.

środa, 05 września 2018

Dawno nie jadłam pizzy. Dość dawno nie jadłam zapiekanego pieczywa. Miałam na nią ochotę. Znalazłam czas i upiekłam.

Ciasto (1 pizza)
70g mąki pszennej pełnoziarnistej
30g mąki pszennej 650
10 g drożdży
szczypta soli
1/3-1/2 szklanki letniej wody

sos pomidorowy
łyżeczka koncentratu pomidorowego
łyżeczka pasty słonecznikowej lub jasnego tahini (u mnie Terra Sana)
słodka papryka wędzona
pieprz cayenne

dodatkowo:
warzywa ugotowane al dante

Mąkę przesiewamy do miseczki, kruszymy drożdże, dodajemy szczyptę soli. Powoli wlewając wodę zaczynamy wyrabiac gładkie i elastyczne ciasto, które przykrywamy ściereczką i odstawiamy do podrośnięcia ok. 45-60 minut.

W tym czasie przygotowujemy sos mieszając ze sobą wszystkie składniki. Gdyby był zagęsty dodajemy kapkę wody. Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni

Wyrośnięte ciasto rozciągamy (nie wałkujemy) na kształt okręgu. Smarujemy sosem pomidorowym, wykładamy dodatki i pieczemy ok 20 minut
Smacznego


.Czasami w komentarzach pytacie mnie o dobrej jakości masła orzechowe. Nie spróbowałam zbyt wielu maseł orzechowych przeróżnych firm abym mogła nazwać się specjalistą w tej dziedzinie. Póki miałam blender kiedy masło fitaszkowe przygotowywałam sama w domu a poza tym tak na prawdę wszystko zależy od tego kto co lubi i co komu smakuje. Wszakże upodobania smakowe są przeróżne - jednym smakuje masło orzechowe z dodatkiem soli i cukru a drugim bez.
W przepisie użyłam pasty słonecznikowej Terra Sana i tę pastę z całego serca i czystym sumieniem mogę Wam polecić.


  Przypuszczam, że wiele razy o jakiejś książce bądź filmie dowiedzieliście się z polecenia koleżanki/przyjaciółki, internetu, reklamy w internecie lub jakiegoś innego źródła. Dopiero wówczas decydowaliście czy chcecie po nią sięgnąć, czy też nie. Tak też było ze mną. Gdyby nie fakt, że śledzę nowości i zapowiedzi wydawnicze w szczególności jeśli chodzi o baśnie, mitologię i klasykę, najprawdopodobniej nie prędko dowiedziałabym się o tej książce. Być może nigdy bym jej nie przeczytała.

  Szara wilczyca (ang. Kazan) to powieść dla młodzieży autorstwa Jamesa Olivera Curwooda, wydana w 1914 roku. Kazan - mieszaniec w 3/4 huskiego i 1/4 wilka - oraz jego towarzyszka Szara Wilczyca (oślepiona przez rysia, gdy walczyła w obronie swych szczeniąt), przemierzają lasy i pustkowia Alaski, szukając schronienia i pożywienia oraz opiekując się sobą nawzajem. W surowym klimacie Ameryki Północnej przemierzając Kanadę, stają przed wyborem: żyć z ludźmi czy pozostać w dziczy. Wybór ten okazuje się szczególnie trudny dla Kazana, który tak do końca nie wie jak powinien postąpić.

  W trakcie czytanie powieści od razu przyszło mi skojarzenie z "Białym kłem" Jacka Londona. Tam również pojawił się motyw próby oswojenia dzikiego zwierzęcia - "uczłowieczenia" go.
  Autor doskonale ukazał życie zwierząt w ciężkim klimacie Alaski. Szara Wilczyca z Kazanem przeżywają mnóstwo przygód w tym tajemniczym obszarze, takich jak pożar lasu, ataki innych zwierząt, polowania. Przez całą fabułę przetacza się odwieczne prawo kłów: wygrywa silniejszy, a słabszy jest najczęściej przez niego zjadany. Zwierzęta natomiast są przedstawione w naturalny sposób: nie rozmawiają ze sobą jak w bajkach, natomiast porozumiewają się w sposób intuicyjny. Pozwala nam to jeszcze bardziej przyjrzeć się tajemniczości tych zwierząt. Tak naprawdę dzięki tej książce zainteresowałam się życiem zwierząt leśnych bez względu na to, że Alaska leży na drugiej połowie kuli ziemskiej. Z żalem przeczytałam ostatnie strony powieści. Na szczęście okazało się, że historia Kazana, Szarej Wilczycy oraz Bariego znalazła swoją kontynuację w innej książce Jamesa Oliwera Curwooda - „Bari, syn Szarej Wilczycy”.

Tytuł: Szara wilczyca | Autor: James Oliver Curwood | Wydawnictwo: Zysk S-ka | Ilość stron:  | Okładka: twarda

poniedziałek, 03 września 2018

Bez zbędnych wstępów zapraszam na świeże i pachnące bułeczki z chrupiącym akcentem w postaci orzechów włoskich.

Składniki (7-8 bułek)
Zaczyn poolish
5g świeżych drożdży
200g mąki pszennej pełnoziarnistej
200ml ciepłej wody

Drożdże rozpuszczamy w wodzie, następnie dodajemy mąkę i mieszamy na gładkie, gęste ciasto. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy do przefermentowania na 12-16 godzin w temp. pokojowej (lub na całą noc)

Ciasto:
100g mąki pszenne pełnoziarnistej
200g mąki pszennej typ 650
10g świeżych drożdży
1 łyżeczka soli
ok. 160 ml letniej wody

Dodatkowo:
szklanka posiekanych orzechów włoskich (ok. 100-120g)

W misce umieszczamy obie mąki, sól, cały zaczyn oraz pokruszone drożdże. Mieszamy, po czym wlewamy wodę i zagniatamy jednolite ciasto w trakcie dosypując posiekane orzechy włoskie (wyrabianie nie jest łatwe i trochę potrwa, dlatego możecie zrobić to mikserem z hakiem o dużej mocy. Najpierw przez 3 minuty na najniższej prędkości. Następnie mieszamy jeszcze 3-3,5 minuty na średniej prędkości).

Całość wyrabiamy do czasu aż ciasto będzie gładkie, nieco luźne, elastyczne i lepkie. W razie potrzeby zanurzamy rękę w mące ale NIE PODSYPUJEMY ZA DUŻO.
 Formujemy kulę i odstawiamy pod przykryciem na 2 godziny w ciągu tego czasu składając ciasto 2-kronie (po godzinie wyrastania ciasto rozpłaszczamy na lekko oprószonej mąką stolnicy na kształt prostokąta. Następnie składamy tak jak kopertę, tzn. najpierw lewy bok do środka na 2/3 długości placka, lekko przygniatamy. Następnie przykrywamy go prawym bokiem ciasta i lekko przygniatamy. W ten sam sposób zagniatamy krótsze boki, formujemy kulę i przekładamy ciasto do miski. Pozostawiamy do wyrośnięcia na 30 minut, ponownie składamy i zostawiamy na kolejne 30 minut KLIK )

Po tym czasie ciasto dzielimy na 7 części (po ok. 130g każda) z których formujemy kule, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy na 10-15 minut by ciasto odpoczęło. Z każdego kawałka formujemy bułki, które układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia obsypanym mąką. Następnie przykrywamy je ściereczką i odstawiamy na ok. 60 minut aż podwoją swoją objętość..
Pieczemy w 180 stopniach przez ok. 25 minut na złoty kolor. Studzimy na kratce
Smacznego

 

"— Obawiam się, Jętko, że już się więcej nie zobaczymy.
— A dlaczego? Ja się przecież nigdzie nie wybieram."

  W pogoni za życiem to książka autorstwa Przemysława Wechterowicza z ilustracjami Emilii Dziubak, która ukazała się nakładem wydawnictwa Ezop. Książka, która mimo iż na pierwszy rzut kolorowa i wesoła do końca taka nie jest. Książka trudna i która porusza ważne tematy.

  Pewnego słonecznego poranka w nowojorskim parku na świat przychodzi jętka. Delikatna, wrażliwa, romantyczna... Nie zna pojęcia śmierci i nie zna istoty życia. Jest niewinna i bezbronna. Wszystko ją zachwyca.
  Prostuje skrzydełka i nie wie co dalej ma robić. Wtedy nawiązuje znajomość z pewną muchą - Łucją, która dobrze zna Nowy Jork. Mimo iż ma wiele spraw na głowie postanawia poświęcić jętce swój czas. To wszystko ze współczucia. Bowiem jętki to stworzenia, które żyją tylko jeden dzień, od wschodu do zachodu słońca.
 
  Łucja staje się przewodnikiem Jętki po Nowym Jorku. Razem oglądają miasto spomiędzy nóg ludzi a potem z wysoka. Zaglądają do biblioteki, parku, zoo i teatru. Posilają się w restauracji, płyną promem, skaczą na bungee, oglądają wyścigi konne i statuę wolności...  Robią to na co mają ochotę, starając się w pełni wykorzystać każdą sekundę swojego istnienia.  Zobaczyć i zrobić jak najwięcej zanim słońce schowa się za horyzont. Wykorzystać dzień, który Jętka posiada przecież tylko jeden. On musi być dla Jętki wyjątkowy.

  Wiele osób być może powie, że jest to opowieść o niczym. O tym, że życie szybko przemija, nic dobrego nam nie oferuje i trzeba śpieszyć się nim przeminie. Jednak kiedy spojrzymy nieco głebiej dostrzeżemy, że Przemysław Wechterowicz wraz z Emilią Dziubak stworzyli dość niekonwencjonalną historię o śmierci i przemijaniu. A zrobili to na przykładzie owada, którego życie trwa bardzo krótko, bo przecież jeden dzień - od świtu do zmroku.
  Krótkimi zdaniami, w prosty sposób opowiada o tym co ważne i nieuniknione. O tym o czym nie wiemy jak mówić, czasem nie chcemy lub się boimy. O tym o czym ciężko jest mówić i wytłumaczyć, zwłaszcza dzieciom.
  Jednak Wechterowicz się tego podjął. Na swój sposób stara się wytłumaczyć, wyjaśnić na czym polegają i jaki jest ich sens. Jest oszczędny w słowach i nie komplikuje. Nie moralizuje, nie poucza i nie używa banałów. Opowiada a to czego nie pisze dopowiadają ilustracje - niezwykle głębokie i refleksyjne. Urzekające swoim pięknem i talentem Emilii Dziubak.

   Ten duet nie tylko mówi o śmierci i przemijaniu, ale również przyjaźni (Jętka zaprzyjaźniła się z Łucją). Snuje refleksję nad ulotnością życia i zwraca uwagę na to, że warto cieszyć się każdą chwilą. Zatrzymać się, odetchnąć, rozejrzeć dookoła siebie. Podziękować za to co mamy i co nas otacza. Być za to wdzięcznym i doceniać. Przecież życie oferuje nam wiele wspaniałości, tylko człowiek tego nie dostrzega i nie docenia. Nie widzi ile dobrego otrzymuje każdego dnia, nie korzysta z tych wszystkich dobroci...
  A warto doceniać i cieszyć się nimi, bo życie jednocześnie jest ulotne i szybko przemija. Ucieknie miedzy naszymi palcami nim się obejrzymy. Niby banalne ale prawdziwe i jeśli zatrzymamy się przy tym na dłużej głębokie.

  I tak zastanawiam się dla kogo w rzeczywistości była pisana ta opowieść. Czy rzeczywiście dla dzieci? A jeśli tak to w jakim wieku? Bo czy słowa "dzień się skończy, a ty umrzesz" nie wzbudzą w dziecku lęku? Obawy, że ono również umrze z końcem dnia? Przecież nie każde dziecko dziecko zrozumie tę metaforę. Z drugiej strony skłania ona do rozmów na ten temat, do wyjaśniania.
  A może książka powstała z myślą o nas - dorosłych?
  A może jest uniwersalna?
  Przecież przesłanie aby doceniać życie, cieszyć się nim i korzystać z każdej jego sekundy dotyczy każdego z nas. A tytułowa pogoń za życiem zdarza się nie tylko jętkom.
   Chyba ta ostatnia wersja jest najbardziej zbliżona prawdzie.

" Cóż znaczy: dziś? - przypatrz się jętce.
Świt jej dał życie, a zmrok wieczora
Już obwieszcza: że jej umrzeć pora.
Dziś jest tylko błyskiem w życia chętce."

Autor: Przemysław Wechterowicz | Ilustracje: Emilia Dziubak | Wydawnictwo: Ezop | Ilość stron: | Okładka: Twarda

sobota, 01 września 2018

Stary przepis wygrzebany z folderu, inspirowany chińskimi pierożkami gotowanymi na parze DIM SUM z tą różnicą, że zamiast mąki ryżowej, użyłam pełnoziarnistej. Tak na prawdę to nazwałabym je ala SIM SUM ;)

Składniki (1 porcja)
Farsz:
ok. 1/2 szklanki mrożonego zielonego groszku NIE Z PUSZKI
ew. mały ząbek czosnku i odrobina soku z cytryny (u mnie bez)
przyprawy

Mrożony groszek zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na kilka minut do czasu aż zmięknie. Następnie rozgniatamy go widelcem (niezbyt dokładnie) i doprawiamy do smaku. Gdyby pasta była zbyt sucha możemy dolać odrobinę wody.

Ciasto:
niepełna szklanka mąki pełnoziarnistej
ok. 1/4-1/3 szklanki ciepłej wody
szczypta soli

Mąkę z solą przesiewamy do miski. Stopniowo wlewając wodę zaczynamy miesząc drewnianą łyżką. Kiedy składniki mniej więcej połączą się w całość zagniatamy gładkie i elastyczne ciasto jak na pierogi. Gdyby była taka potrzeba delikatnie podsypujemy mąką.

Pierogi
Ciasto przekładamy na obsypany mąką blat stolnicy i dzielimy na mniej więcej równie części, tyle ile ma nam wyjść pierogów. Każdą rozpłaszczamy. Na środek każdego kawałka kładziemy porcje farszu i zawijamy boki ciasta do środka w kształt sakiewki dokładnie je zlepiając.
W garnku zagotowujemy wodę. Pierożki układamy na natłuszczonym sitku do gotowania na parze (aby pierogi nie przywierały) starając się aby nie stykały się ze sobą. Przykrywamy pokrywką i gotujemy ok. 5 minut.
Smacznego


  Dawno, dawno temu w odległej mroźnej krainie żył stary Bajkał razem ze swoją jedyną i ukochaną córką Angarą. Dziewczyna przez całe swoje dzieciństwo wysłuchiwała opowieści swojej opiekunki o walecznym i odważnym wojownika Jeniseju. Wkrótce Angara zapałała miłością do mężczyzny odrzucając oświadczyny kolejnych zalotników, którzy starali się o jej rękę.

   Rozgniewany Bajkał dowiedziawszy się o uczuciu córki, wbrew woli córki rozpoczął przygotowania do jej ślubu z wybranym przez nim mężczyzną. Angara dowiedziawszy się o zamiarach ojca po cichu uciekła z domu i udała się do swojego ukochanego. Ojciec wpadł w srogi gniew...

   To nie koniec tej opowieści, jednak ode mnie nie dowiecie się niczego więcej. Nie chciałabym odbierać Wam przyjemności z sięgnięcia po tę historię a według mnie warto po nia sięgnąć. A co to za historia? To "Angara, córka Bajkała"
  To nie jest pierwsza lepsza bajeczka opowiedziana na poczekaniu. To opowieść oparta na popularnej w całej Syberii i Azji Centralnej buriackiej legendzie, której bohaterami są odległe rzeki i krainy syberyjskie.
 Nie tylko opowiada historię przekazywaną od stuleci przez kolejne pokolenia, ale również porusza istotne tematy.
  Opisuje autorytarny model rodzicielstwa w którym rodzice (w tym przypadku ojciec) starają się sprawować kontrolę nad swoimi dziećmi (tutaj córką). Trzymając się ustalonych zasad, mówią dzieciom co mają robić jednocześnie nie dając możliwości wyboru czy podejmowania decyzji. Są oni wymagający i surowi. Tutaj nie ma mowy o sprzeciwie, czy buncie - zasady, które zostały ustalone, muszą być przestrzegane.
 Jednocześnie przez treść przebija potrzeba rozmowy, empatii i miłości - tym jak ważne jest nie tylko to aby ze sobą szczerze rozmawiać, ale również słuchać.... bowiem brak tych cech może być tragiczny w skutkach i doprowadzić do tragedii.

  Jak wiecie uwielbiam podania, baśnie i legendy, dlatego, kiedy wydawnictwo Media Rodzina postanowiło wydać książkę w tym temacie wyczekiwałam premiery aby po nią sięgnąć. Nie żałuję. Według mnie ze względu na przesłanie to opowieść dla każdego: młodszego i starszego. Ponadczasowa. Poza tym to legenda a na te tak samo jak i na na baśnie nie ma ustalonego wieku. Nie ma jakiegoś limitu. One mogą przynosić (i zazwyczaj przynoszą) radość każdemu a już w szczególności kiedy czyta się rodzinnie.

  A ilustracje?
  Prawdziwy majstersztyk. Przepiękne krajobrazy w odcieniach granatu i błękitu, idealnie uzupełniają historię dopowiadając to czego nie wypowiedziały słowa

Tytuł: Angara córka Bajkała | Autor: Olga Jertachanowa Irina Jertachanowa | Ilustracje: Olga Jertachanowa Irina Jertachanowa | Wydawnictwo: Media Rodzina | Okładka: twarda



AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny