.

Recenzje Książek

piątek, 23 czerwca 2017


Jakiś czas temu wspominałam Wam o wartościowych księgarniach oraz niezwykłych i jednocześnie przepięknie wydanych książkach. Opowiadałam Wam internetowej księgarni Szymelka.pl wyróżniającej się spośród innych księgarni tym iż książki, które w niej znajdziecie nie są przypadkowe. Wszystkie zostały starannie wybrane pod względem treści oraz przekazu, tak by wniosły coś do życia i w jakimś stopniu kształtowały czytelnika - pozytywnie wpływały na jego rozwój. Pisałam również o baśni Pinokio z ilustracjami Roberto Innocenti, którą w tej księgarni udało mi się dostać. Przeglądając katalog księgarni wiele książek zwróciło moją uwagę: kolejną z nich była książka "Wilki z Nowego Meksyku" Williama Grill'a, który również wykonał do niej ilustracje.

Książka prezentuje się na prawdę bardzo dobrze: twarda okładka, płócienny grzbiet, lakier wybiórczy na okładce a w środku dobrej jakości matowy, gruby papier i niezwykłe ilustracje. Czasem zajmują one całą stronę, czasem są komiksowe lub piktogramowe. Trochę rozmyte, niewyraźne i proste. Sprawiają wrażenie jakby autor wziął kredki ołówkowe do ręki i postawił kilka kresek, tworząc prawdziwe arcydzieła, które cieszą oko. Przywołują mi na myśl kulturę rdzennych Amerykanów (widać, że to odległe czasy) i coś jeszcze.... Kiedy je przeglądałam i czytałam umieszczoną obok nich treść, czułam się jakbym czytała bajki z kliszy wyświetlane na ścianie przez rzutnik ANIA - cudowne uczucie i powrót do lat dzieciństwa.

"Wilki z Nowego Meksyku" to ilustrowana adaptacja opowiadania Ernesta Thompsona Setona (amerykańskiego pisarza, trapera, rysownika oraz obrońcy przyrody i kultury Indian) pt. „Lobo: Król Currumpaw” opublikowanego w 1898 roku w zbiorze „Zwierzęta, które znałem". Historia nie jest zmyślona - to nie jest kolejna bajka dla grzecznych dzieci. Wydarzenia opisane w tej książce miały miejsce na prawdę i nie były wesołe oraz kolorowe.

Książka przenosi nas do Ameryki Północnej, do Nowego Meksyku, na Dziki Zachód, gdzie w 1893 roku farmerzy wypowiedzieli wojnę wilkom, które zagrażały ich zwierzętom. Wiele wilków udało im się zabić, jednak z jedną watahą przez bardzo długi okres nie mogli sobie poradzić - była ona dla nich ogromnym zmartwieniem. Wielu łowców przymierzało się do likwidacji owej watahy, jednak nie było to takie proste jak mogłoby się wydawać. Przywódca stada - przeogromny wilk o imieniu Lobo był na tyle sprytny, przebiegły i tak mądry iż przez lata nie dał siebie złapać. Polował bezszelestnie, dzielnie bronił swojej watahy i sprawnie omijał wszelkie zastawione pułapki wyprowadzając w pole czyhających na niego myśliwych i farmerów.  Za jego głowę wyznaczono ogromną jak na tamte czasy sumę tysiąca dolarów, jednak nikt jednak nie potrafił go schwytać.

Wszystko zmieniło się z dniem, kiedy do miasta przyjechał człowiek okrutny - okrutniejszy od niejednego najbardziej przerażającego drapieżnika. Ernest Thompson Seton - najsłynniejszy brytyjski myśliwy oraz przyrodnik na Dzikim Zachodzie. Mężczyzna znał się na wilkach jak mało kto. Bardzo dobrze znał zwyczaje i zachowanie tych wspaniałych zwierząt, dlatego też wiedział, że nie ma szans na złapanie przywódcy stada. Postanowił uderzyć w serce przywódcy i schwytać ukochaną przywódcy stada - cudowną, biała wilczyce Blankę. Wiedział, że tym sposobem wcześniej, czy później sam Lobo trafi w jego ręce. Postanowił zrealizować swój plan i udało mu się.
Utrata ukochanej osłabiła czujność Lobo, co pozwoliło Setonowi pojmać cierpiącego wilka. W zaledwie kilka dni Lobo stracił to co miał najcenniejsze: ukochaną, wolność i coś jeszcze...

Jednak jego działania przyniosły pewien nieoczekiwany efekt. Owa przygoda sprawiła, że Seton przeszedł wewnętrzną przemianę. Zdał sobie sprawę z losów miejscowych wilków, które polowały na stada hodowlane z głodu. Ludzie przybywając na ich tereny wybili jelenie oraz bizony tym samym pozbawiając wilki pożywienia. Gdyby nie bydło wilki nie miałyby co jeść. Seton od śmierci Lobo nie zabił już ani jednego wilka i z myśliwego stał się pierwszym w USA orędownikiem ochrony wilków szarych. Założył również ruch Woodcraft Indians, którego zadaniem była ochrona dziedzictwa rdzennej ludności i przyrody. Człowiek ten zainspirował wielu ludzi do kontynuowania jego pracy i działania w tym kierunku.

Historia opisana w książce jest mądra, wzruszająca ale jednocześnie i przerażająca. Przeraża w niej to do czego zdolny jest człowiek, tylko po to aby to jemu było dobrze. Człowiek nie patrzy: zniszczy wszystko co stoi na jego drodze tylko po to by być górą, by to jego gatunek przetrwał - nie liczy się nikt i nic. Przyroda, jej piękno, inne kultury nie mają znaczenia. Bywa, że postępuje jak potwór - na pewne zachowania i postępowanie nie ma żadnego wytłumaczenia.

Książka z pewnością zapada w pamięć i to nie tylko ze względu na niezwykłe, delikatne i klimatyczne ilustracje, które są równie ważne jak sama treść, ponieważ opowiadają tę historię. Książka zapada w pamięć bo skłania do przemyśleń i uświadamia istotne sprawy. To historia, która pokazuje "jak jeden niezwykły wilk zmienił życie myśliwego i przyczynił się do powstania ruchów ochrony przyrody na terenach Stanów Zjednoczonych". Historia prawdziwa do której warto wracać a także przekazywać z pokolenia na pokolenie.

„Od czasów Lobo, moim najszczerszym życzeniem
było uświadomienie ludziom,
że wszystkie nasze rodzime dzikie zwierzęta
są niezwykle cennym dziedzictwem,
którego nie mamy prawa niszczyć,
ani odbierać do niego dostępu naszym dzieciom”

  ~~~~~~~~~~~~~
  Tytuł:
Wilki z Nowego Meksyku
  Autor:
William Grill
  przeł.
Agata Napiórska
  Ilustracje:
William Grill
  Wydawnictwo:
Kultura Gniewu, 2017
  Seria:
Krótkie gatki
  Oprawa:
twarda
  Liczba stron:
80 

środa, 21 czerwca 2017


Dawno nie było u mnie recenzji książek kulinarnych. Dzisiaj dla odmiany chciałabym zaprezentować Wam dwie, które niedawno pojawiły się w Biedronce (co nie oznacza, że znajdują się w moim domu). Pierwsza z nich to "Wy-kasz się w kuchni, czyli pyszne kasze", natomiast druga "Grochem o ścianę, czyli pyszne strączkowe" - obie wydawnictwa Olesiejuk. Postaram się opisać je Wam jak najlepiej, bez zbędnych informacji - umieszczę tylko te najistotniejsze - mam nadzieję, że taka forma recenzji również przypadnie Wam do gustu ;)

 Wy-kasz się w kuchni, czyli pyszne kasze

Książka to prawdziwa gratka dla miłośników wszelkiego rodzaju kasz. Znajdziemy w niej aż   przeróżnych pomysłów na wykorzystanie ich w kuchni. Na początku uzyskujemy podstawowe informacje o każdym z gatunku kasz. Pozostałą treść książki podzielono na rozdziały według kasz z których dania będą przygotowywane: kasza jęczmienną, kasza jaglana, kasza gryczana, bulgur, kuskus, kasza manna, quinoa i kasza kukurydziana.

Przepisy są przeróżne: wegetariańskie, wegańskie jak i te z wykorzystaniem ryby bądź mięsa. Ciężko mówić tutaj o stopniu trudności, gdyż wszystkie na prawdę są proste w przygotowaniu - powinien poradzić sobie z nimi każdy, nawet ten kto dopiero zaczyna "przygodę" z gotowaniem. Produkty wykorzystanie w przepisach nie są wyszukane i udziwnione - wszystkie bez problemu znajdziecie w każdym sklepie, więc nie musicie martwić się o to, ,że będziecie musieli chodzić po eko sklepach i wydawać krocie. To taka polska, tradycyjna i prosta kuchnia w których przepisy nie są udziwnione i wymyślne.
Mamy tutaj zupy na wywarze mięsnym np. krupnik z suszonymi grzybami, czy zupa pieczarkowa z kaszą, weganie z łatwością mogę zweganzować. Są dania główne z kaszy np.  gołąbki, które również da się przerobić na wegetariańskie, bądź wegańskie. Są przepisy na sałatki, kaszotta, pierogi (pierogi z kasza i grzybami), desery (jaglane praliny), mięsa, zupy krem (krem buraczany z kaszą i wiejską śmietaną), wege kotleciki (brokułowe kotleciki z kaszą jaglaną), placuszki np. te z kaszy jaglanej z brokułem i wiele innych.  Jest nawę przepis na pizzę gryczaną w wersji wegańskiej bo bez jajek i z wegańskim serem. Jednak szkoda, że przepisów typowo wegańskich i wegetariańskich jest mało. Obok każdego przepisu mamy podany czas i stopień trudności przygotowania potrawy.

Ze strony wizualnej książka prezentuje się bardzo dobrze. Twarda okładka, dobrej jakości, kolorowy i gruby papier zszyty białymi nićmi. Jeden przepis zajmuje tutaj jedną kartkę: na jednej stronie jest przepis, natomiast na drugiej fotografia potrawy. Niestety tutaj trochę widać wkład "fotoshopa", jednak nie razi to w oczy a prezentowane na nich potrawy wyglądają apetycznie. Poza tym w każdej książce kulinarnej zdjęcia są przerabiane. Ogólnie to ciekawa pozycja dla wszystkich miłośników kasz i prostej (niewymyślnej) kuchni.

Grochem o ścianę, czyli pyszne strączkowe

Warzywa strączkowe coraz częściej goszczą na polskich stołach i słusznie, gdyż to bogactwo witamin a z samych nasion można wyczarować na prawdę wspaniałe dania. W książce znajdziecie pomysły na wykorzystanie fasoli, grochu, soczewicy, ciecierzycy oraz bobu. Jej treść podzielono na rozdziały według nazw roślin strączkowych, natomiast we wstępie znajdziemy podstawowe informacje o tych roślinach.

Dalsza część książki to przepisy. Przepisy nie są skomplikowane i wymagające a co ważne - na każdą kieszeń. Nie znajdziecie w nich trudno dostępnych, czy wymyślnych składników typu płatki kwiatków, maca, czy spirulina... Jest swojsko, domowo i na każdą kieszeń. W śród nich znajdują się dania wegetariańskie, wegańskie jak i z wykorzystaniem mięsa w tym ryb. Odniosłam wrażenie, że wegetariańskich przepisów jest więcej niż w książce o kaszach, ale nie jest to powalająca ilość. Wśród przepisów znajdziecie pomysły na tradycyjne zupy jak i zupy krem, pasty kanapkowe, risotta, kaszotta, makarony, dania z rybą, drobiem a nawet wegańskie burgery z kotletami z fasoli lub kotletami z fasoli i buraków, czy też hummus. Obok każdego przepisu mamy fotografie, informację o czasie przygotowania i stopniu trudności przygotowania potrawy a także ciekawostkę o roślinie strączkowej, która jest motywem przewodnim danej potrawy.

Książka tak jak poprzednia ze strony graficznej prezentuje się bardzo dobrze. Mamy twardą okładkę a także gruby, kolorowy papier zszyty białymi nićmi. Rozmieszczenie przepisów również jest identyczne jak w książce o kaszach: po jednej stronie przepis a po drugiej fotografia - widać, że to te samo wydawnictwo a także ogromną staranność jaką włożyło wydawnictwo.

Obydwie książki są nie tylko bardzo starannie wydane, ale stanowią źródło pomysłów i inspiracji na wykorzystanie kasz a w przypadku drugiej pozycji strączków w kuchni. Nie są to przepisy wymyślne, zaskakujące a proste i nieskomplikowane - takie z których przygotowaniem powinien poradzić sobie każdy i praktycznie w każdych warunkach. Mnie osobiście żadna proponowana potrawa nie zaskoczyła, ale to nie oznacza, że jest to złe. Warto wracać do "tradycji", dań prostych - z pewnością nie jeden z Was przekonał się, że smak tkwi w prostocie, że to co proste smakuje najlepiej... nie jednokrotnie lepiej niż jakieś wymyślne dania z których przygotowaniem może być problem bo nie dostaniemy jakieś produktu w sklepie a jeśli on już jest to kosztuje majątek.



Surowe pyszności. Smaczne i odświeżające sałatki

Na koniec jeszcze jedna książka - tym razem typowo wegańska. Książka nakładem wydawnictwa Olesiejuk pt Surowe pyszności. Smaczne i odświeżające sałatki autorstwa Amber Locke. Książka to nie tylko zbiór przepisów na surówki. We wstępie znajdziemy informację odnośnie tego co składa się na dobrą sałatkę, jak zrobić sałatkę doskonąłą, jak stylizować sałatki i je przygotować. Poznamy też tajniki dobrej sałatki, przybory kuchenne jakie są przydatne do ich przygotowania a także techniki krojenia. Przepisy podzielono na rozdział: sałatki i surówki, sosy i dessingi oraz posypki.

To różnorodne przepisy - bardzo proste w przygotowaniu. Przy każdym z nich znajduje się wstęp, czyli kilka słów od autorki a niekiedy rady i wskazówki. Oprócz sezonowych i łatwo dostępnych w Polsce warzyw i owoców nie brakuje również tych nieco egzotycznych jak serca karczocha, więc przygotowując niektóre z propozycji albo będzie trzeba je pominąć (co nie zawsze da dobry efekt) albo nachodzić po sklepach w poszukiwaniu danego produktu. Fotografie umieszczone w książce są minimalistyczne i skupiają się przede wszystkim na tym aby zaprezentować sałatkę  - naszego wzroku nie rozprasza zastawa, serwetki i inne ozdobniki... tutaj najważniejsza jest sałatka. Pozycja ciekawa dla szukających inspiracji i pomysłów na sałatki i surówki. Wszystkich w książce jest ponad 100 a autorkę książki możecie również znaleźć na instagramie.


czwartek, 08 czerwca 2017

Grechuta w jednej ze swoich piosenek śpiewał "Wiosna, wiosna. Wiosna ach to ty". I tak może śpiewać każdy z nas. Pogoda z dnia na dzień staje się piękniejsza, ptaki śpiewają, słońce świeci coraz częściej a nawet i przypieka. To nic, że od czasu do czasu popada i zrobi się chłodniej - to przyrodzie również jest potrzebne. Korzystam z tego, że jest tak pięknie i jeszcze więcej jeżdżę rowerem, spaceruję, spędzam czas na świeżym powietrzu. Poszukuję "uroków" miejsc, które znam, fotografuję i chociaż wiem, że nie wychodzi mi to najlepiej w ogóle się tym nie przejmuję - na prawdę nie warto :)

Jakiś czas temu wspominałam Wam o powrocie do lektur szkolnych. Do niektórych lektur i powieści trzeba też dojrzeć bowiem w zależności od wieku i dojrzałości, czytelnik odbiera je inaczej. W moim przypadku tak było z trylogią Sienkiewicza. Przyznam szczerze, że nie przypominam sobie aby "Pan Wołodyjowski" był lekturą szkolną, jednak poczułam iż należałoby ją przeczytać - tak jak całą Trylogię Sienkiewicza.

Opisane wydarzenia rozgrywają się między 1668 a 1673 rokiem. Pisarz umieścił w niej  wydarzenia, która odegrały ważną rolę w kształtowaniu się Rzeczpospolitej. Nie są to jednak tylko i wyłącznie suche fakty i polityka znane wszystkimi z lekcji historii (osobiście w gimnazjum dzięki bardzo miłemu nauczycielowi, polubiłam ten przedmiot a w szczególności historię starożytną a potem średniowiecze - współczesność mnie "męczyła"). To również przygoda i wiedza, którą zdobywamy. Faktycznie znajdziemy tutaj opisy z wojny elekcyjnej z 1669 roku, z elekcji Wiśniowieckiego, wojny z Turcją, obrony Kamieńca Podolskiego czy bitwy pod Chocimiem mająca miejsce 11 listopada 1673 roku. Jednak wszystkie one zostały umiejętnie wplecione w perypetie o Wołodyjowskim (jest to postać fikcyjna) i jego "hajduczku". Dzięki temu połączeniu całości nie czyta się aż tak ciężko jak mogłoby się wydawać. Przyznam, że czasem owe opisy bywają przydługawe, jednak zaraz mamy zwrot akcji - dzieje się coś ciekawego i ma się ochotę czytać dalej. Pisarz umiejętnie połączył przygodę z nauką i rozrywką. 

Sienkiewicz w swojej powieści umiejętnie przedstawił również świat ówczesnej szlachty polskiej, w którym liczył się honor i odwaga, ale zdarzała się również zdrada... bo nie każdy jest prawy i uczciwy. Zauważyłam, że jest tutaj mniej wojny i bitew niż we wcześniejszych częściach trylogii. Książka objętościowo jest również mniej więcej o połowę cieńsza od swych poprzedniczek. Jednak nie oznacza to, że jest gorsza, bądź też lepsza. Oprócz wątków historycznych i przygodowych sporo tutaj historii miłosnych (w prawdzie trochę w innej kolejności). Mimo iż nie lubię romansów i ich unikam, Sienkiewiczowi udało się przedstawić je w zaskakująco miły sposób. Nie są to przyprawiające o mdłości mdłości i wyzwania miłosne - pełno tutaj pozytywnego komizmu co sprawia, że nie czyta się ich z poirytowaniem.

Język powieści nie jest współczesny, tylko charakterystyczny dla czasów w których powstawała powieść. Jednak jeśli już "złapie się ten rytm" i go poczuje, lektura nie powinna sprawiać większych problemów. Może w moim odczuciu nie jest to najlepsza część Trylogii, ale według mnie warto sięgnąć po tę powieść. Dla "leniwszych" przydatne może okazać się wydanie z opracowaniem (np. wyd. GREG), ale nie po to by skorzystać ze streszczenia, ale lepiej zrozumieć pewne kwestie poruszane w powieści.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl



nazwa alternatywna

nazwa alternatywna

Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi