.

Kluski i pierogi

poniedziałek, 26 listopada 2018

 Kiedyś podczas wymiany e-mali z jedną z blogerek usłyszałam o kanale na youtube Langusta na Palmie. Weszłam, obejrzałam kilka filmów i na tym się skończyło. Tak szczerze to zapomniałam. Po jakimś czasie zaczęłam zwracać większą uwagę na tego typu publikacje - zarówno filmy jak i książki. Kanał Langusta na Palmie nie był kanałem, który często oglądałam - czasem zerknęłam ale pamiętałam nazwę. Poza tym inny ksiądz od dziecka zajmował szczególne miejsce w moim sercu.

  Kiedy w nowościach książkowych w oko wpadł mi tytuł "Straszna Książka" z ciekawości kliknęłam na jej tytuł. Zostałam przekierowana do działu religia i religioznawstwo a w moje oczy wpadło imię i nazwisko autora: Adam Szustak.... polski prezbiter rzymskokatolicki, dominikanin, wędrowny kaznodzieja, vloger kanału Langusta na Palmie (pewne dwa filmy sprawiły, ze w głowie pojawiło się "ale")

 Nie będę Was oszukiwać. Nie przeczytałam książki w całości (ale więcej niż połowa). Nie jest to lekkie czytadło do przeczytania w leniwą niedzielę. To nie obyczajówka, ani też thriller lub kryminał. To też nie suchy wykład teologii i religii mówiący, że wiara chrześcijańska jest prawidłowa i jedyna lub mówiący jak należy żyć. To pozycja, którą należy stopniowo sobie dawkować - dzień, po dniu.

  Książka powstała na podstawie “Strasznych rekolekcji”, które w 2017 i 2018 r. O. Adam zrealizował wspólnie ze Stacją7. Współtwórcą książki jest biblista ks. Marcin Kowalski, który "wzbogacił" książkę o swoje uwagi i komentarze. Obaj wprowadzają czytelnika w świat symboli i wizji opisanych na kartach Biblii.
  Bo ilu ludzi czytając Pismo Święte np. Apokalipsę, choć przez chwilę nie zastanowiło się co tak na prawdę oznaczają symbole i wizje w niej opisane? Dokładniej je zrozumieć i poznać... ta książka próbuje je objaśnić i wytłumaczyć.

 Według ojca Szustaka wszystkie prorocze wizje przedstawione na kartach Starego i Nowego Testamentu są bardzo konkretnie skierowane do każdego z nas. "Chodzi o to, że nasze serca są zagubione, poplątane, a Pan Bóg swoim Słowem potrafi wszystko wytłumaczyć. Każdą wizję ujął w znaki i symbole, by mogły pasować do każdego człowieka w każdym czasie. O tym właśnie będzie Straszna książka" – pisze we wstępie do książki o. Szustak.

  "Może być ono symbolem życiodajnej obecności samego Boga. On jest centrum ogrodu, wszechświata, ludzkiego życia, z Niego wszystko czerpie swoje życiowe soki. Drzewo w tradycji biblijnej często wiązane bywa z Bożą obecnością. Wiecznie zielone drzewo jest symbolem człowieka, który zapuścił swoje korzenie głęboko w Bogu (Jr 17, 8), nad wodami, które symbolizują Jego Słowo (Ps 1, 3)."
Tak drzewo z Księgi Rodzaju opisuje ksiądz Marcini Kowalski

  Każdy rozdział książki poprzedzony jest cytatem z Pisma Świętego. Tym samym autor chce zaprosić czytelnika do samodzielnego rozważania Słowa Bożego.
  W dalszej części otrzymujemy próbę wyjaśnienia konkretnych symboli i to co Pan Bóg chciał nam nimi przekazać a także komentarz biblisty Marcina Kowalskiego. I rzeczywiście jest on osobisty - Marcin Kowalski nie zawsze zgadza się z ojcem Szustakiem i pisze o tym otwarcie, wyjaśnia. Według mnie to w jakimś stopniu udowadnia, że książka nie została napisana pod publikę i by zarobić a szczerze i z dobrą intencją.

 Na jeden rozdział przeznaczono jedno proroctwo, jedną wizję, jeden sen lub symbol.
 Całość wzbogacono w kilkadziesiąt reprodukcji malarskich i współczesnych grafik. Wśród nich William Blake, Peter Breughel, Rembrandt, Vincent Van Gogh, Gustaw Klimt i Paul Gauguin.

 W Strasznej książce nie znajdziecie strachów rodem z horrorów. Nie ma w niej wampirów, czarownic, psychopatów z nożem lub piłą w ręku. Zamiast tego umieszczono w niej wizje, proroctwa, sny oraz symbole, które od wieków intrygują miliony ludzi na świecie, zarówno wierzących jak i niewierzących w Boga. Przez stulecia pojawiało się miliardy ich interpretacji ale tak na prawdę nie wiadomo było jaka jest prawda. A prawda jest tylko jedna i w tej książce autorzy starają się ją odkryć.
  Tym samym nie powiedziałabym, że jest to pozycja tylko i wyłącznie dla osób wierzących (choć z pewnością oni będą najbardziej zainteresowani treścią) ale wszystkich którzy interesują się Biblią i/lub zastanawiają go umieszczone w niej wizje oraz symbole.



  W tej chwili nie jestem w stanie jednoznacznie ocenić tej książki. W mojej głowie a przede wszystkim sercu nie pojawiła się odpowiedź na pytanie jak powinnam ją ocenić. Dam sobie czas.

 Tytuł: Straszna Książka | Autor: O. Adam Szustak | Wydawnictwo: Stacja7 | Okładka: Twarda | Ilość stron: 520

zdjęcia ze strony wydawnictwa

Pierogi z pieczarkami to moje odkrycie z ostatnich dni. Farsz to nie tylko przesmażona cebulka i pieczarki ale również słodka wędzona papryka, która według mnie dodaje sporo walorów smakowych a także nutka chilii dla równowagi i pikanterii.
Ciasto przygotowałam w głównej mierze z mąki gryczanej białej, bez dodatku jajka, mleka, masła itp. Przy jego wyrabianiu potrzeba czasu i cierpliwości, gdyż jest nieco lepiące ale warto bo smak wynagradza wszystko. W rezultacie otrzymujemy bardzo smaczne pierogi, które są jednocześnie bezglutenowe i wegańskie. Zachęcam :)


Składniki (ok 26 pierogów)
Ciasto
150 g mąki gryczanej drobno mielonej (użyłam takiej)
50 g mąki ziemniaczanej (ok. 1/2 szklanki)
ok 250 ml wrzątku
szczypta soli

Mąki z solą przesiewamy do miski. Powoli wlewamy wodę cały czas mieszając ciasto drewnianą łyżką aż składniki mniej więcej połączą się w całość. Potem zagniatamy rękoma gładkie, elastyczne ciasto. Ciasto wyrabiamy przez kilka minut. Będzie nieco lepiące.

Farsz
400g pieczarek
większa cebula cebula
olej
słodka wędzona papryka
pieprz
ew. sól

Pieczarki myjemy i ścieramy na tarce o grubych oczkach
Cebulę drobno siekamy.
Na patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy drobno posiekaną cebulę oraz słodką wędzoną paprykę. Mieszamy i smażymy do czasu aż cebula ładnie się zeszkli.
Dodajemy starte na tarce pieczarki, mieszamy. Smażymy do czasu aż cały płyn wyparuje. Pod koniec doprawiamy do smaku pieprzem oraz ew. chilli.

Pierogi
Ciasto przekładamy na obsypany mąką blat stolnicy. Rozwałkowujemy na grubość ok 2-3 mm i przy pomocy szklanki wycinamy kółka. Na środku każdego wykładamy porcję farszu, składamy na pół i dokładnie zlepiamy brzegi formując pieroga.
Gotowe pierogi przed ugotowaniem układamy na czystej bawełnianej ściereczce.
Wrzucamy na osolony wrzątek i gotujemy 2-3 minuty od wypłynięcia na powierzchnię
Smacznego

UWAGI
Pieczarki należy dokładnie odparować. Nie może być w nich wody.

Pierogi można zamrozić - zaraz po ulepieniu lub po lekkim sparzeniu (wrzucamy na wrzątek a gdy ciasto stwardnieje wyjmujemy, studzimy i mrozimy). Ja swoje pierogi zawsze parzę i mrożę. Przed ugotowaniem rozmrażam w temp. pokojowej lub przez noc w lodowce i odsmażam lub gotuje. Zauważyłam, że wówczas nie rozgotowują się.
Kiedy gotowałam zamrożone pierogi często bywało tak, że ciasto było ugotowane a farsz jeszcze zamrożony. Z kolei kiedy farsz już się rozmroził, ciasto było rozgotowane. 


poniedziałek, 30 lipca 2018

 Dzisiaj obiecany przepis na pełnoziarniste pierogi ze szpinakiem :)

Ciasto (ok 38 małych pierogów)

* 250g mąki pszennej pełnoziarnistej
3/4 ciepłej wody
1/2 łyżeczki soli

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy sól, mieszamy. Powoli wlewając wodę zaczynamy mieszać ciasto łyżką, potem zagniatamy rękoma gładkie, elastyczne ciasto. Ciasto wyrabiamy przez kilka minut.

*Nie mylić z razową. Mąka razowa jest grubiej mielona i ciasto z niej wykonane automatycznie jest sztywniejsze i nie uzyskamy elastyczności.

Farsz
200-250g ugotowanych ziemniaków
800g świeżego szpinaku baby
1 większa cebula
ew. 1-2 ząbki czosnku
świeże zmielony czarny pieprz
ew. sól
pieprz ziołowy

Ugotowane ziemniaki rozgniatamy tłuczkiem lub przeciskamy przez praskę do ziemniaków razem z pieprzem ziołowym lub przyprawą do ziemniaków.

Liście szpinaku myjemy, oddzielamy od grubych łodyżek po czym wilgotny wrzucamy na suchą patelnię. Podgrzewamy do czasu aż zmniejszy swoją objętość, następnie przekładamy na sito a kiedy ostygnie dokładnie odsączamy i siekamy (nie za drobno, małe listki pozostawiamy w całości).

Na maśle lub oleju przesmażamy drobno posiekaną cebulę. Kiedy się zeszkli dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek oraz szpinak. Całość przesmażamy przez kilka sekund po czym doprawiamy do smaku. Tak przygotowany szpinak łączymy z wcześniej ugotowanymi i rozgniecionymi ziemniakami. Mieszamy, próbujemy i jeśli jest taka potrzeba doprawiamy.

Pierogi
Ciasto najlepiej przygotować kiedy mamy już zrobiony farsz.

Ciasto przekładamy na obsypany mąką blat stolnicy. Rozwałkowujemy na grubość ok 2-3 mm i przy pomocy szklanki wycinamy kółka. Na środku każdego wykładamy porcję farszu, składamy na pół i dokładnie zlepiamy brzegi formują pieroga. Gotowe pierogi przed ugotowaniem układamy na czystej bawełnianej ściereczce.

Surowe pierogi delikatnie wrzucamy partiami do osolonej, gotującej się wody. Delikatnie mieszamy drewnianą łyżką aby nie przywarły do dna garnka. Gotujemy 2-3 minuty od wypłynięcia na powierzchnie. 


  Dzisiaj pokażę Wam trzecią nowość z książek i książeczek dla dzieci autorstwa Beatrix Potter jaką jest Pani Mrugalińska/Mrugalska i inne historyjki. To zbiór   opowiadań, których bohaterką jest sympatyczna pani Jeżyca, pracująca jako praczka. I nie tylko bo spotkamy tutaj również inne stworzonka.
  Beatrix Potter stworzyła tę postać w 1905 roku przekonana, że historyjki z jej udziałem spodobają się dziewczynkom i podobnie jak większość książek dla dziewczynek z tamtego okresu, jest ustawiana w domu z naciskiem na prace domowe. Historia została zainspirowana przez szkocką praczkę - Kitty MacDonald.

  Nie opiszę treści i nie podam zarysu fabuły, ponieważ powiedziałabym za dużo i odebrała ewentualną radość z czytania. chyba nikt nie lubi kiedy recenzja zdradza ponad połowę treści. Ja nie lubię.  Mogę zdradzić tylko tyle, że sporo tutaj przygód. Raz dzielna i sprytna myszka wywiodła w pole polującą na nią kotkę, innym razem mała dziewczynka spotkała jeża. Niby nic nadzwyczajnego, jednak w świecie Betrix Potter owszem. Nie brakuje również zabawnych wierszyków i rymowanek...

   Jest ciepło i wesoło, czasem powiewa dziecięcą grozą, ale muszę przyznać, że z trzech recenzowanych zbiorów, ten najmniej przypadł mi do gustu. Nie oznacza, że nie jest wart tego aby do niego zajrzeć i przeczytać. Betarix Potter nadal ujmuje swoją prostotą a zarazem ciepłem, wrażliwością i uwagą na otaczający świat. Nadal można doszukać się w niej wielu walorów, przekazu i mądrości a ilustracje nadal zachwycają.


  Polecam. Nawet dla samych ilustracji, choć nie wykluczam, ze będziecie czerpać radość z czytania. Choć te opowieści mają już 114 lat , wciąż czytane są na całym świecie i zachwycają całe pokolenia.:)

UWAGA
 Ilustracje w książce nie są oryginalnymi ilustracjami autorki a zostały wykonane na podstawie jej rysunków (Studio ScarletD Solution). Mimo tego według mnie są ładne i uzupełniają treść opowieści. Jednak nie będę ukrywa, że zdecydowanie wolę pierwowzory a także przekład Małgorzaty Musierowicz. Z drugiej strony za cenę 15-20zł (okładkowa) nie ma co narzekać - nawet nie wypada ;)

Tytuł: Pani Mrugalińska i inne historyjki | Autor: Beatrix Potter | Przekład: Agnieszka Płudowska | Wydawnictwo: Olesiejuk | Okładka: Twarda | Ilość stron: 272

poniedziałek, 04 września 2017

Nie przepadam za daniami mącznymi i tymi na bazie ziemniaków. Tak na prawdę to nigdy nie pałałam do nich miłością. Kiedy byłam mniejsza faktycznie lubiłam pierogi z ziemniakami i twarogiem, które przygotowywała moja mama, ale przede wszystkim dlatego, że było to jedno z nielicznych wegetariańskich dań, które pojawiały się w naszym domu. Najprawdopodobniej gdyby nie to i na stole gościły również inne potrawy, pierogi jadłabym bardzo rzadko. Zdecydowanie wolę kasze, jednak od czasu do czasu w ramach urozmaicenia swojego jadłospisu, mam ochotę na co innego.
Kiedy na blogu Magdaleny jako jedną z propozycji obiadowych zobaczyłam kopytka z dodatkiem brokułów byłam ciekawa jak mogą one smakować. Wkrótce mogłam się o tym przekonać - w lodówce znalazły się "resztki" potrzebnych składników, dlatego postanowiłam takie kopytka przygotować. Nie żałuję - wyszły smaczne a ja zaspokoiłam swoją ciekawość, choć nadal nie zostałam miłośniczką dań mącznych i tych na bazie ziemniaków ;)

Składniki (1 porcja)
ok. 200g ugotowanych, tłuczonych ziemniaków
100g ugotowanego brokuła
*ok.1/2-2/3 szklanki mąki gryczanej
1 pełna łyżka mąki ziemniaczanej
sól

*ok. 1/4 objętości ziemniaków wymieszanych z brokułami

Ugotowane brokuły drobno kroimy i mieszamy z ziemniakami oraz solą. Wsypujemy mąkę i dokładnie zagniatamy ciasto - gdyby było zbyt suche dodajemy kapkę wody.
Ciasto dzielimy na dwie części z których rolujemy wałeczki, lekko spłaszczamy a następnie kroimy na skos na kształt rombu.
W dużym garnku zagotowujemy wodę. Na wrzątek wrzucamy partiami kopytka i zmniejszamy ogień. Gotujemy do wypłynięcia na powierzchnię lub nieco dłużej gdyby kopytka okazały się surowe. Należy jednak uważać, gdyż łatwo je rozgotować. Podajemy z ulubionymi dodatkami. 

 
1 , 2 , 3 , 4


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny
tekst alternatywny
tekst alternatywny
Codziennie od 1 do 24 grudnia (u mnie do 31 grudnia) na blogu zostanie opublikowany adres innego bloga, który polecam. Kolejność publikacji jest przypadkowa - nie ma lepszych i gorszych. Jeśli jesteście ciekawi, kliknijcie na powyższe logo ;)

tekst alternatywny