życie znacznie ulega zmianie.

"W samotnym życiu są rzadkie chwile w których dusza innej istoty pojawia się blisko twojej, jak gwiazdy, które tylko raz w roku muskają niebo."

  Kirke to powieść mocno osadzona w mitologii starożytnej Grecji. Poznamy tutaj wielu greckich bogów, tytanów, nimfy... a także Kirke od dnia jej narodzin, po przez cały okres dorastania i dalsze życie.
 wikipedia
  W książce tak na prawdę niewiele się dzieje. Narracja jest spokojna, powolna, melancholijna, natomiast treść pełna metafor i rozważań dotyczących życia. Widać i czuć nawiązanie do mitologicznych wydarzeń, jednak zostają one ukazane w nieco innym świetle - z innego punktu widzenia i nieco "głębiej".

  Przykład?

   Odyseusz w greckim micie został przedstawiony jako człowiek wykazujący się sprytem i odwagą, powracający z wojny jako bohater. U Miller jest wyniszczonym fizycznie i psychicznie żołnierzem z zespołem stresu pourazowego. Penelopę wszyscy znamy jako wierną żonę i natomiast w "Kirke" czytelnik dowiaduje się o niej znacznie więcej. A to tylko dwa z wielu przykładów.

  Kirke to książka nad którą więcej było zachwytów, "ochów" i "achów" niż w rzeczywistości jest tego warta. Musze przyznać, że marketing to miała rozbudowany, ze ho, ho... Nie oczekujcie od niej napięcia bądź też dreszczyku emocji, bo mocno się rozczarujecie. Nie jest to również stricie odwzorowanie mitu, co jej zarzucano.
  Miller w przeciwieństwie do Ricka Riodana nie bawi się mitami. Trzyma się ich oryginalnej wersji ale jednocześnie dodaje "coś" od siebie. Pozwala spojrzeć na znane opowieści i ich bohaterów z innej - nieznanej dotąd perspektywy. Sporo w niej z mitologi ale jednocześnie i z literatury obyczajowej. I właśnie tak mogłabym ją określić - mitologiczną obyczajówką z ciekawym własnym spojrzeniem i własną interpretacją mitów, jaką dostarczyła nam autorka.

 "Mówi się, że kobiety są delikatnymi stworzeniami, jak kwiaty, skorupki jajka, że wystarczy moment nieuwagi, by je zmiażdżyć. Nawet jeśli kiedyś w to wierzyłam, to w tym momencie przestałam."

  Nie mogę powiedzieć, że powieść mnie zafascynowała ale też nie uważam jej za złej. Przyznam, że trochę irytowały mnie tak częste opisy i przemyślenia, które sprawiły, że poczułam się nimi przytłoczona. Dodatkowo brakowało mi w niej nieco większej ilości dialogów i zdecydowanie akcji, która sprawiłaby, że fabuła nie jest taka powolna (pchnęłaby ją do przodu). Jednocześnie w powieści było coś co mnie wciągnęło i nie chodzi tu o fakt, że to mitologia (Precy Jakson również bazuje na mitologii a lektura książek była dla mnie drogą przez mękę). Wydaje mi się, że to nieco "inne" niż znane nam ukazanie bohaterów mitologii.

Komu można polecić Kirke?

  Przede wszystkim miłośnikom mitologii i powieści obyczajowych. Czytelnikom, którzy lubią spokój, harmonię a także oddać się melancholii i nie ma dla nich znaczenia fakt, że w powieści brakuje akcji.
  Jeśli znacie mitologię spojrzycie na nią z innej perspektywy, z kolei jeśli jest Wam obca być może zostaniecie zaskoczeni. Jednak tak jak wspomniałam wcześniej, nie oczekujcie po niej nic wielkiego, bo mocno się rozczarujecie. Więcej gadania i pochwał przed premierą niż książka jest tego warta, ale warto zajrzeć - chociażby z ciekawości.

Ocena: 4/6

Tytuł: Kirke | Autor: Madeline Miller | Tłumacz: Paweł Korombel | Wydawnictwo: Albatros | Ilość stron: 416 | Okładka: twarda

sobota, 08 września 2018

  Grę kalambury zna chyba każdy. Gra towarzyska, często drużynowa, polegająca na odgadywaniu haseł rysowanych lub przedstawianych gestami i mimiką przez jednego z graczy. Być może niektórzy z Was już grali w tę grę - sami wymyślali hasła, polecenia itp. Ale jest też wersja pudełkowa, która może to ułatwić.

~ Informacje ~
Nazwa: Kalambury BIG
Liczba graczy:
Wiek graczy: od lat 7
Czas trwania jednej rozgrywki:
Wydawca: Alexander

~ Zawartość pudełka ~
163 dwustronne karty "haseł"
2 karty "kategoria" (powiedzenie/tytuł, osoba/zwierzę,  czynność,  przedmiot)
plansza
4 pionki do gry
kostka do gry
80 żetonów
4 notesy
długopis
klepsydra
instrukcja

~ Przygotowania do gry ~
Kalambury to gra drużynowa, dlatego gracze dzielą się na drużyny w której liczba osób jest taka sama lub zbliżona - minimalnie dwie osoby. Wszystkich drużyn może być maksymalnie cztery.
Po uzgodnieniu składu drużyn na środku stołu rozkładamy planszę.
Dwie karty kategorii haseł układamy obok planszy w widocznym dla wszystkich miejscu.
Obok układamy również jedną potasowaną talię kart haseł. Pozostałe talie zostają w pudełku - będą użyte,  kiedy  zostanie  wykorzystana pierwsza talia.
W pobliżu ustawiamy również klepsydrę, ustalając czas na prezentację hasła (jedno, czy więcej przesypań piasku).
Na końcu każda drużyna otrzymuje notes.

~ Cel gry ~
Celem  gry  jest  odgadnięcie  przez drużynę jak największej liczby haseł pokazywanych przez jej przedstawiciela, zwanego dyżurnym.

~ Jak grać ~
 Rozgrywkę od  pola  startu rozpoczyna  drużyna,  która  wyrzuci  kostką  największą  liczbę oczek. W każdej kolejce jeden gracz - dyżurny (za każdym razem inny) rzuca kostką po czym przesuwa pionek  swojej drużyny w kierunku wskazanym strzałką o tyle pól, ile oczek wskazała kostka. Następnie bierze ze stosu pierwszą z góry kartę i w myślach odczytuje hasło z pola o takim samym kolorze jak kolor pola planszy, na którym stanął pionek.
 UWAGA
 Ważne aby trzymać kartę w taki sposób aby hasło było niewidoczne dla pozostałych graczy.
Po odczytaniu hasła gracz odkłada kartę obok siebie, zakrywając hasło.

  Wówczas gracz z drużyny przeciwnej uruchamia klepsydrę. Dyżurny musi w czasie przez nią wyznaczonym (wcześnie ustalonym przez graczy) przedstawiać odczytane hasło.
 Sposób przedstawiania zależy od symbolu jaki  znajduje  się  na  polu na  którym  stanął  pionek. Można to wykonać za pomocą gestykulacji lub rysunku długopisem w notesie.

Zabronione jest pisanie, używanie wyrazów i wydawanie innych dźwięków podpowiadających hasło. Jednocześnie podczas zgadywania należy naprowadzać swoją drużynę na co można zrobić tylko i wyłącznie potakując lub zaprzeczając głową.

 Dla ułatwienia przed rozpoczęciem rozgrywki drużyny mogą ustalić, że dyżurny będzie mógł pokazać ile słów liczy hasło,  czy (na bazie wiadomym wszystkim znaków) np. do jakiej kategorii należy hasło. Jednak może zrobić to tylko i wyłącznie przy pomocy gestykulacji lub rysunków.

  W tym samym czasie członkowie jego drużyny starają się odgadnąć przedstawiane hasło. Jeśli im się to uda, otrzymują jeden punkt - żeton. Następną kolejkę rozpoczyna następna drużyna (kolejność drużyn jest zgodna z ruchem wskazówek  zegara). Jeżeli nie odgadną hasła, to nic nie zdobywają i tracą kolejkę na korzyść następnej drużyny.

 Plansza pełni jeszcze dodatkową funkcję. Po każdorazowym okrążeniu toru i minięciu pola startu drużyna zdobywa  dodatkowo 1  żeton, pod  warunkiem, że natychmiast się po niego zgłosi. Jeżeli zapomni to szanse na zdobycie dodatkowego punktu za pokonanie toru będzie miała dopiero po ponownym jego okrążeniu.

  Grę zwycięża drużyna, która zdobędzie największą ilość punktów.

~ Uwagi odnośnie odgadywania haseł ~
Odgadywane hasła nie muszą brzmieć dokładnie tak samo, jak hasła na kartach (z  wyjątkiem tytułów). Jednak powinny być
na tyle precyzyjne by ich sens był zgodny z treścią odczytanego hasła

„Adam Małysz”= „Małysz” ale NIE „skoczek narciarski” 
„grać na gitarze” = „granie na gitarze” ale NIE po prostu „grać ”

~ Posumowanie ~
 Kalambury to przyjemna gra rodzinno-towarzyska przy której w miłej i ciepłej atmosferze można spędzić czas. Nie tylko dostarczy rozrywki ale również nie raz rozśmieszy być może do łez. Po przez zabawę i integracje rozwija - pobudza myślenie i rozwija wyobraźnię, bo tę ostatnią należy posiadać aby przedstawiać różne hasła. A do tego w jakimś sensie jest formą sportu i to nie tylko dla mózgu - ciałem również należy się pogimnastykować... powyginać w różne strony itp :)

Plusy:
♦ proste zasady
♦ gra jest kreatywna, pobudza szare komórki a także ciało do pracy
♦ integracja
♦ w odpowiednim towarzystwie dobra zabawa
♦ gra bez limitu wiekowego

Minusy:
♦ po jakimś czasie może się znudzić

Ocena: 5/6



piątek, 07 września 2018

  Jakiś czas temu na blogu opowiadałam Wam o pewnej serii komików Tomasza Samolik jakim jest cykl Ryjówka Przeznaczenia. Być może nie wiecie ale do tej pory ukazały się cztery albumy. Dzisiaj opowiem o dwóch kolejnych.

  Ryjówka przeznaczenia. Powrót Rzęsorka. Tym razem Dobrzyk wraz z przyjaciółmi musi uratować Puszczę Białowieską przed pożarem, który jest wynikiem bezmyślnego wypalania traw przez ludzi. Tym czasem w lesie swoje rządy zaczyna sprawować niezbyt inteligentna ryjówka Odylec wraz ze swoją rządną władzy matką Morderdą (czujecie nawiązanie do pewnego filmu?). W wyniku ich rządów część mieszkańców zostaje wygnana. Dobrzyk będzie musiał ocalić las nie tylko przed trawiącym go pożarem ale również zrobić coś więcej a nawet poświęcić się dla dobra ogółu...

  Ryjówka przeznaczenia. Zguba Zębiełków - w tej części przenosi nas do czasu będącego przełomem jesieni i zimy. Dla zwierząt to bardzo trudny okres głównie ze względu na problemy ze zdobyciem pokarmu. Tym razem Dobrzyk wraz przyjaciółmi pomoże pozostałym zwierzętom przetrwać długą i srogą zimę a także towarzyszący jej głód.
  
  Komiksy tak jak poprzednie z cyklu zostały napisane prostym językiem. Dialogi są lekkie, często okraszane sloganem. Autor nadal nadaje swoim bohaterom indywidualne cechy zachowując i odwzorowując specyfikę gatunku, chociaż nie robi tego z dokładnością (co tylko podkreśla do kogo jest kierowana jest cała historia).
  W dalszym stopniu w treści odnajdziemy odniesienia do kultowych produkcji kina światowego i nadal autor w treść wplata przeróżne ciekawostki o przyrodzie. Schemat został ten sam ale ciekawostki są już inne. Ale taką rolę ma pełnić ten komiks. Nie tylko bawić ale również uczyć.

  Z trzeciej części dowiemy się między innymi wielu ciekawostek z życia biedronek, tego, że rzęsorek rzeczek jest doskonale przystosowany do podwodnych polowań, bób europejski jest największym europejskim gryzoniem a salamandra plamista to płaz ogoniastym występującym w europejskich lasach i terenach górzystych a także z jakimi zagrożeniami wiąże się bezmyślne wypalanie traw przez człowieka.

  Zguba Zębiełków przynosi takie ciekawostki jak fakt, że ryjówki mają czerwone końce zębó, charakteryzują się szybkim metabolizmem, nie zapadają w sen zimowy i są głównie owadożerne. Wiedzieliście, że tuż przed nadejściem zimy narządy wewnętrzne ryjówek (w tym również mózg) kurczą się, by w ten sposób zmniejszyć zapotrzebowanie na energię i przetrwać trudne, zimowe miesiące? Ja dowiedziałam się dzięki temu komiksowi i zapamiętałam mimo chodem.

  Ekologia, dbanie o środowisko, miłość do przyrody, do świata, roślin i zwierząt a także pasja w tym co się robi. To przebija się przez karty tych komiksów. Autor wykorzystując prostą, niby banalną komiksową opowieść o zwierzętach żyjących w Puszczy nie tylko chciał przekazać odrobinę informacji. Chciał pokazać zależności jakie zachodzą w przyrodzie. Wyczulić na piękno i kruchość otaczającej nas natury. Zwrócić uwagę na to jak bardzo zależna od człowieka.

Przykład?

  Chociażby palenie w piecach. Palenie śmieciami w domowych piecach zabija równowagę w przyrodzie, wpływa negatywnie na zwierzęta i na człowieka. Pisze również o porzucanych w lasach zwierzętach, co jest nagminnie spotykane zwłaszcza latem. Wiele osób wyjeżdżając na urlop po prostu pozbywa się "problemu" jakim wówczas staje się jeszcze do nie dawna ukochany piesek lub kotek.

   Cieszę się, że powstają komiksy i książki tworzone z pasją. Takie, które nie tylko dostarczają rozrywki a także wiedzy ale również zwracają uwagę na istotne sprawy. Uwrażliwiają na to co dzieje się koło nas i często z naszej przyczyny. Skłaniają do refleksji, zastanowienia się nad tym, czy nie warto i nie należy coś zmienić a jeśli tak, to w jaki sposób. Jak być lepszym człowiekiem, zrobić coś dobrego dla ogółu. Takie, które emanują i "zarażają" miłością do świata, roślin, zwierząt... I chyba właśnie na tym polega cały fenomen "Ryjówki..."

Tytuł: Ryjówka przeznaczenia. Powrót Rzęsotka | Okładka: Twarda | Ilość Stron: 120+mapa
Tytuł: Ryjówka przeznaczenia. Zguba Zębiełków | Okładka: Twarda | Ilość Stron: 120

plansze z II, IV i VI akapitu pochodzą z Powrót Rzęsorka, pozostałe z Zguby Zębiełków
Plansze Aleja Komiksu

Tomasz Samojlik opowiada o swoich komiksach - kliknij w obrazek


Dzisiaj chciałabym zaproponować Wam wegańskie kotleciki z ugotowanej i zmielonej zielonej soczewicy, pieczarek z dodatkiem pasty słonecznikowej Terra Sana :) Mieszamy, formujemy, odkładamy aby masa stężała (ewentualnie można dosypać otręby aby zagęścić) i smażymy lub pieczemy :).
  Jako dodatek tak zwane pieczarki po grecku, czyli pieczarki duszone z sokiem z cytryny, lisciem laurowym, czosnkiem pomidorem, olejem, tymiankiem, papryczką chilli i przyprawami, odparowane do odpowiadającej nam gęstości sosu ;)




AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny