.

Ulubieńcy

środa, 30 listopada 2016


Źródło
O tej serii przypomniał mi wpis Ani z bloga Naturalna Kuchnia, która jakiś czas temu opublikowała swoją listę ulubieńców. Na szybko przygotowałam swoje zestawienie. Lista krótka ale i tak jestem zadowolona, że w ostatniej chwili coś udało mi się napisać :)

Wszystkie posty z tego cyklu znajdziecie TUTAJ

Orzechy włoskie

Orzechy zawsze będą kojarzyć mi się z jesienią, dlatego nie mogło zabraknąć ich w ulubieńcach miesiąca. Te włoskie nie należą do moich ulubionych ale mimo tego lubię je, zwłaszcza kiedy są młode i ściąga się z nich skórkę :) Ale jak tu nie lubić orzechów? Smaczne, zdrowe, przyjemnie chrupiące... z orzecha, który rośnie u nas na wsi.

Czerwone buraczki i zielony groszek

W listopadzie czerwone buraczki gościły na moim talerzu praktycznie codziennie - zielony groszek (koniecznie ten mrożony) codziennie ;) Bardzo smaczne dodatki do obiadu, kasz i nie tylko... buraczki rewelacyjnie sprawdzają się również jako składnik ciast. Sama nie wypiekałam niczego z dodatkiem puree z lub ugotowanego buraczka, jednak będę musiała spróbować :)

Baton Raw Protein Cocoa Beans

Ulubieniec zeszłego miesiąca i tego. To zdecydowanie mój faworyt jeśli chodzi o surowe przekąski :) Recenzja TUTAJ

Krem orzechowy miks 3 orzechy TERRASANA

Ten produkt z pewnością nie będzie dla Was zaskoczeniem - masło orzechowe musiało znaleźć się na liście ulubieńców osoby, która kremy orzechowe uwielbia. Przepyszne, naturalne, intensywnie pachnące orzechami...  W składzie orzechy nerkowca, orzechy laskowe i migdały. Masło kupiłam w sklepie Biogo.pl

Mandarynki

Sezon na mandarynki można uznać za rozpoczęty. Ich zapach zawsze kojarzył się, kojarzy i będzie kojarzył ze Świętami. W sklepach pojawiły się świąteczne ozdoby, w telewizji zaczynają lecieć świąteczne reklamy, śnieg za oknem już sypnął, więc klimt jako tako jest :) Nic tylko zajadać :)

Książki kucharskie

W tym miesiącu na liście ulubieńców pojawią się również trzy książki: "La Veganista. Superfood", "La Veganista. Wypieki" Nicole Just oraz "Kasza jaglana" Beaty Pawlikowskiej. Sporo w nich przepisów i inspiracji.

To by było na tyle. Jakie produkty urzekły Was w listopadzie? ;)

sobota, 29 października 2016


Źródło zdjęcia
Witajcie

Niecały miesiąc temu na blogu pojawił się post z ulubionymi produktami września. W październiku również znalazło się kilka perełek, dlatego postanowiłam stworzyć kolejny. W związku z tym, że miesiąc dobiega końca a ja nie mam pomysłu na inny post, postanowiłam już dzisiaj opublikować ten z ulubieńcami miesiąca. Jesteście ciekawi jakie produkty urzekły mnie tym razem? Jeśli tak to zapraszam do lektury. Tradycyjnie kolejność jest przypadkowa ;)

Inne posty z cyklu znajdziecie TUTAJ

Basia Basia Pasta sezamowa Tahini

Tahini to pasta z zmielonych ziaren sezamu, która w swoim składzie powinna mieć sezam i nic więcej. Takim produktem jest pasta sezamowa Basia Basia od Alpi Hummus. O tahini oraz masłach orzechowych tej firmy dowiedziałam się przez przypadek i bardzo cieszę się, że udało mi się je zdobyć. Tahini jak najbardziej zasługuje aby otrzymać miano "ulubieńca". Może jest rzadkie ale za to bardzo przyjemnie pachnie i cudownie smakuje świeżo zmielonym sezamem. Nie czuć w nim ani przesadnej goryczy, ani nuty spalenizny jak to bardzo często bywa przy tej paście (np. firmy Primavika). Pojawia się delikatna gorzkawa nuta ale jest ona naturalna i w ogóle nie przeszkadza, gdyż pochodzi z sezamu. Więcej dowiecie się już wkrótce w osobnej recenzji. Jednak już dziś mogę zdradzić Wam, że pasta nadaje się nie tylko do przygotowania humusu i deserów ale również dań wytrawnych - jej dodatek nadaje wyjątkowego smaku i aromatu (polecam brokuły z tahini). Grzanka polana masłem sezamowym Basia Basia również bardzo mi smakowała i to bez dodatku cukru bądź też miodu, ew. posypana kakao:)

Basia Basia Masło orzechowe naturalne

Na liście ulubieńców nie mogło zabraknąć kolejnego słoiczka z przeuroczą wiewiórką Basią, tym razem z masłem orzechowym. Słoiczek jest na prawdę przeuroczy i wpada w oko a spoglądająca z niego wiewiórka, zachęca aby po niego sięgnąć :) Masło w składzie ma tylko i wyłącznie orzechy ziemne i nic więcej. Możecie sobie wyobrazić jak to przekłada się na jego smak i jak takie masło musi smakować... a smakuje na prawdę wspaniale bo naturalnie. Więcej Wam nie zdradzę - czekajcie na recenzję :)

Baton Raw Energy Caschew&Coffee / Nerkowce&Kawa

O batonie pisałam już tutaj więc nie ma sensu abym się powtarzała. Mimo iż okazał się dla mnie za słodki a jeśli chodzi o kawę to podoba mi się tylko jej zapach (smak już nie), posmakował mi (ten był mniej kawowy od poprzedniego). Ten przyjemny zapach, spore kawałki nerkowców... po prostu ma w sobie to "coś" co mnie urzekło i zdobyło kubki smakowe :)

Baton Raw Protein Cocoa Beans

Kolejny baton od Bombus Natural Energy, który musi znaleźć się na liście. Po raz pierwszy spróbowałam go w sierpniu i od pierwszego kęsa zdobył moje serce a także kubki smakowe. Jest to baton proteinowy stworzony nie tylko z myślą o sportowcach ale również tych, którzy szukają odpowiedniego źródła białka. Batony z tej serii zostały oparte tylko i wyłącznie na naturalnych składnikach z udziałem wysokiej jakości białka ryżowego, które zawiera nie tylko wszystkie dziewięć aminokwasów, ale jest także mało alergiczne.
Skład przestawia się imponująco: daktyle 60%, białko ryżowe 22%, ziarno kakaowe 9%, kakao 9%.
Ze względu na dodatek białka swoją konsystencją i smakiem nie przypomina tradycyjnych batonów na bazie daktyli i pozostawia uczucie sytości na dłużej. W smaku intensywnie kakaowy a ziarna surowego kakao przyjemnie chrupią pod zębami, pozostawiając po sobie charakterystyczny smak. Moja mama porównała go do murzynka a ja... Więcej o batonie TUTAJ Zdradzę Wam tylko, że to mój ulubieniec ze wszystkich batonów od Bombus Natural Energy i chyba ze wszystkich surowych batonów jakie jadłam... chociaż dawno próbowałam batona Kosmos i nie wiem, czy nie postawiłabym ich na równi ;)

Rawnello żurawina na czarnym lądzie Raw and Happy

We wrześniu moje serce i kubki smakowe zdobyły domowe praliny przygotowane przez siostrę naszych Pandek - Anitę. W październiku bardzo posmakowały mi praliny (wygrałam je w konkursie organizowanym przez Panki), które dla Anity były inspiracją do przygotowania własnych łakoci. Wprawdzie ich smak choć zbliżony nie może się równać z pralinkami Anity ale wypada bardzo dobrze. Pralinki są bardzo smaczne: wykonane z naturalnie słodkiej daktylowej masy z chrupiącymi, lekko kawowymi ziarnami surowego kakao i kwaskowatą żurawiną w środku. Całość delikatnie obtoczona w kakao aby jeszcze bardziej podkreślić smak. REWELACJA !!! Dokładna recenzja wkrótce :)

Mąka gryczana

Produkt, który powinien znaleźć się również w Ulubieńcach Września ale o którym zapomniałam. Mąkę otrzymałam od sklepu Biogo.pl i było to moje pierwsze spotkanie z tym produktem. Przygotowywałam z niej naleśniki, dodawałam do wypieku domowego chleba a także bułeczek gryczanych (w proporcjach pół na pół z mąką pszenną typ 650). Wszystkie bardzo mi posmakowały a pieczywo zdobyło serce również mojej mamy. Surowe ciasto na bułki swoim zapachem trochę przypominało mi masę makową do strucli drożdżowych ale bez dodatku aromatów i bakalii. Same bułki jak i naleśniki nieco zawiodły mnie swoim smakiem - były smaczne, jednak spodziewałam się bardziej gryczanego smaku :)

Marchew i pietruszka z domowego ogródka

Na liście ulubieńców nie mogło zabraknąć marchewki z ogródka mojej mamy - aromatycznej, chrupiącej, przepysznej i przepełnionej beta-karotenem ;) Obok marchewki pojawiła się i pietruszka - niestety zdjęcia nie posiadam

Śliwki

Były ulubieńcem września są również ulubieńcem października. Tacie udało się przywieźć ze wsi ostatnie - pachnące, słodko-kwaśne i przepyszne. Wydaje mi się, że to były ostatnie polskie śliwki tej jesieni - szkoda. 

Tyle produktów udało mi się zapamiętać - być może byłoby ich więcej. A może i nie? Post powstał na spokojnie, bez nerwów i presji aby zapamiętać wszystko :)

niedziela, 02 października 2016


Źródło zdjęcia
Dzisiejszy wpis wcale nie jest zapowiedzią bądź też początkiem nowego cyklu, który pojawi się na moim blogu. Najzwyczajniej w świecie we wrześniu znalazło się kilka produktów, które zachwyciły mnie swoim smakiem i o których w skrócie chciałabym Wam opowiedzieć, pokazać :) Jesteście ciekawi? Jeśli tak to zapraszam do lektury :) Uprzedzam, że kolejność jest przypadkowa.

Maslove masło 100% orzechowe

Na liście orzecho- i masłoorzechocholiczki nie mogło zabraknąć masła orzechowego. Ww wrześniu moje serce zdecydowanie zdobyło masło orzechowe, które odkryłam pod koniec sierpnia dzięki instagramowi. Niedawno pisałam o nim na blogu, więc jeśli jesteście zainteresowani odsyłam do recenzji - znajdziecie tam również listę sklepów, gdzie możecie zakupić masło. Dzisiaj dla przypomnienia napiszę o najważniejszym: masło jest w 100% naturalne. W jego składzie znajdziecie orzeszki ziemne i nic więcej... zero soli, cukru a tym bardziej utwardzonych tłuszczy roślinnych. Wszelkie dodatki są tutaj zbędne, gdyż masło orzechowe broni się samo w sobie - pachnie i smakuje wspaniale.

Baton Sneaky od Legal Cakes

O batonach dowiedziałam się z bloga Natalii, jednak wtedy jakoś specjalnie nie zwróciły na siebie mojej uwagi. Dopiero kiedy coraz częściej zaczęłam trafiać na ich pozytywne recenzje, coraz bardziej chciałam spróbować wybranych z nich. Ze wszystkich batoników najbardziej kusił mnie Snekay oraz Brownie. Dzięki uprzejmości Oli (jeszcze raz dziękuję Ci Olu ♥) i naszej małej wymianie żywnościowej, miałam przyjemność spróbować obydwu. To właśnie Snekay podbił moje serce a także zachwycił kubki smakowe... moje i mojej mamy również. Nie chcę pisać za dużo o tym batoniku, ponieważ na blogu pojawi się recenzja ale musicie wiedzieć, że pachnie i smakuje wspaniale :) Trudno opisać to słowami ale udało mi się :) Czekajcie na recenzję a ja dziękuję Oli za wymianę i mam nadzieję, że moje produkty również przypadły jej do gustu ;)

Pralinki Rawnello Żurawina na Czarnym Lądzie

Nie są to pralinki, które znacie produkcji firmy Raw and Happy a domowy wyrób autorstwa Anity - siostry naszych kochanych Pandek. Te cudowne kuleczki otrzymałam w ramach urodzinowo-imieninowego prezentu. Zdradzę Wam, że według mnie o wiele lepiej wyglądają od oryginału.
A jak w smaku?
IDEALNE!!! Nie za słodkie, z żurawiną i chrupiącymi ziarnami kakao zanurzonymi w daktylowej masie... całość otulona kakao niczym pierzynką, lub szrom otulający gałęzie drzew zimą.... wzbogacona o jeden magiczny składnik - serce. Rozkosz i raj dla podniebienia, umysłu a także i ciała (brzuszek też jest zadowolony :D). Pralinki zdobyły nie tylko moje serce ale również mojej mamy i siostry, które były nimi oczarowane. Siostra nawet zabrała cztery ze sobą do domu, pozostawiając mi tylko cztery praliny (po pralince zjedliśmy kiedy przyszła do nas z mężem w odwiedziny). Oryginału jeszcze nie jadłam ale co tam oryginał... te pralinki nie mają sobie równych. Oryginał nie ma szans :) Smaku tych pralinek nie da się ocenić w żadnej skali ;)

Pandzie ciasteczka z nasionami konopi mąką ryżową

Nie mogło zabraknąć ich w zestawieniu :) Smakowały lepiej niż wyglądały - 12 ciasteczek zniknęło błyskawicznie, jeszcze tego samego dnia, którego je otrzymałam (rodzice również byli zachwyceni) ;)

Domowe powidła śliwkowe bez cukru

Robiłam je po raz pierwszy i żałuję, że wcześniej nie pojawiły się w moim domu. Moja mama była nieco uprzedzona ale w trakcie smażenia co chwilę podjadała je z prodiża (dżemy smażymy w prodiżu). Była i jest nimi zachwycona :) Smak owoców, smak jesieni zamknięty w słoiczku, bez zbędnych dodatków. To tylko i wyłącznie owoce - nic więcej :)

Truskawki

Może to wydać się Wam śmieszne, że cztery truskawki znalezione w ogródku zaliczam do ulubieńców września ale co z działeczki, to z działeczki. Poza tym ani ja, ani moja mama nie spodziewałyśmy się, że we wrześniu w ogrodzie znajdziemy chociaż jedną truskawkę ;) Trzeba doceniać to co się ma a truskawki były pyszne ;)

Pomidorki koktajlowe

Malutkie, czerwoniutkie, aromatyczne, przepyszne i naszego ogródka ;) Czego chcieć wiecej? :)

Marchew z ogródka

Niestety zdjęcia nie mam bo komputer mi je zjadł (chyba był głodny :P) ale uwierzcie mi na słowo, że są przepyszne.... pachnące, chrupiące... Marchewka i pietruszka z marketu mogą się przy tych chować i tak jak za marchewką nie przepadam, tak tę wcinam codziennie :) Chyba przedawkowałam z beta-karotenem bo moje dłonie od wewnątrz zrobiły się z lekka pomarańczowe ale jak się powstrzymać i nie schrupać takiej marchewki? :D

Rzodkiewki

Rzodkiewki z naszego ogródka. Może nie są najpiękniejsze ale zdrowe, chrupiące, aromatyczne i ostre tak jak lubię ;)

Śliwki

Niestety nie z działki, ponieważ nasze drzewko rok temu przemarzło (mieliśmy z takimi ogromnymi owocami), ale również ze wsi (od kolegi taty), aromatyczne i bardzo smaczne. Czasem i w sklepie można trafić na takie aromatyczne, jednak te z działeczki są wyjątkowe - mają taki "swojski" zapach, zapach słońca, tego, że łapały jego promienie... Sam smak również jest wyjątkowy i trudno się jemu oprzeć :) Kto z Was bez problemu, jednorazowo zjada kilogram śliwek? :D

To by było na tyle. Może nie ma tego za wiele ale akurat te produkty przyszły mi na myśl i innych nie pamiętam :P Nie uwzględniłam tutaj potraw, które urzekły mnie swoim smakiem - są to tylko produkty. A Wy macie swoich ulubieńców września? :)

 
1 , 2


Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Tu kupisz ksiażki tekst alternatywny