.

Artykuły

piątek, 10 czerwca 2016


Cześć
Dzisiejszy post jest z całkiem innej beczki. Zainspirowana wpisem i listą która jakiś czas temu pojawił się na blogu u Iwonki, postanowiłam stworzyć własną Listę 50 przypadkowych faktów o mnie. Ku mojemu zdziwieniu poszło na prawdę szybko i sprawnie. Nie obrażę się jeśli nie wytrwacie do końca :)

1. Od najmłodszych lat kochałam książki. Z opowieści mamy wiem, że kiedy płakałam lub byłam niespokojna, uspokajałam się dopiero wtedy kiedy dostawałam do przeglądania książki lub komiksy "Kajko i Kokosz" mojego brata. Przewracałam kartki z ogromnym zainteresowaniem, ale niestety jednocześnie i siłą - w rezultacie niektóre kartki były potem ponadrywane. Owa miłość do książek pozostała po dzień dzisiejszy.

2. Tak jak w dzieciństwie nie miałam w dłoniach wyczucia i z siłą przewracałam kartki, tak po latach staram się je tak odwracać aby nie było śladu, że książka była otwierana. Denerwuję się kiedy na nowej książce widzę wyraźnie ślady użytkowania, to, że ktoś o nią nie dba.

3. Pierwszą książką, którą usiłowałam czytać byli "Chłopi" a potem Krzyżacy oraz "Pan Tadeusz". W związku z tym, że jako 7-letnia dziewczynka nic nie rozumiałam z dawnego języka, wielokrotnie odkładałam ją na półkę i wracałam po pewnym czasie :)

4. Słowem, które nauczyłam się jako ostatnie był pies. Wcześnie umiałam bardzo ładnie i płynnie mówić, jednak z tym jednym słowem miałam kłopot. Mama opowiadała mi, że zawsze kiedy słyszałam jego szczekanie, przykładałam palec do ust i mówiłam "Cicho!!! Waś szczeka" - robiłam przy tym bardzo poważną minę, tak jakby było to dla mnie coś ważnego. Rodzice oraz rodzeństwo musieli powstrzymywać się aby nie wybuchnąć śmiechem ;)

5. Pierwszą zabawką jaką dostałam był żółty samochodzik z wywrotką, którym woziłam klocki ze słowami "brum, brum" a potem czerwony traktorek. Bardzo lubiłam również bajki wyświetlane z kliszy, natomiast nie lubiłam bawić się lalkami. Samochodzika oraz traktorka już nie mam, ale klisze z bajkami oraz czarny projektor ANIA do ich wyświetlania ciągle znajdują się schowane wysoko w szafce pod sufitem - są jeszcze na chodzie ;)
Źródło zdjęcia
6. Z opowieści mamy wiem, że w dzieciństwie, kiedy jeszcze dobrze nie nauczyłam się chodzić "dźwigałam" przed sobą drewniane stołki. Podobno wyglądało to zabawnie, gdyż byłam niewiele większa od stołka z nad którego wystawała tylko moja głowa (w skrócie - od stołka byłam wyższa tylko o głowę). Oczywiście rodzicie zabierali mi je aby nie stała mi się krzywda, ale ja byłam na tyle uparta i tak bardzo chciałam udoskonalić umiejętność chodzenia, że zaraz brałam drugi. Rodzice toczyli ze mną walkę zastanawiając się skąd w tak małym szkrabie tyle siły. Obecnie jestem niska i drobna ale siłę w rękach nadal mam :)

7. Mimo iż nigdy nie ćwiczyłam i nie ćwiczę mam dość sporo siły w ręce a czasem zero wyczucia. Podobno będąc małym szkrabem, spędzając wakacje u babci z miłości zbyt bardzo ścisnęłam małego kurczaczka (chciałam go tylko pogłaskać, przytulić). Całe szczęście nie zrobiłam mu większej krzywdy - kiedy moja mama zobaczyła, że "na wierzch wyszły mu oczy", szybko mi go zabrała. Jedyne obrażenia to chyba szok psychiczny jak doznał.

8. Kiedyś moi dziadkowie na wsi trzymali krowy (jedna czarno-biała a dwie pozostałe czerwono-białe), byki, świnki, kaczki, kury... Każde z nich miało swoje imię, które po dokładnym przemyśleniu razem z młodszą siostrą nadawałam danemu zwierzakowi. Jedyne, które zapamiętałam to prosiaczek Pigi, Chrum, Ogonek (prosiaczek schował się pod słomą przy ściance ogrodzenia w którym mieszkam - spomiędzy słomy i bramki wystawał tylko jego zakręcony ogonek), młode jałówki - siostry najprawdopodobniej rasy simentale mleczne z których jedna nazywała się Księżniczka.
Źródło zdjęcia
9. Odnośnie punktu 8 - jakieś cztery lata temu z siostrą dowiedziałyśmy się, że dwie biało-rude jałówki, które mieszkały w oborze dziadka wcale nie były jałówkami, tylko bykami :P Kiedy spytałam taty dlaczego wcześniej nas o tym nie poinformował, odpowiedział, że widział jak bardzo je lubimy, z jaką czułością mówimy do nich po imieniu (żeńskim), że nie miał serca wyjawić nam prawdy - nie chciał nas rozczarować.

10. Kiedy byłam mała dziadek uczył mnie i moją siostrę łapać kury (od czasu do czasu chciałyśmy je pogłaskać). Moja siostra od razu nauczyła się tej umiejętności a ja nigdy. Lubiłyśmy również głaskać prosiaczki, krówki - byków bardzo się bałyśmy i dziadek nie pozwalał nam się do nich zbliżać.

11. W wakacje przez wszystkie lata kiedy żył mój dziadek (ze strony taty), razem z Nim i moją młodszą siostrą, zawsze siadaliśmy pod starym orzechem rosnącym za domem i z wielkim zainteresowaniem a także pasją słuchaliśmy przeróżnych opowieści Dziadzia. Nie przeszkadzał nam fakt, że nie znałyśmy większości... praktycznie wszystkich bohaterów jego opowiadań oraz to, że wraz z upływem lat te opowiadania się powtarzały - ten czas był bardzo przyjemny, najwspanialszy.
Teraz kiedy od kilku lat mój Dziadzio nie żyje bardzo brakuje mi Tych chwil i kiedy o nich pomyślę mam w oczach łzy. Oddałabym wiele aby po raz setny a może tysięczny usłyszeć te same opowiadania.

12. W dzieciństwie lubiłam oglądać takie seriale jak: "Dr. Quinn", "Zorro", "Zaginiony Świat" oraz "W świecie mitów".

13. Moimi ulubionymi dobranockami były Gumisie, Smurfy, Baśnie Braci Grimm a potem również Tabaluga, Przygody Dudusia Wesołka.

14. Od najmłodszych lat kiedy w telewizji miałam do wyboru bajkę a program dokumentalny o starożytnym Egipcie, Grecji, Mezopotamii itp. bez zastanowienia wybierałam ten drugi. Już w dzieciństwie bardzo mnie to interesowało - owe "uwielbienie" pozostało do dziś.

15. Mam trójkę rodzeństwa - 12 lat starszego brata i dwie siostry: jedną 10 lat starszą a drugą o 2 lata młodszą.

16. Od kiedy pamiętam ludzie mówili i nadal mówią mi, że jestem zbyt poważna i dojrzała jak na swój wiek.

17. Od najmłodszych lat lepiej porozumiewałam się z osobami starszymi ode mnie niż rówieśnikami - to ze starszymi miałam o czym porozmawiać.

18. Zawsze byłam i nadal jestem nieśmiała.
Źródło zdjęcia
19. Od kiedy sięgam pamięcią byłam i jestem bardzo wrażliwa - płaczę na niektórych filmach, reportażach mówiących o złym traktowaniu zwierząt, reklamach a nawet teledyskach. Rodzice i znajomi mówią, mi że jestem nadwrażliwa.

20. W dzieciństwie oglądając film "Mały niedźwiadek", kiedy mama tytułowego bohatera zginęła, płacząc wyłączyłam telewizor i poprzysięgłam sobie, że już nigdy w życiu nie obejrzę tego, ani każdego innego filmu o podobnej tematyce. Przez te wiele lat dotrzymałam słowa.

21. W I klasie szkoły podstawowej napisałam kilka krótkich wierszyków (np.o Pudelku czy mojej mamie), piosenek oraz bajek. Potem w szkole podstawowej oraz gimnazjum powstało jeszcze kilka moich tworów. Wszystkie posiadam zapisane w jednym cienkim (ze szkoły podstawowej) i jednym grubszym zeszycie, jednak nikomu ich nie pokazuję - uważam je za beznadziejne.

22. W dzieciństwie nigdy nie przejawiałam i nadal nie przejawiam żadnych zdolności plastycznych, tanecznych, muzycznych - nie umiem śpiewać, tańczyć ani grać na żadnym instrumencie. Zastanawiam się, czy w ogóle mam jakiś talent chociaż kilka razy już usłyszałam, że powinnam zostać psychologiem.

23. Uwielbiam zapach niemalowanego drewna i nowych książek - mam to po mamie.

24. Uwielbiam deszcz i zapach powietrza po deszczu. Latem kiedy pada otwieram okno w pokoju albo wychodzę na schody i stojąc pod daszkiem oddycham ozonem. 

25. Nigdy nie zapaliłam nawet jednego papierosa i nie zamierzam tego zrobić.

26. Nie piję alkoholu i nie zamierzam - piwo, wino, szampan uważam za obrzydliwe w smaku (wystarczyło tylko spróbować by to stwierdzić).

27. Nie znoszę załatwiać spraw przez telefon - krepuję się, czuję nieswojo, brakuje mi słów. Wolę i lubię rozmawiać albo w cztery oczy, kiedy widzę mojego rozmówcę, albo poprzez wymianę korespondencji - taka forma konwersacji wychodzi mi o wiele lepiej ;)

28. Od kiedy pamiętam chciałam być honorowym dawcą krwi (nie dla czekolady a z chęci pomagania) - ze względów zdrowotnych nie mogę.

29. Zdecydowanie wolę dawać i obdarowywać kogoś prezentami niż sama je dostawać.

30. Po raz pierwszy w życiu na wakacje pojechałam mając 16 lat. Jakoś udało się namówić tatę a brat obiecał zająć się obowiązkami na wsi i razem z rodzicami, młodszą siostrą oraz starszą siostrą i szwagrem pojechaliśmy do Nałęczowa. W związku z tym, że siostra ze szwagrem już tam wcześniej byli, to Oni oprowadzali nas po tym mieście. Pamiętam, że nie byłam zadowolona z tego wyjazdu bo strasznie się nudziłam a przy tym i zmęczyłam. Co może być ciekawego w łażeniu po parku, gapieniu się na łabędzie i pluskaniu się w basenie? To co było do zwiedzania (było tego niewiele) zobaczyliśmy pierwszego dnia a pozostałe pięć były strasznie monotonne. Nie tylko ja byłam zmęczona tym wyjazdem, ale również moi rodzice - w rezultacie razem z nimi wcześniej wróciłam do domu a moja młodsza siostra została jeszcze na trochę ze starszą siostrą i szwagrem.

31. W 2004 roku razem z siostrą kupiłyśmy sobie króliczka, którego nazwałyśmy Tuptuś. Tuptuś dożył sędziwego wieku 9 lat - zmarł w 2013 roku i został pochowany w czarnym pudełku w naszym ogrodzie. Był to wspaniały, mądry i całuśny króliczek (rozumiał co się do niego mówi i bardzo lubił lizać) - bardzo mi go brakuje :(
Mój mały skarb ♥
32. Tuptuś miał żonę Trusię i dwa razy po piątce "dzieciaków", które rodzice sprzedali do sklepu zoologicznego.

33. Nienawidzę chodzić po sklepach z ubraniami, butami itp. Kiedy muszę sobie kupić bluzkę lub spodnie robi mi się gorąco i zawsze odkładam to na ostatnią chwilę.

34. Zawsze lubiłam i nadal uwielbiam chodzić do księgarni. Nie muszę nic kupować - sama obecność i zapach nowych książek mnie odstresowuje i poprawia humor.

35. Źle znoszę bardzo wysokie temperatury, zwłaszcza w nocy. Najlepiej czuję się i najlepiej mi się śpi, kiedy w moim pokoju jest chłodno.

36. Uwielbiam widokówki, pocztówki a także kartki okolicznościowe. Urodzinowe, imieninowe, walentynkowe, świąteczne, z podróży, czy zwyczajnie - bez okazji. Lubię je dostawać, sama dawać (koniecznie z datą) a kiedy jakaś mi się spodoba sama sobie kupować. Kolekcjonuje je mniej więcej od gimnazjum i mam już sporą kolekcję, którą przeglądam z wielką przyjemnością (najbardziej lubię widokówki oraz te ze zwierzętami :P).

37. Nie umiem długo gniewać się na kogoś i bardzo szybko wybaczam. Uważam, że nie warto żyć w gniewie. W każdej chwili my albo osoba z którą się pokłóciliśmy lub która nas zraniła może odejść. Nie chciałabym w takiej sytuacji by między nami były jakieś nieporozumienia. Poza tym nikt nie jest idealny i każdy popełnia jakieś błędy a my powinniśmy nauczyć się wybaczać.

38. Lubię ciszę i spokój. Bardzo źle czuję się w przeludnionych, hałaśliwych pomieszczeniach oraz miejscach i nie ma to związku z klaustrofobią, ponieważ jej nie mam.

39. Większą przyjemność sprawia mi podarowanie jakiegoś prezentu niż dostanie. Nic tak nie poprawia mi humor jak sprawianie komuś radości, uśmiech na twarzy drugiej osoby.

40. Jestem minimalistką i potrafię długo cieszyć się z drobnych rzeczy. Przykład? W grudniu od mojej mamy dostałam dwie łyżeczki do kawy - po dzień dzisiejszy sprawiają mi ogromną przyjemność a kiedy na nie patrzę na twarzy mam uśmiech od ucha do ucha :)

41. Kiedy patrzę na to co dzieje się z dzisiejszą młodzieżą załamuję ręce. Kto to widział aby już  13-nastolatki ćwiczyły z Ewą Chodakowską, Mel B. Lewandowską? Skalpel, trening siłowy, cardio... Przecież w tym wieku ciało się rozwija, kształtuje, zmienia... To ma być fit? To jest katowanie swojego organizmu. A gdzie czas na dzieciństwo, gdzie czasy kiedy dzieciaki bawiły się na podwórku? Przykro na to patrzeć :(

42. Wiele razy zawiodłam się na ludziach i zostałam przez nich wykorzystana (moja dobroć również), dlatego ciężko jest mi komuś zaufać - jestem ostrożna.
Źródło zdjęcia
43. Nigdy nie miałam, nie mam i nie zapowiada się abym miała chłopaka. Nigdy się nie zakochałam, nigdy nie spodobałam się żadnemu chłopakowi - chyba życie przewidziało dla mnie zostanie starą panną.

44. Nigdy się nie malowałam i nadal się nie maluję (a tym samym nie umiem tego robić). Nie uważam się za ładną, jednak nie widzę sensu w poprawianiu swojej urody kosmetykami, które potrafią zniszczyć cerę.

45. Wegetarianką chciałam zostać w szkole podstawowej, jednak moja mama stanowczo tego mi zabroniła.

46. Mając 15-16 lat wbrew sprzeciwom mojej mamy przeszłam na pescowegetarianizm a ukończywszy 18 lat wegetarianizm - w związku z moim wyborem przeszłam nie jedną batalię z mamą.

47. Od kiedy zostałam wegetarianką nie dopada mnie grypa, katar, przeziębienie... bywa, że raz w roku złapie mnie jelitówka, która przechodzi po dniu, góra dwóch.

48. Od kilku miesięcy częściej jem wegańsko - tak sama z siebie.

49. Moją pierwszą porażką kulinarną był pieczony w IV klasie szkoły podstawowej biszkopt do którego zapomniałam dodać mąki (a piekłam go nie pierwszy raz). Na usprawiedliwienie mam to, że mnie zagadano, rozproszono a mój tato zrzędził mi nad uchem:P

50. Nie lubię czerwonej papryki po obróbce cieplnej - według mnie jest okropna w smaku. Dla mnie papryka musi być jędrna, twardawa i chrupiąca ;)

Tym, którzy przeczytali do końca gratuluję wytrwałości :)

czwartek, 24 kwietnia 2014


Chociaż jesienią są najtańsze, możemy cieszyć się nimi przez cały rok. Rewelacyjnie sprawdzają się w ciastach, owsiankach, deserach, znakomicie nadają się do przetworów, czy jako smaczna i zdrowa przekąska w ciągu dnia. Lubiane zarówno przez dzieci jak i dorosłych, aromatyczne, soczyste i bardzo smaczne. Zapobiegają nowotworom, wpływają korzystnie na serce, obniżają poziom cholesterolu we krwi, wspomagają trawienie, stabilizują poziom cukru we krwi, zmniejszają apetyt... Nie bez powodu jabłka są najczęściej uprawianymi i najchętniej jadanymi owocami na świecie.

Trochę historii i teorii

Przypuszcza się, że ojczyzną jabłoni są Chiny. Stamtąd rozprzestrzeniły się po całej Azji i dotarły do Europy. Jabłka jadali już mieszkańcy prasłowiańskiego Biskupina, a o powszechnym uprawianiu jabłoni w Polsce pisał Mikołaj Rej z Nagłowic. Mimo to dziś dominują u nas odmiany „importowane”. Mało kto pamięta smak popularnych niegdyś koszteli, koksów, malinówek i szarych renet.

 Jabłka dojrzewają od wczesnego lata do późnej jesieni. Odpowiednio przechowywane zachowują walory smakowe i odżywcze nawet przez dziesięć miesięcy - można je zatem jeść przez cały rok. Zachwycają bogactwem odmian (jest ich ponad 10 tysięcy) różniących się wielkością, kształtem, kolorem, smakiem, zapachem i zastosowaniem.
 Twarde, słodkie i soczyste, nazywane jabłkami deserowymi, zwykle jada się na surowo. Rozgotowują się wolno, więc można je dodać do potrawy, w której powinny pozostać w postaci twardych kawałków.
 Do pieczenia, gotowania i na przetwory najlepsze są odmiany kwaśne, bo szybko się rozgotowują. Zastąpią również ocet winny w barszczu czy kapuśniaku i podniosą smak jarzynki z buraków.
 Są też jabłka uniwersalne stołowe – jemy je na surowo, dodajemy do potraw, przetwarzamy.

Co dobrego jest w jabłkach?

1. Skutecznie walczą z cholesterolem
Dietetycy zalecają zjedzenie dwóch jabłek dziennie: rano dla urody, wieczorem dla zdrowia. Najcenniejsze są gniazda nasienne i skórka, gdzie jest najwięcej pektyn, które oczyszczają organizm, regulują florę bakteryjna jelit, zapobiegają zaparciu, zmniejszają wchłanianie cholesterolu, chroniąc przed miażdżycą i zawałem. Mówi się, że już 15 g pektyn dziennie (2-3 surowe jabłka) pomaga obniżyć poziom cholesterolu.
Dodatkowo zawarte w jabłkach przeciwutleniacze flawonoidy skutecznie zapobiegają tworzeniu się zakrzepów w naczyniach krwionośnych. Sprawny przepływ krwi ułatwia usuwanie niechcianego tłuszczu z organizmu.

2. Wspierają układ odpornościowy i są eliksirem młodości
W sezonie jesienno-zimowym wszyscy sprzymierzeńcy układu odpornościowego są na wagę złota. Chociaż jabłka nie są tak znane i doceniane w tym zakresie, jak maliny, cytrusy czy obfitująca w witaminę C papryka, także dbają o naszą formę i zdolność do walki z infekcjami.
 Spośród wszystkich witamin zawartych w jabłku najważniejsza jest witamina C, która wymiata z organizmu wolne rodniki i bierze udział w procesach metabolicznych, np. biosyntezie kolagenu, zapewniając skórze młody wygląd. W połączeniu z witaminą P uszczelnia i uelastycznia ścianki włosowatych naczyń krwionośnych, zapobiegając tak zwanym „pajączkom”. W 100 g jabłka jest ok. 8 mg witaminy C (przy średnim dobowym zapotrzebowaniu 50 mg, a w okresie zachorowań nawet dwa razy większym). 

Najbogatsze w witaminę C są owoce dojrzałe, rosnące po nasłonecznionej stronie drzewa. Im kwaśniejsza odmiana, tym więcej witaminy C (gromadzi się pod skórką, wiec najlepiej jeść, gotować i piec owoce nieobrane). Straty witaminy można zmniejszyć, używając nierdzewnych noży i plastikowych tarek oraz skrapiając rozdrobnione owoce sokiem z cytryny lub polewając sosem.

Zawierają zawierają również cynk - mikroelement niezbędny do prawidłowego rozwoju limfocytów T, czyli białych krwinek, które niszczą chorobotwórcze bakterie i wirusy, a także wiele innych substancji ogólnie poprawiających naszą formę. Jabłka sprzyjają także tworzeniu właściwej flory bakteryjnej w jelitach a przecież aż 70% odporności zależy właśnie od pracy jelit. Tak więc nasz układ immunologiczny zawdzięcza jabłkom naprawdę sporo.

3. Poprawiają urodę
Jabłka poza walorami smakowymi i leczniczymi, mają również wpływ na nasz wygląd. W jabłkach wiele jest witamin i składników cennych dla naszej urody. Dzięki zawartości wielu minerałów, w tym potasu, żelaza, cynku, krzemu, a także witamin A, C, E oraz z grupy B jabłka poprawiają stan skóry, włosów i paznokci. Zawarte w jabłkach wszystkie przeciwutleniacze zapobiegają przedwczesnemu starzeniu skóry, choćby dlatego, że chronią zawarty w niej kolagen.

4. Są wspaniałym i naturalnym lekarstwem na wiele schorzeń
Pomimo iż w porównaniu z orzechami ilość błonnika w jabłkach nie jest wysoka (ok. 2g na 100g produktu) są one wyjątkowo cenione i chętnie wykorzystywane w medycynie naturalnej.
 Według medycyny ludowej systematyczne jedzenie tartych kwaśnych jabłek zmniejsza reumatyczny ból stawów.
 Surowe jabłka wzmacniają układ krążenia i nerwowy, poprawiają pracę wątroby i mają działanie moczopędne, więc mogą zmniejszyć obrzęki nóg.
 Gotowane jabłka (mus) pomagają w leczeniu biegunek i choroby wrzodowej.
 Herbatka ze skórek jabłek ma właściwości dezynfekujące i likwiduje stany zapalne jamy ustnej, natomiast domowy ocet jabłkowy wypijany codziennie w proporcjach: 2 łyżeczki octu, 2 łyżeczki miodu i 1/2 szklanki przegotowanej wody hamuje rozwój infekcji i poprawia trawienie. Nie powinny jednak stosować go osoby z chorobą wrzodową.
 Maść z jabłka łagodzi otarcia i pęknięcia skóry.
 Płyn do płukania przygotowany z obierek przydatny jest w stanach zapalnych gardła
Ocet jabłkowy zwany kwasem jabłkowym znacznie obniża cholesterol, pomaga znacznie pozbyć się nadwagi a także  wzmacnia układ odpornościowy.
Na ból głowy pomaga kompres z octem jabłkowym, rozcieńczonym w zimnej wodzie, w proporcjach: 2 łyżeczki na pół szklanki wody.
Na krosty, liszaje pryszcze medycyna ludowa poleca okłady z octu jabłkowego kilka razy dziennie. Po 2 – 3 dniach zmiany skórne znikną.
Przy oparzeniach jak najszybsze przyłożenie octu jabłkowego na wacie zapobiega powstaniu pęcherzy. Również octem tym można przemywać rany.

5. Idealne na nadkwasotę i anemików
 Mimo kwaskowatego smaku jabłka odkwaszają organizm a to za sprawą dużej ilości  zasadowego potasu, który reguluje gospodarkę wodną a także żelaza (zapobiega anemii).

6. Uwielbia je nasze serce
 Znaczna zawartość flawonoidów znajdujących się w jabłkach ma niebagatelne znaczeniedla naszego serca i całego układu krążenia. Nie pozwalając blaszkom miażdżycowym przyklejać się do naczyń, są potencjalnym obrońcą przed miażdżycą. Nie dość, że krew dzięki nim nie zlepia się nadmiernie, to dodatkowo chronią wszelkie naczynia krwionośne przed stanami zapalnymi, a także przyspieszają regenerację ich ścian.
 Wśród flawonoidów przyjaznych sercu na szczególną uwagę zasługuje zawarta w jabłkach kwercetyna, która uszczelnia żyły i tętnice, a także utrudnia osadzanie się w nich cholesterolu.

7. Pomagają walczyć z rakiem
Badania laboratoryjne udowodniły, że związki fitochemiczne zawarte w jabłku (np. kwercetyna) mogą hamować wzrost komórek rakowych. Są one najskuteczniejsze, gdy jabłko spożywane jest w całości wraz ze skórką (bez ogryzka i pestek).
 Włoscy naukowcy stwierdzili, że ludzie sięgający po więcej niż jedno jabłko dziennie obniżają ryzyko wystąpienia wielu odmian raka m.in. nowotworu jamy ustnej, przełyku, jelita grubego, piersi, jajników, prostaty i innych – o 9 do 42%. Ponadto błonnik zawarty w jabłku, chroni błonę śluzową jelita grubego przed działaniem toksycznych substancji dostających się do niego z układu pokarmowego.

8. Chronią przed astmą
 Naukowcy z Wielkiej Brytanii stwierdzili, że dzieci kobiet, które w czasie ciąży często sięgały po jabłka, są o wiele mniej narażone na wystąpienie świszczącego oddechu lub astmy. Owoce te mogą również chronić płuca osób dorosłych, obniżając ryzyko wystąpienia astmy, raka płuc i innych chorób układu oddechowego.

9. Odtruwają nasz organizm
Jedzenie jabłek zalecane jest w celu oczyszczania organizmu. Warto po nie sięgać zarówno w przypadku lekkiego zatrucia pokarmowego, ale też wtedy, gdy chcemy po prostu pozbyć się z organizmu wszelkich toksyn (z zanieczyszczonego powietrza, gleby, pożywienia). O jabłkach powinni pamiętać przede wszystkim palacze, którzy dostarczają do organizmu wiele substancji trujących. Pektyny mają zdolność wiązania niektórych metali ciężkich w nierozpuszczalne sole, które w tej postaci są usuwane z organizmu.

10. Pomagają schudnąć
 Jabłka, nie dość, że są niskokaloryczne (średnio ok. 40 kcal w 100 g - nie dotyczy szarlotek i słodzonych musów), to jeszcze usprawniają proces trawienia, a zarazem hamują apetyt. Jest to możliwe dzięki pektynom, które wypełniają żołądek, zapewniając wysyłanie do mózgu sygnału o sytości, a potem skutecznie sprzątają w jelitach (gdy spożywamy je powoli i dokładnie żujemy, są idealnie przyswajane przez organizm. Naturalna słodycz jabłek jest wtedy stopniowo uwalniana do krwiobiegu, utrzymując optymalny poziom cukru i insuliny we krwi).
 Nie można jednak ich jeść bez ograniczeń, gdyż zawierają cukier prosty – fruktozę.

11.Odżywiają mózg
W jednym, sporym jabłku jest ponad 16 g węglowodanów, które jak wiadomo, są niezbędnym paliwem dla mózgu. Naukowcy podejrzewają, że zawarte w jabłku flawonole pomagają poprawiać funkcje poznawcze (pamięć, szybkość przetwarzania informacji, ogólna zdolność myślenia). Wprawdzie szczegółowe badania dotyczyły flawonoli zawartych w kakao, jednak ocenia się, że te z owoców nie są gorsze. Zwłaszcza, że nie grożą przedawkowaniem kalorii, a nawet swoistym uzależnieniem, jak czekolada.

12. Dobre na bicepsy
 Zawarty w skórce od jabłka kwas ursolowy ma właściwości pompowania mięśni. Doświadczenia na myszach wykazały, że kwas ten hamuje ich wiotczenie, które często towarzyszy różnym chorobom i jest elementem starzenia się. Jest to przypadłość dobrze rozpoznana, na którą nie ma lekarstwa.
 Badania na zwierzętach wykazały również, że inną właściwością kwasu jest zmniejszenie poziomu tłuszczu, cukru i cholesterolu we krwi. Ale to nie wszystko. Kwas ursolowy wykazuje również liczne właściwości farmakologiczne, takie jak: działanie przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne, przeciwbólowe, przeciwnowotworowe oraz przeciwcukrzycowe. Ponadto moduluje funkcjonowanie układu immunologicznego oraz krwionośnego.
 Naukowcy sądzą, że związek ten może być wykorzystany jako środek przeciwdziałający zanikowi mięśni, a prawdopodobnie również zaburzeń metabolizmu takich, jak cukrzyca.

12. Dbają o nasze zęby
Chociaż pojawiają się głosy (także wśród stomatologów), że kwasy zawarte w owocach są przyczyną próchnicy, nie oznacza to, że jabłka szkodzą zębom, a wręcz przeciwnie. Pektyny znajdujące się w tych owocach wzmacniają szkliwo, zapobiegając próchnicy i nawet lekko wybielają zęby. Pamiętajcie też, że gryzienie twardych owoców jest korzystne dla dziąseł, jednak jeśli nie myjemy zębów regularnie, kwasy owocowe rzeczywiście mogą je zaatakować. Jednak czy aby na pewno to wina jabłek?

13. Nie wywołują alergii
Żywność znana naszym przodkom, jest lepiej wykorzystywana niż produkty może i bogatsze, ale słabiej poznane. Jabłko jest uprawiane w Polsce od setek lat i to najprawdopodobniej dlatego znakomicie przyswajamy zawarte w nim substancje odżywcze a owoce te rzadko wywołują alergie. Oczywiście, uczulać może niemal wszystko, ale praktyka pokazuje, że jabłka wprowadzane jako pierwsze do diety dzieci najczęściej są dobrze tolerowane przez najmłodszych. I potem tak nam już zostaje.
 Jest jednak jedno ale...  U niektórych osób, które spożywają duże ilości jabłek pojawiają się  wzdęcia i bóle brzucha, które mogą wynikać z procesów fermentacyjnych zachodzących w organizmie. W takich sytuacjach najlepiej ograniczyć ilość spożywanych owoców do 1-3 dziennie.

14. Wybornie smakują
Antonówki, koksy, malinówki, szare renety, kosztele, rubiny, lobo, papierówki... Kwaskowe i bardziej słodkie. Aromatyczne, przypominające smakiem gruszki, a nawet "ziemniaczane". Naprawdę jest w czym wybierać. Jeśli nie próbowałeś wszystkich, nie możesz twierdzić, że nie lubisz jabłek. Smacznego! I na zdrowie!

Źródła:
http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/jablka-owoce-dla-zdrowia-i-urody-dlaczego-warto-jesc-jablka_41893.html
http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,101460,12610225,Jablka___10_powodow__dla_ktorych_warto_je_jesc.html#TRrelSST


Na koniec mam dla Was informację odnośnie konkursu, który organizowałam miesiąc temu. W związku z tym, że zgłosiły się do niego tylko dwie osoby został on przedłużony. Od poniedziałku swoje propozycje będziecie mogli zgłaszać na durszlaku. Zasady i regulamin ciągle jest ten sam, więc odsyłam do postu z konkursem. Zmienia się tylko czas trwania - 28.04.2014-29.05.2014r. Oczywiście  przepisy które zostały zgłoszone wcześniej nadal będą brały udział w konkursie. Przepraszam za zaistniałą sytuację i życze powodzenia. 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9



nazwa alternatywna

nazwa alternatywna

Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi