.

Recenzje

piątek, 24 marca 2017


Batony Warszawskie
,
Batony Warszawskie Sport oraz Praliny Warszawskie jakiś czas temu pojawiły się u mnie na blogu. Serdecznie zachęcam Was do zapoznania się ze wcześniejszą recenzją a dzisiaj zapraszam na kolejną - pozostałych smaków.

Batony posiadają minimalistyczną szatę graficzną - są włożone w kartonik a następnie owinięte w folię. Wszystkie tak jak poprzednie przygotowywane są z naturalnych składników, bez dodatku cukru, słodzików, substancji konserwujących, wzmacniaczy i polepszaczy smaku. Posiadają niski indeks glikemiczny (32), dzięki czemu powoli uwalniają energię, podnosząc poziom cukru we krwi. Dzięki dodatkowi mąk: gryczanej/jaglanej są dobrym źródłem węglowodanów, natomiast słonecznika, sezamu i siemienia lnianego, zdrowych tłuszczów. Ponadto nie zawierają laktozy, glutenu, sacharozy i wszystkie z wyjątkiem batona gryczanego z miodem i goji są wegańskie (ten ostatni jest wegetariański).
W przeciwieństwie do wcześniejszych batonów, data przydatności tych do spożycia wynosi 3 miesiące od daty produkcji, natomiast batonów: czarna porzeczka i kokos oraz truskawka i wanilia 2 miesiące.

Skąd ta zmiana?
Producenci Batonów przeprowadzili testy, zmieniając proces produkcji co przedłużyło ich datę ważności. Skład i smak baronów pozostał ten sam z wyjątkiem batona ziarno kakaowca i pomarańcza a także truskawka i wanilia, który wzbogacono w wiórki kokosowe (jednak jak zapewnia producent są one niewyczuwalne).

Baton Warszawski ziarno kakaowca i pomarańcza

Skład: daktyle, BIO mąka jaglana, BIO słonecznik, BIO siemię lnianę, BIO olej kokosowy, ksylitol (substancja słodząca), BIO sezam, kakao, BIO skórka pomarańczy, woda źródlana, sól himalajska
Opakowanie: 60g

Wartość odżywcza 100g:
Białko 9,1g Węglowodany 35,7g w tym cukry 12,4g Tłuszcz 30g kw.tł.nas. 12,1g Błonnik 10,1 Sól g

Wartość odżywcza w batonie 60g:
Białko 5,4g Węglowodany 21,5g w tym cukry 7,4g Tłuszcz 18g kw.tł.nas. 7,2g Błonnik 6g Sól 0,067g

Opinia: Baton Warszawski w wersji ziarno kakao i pomarańcza jakiś czas temu już pojawił się u mnie na blogu, jednak dzisiejszy prezentowany nie jest tym samym co wcześniej. Producenci batona nieco zmienili skład a także wymienili jeden ze składników na lepszy (mielone ziarno kakao na kakao), dzięki czemu jak zapewniają produkt zyskał na smaku. Czy aby na pewno? :)

Baton jest prostokątny i w przeciwieństwie do swojego poprzednika (ZDJĘCIE) ciemny (wręcz czarny) z widocznymi ziarenkami siemienia lnianego, sezamu oraz połamanymi ziarnami słonecznika. Już po składzie da się zauważyć, że kakao występuje tutaj w postaci zmielonej a nie ziarnach. Swoim wyglądem może przypominać wersję kokos i czarna porzeczka od tego samego producenta z tą różnicą, że ten wydał mi się nieco suchszy, ale też nie jest to suchar. W konsystencji zwarty, zbity a do tego kruchy.
 Jak pachnie? Po otworzeniu papierka nie poczułam żadnego intensywnego zapachu. Dopiero kiedy zbliżyłam do niego nos poczułam delikatny aromat skórki pomarańczy, który trochę skojarzył mi się z białym mydłem, jednak nie był on nieprzyjemny. Po przełamaniu batona aromat jakby stał się intensywniejszy: wyraźniej poczułam soczystą pomarańczę z delikatnym akcentem prażonego sezamu jak w tahini.

Baton bez problemu ulega pod naciskiem noża oraz naporem zębów ukazując swoją kruchość (kuruszy się i sypie za sprawą sporej ilości ziaren). W ustach błyskawicznie rozpada się na kawałki i rozpuszcza, tworząc takie "bagienko"/"błotko", ale można go również przeżuwać.
W smaku od razu i dość wyraźnie da się poczuć orzeźwiającą skórkę pomarańczy, jednak nie jest to przytłaczający aromat. W trakcie jedzenia w połączeniu z innymi składnikami nieco słabnie, stając się mniej i bardziej wyczuwalnym. Jednocześnie czuć również nutkę kakao, które rewelacyjnie uzupełnia cytrusowe smaki.
Ziarna słonecznika, siemienia lnianego oraz sezamu przez cały czas bardzo przyjemnie, chrzęszczą pod zębami, urozmaicając strukturę batona. Jednak to nie wszystko. Im dłużej i więcej zjadamy batona, tym prażony sezam wyraźniej daje o sobie znać a kiedy już skończymy na podniebieniu pozostaje uwielbiana przeze mnie nuta prażonego sezamu (jak w tahini) w połączeniu z lekką słodyczą i przyjemnym akcentem kakao (owa słodycz nie utrzymuje się zbyt długo).

Według mnie słodycz batona jest odpowiednio wyważona (chociaż muszę przyznać, że po pierwszym kęsie i rozpuszczeniu batona, popiłam go wodą, aby mieć "czyste" kubki smakowe i jeszcze raz - dokładniej skupić się na smaku). Kakao oraz prażony sezam rewelacyjnie komponują się z pozostałymi składnikami w tym skórką pomarańczy, która mimo iż jest wyczuwalna nie dominuje nad całością.
Według mnie po zmianie receptury baton zyskał na smaku. Wcześniej również był smaczny, ale teraz jest jeszcze lepiej. Pierwotnie w trakcie jedzenia jakoś specjalnie nie poczułam ani kakao, ani prażonego sezamu. A teraz? Oba produkty stały się intensywniejsze i dały o sobie znać, dodając i nadając walorów smakowych. Chociaż wygląd może sugerować co innego to porównując skład, nie widać aby kakao było więcej (nadal znajdują się na tym samym - ósmym miejscu w składzie). Sezamu jest nawet nieco mniej (był na piątym a teraz jest na siódmym miejscu) a smak jest nieco inny. Jakby nie było baton jak najbardziej warty spróbowania.

SKŁAD BATONA PRZED ZMIANĄ

Wartość energetyczna w 100g -  442 kcal
Wartość energetyczna w porcji (60g) - 265kcal
Ocena - 5,5/6

Baton Warszawski gryczany z sezamem i goji

Skład: BIO mąka gryczana, BIO słonecznik, BIO siemię lniane, figa suszona, BIO olej kokosowy, BIO sezam, ksylitol, naturalny miód gryczany, jagody goji, woda źródlana, sól himalajska.
Opakowanie: 60g

Wartość odżywcza 100g:
Białko 10,3g Węglowodany 36,9g w tym cukry 11,3g Tłuszcz 30g kw.tł.nas. 11,1g Błonnik 10,3g Sól 0,11g

Wartość odżywcza w batonie 60g:
Białko 6,2g Węglowodany 22,1g w tym cukry 6,8g Tłuszcz 17,7g kw.tł.nas.6,7g Błonnik 6,3g Sól g

Opinia: Baton jest prostokątny, pomarańczowo-brązowy i ładnie przyrumieniony. Na krawędziach widać nieco ciemniejszą otoczkę co świadczy o wypiekaniu go w piecu (baton nie należy do tych RAW), natomiast w strukturze - ziarna sezamu, kawałki pokruszonego słonecznika a miejscami (bardzo rzadko) kawałków jagód goji (prześwitujące miejscami czerwone kropki).
W konsystencji zwarty, zbity i lekko twardawy (nieco mniej niż Baton Warszawski ziarno kakao i pomarańcza), ale jednocześnie kruchy (za sprawą słonecznika i sezamu). Pod palcami delikatnie lepki, jednak nie lepiący. Sprawia wrażenie wilgotnego i nie pozostawia wrażenia tłustych palców a jedynie lekką  tłuściutką powłokę, co najprawdopodobniej jest wynikiem obecności siemienia lnianego w składzie.
Całość intensywnie i bardzo przyjemnie pachnie paloną kasza gryczaną z lekko słodkim akcentem miodu w tle - zapach, który zachęca do spróbowania ;)

Baton bez problemu kroi sie i ulega pod pod naciskiem zębów, ukazując swoją kruchość. Kiedy kawałek rozpadnie się w ustach od razu pod zębami i w smaku poczułam sezam (bez nuty goryczy) i słonecznik do których po chwili doszedł przyjemny aromat palonej kaszy gryczanej w połączeniu z delikatną słodyczą miodu.
Wyraźnie czuć tutaj ziarna: zarówno w strukturze jak i w smaku (mogą i zachodzą między zęby). To one a nie jagody goji zdominowały batona. Goja mimo iż występuje zarówno w składzie jak i nazwie batona, nie dała o sobie znać... i dobrze, gdyż najczęściej bywa nieprzyjemnie gorzka. Nie poczułam również figi, którą można wyczytać w składzie, jednak w ogóle mi to nie przeszkadzało. 

Słodycz jest odpowiednio wyważona. Baton jest słodki, jednak nie przesłodzony - nie jest to daktylowy ulepek "cukru". Wyraźny akcent w postaci ziaren sezamu i słonecznika (a w szczególności sezamu), dodaje smaku i rewelacyjnie komponuje się z nutą prażonej kaszy gryczanej. Według mnie to baton, którego warto spróbować.

Wartość energetyczna w 100g -  456 kcal
Wartość energetyczna w porcji (60g) - 273kcal
Ocena - 5/6

MÓJ RANKING:
Baton Warszawski kakao i pomarańcza - 5,5/6
Baton Warszawski gryczany z miodem i goji - 5/6

Producenci Batonów Warszawskich po raz kolejny utwierdzili mnie w przekonaniu, że w swojej ofercie posiadają przekąski nie tylko o dobrym i naturalnym składzie, ale również i smaku. Batony tak jak poprzednie przypadły mi do gustu - posmakowały również mojej mamie z którą postanowiłam się nimi podzielić.
Batony są treściwe i dość sycące, więc sprawdzą się jako dodatek do drugiego śniadania (np. w połączeniu z owocem), jeśli w danej chwili nie będziemy mieli niczego innego pod ręką., Według mnie to zdrowa, pożywna i smaczna przekąska dla osób będących na diecie a także szukających zdrowszych zamienników tradycyjnych batonów.

Zainteresowanych zapraszam na stronę internetową producenta a także ich fanpage na facebooku
Listę sklepów stacjonarnych, gdzie możecie takie batony zakupić znajdziecie TUTAJ



Zachęcam do zapoznania się z recenzją innych wariantów smakowych Batonów Warszawskich Batonów Warszawskich Sport a także Pralin Warszawskich.

sobota, 18 marca 2017


Źródło zdjęcia
Nie wiem jak u Was, ale u mnie z pogodą bywało różnie. Sporo było chmur, ale też na niebie pojawiało się słońce (w środę, czwartek i piątek), ale w inne dni tego słońca brakowało i brakuje. Mimo zmiennej pogody jak w kalejdoskopie staram się nie nastawiać negatywnie - widmo i świadomość przepięknej wiosny sprawia, że te dni stają się "lepsze" (nawet jeśli nic się człowiekowi nie chce;P).

Zapraszam na kolejne podsumowanie - poprzednie części cyklu możecie zobaczyć Tutaj

 Chyba rok temu obejrzałam na Ale Kino. Wzruszająca i piękna historia






Są nazwiska, których nikomu nie trzeba przedstawiać. Nazwiska, które każdy z nas zna, gdyż już kiedyś gdzieś je usłyszał. Jednym z takich nazwisk z pewnością jest Twardowski i nie chodzi tutaj o bohatera ballady Adama Mickiewicza  (jegomościa, który zawisł na księżycu). Mowa o wspaniałym człowieku przepełnionym miłością, dobrocią, wrażliwością i empatią. Człowieku, który potrafił mówić o rzeczach trudnych, ciężkich i poważnych w sposób lekki i zrozumiały dla każdego z nas. Człowieku niezwykłym jakim był ks. Jan Twardowski.

Jakiś czas temu na blogu opowiadałam Wam o jednej z publikacji ks. Jana Twardowskiego, która jest bliska memu sercu. Mowa o książce "Wszystko darowane. Myśli na każdy dzień" (zainteresowanych zapraszam TUTAJ), która jest zbiorem nigdy wcześniej nie publikowanych fragmentów homilii Księdza. Książka jest uzupełnieniem wydanej w  książki pt. "Myśli na każdy dzień" o której dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć.

"Myśli na każdy dzień" to  wybór 366 myśli na każdy dzień w roku, zaczerpniętych z homilii i rozważań wygłaszanych przez Księdza Jana Twardowskiego w kościele Sióstr Wizytek w Warszawie w latach 1965 - 2001. Jeśli myślicie, że to takie samo wydanie co wcześniej recenzowana przeze mnie pozycja to jesteście w błędzie: kazania nie powtarzają się, są zupełnie inne, ale równie piękne, nasycone mądrością i skłaniające do głębszych refleksji.

Ksiądz porusza nie tylko tematy związane z wiarą ale również miłością, strachem, niepewnością, niewiedzą, ludzkim cierpieniem, życiem codziennym. Pomaga odpowiedzieć na nurtujące nas pytania a także zwraca uwagę na piękno otaczającej nas przyrody, pozwalając dostrzec wszystko co nas otacza i zrozumieć ich sens. To taki życiowy przewodnik, który wyjaśnia to co dla nas niezrozumiałe i tajemnicze. Przewodnik, który może uczynić nasze życie lżejszym i szczęśliwszym.

Autor: ks. Jan Twardowski | Tytuł: Myśli na każdy dzień | Wydawnictwo: Św. Wojciech | Rok wydania: 2015 | Ilość stron: 424  | Oprawa: twarda


 


Kanapka na szybko i na zagrychę w wersji x2 plus dodatkowe warzywka do tego :P Bułka z domowej piekarni pszenno-żytnia z siemieniem lnianym i ostropestem a w środku domowy hummus, kapusta z włoszczyzną i kotlet soczewicowo-warzywny z chilli.

 

Czysta 15-nastka warzyw i owoców

Jak wprowadzić zdrowe nawyki do swojego życia

Kalafior - czy warto go jeść?

Zwierzęta i ich pierwsze razy :)

Jak brudzić mniej naczyń?

Wegańskie kopytka z buraków z pietruszkowym pesto

Dla wielbicieli surowych przekąsek - Czekoladowo-orzechowe muffiny bez pieczenia ;)

sobota, 11 marca 2017


Źródło zdjęcia
Kolejny marcowy tydzień za nami. Z pogodą było w kratkę: jednego dnia w pewnej części Polski świeciło słońca a w innej padało i było pochmurno, a drugiego odwrotnie. Nie zmienia to jednak faktu, że wiosna zbliża się do nas ogromnymi krokami. Śnieg już stopniał, coraz częściej świeci słońce, robi się coraz cieplej, słychać śpiew ptaków a w ogrodzie pojawiają się pierwsze kwiaty. Nie ma co narzekać... wiosna już tuż, tuż :)

Zapraszam na kolejne podsumowanie - poprzednie części cyklu możecie zobaczyć Tutaj

 



Niby parodia, ale kiedy wsłuchać się w słowa, to mają one sens :)




Kto z nas nie słyszał o ks. Janie Twardowskim. Chyba nie ma takiej osoby.  Z pewnością na lekcjach języka polskiego omawialiście chociaż jeden z jego wierszy, jestem pewna, że słyszeliście słynne i jakże prawdziwe "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą". Sama ostatnio często o nim wspominam.
Był to wspaniały człowiek o niezwykłej umiejętności dotarcia do najgłębszych zakamarków ludzkich serc. Wiersze od początku wywoływały w Nim wiele radości i nie potrafił ich nie pisać. W czasach szkolnych ukrywał tą umiejętność, aby nie zostać wyśmianym, natomiast, kiedy został księdzem zastanawiał się jak to ze sobą pogodzić. W końcu jak sam o sobie mówił został nie poetą a "księdzem piszącym wiersze"..... a potrafił pisać tak pięknie jak mało kto.

Tomik "Potrzebne do szczęścia" to wspaniała książeczka, która powinna znaleźć się na półce każdego kto uwielbia lub chciałby zapoznać się z twórczością ks. Jana Twardowskiego. Umieszczono w niej   niezwykłych wierszy w wyborze ks. Jana Twardowskiego i Aleksandry Iwanowskiej.
 Jeśli zagłębimy się w ich treść dostrzeżemy naukę oraz cudowne przesłanie z nich płynące. Autor plastycznie operując językiem, opowiada o przyjaźni, miłości a także jej siostrze - samotności. Wielokrotnie nawiązując do natury, jej piękna i życia w harmonii z nią, wyjaśnia czym jest prawdziwe szczęście, jak i gdzie je odnaleźć oraz co tak na prawdę czyni nasz szczęśliwymi... jak być szczęśliwym. Pozwala na chwilę odpoczynku i wytchnienia w ciągle pędzącym do przodu świecie. Przypomina wiele znanych nam prawd, o których zapominamy a czasem z jakiś przyczyn nie chcemy pamiętać.

Ucieczka
"Uciec od miłości
na chwilę
na sto lat
na zawszenie tak łatwo
kiedy serce otworzy paszczę"

Tomik jest przepięknie i starannie wydany. Twarda oprawa zdobiona kwiatami, dobrej jakości gruby papier i przepiękne słowo, które dociera nawet do najskrytszych zakamarków serca i duszy. Słowo, które kiedy tylko się w nie wczytamy i zrozumiemy, wspiera, dodaje nadziei, wiary, otuchy..."Potrzebne do szczęścia" to wspaniała i wartościowa książka na prezent dla bliskiej nam osoby - prezent, który pozostanie z nią na dłużej.

 „Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka — to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz”

Autor: ks. Jan Twardowski | Tytuł: Potrzebne do szczęścia | Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie | Rok wydania: 2015 | Ilość stron: 188 | Oprawa: twarda

 


Wegańskie gołąbki z ryżem, włoszczyzną i pieczarkami :)

 

Czysta 15-nastka warzyw i owoców

Wegańskie kopytka z buraków z pietruszkowym pesto

Trochę inspiracji i Wegański foodbook

Megly na swoim blogu poruszyła bardzo ważny temat: Promowanie chudości. Case kampanii Zary „Love your curves”

Co muszę mieć w swojej kuchni?, czyli ciekawy wpis jednej z wegetariańskich blogerek Zuzy. Zachęcam do lektury :)

Moje obiady - kolejna porcja inspiracji na smaczne posiłki :)

O witaminie K

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 52



nazwa alternatywna

nazwa alternatywna

Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi