.

piątek, 17 listopada 2017


  Czas mija bardzo szybko. Nim się obejrzymy pożegnamy stary rok i przywitamy nowy. Wiele osób już w listopadzie wyruszy do Biedronki w poszukiwaniu wymarzonego kalendarza. Mnie ta "atrakcja" zawsze omijała. Podobały i podobają mi się przeróżne kalendarze - przeglądam je, oglądam, ale nigdy nie kupuję.
 Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Nie są mi one do niczego potrzebne. Nie mam problemów z organizacją, nie potrzebuję planować, notować coś, zapisywać - wspomnienia zapisuje w formie pamiętnika, kiedy mam ochotę i taka forma najbardziej mi odpowiada. Podobnie jest z plannerami - nie mam problemów z organizacją, nie potrzebuję aż tak wybiegać z myślami w przyszłość aby to zapisywać. Tak na prawdę do niczego nie jest mi to potrzebne.
 
  Kiedy będąc w księgarni mój wzrok padł na uroczą liliową okładkę, zaczęłam zastanawiać się, czy tego nie zmienić. Nie w kwestii planowania, bo to raczej się nie zmieni, ale samorozwoju, spisywania inspirujących cytatów, krótkich myśli, wdzięczności na każdy dzień... Potem ten sam kalendarz przypadkiem zobaczyłam w sklepie sklepie z dewocjonaliami - ponownie na dłużej zawiesiłam na nim swój wzrok. Czyżby to był jakiś znak? Niedługo potem kalendarz trafił w moje ręce i dzisiaj chciałabym Wam o nim opowiedzieć.
 
  Kalendarz "Rok ze świętą siostrą Faustyną" ukazał się nakładem wydawnictwa WAM. Możecie zakupić go w sklepach z dewocjonaliami, księgarni jak i również bezpośrednio na stronie wydawnictwa, gdzie aktualnie otrzymacie na niego 35% rabat (w sklepie z dewocjonaliami kosztował ponad 30zł, tak samo w księgarni stacjonarnej).
 Kalendarz powstał z okazji 80. rocznicy śmierci św. Faustyny Kowalskiej, która wypada właśnie w 2018 roku. Jest formatu zeszytu A5, ma twardą okładkę w kolorach liliowych z zaokrąglonymi rogami, ozdobioną delikatnymi kwiatkami, których motyw pojawia się również w środku. Umieszczono na nim również wizerunek świętej siostry Faustyny. Całość na prawdę mnie zauroczyła i urzekła - już w księgarni nie mogłam oderwać oderwać od niego wzroku i tym razem było tak samo. Kolor liliowy sprawia wrażenie lekkości, delikatności a także spokoju. Ponadto sprawia, że po kalendarz chce się sięgnąć lub chociaż zajrzeć do niego... przynajmniej ja miałam i mam takie odczucia.

  W środku przed kartkami rozpoczynającymi rok przeczytamy cytat, który zapisałam sobie już w księgarni, kiedy przeglądałam kalendarz - wywołał on uśmiech na mojej twarzy, sprawił, że wewnętrznie poczułam ciepło i szczęście. Jest to fragment z Dzienniczka św. siostry Faustyny a brzmi on tak:

"Pragnę być fiołkiem maleńkim ukrytym w trawie, nieznanym wśród wspaniałego ogrodu zamkniętego, gdzie rosną piękne róże, lilie. Piękną różę i cudną lilię widać z daleka, ale małego fiołka, aby zobaczyć, trzeba się nisko schylić – zdradza go tylko zapach. O, jak się cieszę, że mogę się tak ukryć”.
św. s. Faustyna, Dz. 59

  Nie wiem jak Wy, ale ja uważam go za piękny...
 Kalendarz podzielono na miesiące oddzielone fioletową kartką z umieszczonym skróconym kalendarzem na dany miesiąc.
 Każda strona przeznaczona jest na jeden dzień w roku, dzięki czemu mamy sporo miejsca na nasze zapiski (przemyślenia, notatki, cytaty). Ponadto znajdziemy na niej mały kalendarz całego miesiąca, informację o świętach kościelnych i uroczystościach, tym czyje obchodzimy imieniny a także godziny wschodu i zachodu słońca oraz księżyca.

  Na dole każdej strony umieszczono cytat z dzienniczka św. siostry Faustyny, a na niektórych informację o tym co istotnego w danym dniu wydarzyło się w życiu świętej.
 Z tyłu kalendarza znajdziemy miejsce na ważne kontakty, notatki oraz kalendarz na rok 2019.

  Powyżej umieściłam kilka zdjęć z kalendarza, jednak możecie przejrzeć go również w wersji elektronicznej TUTAJ

Tytuł: Rok ze świętą siostrą Faustyną | Autor: Ewa K. Czaczkowska | Okładka: Twarda | Ilość stron: 400 | Do kupienia: https://wydawnictwowam.pl/prod.rok-ze-sw-faustyna-kalendarz-2018.10331.htm?sku=77850

  Kolejną książką o której chciałabym Wam opowiedzieć jest "Złap się za słowo. Sposób na 365 dobrych" dni wydawnictwa WAM. Jest to swojego rodzaju książko-notatnik i poradnik w jednym, który pozwala dobrze i owocnie przeżyć każdy dzień. W moim odczuciu jest to pozycja w głównej mierze kierowana do osób wierzących.

  We wstępie przeczytamy, że jest to książka, która pomoże nam się modlić. Według mnie nie koniecznie, jednak o tym za chwilę... .
 Na początku autorzy obalają dwa mity. Pierwsza odnośnie tego, że że nie można źle się modlić oraz drugi polega na  przekonaniu, że modlitwa ma przychodzić naturalnie, bez wysiłku, że ma być prosta i przyjemna. Tak na prawdę modlitwa wymaga czasu i skupienia - nie zawsze jest lekka i przyjemna. Ponadto modląc się człowiek powinien czuć obecność Boga.
  Autorzy mówią również o tym iż modląc się najlepiej wybrać jedno konkretne miejsce i czas na modlitwę, gdyż będziemy przebywać w otoczeniu, które znamy a założenie, że dziś pomodlę się, jak będę miał wolną chwilę najczęściej nie działa. Do modlitwy warto się też przygotować, poświęcić czas na krótką refleksje oraz zadumę a także prowadzić notatki aby zauważyć jak z każdym dniem zmienia się nasza modlitwa.

  Książka ma formę zeszytu z twardą, prostą lecz elegancką okładką i wstążkową zakładką. Posiada formę zbliżoną do kalendarza z tą różnicą, że nie mamy tutaj podziału na miesiące i dni tygodnia a dni roku, dzięki czemu swoje notatki możemy rozpocząć w każdej chwili, bez względu na dzień tygodnia, czy też rok.

  Na każdej stronie umieszczono inspirujące cytaty różnych osób (ks. Jan Kaczkowski, siostra Małgorzata Chmielewska, Grzegorz Ryś i inni) a także fragment Ewangelii św. Marka z krótkim komentarzem Pawła Rakowskiego SJ, który ma za zadanie skłonić nas do refleksji. Jest też dużo miejsca na własne zapiski i notatki, które mają pomóc w śledzeniu rozwoju swoich przemyśleń.
  Przerywnikami między tymi stronami są takie ze zdjęciami na których umieszczono motywujące słowa Papieża Franciszka.

  Na początku recenzji wspomniałam, że w moim odczuciu książka kierowana jest do osób wierzących, jednak teraz zaczęłam się nad tym zastanawiać. Tak na prawdę w wielu publikacjach, które mają na celu inspirować, skłaniać do refleksji a także pracy nad sobą i samorozwojem, znajdują się myśli osób świeckich, gdyż one na prawdę dają do myślenia i potrafią motywować.
  W zależności od tego jak spojrzymy na tą książkę, może mieć ona dla nas inne, lecz zawsze pożyteczne przeznaczenie. Można potraktować ją nie tylko jako duchowy poradnik, ale również notatnik, planner (tak zwany Bullet Journal), pamiętnik, dzienniczek na cytaty... Możliwości na prawdę jest wiele - wszystko zależy od Waszego pomysłu i podejścia.

Tytuł: Złap się za słowo. Sposób na 365 dobrych dni | Autor: | Okładka: Twarda | Ilość stron: 432 | Do kupienia: https://wydawnictwowam.pl/prod.zlap-sie-za-slowo.7575.htm?sku=76330

 To tyle jeśli chodzi o książkowe nowości i perełki, które ostatnio. Coś Was zainteresowało? Piszcie :) Tym czasem zostawiam Was z krótką ale mądrą historyjką z przesłaniem.

środa, 15 listopada 2017

 Ostatnio naszła mnie ochota na naleśniki, których nie jadłam od bardzo dawna. Wybór padł na te z farszem szpinakowo-pieczarkowym. Ciasto na naleśniki chciałam przygotować z mąki gryczanej, jednak niestety nie miałam takiej w szafce - wykorzystałam mąkę pełnoziarnistą.
 Do proponowanego farszu zachęcam aby dodać kilka suszonych pomidorów, które podkręcą smak. Kiedyś, kiedy w mojej kuchni sporadycznie pojawiała się sól a pomidory, które kupowałam miały ponad dwa razy mniej soli, przygotowywałam taki farsz - na prawdę był smaczny. W wersji niewegańskiej do farszu możecie dodać żółty ser lub mozzarellę.

Skład:
naleśniki z ulubionego przepisu (ciasto zrobiłam z połowy porcji z tego przepisu, ale na wodzie i bez jajka)
250 świeżego szpinaku
ok. 100g pieczarek
kilka prążków z białej części pora
ew. kilka posiekanych suszonych pomidorów (polecam)

pieprz czarny, ziołowy

  Od świeżego szpinaku odcinamy grubsze ogonki, następnie sparzamy go wrzątkiem (by zmniejszył swoją objętość). Odkładamy na bok a kiedy ostygnie dokładnie odciskamy i ew. siekamy na mniejsze kawałki.
 W między czasie pieczarki myjemy i kroimy w półplasterki, natomiast pora w prążki.
 Na patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy pora oraz pieczarki i przesmażamy na dość wysokim ogniu do czasu aż pieczarki się przyrumienią (chodzi o to aby nie puściły soku).
 Pieczarki łączymy ze szpinakiem oraz ew. suszonymi pomidorami i doprawiamy do smaku.

 Farsz rozsmarowujemy na naleśnikach (w wersji nie wegańskiej można posypać żółtym serem lub mozzarellą) i zawijamy lub składamy wedle uznania. Przed podaniem każdy podgrzewamy na suchej patelni by naleśniki stały się chrupiące.

Wartość energetyczna farszu:

Wartość odżywcza bez sera i suszonych pomidorów


poniedziałek, 13 listopada 2017


Na rynku pojawia się coraz więcej naturalnych batoników na bazie daktyli i innych suszonych owoców z przeróżnymi dodatkami. Jedną z takich nowości są Batony Bakal Sport, które według informacji w internecie możecie kupić w sieciach sklepów: Żabka, Auchan, E.Leclerc oraz niektórych Carrefour. W moim mieście jeszcze ich nie widziałam, ale dzięki uprzejmości kochanych Pandek, które zrobiły mi nimi ogromną niespodziankę urodzinową, miałam możliwości przyjemność ich spróbować. Dziękuje moje Misie ;)
Batony mają po 35g i możecie je kupić w trzech smakach: Energy+guarana, Magnez+kakao, Protein+białko.
Z informacji w internecie dowiedziałam się, że można je kupić w sieciach sklepów: Żabka a także Carrefour, E. Leclerc.

Bakal Sport, Magnez Natural BAR + kakao

Skład: daktyle suszone 36%, figi suszone 23,5% (figi, sól), żurawina suszona 23% (żurawina, syrop ananasowy, klarowany koncentrat soku ananasowego, olej słonecznikowy), orzechy ziemne prażone krojone 14%, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu.
Waga: 35g
Rodzaje:  Energy+guarana, Magnez+kakao, Protein+białko

Wartość odżywcza w 100g:
Białko 5g Węglowodany 62g w tym cukry 52g Tłuszcz 7,9g w tym kw tł nas 1,2g Błonnik 7,3g  Sól 0,92g

Wartość odżywcza w batonie 35g
Białko 1,8g Węglowodany 22g w tym cukry 18g Tłuszcz 2,8g w tym kw tł nas 0,4g Błonnik 2,5g  Sól 0,32g

Opinia: Szata graficzna batonika jest prosta, lecz przyjemna dla oka. Po wyjęciu go z papierka zobaczyłam brązową sztabkę z widocznymi mniejszymi i większymi kropeczkami. Te mniejsze to pestki fig, większe - kawałeczki orzeszków ziemnych.
 Zapach jest wyraźnie bakaliowy - słodkawy z kwaskowatą nutą niczym chleb razowy na zakwasie. Na samym końcu w tle delikatnie czuć gorzkie kakao a także prażone orzechy ziemne, jednak nie są to intensywne aromaty.
 Baton jest zwarty, ale jednocześnie miękki i plastyczny. W dotyku gładki i lekko śliski. Zarówno przekrojenie, jak złamanie, czy wgryzienie się w jego strukturę nie sprawiały żadnego problemu. Z jego kawałków można ulepić kulki.

 Po wgryzieniu się w baton pod zębami od razu poczułam całą masę pesteczek fig, które przyjemnie strzelają pod zębami. Jednocześnie podąża z nimi wysoka karmelowa słodycz daktyli oraz słodycz fig, jednak nie ma co się dziwić, gdyż stanowią one 59,9% składu (plus do tego 23% suszonej żurawiny co daje 82,5% bakalii). Uzupełniał to bardzo delikatny aromat fistaszków, których kawałeczki miejscami można było poczuć również pod zębami. Obecności kakao jakoś specjalnie nie odnotowałam - najprawdopodobniej dlatego, że było go zbyt mało aby dało o sobie znać (tylko 3,5%).... zostało stłamszone przez inne składniki.
 Nie poczułam również żurawiny, chociaż... w trakcie jedzenia pojawiała się delikatna kwaskowata nuta, ale rzeczywiście była ona widoczna po przekrojeniu i po odgryzieniu kawałka batona. Przez cały czas w trakcie jedzenia była widoczna przyjemna i charakterystyczna razową nuta - taka jak w batonie Kosmos Zmiany Zmiany

 Baton w smaku okazał się bardziej bakaliowy niż kakaowy - w zasadzie kakao jest w nim nie wyczuwalne, więc nie nastawiajcie się na czekoladowe lub kakaowe doznania. Mimo tego oraz faktu, że było dla mnie za słodko, baton uważam za bardzo smaczny i wart uwagi, jednak uważajcie w trakcie jego jedzenia. Zębami trafiłam na kawałek pesteczki daktyla, więc trzeba być ostrożnym aby nie stracić zęba lub jego kawałka. 

Wartość energetyczna w 100g - 335 kcal
Wartość energetyczna w batonie 35g - 124 kcal
Ocena - 4,5-5/6
Cena - E. Leclerc, Żabka, Carrefour 2-2,50zł

Bakal Sport, Protein Natural BAR + białko

Skład: daktyle suszone 33%, figi suszone 22% (figi suszone, sól), orzechy ziemne prażone krojone 23%, rodzynki sułtańskie 14,5% (rodzynki sułtańskie, olej słonecznikowy), koncentrat białek serwatkowych w proszku (z mleka)
Waga: 40g
Rodzaje: Energy+guarana, Magnez+kakao, Protein+białko

Wartość odżywcza w 100g:
Białko 13g Węglowodany g w tym cukry g Tłuszcz 12g w tym kw tł nas 1,9g Błonnik 7,7g  Sól 0,8g

Wartość odżywcza w batonie 35g:
Białko 4,7g Węglowodany 19g w tym cukry 17g Tłuszcz 4,3g w tym kw tł nas 0,6g Błonnik 2,7g  Sól 0,3g

Opinia: Szata graficzna batona tak samo jak poprzedniego utrzymana jest w przyjemnych barwach. Na białym tle umieszczono nazwę batona a także jego główne składniki: orzeszki ziemne, figi, winogrona oraz daktyle. Niżej znajdziemy  listę głównych składników oraz informację o tym, że produkt nie zawiera dodanego cukru, glutenu i jest w 100% naturalny.

 Sam baton jest prostokątny i jasnobrązowy niczym masło orzechowe. Można w nim dostrzec jasne plamki w postaci fistaszków oraz ciemniejsze kropki - nie do końca rozdrobnione rodzynki i daktyle. W zapachu wyraźnie bakaliowy i lekko kwaskowaty z wyczuwalną, lecz jak dla mnie delikatną nutą fistaszków... nie było to masło orzechowe.
 Konsystencja batona jest zwarta, lecz podatna na odkształcenia przy czym baton pod palcami jest lekko lepki (można lepić kulki). Jego przekrojenie a także wgryzienie się w jego strukturę nie sprawia problemu. Pod zębami jest lekko gumowy niczym ciągutka.

 Po wgryzieniu się w baton moje zęby od razu trafiły na strzelające pesteczki fig. Zarz do tego doszła wysoka karmelowo-mleczna słodycz daktyli, która od razu na myśl przywołała mi mleczną krówkę lub kajmak. Gdyby jeść batona z zamkniętymi oczyma, można by pomylić ze sobą te dwa łakocie - podobieństwo na prawdę było duże. Orzechy ziemne również dają o sobie znać - w połączeniu ze słodyczą daktyli ich nuta przypominała posłodzone masło orzechowe. Na moje kubki smakowe nie były to intensywne aromaty - wyczuwalne, ale jak to się mówi "masło orzechowe nie dawało po zębach". Główną rolę odgrywała tutaj słodycz daktyli a w zasadzie smak krówki/kajmaku.
Nie zauważyłam aby orzechy chrupały po zębami.

 Baton mimo iż dla mnie za słodki uważam za smaczny i wart spróbowania. Może jak na moje kubki smakowe nuta orzechów nie była bardzo intensywna, ale było w nim coś co sprawia, że na prawdę smakuje. Polecam zarówno tym, którzy lubią kajmak i krówki, jak i tym, którzy za nimi nie przepadają - ja nie lubię, a baton uważam za smaczny :)

Wartość energetyczna w 100g - 385 kcal
Wartość energetyczna w batonie 35g - 135g
Ocena - 4,5-5/6
Cena - E. Leclerc, Żabka, Carrefour 2-2,50zł

Jeśli miałabym podsumować batony, to według mnie są smaczne, choć niczego nie urywają. Mimo tego warto ich spróbować w szczególności za tak atrakcyjną cenę :)



Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Tu kupisz ksiażki tekst alternatywny