.

środa, 25 kwietnia 2018

  Pogoda za oknem coraz piękniejsza, ale to wcale nie stoi na przeszkodzie aby nie sięgać po dobrą literaturę - wszakże można połączyć obcowanie z przyrodą i relaks z książką. Na blogu sporo pojawia się baśniowych pozycji a także tych, które "rzekomo" kierowane do młodszego czytelnika, mogą a nawet powinni przeczytać również dorośli.
 Dzisiaj wrócimy do klasyki i trochę pogotujemy :)

 Pamiętam, że już jako mała dziewczynka lubiłam oglądać nieco "poważniejsze" filmy, ekranizacje słynnych powieści i nie tylko. Fascynowały mnie, ciekawiły, wciągały... Do niektórych wracałam i nadal wracam po latach, gdyż ich sens ciągle sprawia mi przyjemność. Jedną z takich ekranizacji jest Hrabia Monte Christo. Bardzo lubię ten film i wiedziałam, że kiedyś przeczytam również książkę a nawet wzbogacę moją domową biblioteczkę o własne egzemplarze. Tak też się stało.

 Książki opowiadają dzieje losów oficera marynarki, Edmunda Dantesa. Akcja utworu rozpoczyna się w końcu lutego 1815 roku w Marsylii. Dziewiętnastoletni wówczas Edmund Dantès ma zostać kapitanem okrętu handlowego „Faraon” i ożenić się z ukochaną Katalonką Mercedes. Niestety za sprawą zmowy zawistnych ludzi, którzy zazdrościli mu jego sukcesów, Edmund zostaje oskarżony o  bonapartyzm, następnie aresztowany w czasie własnego przyjęcia zaręczynowego i niesłusznie wtrącony do więzienia, gdzie spędza czternaście lat. Odebrano mu wszystko co miał: miłość, wolność, radość z życia. Osoby, których uważał za prawdziwych przyjaciół wykorzystali go, skrzywdzili i oszukali.Kiedy Edmundowi udaje się wydostać na wolność, zaczyna wprowadzać w życie perfekcyjnie ułożony plan zemsty na wszystkich, którzy przyczynili się do jego cierpienia. Od tej chwili już nie ma Edmunda Dantesa - jest hrabia Monte Christo, który wkracza do kręgu swoich wrogów aby zawalczyć o sprawiedliwość.

Póki Bóg nie raczy odsłonić przyszłości ludzkiej, cała ludzka mądrość będzie się mieścić w tych paru słowach: Czekać i nie tracić nadziei!

 Tyle jeśli chodzi o treść. Więcej Wam nie zdradzę choćbyście mnie prosili. Nie chcę odbierać Wam radości i przyjemności z tej lektury. ;) A wiedzcie, że na prawdę da się ją odczuć. Ta powieść udowadnia, że  pogoń za literackimi nowościami nie ma sensu. Na świecie jest cale mnóstwo fantastycznych powieści, których nie znamy lub po które z jakiś powodów obawiamy się lub nie chcemy sięgnąć. I nie słusznie, bo czekają na nas nie tylko niesamowite przygody, wartka akcja i ciekawi bohaterowie ale również wiele prawd życiowych.

(…) dopóki zła myśl nie zrodzi się w spaczonym organizmie, natura ludzka wzdryga się przed zbrodnią. A jednak cywilizacja narzuciła nam pewne potrzeby, przywary, żądze, które wiodąc nas ku złu wywierają na nas niekiedy wpływ tak silny, że milkną nasze dobre instynkty. Na tym opiera się następująca maksyma: „Jeśli chcesz wykryć winowajcę, odszukaj najpierw tego, komu popełniona zbrodnia mogła przynieść korzyść”. 

 Aleksander Dumas w swojej powieści świetnie wykreował świat i bohaterów. Rewelacyjnie buduje napięcie, które rośnie kartka po kartce, dzięki czemu nie ma czasu na nudę. Zagadki, spiski, knucia, intrygi, tajemnice... to wszystko wpływa na wartką akcję w rezultacie czego książkę czyta się bardzo szybko. Nie można zapomnieć o bohaterach. W mało której powieści przygodowej jest aż tyle różnorodnych postaci. Mamy biednych, bogatych, średnio zamężnych, prawych, zawistnych, nieuczciwych, bezlitosnych i wrażliwych...
 Każdy z nich wykazuje się innymi cechami i wzbudza inne emocje niekoniecznie tylko te pozytywne. Weźmy dla przykładu głównego bohatera. Współczujemy mu z powodu losu jaki go spotkał, może nawet trochę podziwiamy, że się nie poddawał i dążył do swojego celu. Jednocześnie czujemy pewne obawy i zastanawiamy się, czy słusznie postępuje pragnąc zemsty. W głowie rodzi się pytanie: Sami możemy wymierzać sprawiedliwość, mścić się, czy zostawić to siłom wyższym? Przecież dobro zawsze zwycięża a za złe prędzej czy później spotka nas zasłużona kara.

Nienawiść zaślepia, gniew ogłusza, a ten kto pragnie zaspokoić żądzę zemsty, może przypadkiem napić się goryczy. 

 Aleksander Dumas stworzył na prawdę świetną i wciągającą powieść do której co jakiś czas można wracać i za każdym razem czerpać z jej treści tyle samo przyjemności. Trochę to trwało nim postanowiłam ją kupić i przeczytać, jednak cieszę się, że udało mi się zrealizować te postanowienia - zarówno pierwszy jak i drugi tom znalazł swoje miejsce u mnie w domu, tylko nie koniecznie na półce :)

Nienawiść zaślepia, gniew ogłusza, a ten kto pragnie zaspokoić żądzę zemsty, może przypadkiem napić się goryczy. 

UWAGA UWAGA
Mam dla Was niespodziankę - 10% rabatu na zakupy w księgarni internetowej albertus.pl
Wystarczy tylko wybrane książki umieścić w koszyku a w polu z miejscem na kod rabatowy wpisać MagicznyKociolek

 Nigdy nie lubiłam i nadal nie lubię ziemniaków, chociaż nie ukrywam, że czasem mam ochotę na te młode z koperkiem lub zwykłe w wersji pieczonej. Kiedy byłam mała młode ziemniaczki z koperkiem plus mizeria z cebulką to był jeden z najsmaczniejszych wegetariańskich obiadów - takie odstępstwo od mięsnych potraw. Coś innego, coś co nie było mięsem.
 Zazwyczaj jem kasze, jednak ostatnio potrzebowałam jakiegoś urozmaicenia - zmiany. Postanowiłam upiec ziemniaki. I wiecie co? Nie jadłam ich tak długo, że mi posmakowały :) Podałam je z wcześniej ugotowaną białą kapustą z dodatkiem fasoli, jednak jeśli ktoś woli może takie ziemniaki zjeść bez niczego (tylko wówczas aby się najeść, trzeba zjeść ich więcej).

Składniki
ziemniaki
bigos lub ugotowana kapusta z włoszczyzną
zioła prowansalskie, pieprz cayenne

 Ziemniaki obieramy, myjemy i kroimy na kawałki następnie zalewamy wodą na ok 30-60 minut. Po tym czasie wodę odlewamy, ziemniaki obtaczamy w przyprawach i układamy na blaszy wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w 200 stopniach z termoobiegiem aż ziemniaki się przyrumienią i ich skórka stanie się chrupiąca.
 Pod koniec pieczenia ziemniaki mieszamy z bigosem/kapustą, umieszczamy w żaroodpornym naczyniu i zapiekamy jeszcze przez chwilkę
 Można też upiec ziemniaki osobno a następnie podać z podgrzaną kapustą.
Smacznego

poniedziałek, 23 kwietnia 2018


 Mam nadzieję, że dni mijają Wam w wiosennej a może nawet iście letniej atmosferze, że korzystacie z pogody i w miarę możliwości miło spędzacie czas. Plany na długi weekend majowy już są a może dopiero rozpoczniecie planowanie? Wybierzecie czas spędzony w domu, z rodziną a może gdzieś wyjedziecie? W moim domu od lat weekend majowy wygląda tak samo i nic nie zapowiada aby w najbliższej przyszłości miało się to zmienić. Jednak dzisiaj nie o tym. Nie będę Was zanudzać swoim nudnym życiem osobistym :P Opowiem o czymś zupełnie innym ;)


 Są historie piękne - takie, które wywołują łzy wzruszenia a także ściskają za serca. Historie o których długo się pamięta a czasem ze względu na swoje piękno nie chce pamiętać - myśl o nich tak bardzo ściska w środku.
 Znacie Haciko - psa rasy Akita? Psa o którym powstał przepiękny i wzruszający film u niejednego wywołujący łzy wzruszenia? Właśnie o nim jest ta historia - historia oparta na prawdziwych wydarzeniach z przełomu lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku.
 Profesor Eisaburo Ueno - człowiek pełen zasad i ściśle przestrzegający codziennego rytmu dnia, obiecał swojej córce psa. Jako człowiek  i zawsze dotrzymujący obietnic postanowił danego słowa dotrzymać. Pewnego dnia na stacji odbiera przesyłkę - wyczerpanego i zmarzniętego po długiej podróży małego szczeniaczka. Od tej pory Jego życie stopniowo ulega diametralnej zmianie....

 W dni robocze pies odprowadza mężczyznę na stację kolejową do pracy i wraca dokładnie o 17:25 by razem mogli wrócić do domu. Z kolei niedzielę i święta spędzają na wspólnych i długich spacerach po prostu ciesząc się swoją obecnością. Za sprawą ogromnej przyjaźni i miłości jaką otrzymał od tego czworonoga, mężczyzna z człowieka poważnego, zdystansowanego i zamkniętego w sobie, zmienia się w osobę pogodną, rozluźnioną i nieco bardziej otwartą. Częściej się uśmiecha i odkrywa prawdziwą radość z życia. Pies sprawił, że na nowo zaczął żyć dostrzegając ile piękna i dobroci go otacza.
 Wydawać by się mogło, że już tak będzie zawsze, że zawsze będą razem. Niestety życie przyszykowało dla nich zupełnie inny scenariusz. Pewnego dnia los niespodziewanie ich rozdzielił. Jednak Haciko czekał - wiernie czekał o wyznaczonej godzinie na powrót swojego przyjaciela.... Czekał przez w tym samym miejscu nieprzerwanie prawie 10 lat - bo przecież pan obiecał, że wróci a on zawsze dotrzymuje danego słowa.

 Historie Haciko poznałam kilka lat temu z wspomnianej ekranizacji (Mój przyjaciel Haciko).  Film widziałam tylko raz. Nie dlatego, że mi się nie spodobał, wręcz przeciwnie - uważam go za przepiękny i cudowny, taki który zdecydowanie warto obejrzeć. Jednocześnie chwyta za serca - chwyta, ściska i wykręca.... popłakałam się na nim jak małe dziecko. Wiele emocji ten film mnie kosztował - były to piękne emocje, jednak do końca nie byłam przekonana, czy jeszcze raz chce je przeżywać. Wszystko zmieniło się, kiedy Wydawnictwo Zaklęty Papier wydało książkową wersję tej opowieści - przed jej przeczytaniem postanowiłam jeszcze raz obejrzeć film.

 Jeśli źródło, które znalazłam jest rzetelne Historię Haciko najpierw przeniesiono na ekran (2009 rok) a dopiero potem postanowiono przenieść na papier (2015 rok) i to ta druga opisuje prawdziwą historię tego psiaka - w filmie zmieniono to i owo.
 W książce profesor specjalizował się z rolnictwie - filmie wykładał sztukę. Książkowy Haciko był całkowicie biały i trafił do rodziny w prezencie urodzinowym, natomiast w filmie posiadał dwie barwy a trafił do domu profesora przez przypadek a pozostał w nim za namową córki. Odmienne są również okresy historyczne w których ma miejsce opowiedziana historia jednak tak na prawdę to szczegóły. Historia opowiedziana zarówno w filmie jak i książce jest przepiękna i wzrusza - ponownie się popłakałam.

 Na stronach autor umieścił ogrom treści i piękna. Wiecznej bezinteresownej miłości, przyjaźni, wierności... ponad wszystko i do samego końca. Pokazuje jak silna i jak piękna jest prawdziwa miłość, przyjaźń. Jak trwa i trwać będzie mimo upływu czasu a nawet śmierci. Historia piękna i wzruszająca - może nie w tak dużym stopniu jak film, ale chwytająca za serce.

Ilustracje pinterest

Jeśli już mówimy o książkach chciałabym zaprosić wszystkich gdańskich wielbicieli książek - małych i dużych do nowo otwartej Księgarni Rodzinnej Szymelka.
Księgarnia mieści się w Gdyni przy ul. Żołnierzy I Armii Wojska Polskiego 8, przy pomniku płk. Kuklińskiego w budynku Art Deco.
Jest otwarta od poniedziałku do piątku w godzinach od 9.30 do 18.00, a w sobotę w godzinach od 10.00 do 14.00.

To niewielka księgarenka ale z sercem i duszą - stworzona przez ludzi z pasją i miłością do słowa pisanego - książek. Znajdziecie tam książki  dla dzieci i młodzieży a także z zakresu literatury psychologicznej i pedagogicznej. Jest również półka z książkami anglojęzycznymi dla dzieci oraz audiobooki na płytach CD. Ponadto pracownicy organizują i będą organizować przeróżne spotkania spotkania i warsztaty. Wszystkie informacje na fanpage księgarni.

piątek, 20 kwietnia 2018

Dzień dobry
Tak na prawdę to nie wiem co mogłabym napisać. Mamy wiosnę. Czujecie? Cieszycie się? Już niedługo będzie można cieszyć się pierwszymi warzywami z własnego ogródka a za jakiś czas owocami z sadu. Nie mogę się doczekać a tym czasem zapraszam do lektury dzisiejszego wpisu. Jest coś dla głodomora i dla głodnego ale inaczej - pożeracza książek i poszukującego ciekawej literatury oraz niebanalnych książek :)

Kolejny przepis z serii szybkie, niewymagające i banalnie proste. Wegańska fasolka po bretońsku a może fasolowa z kaszą jaglaną? Zwał jak zwał - najważniejsze, że wyszło smacznie :)

Składniki
cebula
ugotowana biała fasola
koncentrat pomidorowy
woda lub bulion warzywny
majeranek lub zioła prowansalskie
ulubione przyprawy

* koncentrat i wodę/bulion można zastąpić pomidorami z puszki

Na głębokim patelni lub w garnku z grubym dnem przesmażamy drobno posiekaną cebulę. Kiedy się zarumieni, wrzucamy ugotowaną białą fasolę a następnie wlewamy przegotowaną gorącą wodę (lub bulion) wymieszaną z koncentratem pomidorowym. Płynu wlewamy tyle aby uzyskać pożądaną przez nas konsystencję sosu. Dodajemy zioła prowansalskie/majeranek i dusimy przez kilka minut. Doprawiamy do smaku. Podajemy z ulubionymi dodatkami - u mnie ugotowana kasza jaglana.

Dwoje Ludzi Iwona Chmielewska

 Książka nietypowa. Wydawać by się mogło, że z obrazkami dla dzieci i dla dzieci, jednak nie jest to oczywiste. Tak na prawdę to ciężko włożyć ją do jednej szufladki z książkami dla dzieci lub dorosłych. Ciężko też dokładnie określić gatunek z wyjątkiem tego, że jest to picturebook, ale i to nie mówi wszystkiego. Książka obrazowa ale jednocześnie z tekstem. Nie byle jakim tekstem... takim z którego każdy może wyciągnąć całkiem inne wnioski.

"Gdy dwoje ludzi żyje razem,
to jest im łatwiej, bo są razem
i jest im trudniej, bo są razem."


 Książka opowiada o relacjach międzyludzkich i związkach, które mogą być słodkie, namiętne, chłodne, solidne, słabe... o stopniu ich skomplikowania, trudach, odmienności obu stron, konieczności akceptacji i troski o tę drugą osobę ale również nieporozumieniach i kłótniach. O byciu razem - ze sobą a nie osobno, czy obok siebie - daleko. O dzieleniu radości i smutków, wspólnych sukcesach ale i zmartwieniach oraz problemach. To relacje jak najbardziej prawdziwe - realne a nie będące wytworem naszej wyobraźni, fantazji, czy wyciągnięte internetu. Jest w nich miejsce na miłość, uśmiech, wspólne radości, troskę o siebie ale i nienawiść, kłótnie, samotność, łzy... czasem ludzie są blisko siebie i rozumieją się bez słów a czasem każde podąża własną drogą i nie potrafią ponownie się spotkać, czasem jedno wciąż daje a drugie bierze... Nie zawsze życie jest usłane różami a jeśli tak, to bywa, że te róże mają kolce, które pokaźnie ranią.

 Język nie jest skomplikowany, czasem wręcz poetycki pełen metafor. To jak go zrozumiemy w dużej mierze zależy od nas samych - tego co przeżyliśmy, co skrywamy w sobie, na jakim etapie życia jesteśmy.
 Ilustracje Chmielewskiej również są proste i bardzo symboliczne, lecz przemyślane. Osobiście nie szczególnie taki rysunek mi się podoba, jednak w połączeniu z tekstem nabiera całkiem innego znaczenia i wyrazu. Według mnie idealnie współgra ze słowami oddając ich ukryty sens oraz znaczenie.

„Ludzie mogą być też
mocno złączeni jak dwie
okładki o miłości,
bez których ta opowieść
by się rozsypała.”



 "Dwoje ludzi" to lektura uniwersalna a prawdy w nie zawarte nie da się podzielić na ważne, mniej ważne i nieistotne - na te dla dorosłych i dzieci. One wszystkie jeśli dotrą tam gdzie powinny, czyli do serca są równie istotne i mają takie same znaczenie.
 Książka może otworzyć serca i oczy na drugą osobę a uszy i usta na rozmowę o tym co ważne. Pokazuje, że zarówno związek jak i relacje miedzy ludźmi z jednej strony są piękne ale z drugiej skomplikowane i kruche. Aby przetrwały wymagają czasu, naszej uwagi, czasem poświęcenia, jednak są tego warte.
 Książka ciekawa i oryginalna - dla niektórych z pewnością również wzruszająca. Może stanowić dobry prezent np. na rocznicę ślubu a jej fragmenty wpis do ślubnej księgi gości lub dedykację dla bliskiej osoby.

"Gdy dwoje ludzi żyje razem,
bywa, że mogą zrobić wszystko.
Nawet trzeciego człowieka."




AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę tekst alternatywny