.

czwartek, 05 lipca 2018

 Dzisiaj ponownie bez przepisu a pomysł/inspiracja na wegański posiłek: wegańskie chilli sin carne zapiekane pod pierzynką z ugotowanych a następnie tłuczonych ziemniaków z koperkiem. Zapiekałam ok 30 minut w 180 stopniach aż ziemniaki ładnie się przypiekły.


  Adam Wajrak. Mówi Wam coś to nazwisko? Polski działacz na rzecz ochrony przyrody, dziennikarz, mieszkaniec Puszczy Białowieskiej oraz autor artykułów i książek o tematyce przyrodniczej. Człowiek znany nie tylko miłośnikom zwierząt, ale również wszystkim, którym na sercu leży dobro przyrody. Niedawno ukazała się jego najnowsza książka "Wielka księga prawdziwych tropicieli"
  Na jej treść składają się już wcześniej wydane przewodniki: Wiosna, Lato, Jesień oraz Zima. Jednak tym razem zamiast osobnych tomów wszystkie zebrano w jednym - w twardej półpółciennej oprawie. Ponadto zostały one uaktualnione, odświeżone a także ilustrowane zdjęciami autora, dlatego mogą różnić się od osobnych wydań.

  Niech Was nie zmyli fakt, że książka znalazła się w kategorii książek dla dzieci i młodzieży. Dorosły czytelnik również znajdzie w niej całą masę ciekawostek, przydatnych informacji, wskazówek a także inspiracji aby oderwać wzrok od ekranów telefonów oraz komputerów, ruszyć tyłek z kanapy i wyjść z domu by rozejrzeć się dookoła siebie.
  A
utor pisze z taką lekkością i swobodą, że nie czuć tego iż czytamy przewodnik lub książkę przyrodniczą. Obiektywnie patrząc ciężko mówić o pisaniu - to jest opowiadanie. Można poczuć się jakby uczestniczyło się w spotkaniu z Panem Wajrakiem. Wyraźnie czuć, że książka powstawała z miłości i pasji a nie "na potrzeby" rynku/wydawnictwa lub po to aby zarobić. Czuć, że Pan Wajrak kocha przyrodę, zwierzęta i to co robi - nie tylko się angażuje ale również oddaje temu całe swoje serce.

  Autor zabiera czytelników w podróż której szlak wyznaczają cztery pory roku. Podróż po Polsce: do lasów, na łąki, pola i bagna. W góry, nad morze, rzeki, zatoczki i stawy. Do ukochanej Puszczy Białowieskiej, którą zamieszkuje a także na ulice miast i miasteczek. Podróż niezwykłą pełną przygód, ukrytych "zagadek" i przyrodniczych sekretów. Pokazuje jak piękna i fascynująca jest nasza rodzima ziemia - wcale nie trzeba jechać daleko, poza jej granice aby zobaczyć jaka jest cudowna, zaskakująca i niezwykła. Tutaj w Polsce również mamy fascynujące zwierzęta, rośliny i krajobrazy. Wystarczy tylko odrobina wiedzy, cierpliwości, spostrzegawości i naszego zaangażowania aby zobaczyć to jaka jest cudowna, ciekawa i zaskakująca.

  Razem z Adamem Wajrakiem poznajemy przeróżne gatunki zwierząt, dowiadujemy się o ich zachowaniach, wędrówkach, zwyczajach. Zwiedzamy przeróżne regiony Polski z których każdy zachwyca swoim pięknem, przyciąga niezwykłością i zaskakuje tym co można tam znaleźć/zobaczyć. Widzimy środowisko bardzo nam bliskie takie jak pobliski park, łąka czy las ale i te odległe np. Puszcza Białowieska. Nie brakuje również ciekawostek a także wielu cennych rad np w jaki sposób zachowywać się na szlaku a także propozycji do obserwacji przyrody i tego co nas otacza. Wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że leśne wrzosowisko tętni życiem - pełno w nim wiele przeróżnych współistniejących gatunków.

  Autor zachęca do tego aby wyjść z domu: do lasu, parku, na pola, łąki... aby wyjść, odetchnąć świeżym powietrzem i rozejrzeć się dookoła siebie. Zacząć obserwować i przyglądać się temu co nas otacza - przyrodzie, "naszemu" - Polskiemu światu.
  Zwraca uwagę i jednocześnie zachęca do szacunku, który należy się faunie i florze. Tego, że należy o nią się troszczyć i szanować. Nie brakuje również wyróżnionych ciekawostek, pozwalających zachwycić się tą porą roku.

  Całość napisana jest prostym językiem, dzięki czemu będzie zrozumiała dla dzieci w różnym wieku. Jednak tak na prawdę każdy znajdzie w niej coś dla siebie - dowie się czegoś, czego wcześniej nie wiedział lub nigdy nie słyszał.
  To również dobra pozycja do tego aby wyjść z domu i zacząć obserwować przyrodę. Docenić jej piękno, uroki, walory a także zwrócić uwagę na to jaka jednocześnie jest krucha. Pobudza wrażliwość. Uwrażliwia.
  Takich książek brakuje. Dziękuję, że została wydana.

 Tytuł: Wielka księga prawdziwych tropicieli | Autor: Adam Wajrak | Wydawnictwo: AGORA | Oprawa: Twarda | Ilość stron: 448

ilustracje 

środa, 04 lipca 2018

  Polubiłam biografie pisane przez Anne Czerwieńską-Rydel, gdyż bardzo przyjemnie je się czyta. Dlatego po udanej lekturze "Słońcem na papierze. Niezwykłe losy Kornela Makuszyńskiego" oraz "Piórem czy mieczem. Opowieść o Henryku Sienkiewiczu" z przyjemnością sięgnęłam po kolejną tym razem opowiadającą historię znanej noblistki Marii Skłodowskiej-Curie.

  Opowieść rozpoczyna się pewnego dnia w warszawskim mieszkaniu Bronisławy i Władysława. W salonie w najlepsze trwa zabawa w chowanego w której uczestniczą wszystkie dzieci: Zosia, Józio, Bronia, Helenka i najmłodsza - pięcioletnia Mania. Powoli i dokładnie poznajemy każdego z członków tej rodziny: ich cechy charakteru, radości, smutki, marzenia, codzienne problemy i rozterki.

  Mama Bronisława - do niedawna nauczycielka  w renomowanej pensji dla panien jest damą, gra na pianinie Chopina i szyje dla swoich dzieci buty na jesień. Tata Władysław z ducha pozytywista to człowiek wykształcony: erudyta, nauczyciel fizyki i matematyki oraz tłumacz literatury, biegle mówiący w czterech językach obcych. Najstarsza córka Zosia ma dziesięć lat - często towarzyszy swojej mamie, ale lubi również zabawę. Rok młodszy Józek lubi pałaszować landrynki. Jest jeszcze Bronia - ukochana siostra Marysi no i Marysia - dziewczynka o niecodziennych jak na dziecko marzeniach. Mieszkanie Państwa Skłodowskich tętni życiem - zawsze jest w nim gwarnie i wesoło.

  Każdy z rozdziałów traktuje o ważnych momentach w życiu Marii. Dziewczynka powoli dorasta nadal snując swoje marzenia z dzieciństwa. Mimo iż jest najmłodsza z rodzeństwa i wydawać by się mogło, że powinna myśleć przede wszystkim o zabawie, wykazuje największy głód posiadania wiedzy, umiejętnie i zarazem delikatnie podsycany przez ojca.
 Mężczyzna jako człowiek wykształcony bez wątpienia jest dla swoich dzieci ogromnym autorytetem. Dla niego nie istnieje coś takiego jak podział na płci, wiek, kolor skóry. Każdy jest równy i ma takie same prawa w tym prawo do nauki i kształcenia się. Dlatego też każde ze swoich dzieci traktuje identycznie, wpaja mu te same wartości i umiejętnie stymuluje rozwój.

  Spodobała mi się ta ciepła, rodzinna atmosfera a zarazem wzajemny szacunek, ustalony codzienny rytm zajęć, pracy i rodzinne rytuały (wspólna wieczorna lektura) które panowały w mieszkaniu Państwa Skłodowskich. Wydawać by się mogło, że to rygor niczym w zakonie, ale tak naprawdę do dyscyplina i porządek. Kiedy tak spojrzeć w niektórych rodzinach tego brakuje, brakuje szacunku, wspólnie spędzanych chwil - każdy żyje w swoim świecie, odcinając się od reszty - budując wysoki mur. Tutaj wyraźnie było czuć tę wieź, która łączy poszczególnych członków. Owszem były zasady ale dzięki temu wszystkiemu każde z dzieci wyrosło na intelektualistę.

  Jednak życie Państwa Skłodowskich nie było usłane różami. Pani Bronisława choruje na gruźlicę, jej mąż traci pracę a co z tym idzie również zarobki. Rodzina jest zmuszona zmienić mieszkanie na mniejsze a także znaleźć nowe źródło dochodów zwłaszcza, że należy opłacić zagraniczne sanatorium w którym przebywa kobieta. Mimo problemów Pan Skłodowski nie traci pogody ducha i w nowym mieszkaniu otwiera pensję dla chłopców. Dzieci dzielą swój czas pomiędzy naukę i przydzielone dyżury w kuchni a Marysia po raz pierwszy idzie do szkoły do której nie chce chodzić, gdyż za najlepszego nauczyciela uważa swojego tatę. Wydawać by się mogło, że wszystko powoli się układa. Ale tak naprawdę życie nie jest takie same - w sercu pojawiła się pustka... brakuje mamy, która od dwóch miesięcy przebywa w Szwajcarii. A to dopiero początek nieszczęść i perypetii...

 Marysia staje się Marią, wbrew opiniom wyjeżdża na studia, bierze ślub... Poznajemy jej myśli, uczucia, obawy, rozterki, marzenia, plany - to co przeżywała na każdym etapie swojego życia począwszy od dziecka. Dzięki temu mamy możliwość wejść w bohaterkę, wcielić się w jej rolę, przeżywać to co ona.  Dowiadujemy się również o przeróżnych epizodach jej życia jak na przykład podróże wozem z aparatami rentgenowskimi do rannych żołnierzy w czasie I wojny światowe.

  Autorka w oparciu o dokumenty a także informacje i dane z Muzeum Skłodowskiej Warszawie zadbała nie tylko o przybliżenie postaci wybitnej uczonej ale również bogate tło społeczno–obyczajowe. W treść zostały wplecione liczne informacje o życiu codziennym Polaków w zaborze rosyjskim, sytuacja polskich studentów w Paryżu, warunki życia, ograniczenia i możliwości. Przedstawia ówczesny światopogląd, który zabraniał kobietom studiować bo nie wypada, to szczyt szczytów. Kobieta ma być przykładną żoną i dobrą matką - posprzątać, uprać, dobrze ugotować i wychować dzieci.
 Ale Marii nie obchodziło co sądzą inni. Była ponad to - dokładnie wiedziała czego chce, co jest priorytetem w jej życiu i powoli dążyła do realizacji swoich marzeń. Dzięki tej determinacji ludzkość zawdzięcza jej wiele rzeczy, bo uczona odegrała ważną rolę w dziejach świata.

 Książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością. Język nie jest skomplikowany a wszystkie fakty i informacje w tym te stricie naukowe i dotyczące fizyki przedstawione w przystępny sposób. Całość przez zabawę jaką jest czytanie - uczy.
 Książkę wzbogacają przyjemne dla oka ilustracje Doroty Łoskot-Cichockiej

Autor: Anna Czerwińska-Rydel | Tytuł: W poszukiwaniu światła. Opowieść o Marii Skłodowskiej-Curie | Ilustracje: Dorota Łoskot-Cichowska | Wydawnictwo: Literatura | Okładka: twarda Ilość stron: 132

wtorek, 03 lipca 2018

  Na rynku pojawia się coraz więcej surowych przekąsek. Ponadto mam wrażenie, że coraz więcej celebrytów i osób znanych ze świata fintess szuka kolejnej okazji to zarobku i wypuszcza na rynek własne marki słodyczy - tak było z Anną Lewandowską w której ślady poszła Ewa Chodakowska. Osobiście obie Panie są mi obojętne.
  Dzisiejszego bohatera miałam możliwość spróbować a następnie zrecenzować dzięki pani_chrup na której instagram serdecznie wszystkich zapraszam. Znajdziecie tam sporą dawkę żarełka ze szczerą (czasem aż do bólu) recenzją :)

RECENZJA NAPISANA 7 LUTEGO


Skład: daktyle, masło orzechowe 22% (prażone orzechy arachidowe 100%), orzechy arachidowe 14%

Wartość odżywcza w 100g:
Węglowodany 38g w tym cukry 33g Białko 7g Tłuszcz 15,1g kw.tł.nas. 3g sól 0,14g

Wartość odżywcza w 40g:
Węglowodany 15,2g w tym cukry 13,2g Białko 2,8g Tłuszcz 15,1g kw.tł.nas. 1,2g sól 0,056g

Ocena: Skład batona tak jak obiecuje producent jest naturalny i zachęcający do spróbowania: daktyle, masło orzechowe 22% oraz orzechy arachidowe 14%. Masa orzechowe w całości stanowi 36% składu - pozostałe 64% to daktyle, dlatego można spodziewać się, że to będzie dość słodka przekąska.

  Baton wygląda jak tradycyjne surowe batony - jest prostokątny w kolorze karmelowo-brązowym z przebijającymi licznymi jasnymi plamkami w postaci rozdrobnionych orzechów ziemnych. Pachnie słodkimi daktylami z lekką nutą karmelu i jeszcze mniejszym aromatem fistaszków. Wąchałam go nieco dłużej i po chwili poczułam również tak jakby lekko "sfermentowaną", nieco kwaskowatą nutkę.
 Baton w konsystencji jest zwarty ale jednocześnie miękki - ugina i zgina się pod naporem paców. Jest również nieco tłusty - pozostawia na nich tłustą powłokę.

  W baton można wgryźć się bez problemu, gdyż w konsystencji jest on miękki (baton Raw Energy peanuts&dates jest twardszy) a także nieco gumowy i żujny jak ciągutka. Od razu pod zębami poczułam orzeszki ziemne, jednak nie były one chrupiące a miękkie - najprawdopodobniej namiękły od daktyli. W smaku również nie czuć ich za bardzo, tak samo jak wspomnianego wyżej masła orzechowego. W batonie czuć głównie i przede wszystkim wysoką słodycz daktyli - to daktyle uwidoczniają się w smaku od pierwszego kęsa. Smak orzechów jest bardzo słaby, ale wyczuwalny. Można by rzecz, że to taka namiastka a to dla mnie zdecydowanie za mało.

  Baton nie zachwycił mnie swoim smakiem. Obiecanego na odwrocie papierka masła orzechowego nie uświadczyłam. Nawet ciężko powiedzieć, że jest on fistaszkowy. Te 22% masła orzechowego i 14% orzeszków ziemnych niewiele wniosło do smaku - czuć tutaj głównie daktyle i ich wysoką słodycz w wyniku czego baton był dla mnie zdecydowanie za słodki. Z drugiej strony cieszę się, że tak na prawdę w ogóle nie nastawiałam się na smak masła orzechowego, gdyż wówczas na prawdę mogłabym się zawieść.
 Baton jest w porządku ale nie na tyle bym miała ochotę do niego wrócić. W moim odczuciu lepiej wypada baton Raw Energy peanuts&dates a z pewnością baton Kompas i to ten ostatni wygrywa ranking jeśli chodzi o smak i "masłoorzechowość"

Wartość energetyczna w 100g - 375 kcal
Wartość energetyczna w batonie (40g) - 150 kcal
Cena - ok. 5zł Rossman
Ocena - naciągane 4/6



AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę tekst alternatywny