.

Recenzje Książek

sobota, 19 stycznia 2019


Personifikacja Mitologii (po lewej). W środku personifikacja Historii, po prawej Tradycji – mozaika Fredericka Dielmana(ang.) z 1896 roku. Biblioteka Kongresu, Waszyngton. - wikipedia

   Mitologia, legendy, podania, ludowe porzekadła interesowały mnie od kiedy sięgam pamięcią. Nie wierzyłam w to, że opisane wydarzenia miały miejsce ale traktowałam jako swego rodzaju wycieczkę trochę do innego świata a także możliwość poznania kultury innego zakątku świata - innych cywilizacji. Bo one wszystkie kształtowały je kształtowały, miały wpływ na to jak żyli kiedyś ludzie, z jakimi problemami się zmagali, jak wyglądało ich codzienne życie i jak się potoczyło aż w końcu miało kres.


mitologia nordycka - wikipedia

  I gdyby tak zagłębić się w nie wszystkie, to można zauważyć pewne podobieństwa między wierzeniami wydawać by się mogło zupełnie różnych cywilizacji - sama zauważyłam cechy, które łączą mitologię nordycką, grecką a nawet Biblię mimo iż ta ostatnia to nie mit (wygląd świata, kosmosu, człowiek który ma wolną wolę, popełnia błędy, jest nieposłuszny, łamie ustalone zasady przez siłę wyższą, istnienie nieba, piekła oraz czyśćca, w Biblii człowiek poznaje nieszczęście w wyniku zerwania owocu z drzewa ,,poznania dobra i zła", natomiast mitologii w wyniku otwarcia Puszki Pandory...). I to nie jest tak, że naumyślnie szukałam tych podobieństw - one wszystkie przychodziły mi na myśl same w trakcie poznawania kolejnych mitów i podań.

Jednak mitologia TO NIE BIBLIA !!!

  Mity są tak naprawdę opowieściami przekazywanymi przez daną społeczność - nie ma ich głównej wersji. W Biblii mamy jeden kanoniczy obraz, którego nie można zmienić a w mitach chodzi o płynność i spójność przeplatających się wątków, motywów i postaci. Poza tym mity najczęściej były przekazywane drogą słowną i siłą rzeczy powstawały ich różne interpretacje oraz wersje, chociaż ogólny wydźwięk pozostał taki sam - chodziło o wyjaśnienie sensu świata i ludzi, tego czego doświadczają a także mające na celu przekazać pewne wartości.

 
Seria "Kwiat Paproci", zdjęcie opublikowane za zgodą autorki mamazrozowatorebka.blogspot.com

  Nie wiem ile ludzi interesuje się mitologią i starożytnością, ale zauważyłam, że od jakiegoś czasu trwa swego rodzaju "bum" na mitologię słowiańską - najprawdopodobniej za sprawą "Szeptuchy" pani Miszczuk i serii Kwiat Paproci (nie lubię tej serii)..
 Jeśli sięgniemy innych źródeł takich jak np. encyklopedia lub internet (z tym trzeba uważać), zauważymy, że mitologia słowiańska jest równie barwna i bogata co grecka, rzymska, nordycka, egipska... ale jeszcze nie tak popularna.

  A skąd to wszystko? Po co i na co? 

  Człowiek od wieków obserwował świat, to co ma miejsce i jakie zjawiska w nim zachodzą i to w każdym aspekcie również tym osobistym. Wówczas nie słyszano o nauce, technologii, badaniach itp. Ludzie doświadczali pewnych zjawisk i to na tej podstawie wyciągali wnioski a także odkrywali to co kiedyś było dla nich nieznane.


zdjęcie z tojuzbylo.pl - public domen

A co kiedy w głowie rodziło się pytanie a brakowało na nie odpowiedzi?
  Co jeśli mimo wszelkich prób i sposobów człowiek nie był w stanie odpowiedzieć na dane zjawisko lub wydarzenie, które miało miejsce w ich życiu np. udar, wieczny nieporządek w domu, zaginięcie męża który wracał z pracy? 

 Ludzie próbowali wyjaśnić to na inny sposób - "wymyślali" różne bóstwa, stworki, chochliki i demony.
  Podobnie kiedy człowiek wyszedł w południe w największy upał w pole, dostał jakiś duszności, zwidów, majaków, może i udaru. Potem wrócił do wioski i opowiedział co widział i słyszał - "O Poludnica".
  Kiedyś nie słyszano o chorobach, które dają przeróżne objawy jak np. psychoza - musieli sobie to jakoś wyjaśnić. To i wiele, wiele więcej.

 
Część serii "Legendarz", zdjęcie opublikowane za zgodą Moniki z mamazrozowatorebka.blogspot.com

  Nasi przodkowie całą swoją wiedzę i wiarę przekazywali sobie przede wszystkim w opowieściach. Jak wiadomo z opowieściami ustnymi różnie bywa - niejednokrotnie bywają zmyślone a w związku z tym, że część np. słowiańskich wierzeń już dawno odeszła w zapomnienie i nie ma skąd dowiedzieć się prawdy. Wiele postaci występujących w staropolskich wierzeniach zostało wymyślonych na różne potrzeby (zresztą nie tylko w naszej mitologii - jestem prawie pewna, że w pozostałych również). Jednak jeśli ktoś chce o tym poczytać - może i to jak najbardziej. Na rynku pojawia się coraz więcej książek poruszających te zagadnienie np. seria Legendarz od wydawnictwa Bosz.


  Nie przeglądałam poszczególnych - wcześniejszych części Legendarza z wyjątkiem Bestiariusza słowiańskiego i nowości a jaką jest "Bestiariuszek. Niewidzialni pomocnicy" za którego tekst odpowiada Witold Vargas z wydawnictwa Bosz.
  Na początku warto warto zaznaczyć pewne kwestie. Książka ma duży format i twardą okładkę ale tylko 22 kartki, czyli 44 strony. Jest starannie wydana i barwnie ilustrowana (ilustracje są łagodniejsze niż w bestiariuszu słowiańskim - dostosowane do młodego czytelnika) ale na prawdę krótka - dosłownie do przeczytania w kilka dłuższych chwil.
  Jednak jak zaznaczył autor jest to pierwsza część cyklu "Legendarz" dedykowana dla młodych czytelników, którzy pasjonują się legendami i baśniowymi stworzeniami.

 

  Album w całości został poświęcony karzełkom. Na jego kartach przedstawiono 20 istot mitologii słowiańskiej, które spotkamy nie tylko w przeróżnych bajkach i baśniach ale również Bestiariuszu słowiańskim tego samego autora. Przeczytacie w nim o Doli (niewidzialna opiekunka ludzi), Domowniku (inaczej Dziad - opiekun domowego ogniska), Piecuchu (duszek odpowiedzialny za podtrzymywanie ognia przy piecu) czy też skrzacie o imieniu Chobołd lub znanym z Biblii Aniele.

  Różnica między Bestiaruszkiem a Bestiaruszem tkwi w formie przekazu. Po pierwsze tekst. Mimo iż jest nieco dłuższy, to zarazem lżejszy i jakby "bajkowy" w przekazie - dostosowany do wieku młodego czytelnika. Tak jakby autor bajał, opowiadał.
 Po drugie ilustracje - te również są łagodniejsze i według mnie znacznie przyjemniejsze dla oka. Na potrzeby recenzji pożyczyłam egzemplarz Bestiariusza Słowiańskiego cz I i II aby pokazać Wam różnice między nim a Besiariuszkiem

 
Bestiariusz słowiański cz I i II


Bestiariuszek

 Jakie jest Wasze zdanie?
 Pod względem grafisznym Bestiaruszek bardziej przypadł do gustu. Nie przeszło mnie uczucie, że ilustracje są demoniczne, nie miałam ochoty szybko przewrócić kartki lub/i zamknąć książki. Mogę nawet powiedzieć, że niektóre wyglądają całkiem uroczo a po przeczytaniu opisu w kąciku ust zawitał mały uśmiech. Bo na swój sposób na prawdę wyszło słodko - popatrzcie na te ilustracje i Boże Siedleczko - taka urocza myszka, którą oczyma wyobraźni widzę w zwierzęcej wersji Robin Hooda :).


Bestiarusz słowiański cz I i II

  Natomiast jeśli chodzi o treść to Bestiarusz zdecydowanie wygrywa. Wiem, że można kupić go podzielonego na dwie części (dwie książki) a nie w jednym tomie, jednak nawet w tej wersji zawiera on więcej informacji - więcej stworzeń. A to wszystko w podobnej cenie okładkowej a w internetowych księgarniach jeszcze taniej. 


Bestiariuszek - Boże Siedleczko

  A jeśli już jesteśmy w temacie ilustracji i wizualizacji. to tak na prawdę nie wiadomo jak nasi przodkowie wyobrażali sobie wszystkie duszki, krasnale, boginki i demony. Kto powiedział, że były one przerażające? Nawet ktoś zły nie oznacza, że ma być przerażający - demoniczny, chociaż najczęściej właśnie tak nam się kojarzy. Chyba wszyscy wiemy, że nie powinno się oceniać po wyglądzie a pozory potrafią mylić ;)


Bestiariuszek - Piasecznik

  Jednocześnie zachwytu również nie poczułam. Jest dość przyjemnie i ciekawie, ale tylko tyle. Zdecydowanie zbyt krótko, bo tylko 20 postaci. Za mało w niej informacji, obrazów, "postaci". Człowiek zaczyna czytać, rozbudza swoją ciekawość i...? Koniec. Zderzenie ze ścianą. Pozostaje ogromny niedosyt. Niemniej książka to fajna ciekawostka o wybiórczych istotach z mitologii słowiańskiej, bajek i baśni. Taka bardzo króciutka. Szkoda.


Bestiariuszek - Bieda


Bestiariusz - Bieda

 Książka duża, ładnie wykonana ale jej okładkowa cena czyli 50zł zupełnie nie adekwatna do wartości książki. Co z tego, że jest porządne jeśli to zaledwie kilkanaście karteczek? Te 50zł to chyba z kosmosu. Na szczęście potencjalni zainteresowani (a tacy z pewnością się znajdą) będą mogli kupić ją taniej w księgarniach internetowych. Tam znajdziecie ją w atrakcyjniejszej cenie.

 Jeśli Wasze dziecko lub Was interesują tego typu zagadnienia, to warto zwrócić na Bestiariuszek uwagę, jednak miejcie na uwadze, że spotkanie z tą książką zakończy się uczuciem niedosytu - to na prawdę cienka choć ładnie wydana pozycja.
  Tym samym jeśli to Was interesuje słowiańskość lub w rodzinie macie starsze dzieciaki lubiące tego typu zagadnienia i nie obawiające się wizualnego "mroku", to Bestiarusz będzie lepszym rozwiązaniem. Chociaż nie ukrywam, że i tam informacje są bardzo okrojone (niczym ze słownika) pod tym względem również pozostawiając uczucie niedosytu ale zachęcające do szukania informacji dalej. 

Tytuł: Bestiariuszek. Niewidzialni pomocnicy | Autor: Witold Vargas | Wydawnictwo: Bosz | Seria: Legendarz | Okładka: twarda | Liczba stron: 44

Monice z bloga Mama z różową torebką z całego serca dziękuję za udostępnienie zdjęć do tego artykułu

czwartek, 17 stycznia 2019

 "Leśna szkoła strzelca Kaktusa" trzecia i ostatnia część wojennych przygód drużyny Kaktusów. Wojna rozdzieliła przyjaciół: wypędzeni przez Niemców Szybki Jędrek i Milka uciekają do Biłgoraju, Kogut i Dzidek trafiają do obozu, a Jasiek Cielebąk dołącza do partyzantki, gdzie czeka na niego ciężka zaprawa. I to głównie na jego losach skupia  się ostatnia część cyklu. Jasiek będąc nieco narwaną osobą, będzie musiał ochłonąć a przede wszystkim dorosnąć i zrozumieć, że wymarzona służba w wojsku to nie tylko bezpośrednie starcia z wrogiem, ale coś więcej... to nieprzespane noce, dyżury w kuchni, organizowanie zaopatrzenia, czasem głód ale również troska o współtowarzyszy i nie tylko.

  Atmosfera w każdej kolejnej części stawała się cięższa a tutaj zrobiło się na prawdę gęsto. Nie znajdziecie w niej wygłupów, młodzieńczych zabaw i karców a zetknięcie z brutalną, chłodną i zimną kolejną rzeczywistością w całej swej okrasie. Wysiedlenia na Zamojszczyśnie, przymusowe i bolesne rozstania matek z dziećmi, rozłąki rodzin, obozy dla wysiedlonych, pacyfikacje wsi, akcje partyzanckie i pobyt Jaśka wśród Leśnych Ludzi jako pretekst by pokazać działanie lewicowych i działaniem partyzantki. Niektóre opisy mogą zmrozić krew w żyłach, tym samym powiedziałabym, że jest to książka dla starszego czytelnika. Jednak i tutaj trzeba mieć pewną rzecz na uwadze.

  Tak jak w przypadku poprzednich części, tak i tutaj można odnaleźć sporo kontrowersji związanych z polityką i historią. Z jednej strony można uznać to za wadę, jednak z drugiej należy mieć świadomość tego w jakich latach powstawała książka - pierwszy tom został wydany w 1967 roku. Mamy tutaj obraz tego jak wówczas autor widział wydarzenia, które mają miejsce, jakie poglądy były głoszone i co w danym momencie uważano za prawdę. O wielu rzeczach nie można było mówić, gdyż zostało to zakazane a karą za głoszenie prawdy była śmierć. Tak na prawdę wiele faktów wyszło na jaw - mogło wyjść - dopiero po latach.

  Młoda osoba (nie dziecko) nieobeznana w temacie i nie znająca historii tak dobrze jak nasi dziadkowie, rodzice a być może niektórzy z nas, nie zwróci na to uwagi i oceni całokształt książki. My dostrzeżemy te nieścisłości i powinniśmy wyjaśnić. Uświadamiać młodszych aby znała historię swojego narodu - Polski. Jednocześnie według mnie redaktorzy w przyszłości (teraz już nie jest to możliwe) powinni mieć to na uwadze i uwzględnić w posłowiu dołączonym do powieści - nie wszyscy mają możliwość poznania tego jaka jest prawda. Taki dodatek wniósł by do całości walorów nie tylko edukacyjnych.

  Mimo tych niuansów cała seria mówi o czymś ważnym i nie zapomnimy o niej zaraz po skończonej lekturze. Według mnie warto po nią sięgnąć i przeczytać.

O POPRZEDNICH DWÓCH TOMACH PISAŁAM TUTAJ
Tytuł: Leśna szkoła strzelca Kaktusa | Autor: Wiktor Zawada | Wydawnictwo: Zysk S-ka | Okładka: Twarda | Ilość Stron: 448

piątek, 11 stycznia 2019


pinterest
Pomysł na ten wpis zrodził się w mojej głowie jakiś czas temu. Pomyślałam "Dlaczego nie?". Może być ciekawie. Usiadłam, przemyślałam i napisałam. I w ten oto sposób powstała TOP 5-tka - najlepszych maseł orzechowych, których spróbowałam do tej pory a także komiksów, które przeczytałam do tej pory (wydanych na przestrzeni lat)
Dlaczego tylko 5?
Postawiłam sobie takie ograniczenie, bo w innym wypadku lista byłaby znacznie dłuższa :)

NAJLEPSZE MASŁA ORZECHOWE, KTÓRE DO TEJ PORY JADŁAM - MOJE TOP 5 (kolejność przypadkowa)

Orzechownia Miazga z Orzecha Laskowego

 W swoim życiu zjadłam tylko dwa kremy z orzechów leszczyny: marki Fodds by Ann a także Orzechownia i przyznam, że Orzechownia zmiażdżyła konkurencję. Pasta od Anny Lewandowskiej to średniak, natomiast w tej drugiej poczułam przyjemną nutę nugatu. Więcej o tych kremach pisałam w recenzjach RECENZJA

TerraSana mix 4 orzechy

 Świetnie skomponowany krem z czterech orzechów: ziemnych (55%) a także laskowych, nerkowca i migdałów.  RECENZJA

Naturalne Masło Fistaszkowe Orzechownia a także masło z orzechów laskowych

 Jedna z najlepszych (jeśli nie najlepsze) past orzechowych z fistaszków. Naturalna w smaku, bez cukru, soli a także niepożądanych nut oleju i zjełczałego tłuszczu. Smakuje jak domowa. RECENZJA.

TerraSana pasta z pestek słonecznika

 Spróbowałam i pokochałam. Według mnie w smaku trochę przypomina niesłodkie tahini. Idealna na słodko i wytrawnie.  RECENZJA

Manna kokosowa BASIA BASIA

 Bardzo smaczny, lekko słodkawy a dla niektórych może i nieco mdły krem/pasta z miąższu z kokosa. Za kokosem samym w sobie nie przepadam, jednak ten krem zdobył moje serducho (mimo iż jadłam go bardzo dawno) i chciałabym do niego wrócić. UWAGA! Taką mannę/mus przed spożyciem należy podgrzać i dokładnie wymieszać - na wierzchu gromadzi się olej kokosowy, który w smaku jest "mydlany". Dopiero po dokładnym wymieszaniu i zastygnięciu otrzymacie właściwy smak musu ;)  RECENZJA


depositphotos
Czas na drugą część wpisu, czyli komiksy. Jak już wielokrotnie wspominałam nigdy nie przepadałam za tego typu literaturą. Czytałam, kiedy poprosiła mnie o to moja siostra - tak dla towarzystwa, chociaż nie ukrywam, że wcielanie się w przeróżne role i podstawianie im głosów sprawiało mi przyjemność. Dopiero stosunkowo niedawno zaczęłam zwracać na nie większą uwagę - poznawać je i zagłębiać w ich treść. Wiadomo - trafiałam na lepsze i słabsze pozycje ale większość z nich utwierdzała mnie w przekonaniu, że komiksy również są mądre i mają ważne treści do przekonania. To nie jest bezwartościowa lektura. Mimo iż preferuje powieści pisane, nadal będę zwracać uwagę na komiksy.

SĄ TO KOMIKSY, KTÓRE PRZECZYTAŁAM DO TEJ PORY A NIE KTÓRE ZOSTAŁY WYDANE W 2018 ROKU

TOP 5 + 1 czyli komiksy, które zapadły mi w pamięci.
 Kolejność jest przypadkowa
UWAGA
NA LIŚCIE ZNALAZŁY SIĘ TYLKO KOMIKSY. NIE MYLIĆ Z PICTUREBOOK - TYM POŚWIĘCIŁAM OSOBNY WPIS.


Bartnik Ignat i skarb puszczy, Tomasz Samolik | Wydawnictwo Centralka

  Do tego komiksu nie będzie odnośnika. Niestety post z recenzją zniknął z bloga i nie wiem jak do tego doszło. Nie jest to komiks z tych wszystkim dobrze znanych. Faktycznie mamy tutaj kadry, chmurki, krótkie dialogi i rysunki ale nabierają one większego znaczenia.


  Autorowi udało się dokonać tego, czego wielu pisarzy nie potrafi. Połączyć ciekawą i wciągającą opowieść z faktami i ciekawostkami historycznymi oraz przyrodniczymi. To nie tylko historia Polski znana wszystkim z podręczników i encyklopedii szkolnych, ale również ta miejscowa - lokalna najczęściej przekazywana z ust do ust. Taka, która powoli jest zapominana i zupełnie nieznana (np. ciekawostki o dawnych zawodach na ziemiach Polski, tym czym zajmuje się bartnik, jak wytapiano cegły bądź też rozbiorach Polski). Nie ma tutaj widocznego, drętwego i surowego dydaktyzmu. Samojlik przekazuje wszystkie te fakty w tak lekki sposób, że czytelnik odczuwa prawdziwą radość z "obcowaniem" z tym komiksem. Tym samym doskonale wpisuje się w słowa "nauka przez zabawę"

  To przede wszystkim opowieść obrazkowa dostarczająca rozrywki a poprzez zabawę - przy okazji - ucząca i zwracająca uwagę na piękno przyrody i istotę jej ochrony.

Obiecanki, Agnieszka Świętek | Kultura Gniewu


  Komiks, który na przykładzie rodziny szopów porusza trudny i bolesny ale zarazem aktualny temat rozwodu w rodzinie. Mądry, poruszający i wzruszający. Ważne są tutaj nie tylko słowa i poszczególne kadry ale również barwy - większość to odcienie szarości, jednak miejscami (pewne sytuacje) pojawia się żółty i jego odcienie. Nadzieja... 
RECENZJA

"Hotel Dziwny. Przez zimę do wiosny", "Hotel Dziwny. Śpiew Skrzekowyjca" | Kultura Gniewu

Albumy dedykowane do młodszego odbiorcy - nieskomplikowane i bez udziwnień. Jest prostota, zabawa, baśniowość, klimat ale również morał i nauka, jednak bez usilnego dedykowania. Trochę z życia, trochę z Muminków, trochę z baśni. A swoisty klimat, który czuć tylko i wyłącznie w trakcie przeglądania komiksu może udzielić się również dorosłym. Taka sentymentalna podróż do dzieciństwa a także możliwość oderwania się od szarej codzienności.. oczywiście jeśli mają w sobie jeszcze coś z dziecka

  Mnie udzielił się klimat tych opowieści. Moja Bratanica również była zadowolona, dlatego komiks znalazł się na liście.
  RECENZJA

Łauma, Karol Kalinowski, Łauma | Kultura Gniewu

 Ludowy folklor, słowiańskie wierzenia, legendy, lokalne podania i baśnie ale również i naturalizm. Autor zabiera czytelnika w podróż do świata głęboko zakorzenionego w folklorze północno-wschodniego terytorium Polski. Snując swoistą opowieść przedstawia nam historię jednego z najbardziej wojowniczych i najpotężniejszych ludów bałtyjskich - Jaćwingów, jednocześnie poruszając ludzie dylematy

Od wczesnych lat dzieciństwa interesują mnie mitologia, podania, legendy, baśnie. Stąd też taki wybór. 
RECENZJA

Lżejsza od swojego cienia, Katie Green | Timof i Cisi wspólnicy

Powieść graficzna będąca swego rodzaju spowiedzą z życia a także rozliczeniem się z przeszłością. O braku akceptacji własnego ciała, zmianach jakie w nim zachodzą, smutku, wyniszczeniu, wewnętrznych demonach.... Mocna i zapadająca w pamięci. 
RECENZJA

I teraz bonus. Seria komiksów o których pamiętam i którą postanowiłam na tej liście umieścić a mianowicie "Bajka na końcu świata 1, 2 oraz 3" Marcina Podolca od Kultury Gniewu


  To seria postapokaliptycznych komiksów kierowana do dzieci i młodzieży ale napisana w taki sposób, że mogą sięgnąć po nie również dorośli. W komiksie ciekawy wydał mi się sam pomysł na fabułę oraz to w jaki sposób została poprowadzona. Wiadomo - jak w przypadku każdej serii poszczególne tomy mają różny poziom, ale w moim odczuciu go trzymają.
 Spodobał mi się w nich miedzy fakt iż bohaterowie nie są idealni, zarówno z wyglądu jak i charakteru. Nie zostali wystylizowani na modeli i laleczki barbie (w przypadku psiego bohatera trudno o tym mówić) a są po prostu zwyczajni. Tacy jak ja, Ty, każdy z nas. Mają swoje zalety ale również wady i to sprawia, że zaczynamy ich lubić.

  Całość może wydać się błaha i może brakuje większej dramaturgii, ale nie można powiedzieć, że jest denna. Już sam pomysł zasługuje na uznanie. Wizualnie również jest bardzo dobrze. Ilustracje dopowiadają to czego nie wypowiedziały słowa a mnogość detali i symboli w tym tych ukrytych nie tylko pobudza wyobraźnię ale również daje szerokie pole do interpretacji.
  Z kolei treść opowiada o prawdziwej przyjaźni, pokonywaniu własnych słabości, walce z przeciwnościami losu, sile walki i dążeniu do celu.
Przestrzega przed ludzką głupotą, bezmyślnością w postępowaniu i konsekwencjami jakie ze sobą one niosą i uczy szacunku dla naszej planety i przyrody - świata roślin i zwierząt. Doceniania tego co mamy i jakie piękno nas otacza.   RECENZJA



źródło
Na tym kończę moje zestawienie. Jak już pewnie zauważyliście ranking kremów orzechowych zdominowała marka Terra Sana a wraz z nią Orzechownia. chociaż jeśli chodzi o masła fistaszkowe to z całego serca polecam Orzechownię.

Z kolei komiksy to Kultura Gniewu - to od albumów tego wydawnictwa a dokładnie jednego z picturebooków rozpoczęła się moja przygoda z książkami z tej kategorii. Sentyment jest a także ciekawość odnośnie nowych tytułów. Zobaczymy co przyniosą kolejne miesiące :)

Na dzisiaj to by było na tyle. Jak podoba się Wam taki rodzaj wpisów? Chcielibyście aby pojawiły się kolejne? ;)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny
tekst alternatywny
tekst alternatywny
Codziennie od 1 do 24 grudnia (u mnie do 31 grudnia) na blogu zostanie opublikowany adres innego bloga, który polecam. Kolejność publikacji jest przypadkowa - nie ma lepszych i gorszych. Jeśli jesteście ciekawi, kliknijcie na powyższe logo ;)

tekst alternatywny