.

Recenzje

środa, 07 listopada 2018

"Wilk jest więc w naszej kulturze demonem, symbolem dzikości, nienasycenia, ciemności, krwiożerczości. Nawet jak się nad tym nie zastanawiamy, ten przekaz powoli do nas trafia i osadza się w najdalszych zakątkach mózgu".

   Miałam problem. Nie chodzi o autora, książkę i jej treść. Po prostu nie wiedziałam jakimi słowami zacząć moją recenzję. Jak opowiedzieć o tej książce.
   Adam Wajrak - polski działacz na rzecz ochrony przyrody, dziennikarz a także mieszkaniec Puszczy Białowieskiej oraz autor artykułów i książek o tematyce przyrodniczej. "Lolek", "Wielka Księga tropicieli" a teraz "Wilki".
  Wilk symbol dzikości, lojalności ale również przebiegłości, zła, zagrożenia... Chyba wielu dorosłych straszyło nim dzieci. Występuje również w bajkach jako ten zły. Dlaczego?




   Nigdy w taki sposób nie myślałam o wilku. Fakt - nie wiedziałabym jak zachować się w jego towarzystwie, ale nigdy nie pomyślałam o nim jako o krwiożerczej bestii - potworze i tym co najgorsze. Już w dzieciństwie wilk w moich oczach był symbolem dostojeństwa, siły, szlachetności i lojalności. W moich oczach nigdy nie był i nie będzie zły... on ma swoją "wilczą" naturę.

"Znałem już trochę wilczy język, wiedziałem, że niewiele w nim odgłosów, a dużo mowy ciała. Podkulony ogon to uległość. Machanie końcem kity i położone uszy to zadowolenie."

   Adam Wajrak w swojej książce przedstawia zarys historyczny związany z postrzeganiem wilka w kulturze oraz tym jak zmieniał się na przestrzeni lat. To jak wilki były i nadal są prześladowane (wręcz znienawidzone), cechy charakterystyczne, zasady panujące w watahach a także to dlaczego wilki stanowią niebezpieczeństwo dla ludzi.
   W swojej opowieści nie ogranicza się do przestawiania faktów ale opisuje wiele własnych doświadczeń związanych z tymi zwierzętami, pokazując, że wilki nie zawsze muszą być groźnymi bestiami, które tylko czyhają na to aby napaść na człowieka.
   Bo wilki potrafią opiekować się innymi, zwłaszcza swoimi młodymi. Tak na prawdę nie są zbyt agresywne a bronią swojego terenu, rodziny, młodych i żywią się mięsem - są mięsożerne. To nie wszystko - stanowią nieodłączną i bardzo ważną część ekosystemu. Tak jak w zegarku bez jednego elementu nie będzie on sprawnie chodził, tak i to bez wilków przyroda nie może funkcjonować. Ginie a wraz z nią giną nie tylko zwierzęta ale również my - ludzie.

"Polskie prawo wyjątkowo ulgowo traktuje zabijanie zwierząt chronionych. Samo zabicie nie jest przestępstwem. Staje się nim, jeżeli okaże się, że przy okazji uczyniono znaczną szkodę w populacji. Sprytny adwokat mógłby wykazać, że zabicie jednego wilka, gdy w Bieszczadach żyje ich przynajmniej dwieście, zupełnie populacji nie zaszkodzi."

  Pewnie sobie pomyśleliście "Nic ciekawego. Kolejny naukowy bełkot". Wręcz przeciwnie...
Książka mimo iż miejscami może trochę przynudzać (bywają fragmenty w których autor jest bardzo aż przesadnie szczegółowy, jednak są one nieliczne) w ogólnym odbiorze została napisana w bardzo przystępny sposób. Wajrak nie przedstawia suchych faktów tylko opowiada a wszystkie informacje, które przedstawia wynikają z tej opowieści. Opowieści, która jest lekka, wciągająca i fascynująca.....
   Bo Adam Wajrak opowiada z pasją... z pasją i miłością do przyrody, zwierząt, wilka. Przedstawia go nie jako wroga ale przyjaciela - równego sobie a nie "podwładnego". To piękne, godne podziwu i poruszające zarazem.


  "Wilki" Adama Wajraka to nie encyklopedia ani też kompendium wiedzy o wilkach. To ciekawa, miejscami zabawna a innym razem trudna, chwytająca za serce i wyciskająca łzy opowieść pisana przez życie.
   Opowieść która z jednej strony pozwala na lepsze poznanie wilków a z drugiej pokazuje jak cierpią i ile zła człowiek wymierza w ich stronę. Człowiek świadomie zadaje przyrodzie kolejne ciosy w policzek - ból, cierpienie, nienawiść, śmierć. A to wszystko z bezdennej głupoty lub w celu spełnienia własnych zachcianek.

 "Zrobiło mi się strasznie głupio i smutno, że jestem przedstawicielem gatunku, którego inne istoty tak panicznie się boją."

   Wilki według naukowców nie pożyją długo. Te piękne, dzikie i szlachetne stworzenia zostały prawie całkowite wybite przez ludzi. A to wszystko z niewiedzy, głupoty i ludzkich zachcianek. Bo człowiek jest zachłanny - dąży do bogactwa. Po trupach - do celu. Złość i rozpacz tlą się w sercu. Łzy wzruszenia i bezsilności. Złość i wstyd, że jest się człowiekiem. 

 Tytuł: Wilki | Autor: Adam Wajrak | Tytuł: Wilki | Wydawnictwo: Agora SA | Liczba stron: 272


Skład: prażone orzechy laskowe
Opakowanie: słoik 500g

Białko 14g Błonnik: 7,2g Węglowodany 2,8g w tym cukier 2,7g Tłuszcz 67g kwasy nasycone 5,3g Sól 0g

  Opinia: Miazga z orzecha laskowego Orzechownia została umieszczona w szklanym słoiczku z uroczą etykietką wzorowaną na przetwory naszych babć. Uroczo i słodko. Człowiek patrzy i wie, że to naturalny produkt. Wielkie brawa za pomysł, wykonanie i sumienność :)
  Zaraz po otworzeniu słoiczka poczułam wyrazisty, przyjemny i w pełni naturalny aromat nugatu, który zachęca do jak najszybszego spróbowania.

  Pierwsze co poczułam po wzięciu łyżeczki z masłem do ust to tłustość, jednak tego się spodziewałam po orzechach bogatych w zdrowe tłuszcze. Jednocześnie moje podniebienie zalała przyjemna aksamitność a do kubków smakowych doszedł intensywny, naturalny i głęboki smak nugatu wraz z ich naturalną słodyczą. Z czasem dało się poczuć również leciutką goryczkę ich brązowych skórek, jednak nieznacznie.
  Po całkowitym rozpuszczeniu się pasty w ustach na podniebieniu i języku jeszcze przez długi czas utrzymuje się przyjemna i głęboka nuta nugatu.

  Pasta jest REWELACYJNA! Naturalna, intensywnie nugatowa, przepyszna... Dosłownie pieści podniebienie. Po zjedzeniu jednej łyżeczki ma się ochotę na kolejną i jeszcze jedną. Miazga z orzechów laskowych zdecydowanie jest moim numerem 1. Jak nazwa wskazuje to MIAZGA :D

Wartość energetyczna w 100g - 702 kcal
Cena - sklepy ze zdrową żywnością i sklep producenta
Ocena - 6/6 !

środa, 26 września 2018


Skład: prażone orzechy ziemne (55%), prażone orzechy (laskowe*, nerkowca*, migdały*).(*certyfikowany składnik ekologiczny)
Opakowanie: 250g

Wartość energetyczna w 100g:
Białko 26,40g Węglowodany 11g w tym cukry 1,83g Tłuszcz 51,30g nas. kw. tł. 8,52g
Błonnik 6,70g

Ocena: Jeszcze przed otworzeniem słoiczka zauważyłam, że na powierzchni wytrącił się olej - całość należy dokładnie wymieszać aby uzyskać jednolitą masę. Przy moim słoiczku nie było to łatwe, gdyż pod warstwą oleju masło okazało się bardzo zbite. Mimo prób nie udało mi się uzyskać jednolitej konsystencji - w rzadszej "masie" pływały większe, bądź mniejsze bryłki masła. Być może gdybym jeszcze dłużej mieszała udało by mi się osiągnąć idealnie gładką konsystencję, jednak odpuściłam. Robiłam to i tak dość długo i olej zaczął mi się wylewać ze słoiczka - najprawdopodobniej i tak nie otrzymałam pożądanego efektu. Dopiero po jakiś dwóch dobach spędzonych w lodówce, kiedy ze słoiczka ubyło masło, samo zrobiło się ono idealnie gładkie.

  Konsystencja masła jak na masło orzechowe była rzadka, jednak nie wodnista. Spływała z łyżeczki i bardziej przypominała mi gęste tahini niż masło orzechowe. W kolorze ciemno brązowa z widocznymi malutkimi ciemnymi kropeczkami pochodzącymi ze skórek migdałów i/lub orzechów laskowych.
 W zapachu od razu po odkręceniu wieczka poczułam przyjemny aromat prażonych arachidów z subtelną nutą orzechów laskowych i migdałów - jest naturalnie orzechowo i apetycznie.

  Po pierwszej łyżeczce moje podniebienie zalała wspaniała aksamitność cudownie rozpływająca się w ustach. Masło jest przyjemnie kremowe, gładkie a zarazem i gęste z wyczuwalnymi drobinkami skórek z orzechów laskowych lub/i migdałów.
 W smaku od razu poczułam arachidy stanowiące 55% składu. Bardzo szybko doszła do tego charakterystyczna nuta orzechów laskowych z czasem wyczuwalną lekką goryczką ich brązowych skórek (mogą to być również skórki z migdałów). Po króciutkiej chwili delikatnie do głosu doszły lekko słodkawe migdały. Dosłownie po sekundzie ich słodycz zaczęła rosnąć - dało się poczuć słodko-maślane i nieco mdłe nerkowce. Jednocześnie nuta nugatu przez cały czas dawała osobie znać, jednak mimo takiej kompozycji to fistaszki nadal wiodły prym.

  Wyraźnie czuć, że wszystkie orzechy zostały podprażone. Ich smaki łączą się ze sobą, przeplatając z subtelną goryczką brązowych skórek, tworząc bardzo smaczną kompozycję.  Kiedy masło całkowicie rozpuści się w ustach, pozostaje w nich posmak fistaszków i nerkowców ze szczyptą nugatu orzechów laskowych oraz z bardzo delikatną nutą migdałów w tle. Po chwili na samym końcu daleko na podniebieniu poczułam również lekką słoność, jednak sól nie występuje w składzie, dlatego musi pochodzić z któryś orzechów (jest naturalna). Aromat ten utrzymuje się jeszcze po całkowitym zniknięciu smaku orzechów z ust.

  Krem/masło od TerraSana uważam za bardzo smaczny i udany. Rzeczywiście mamy tutaj orzechowy miks smaków z "słonawymi", jak i "słodkawymi" nutami, pochodzenia tylko i wyłącznie orzechowego. Gdybym miała możliwość kupowałabym go częściej

Wartość energetyczna w 100g - 612 kcal
Ocena - 6/6
Cena - sklepy ekologiczne ok.23,28zł/250g lub bezpośrednio u producenta

czwartek, 20 września 2018


Skład: prażone orzechy ziemne
Opakowanie: pojemnik 900g

Białko 26g Błonnik: 7,3g Węglowodany 16g w tym cukier 4g Tłuszcz 49g kwasy nasycone 9,3g Sól 0,018g

  Opinia: Pasta/masło orzechowe Vivio zostało umieszczone w dużym 900g słoiku. Po jego otworzeniu zauważyłam, że na powierzchni wytrąciła się mała warstwa oleju co jest zjawiskiem naturalnym.
  Po wymieszaniu konsystencja z wierzchu okazała się być gęsta i spływająca z łyżeczki a im głębiej słoiczka gęściejsza - pod sam koniec była wręcz zbita ale to najprawdopodobniej "wina" złego wymieszania całości.

  W zapachu czuć przyjemny i naturalny aromat podprażonych fistaszków, bez nuty sztuczności bądź też zjełczałego oleju. Kolor jest brązowy z miejscami widocznymi ciemniejszymi kropeczkami, które są skórkami z fistaszków.

  Po wzięciu łyżeczki z pastą do ust podniebienie zalewa przyjemna aksamitność. W smaku czuć naturalne, podprażone arachidy z charakterystyczną dla nich słodyczą a także delikatną goryczką jakby od skórek. Ta goryczka jest bardzo delikatna i nie "wadzi" ogólnemu odbiorowi pasty. Konsystencja masła jest tak aksamitna, że po kilku łyżeczkach miałam wrażenie jakbym poczuła delikatną nutę nugatu - być może w trakcie jego produkcji na taśmie trafiło się kilka tych orzechów. Jednak muszę przyznać, że dawno nie jadłam tak gładkiego masła z fistaszków.
  Nie odnotowałam "niepożądanych" nut takich jak zjełczały tłuszcz bądź tworzywo sztuczne (raz trafiło mi się takie masło w plastiku). Bardzo smaczny produkt w korzystnej cenie idealny do dań na słodko, wytrawnie jak i sam w sobie. Warto kupić :)

Wartość energetyczna w 100g - 609 kcal
Cena - sklepy ze zdrową żywnością i sklep firmowy ok 16,47zł/900g
Ocena - 5/6

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 62


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny
tekst alternatywny
tekst alternatywny
Codziennie od 1 do 24 grudnia na blogu zostanie opublikowany adres innego bloga, który polecam. Kolejność publikacji jest przypadkowa - nie ma lepszych i gorszych. Jeśli jesteście ciekawi, kliknijcie na powyższe logo ;)