.

Wpisy z tagiem: sałatka

sobota, 02 czerwca 2018

Dzień dobry
Pogoda iście wakacyjna - świeci słońce, jest pogodnie, wręcz upalnie. Ptaki śpiewają, powietrze coraz bardziej rześkie - człowiek sam z siebie się uśmiecha :)
Dzisiejszy wpis tak jak poprzednie podzieliłam na część książkową i kulinarną - najpierw książka a potem przepis. Życzę miłej lektury :)



 "Wyprawa Shackletona" to druga po "Wilkach z Nowego Meksyku" książka obrazkowa (picture book) autorstwa William'a Grilla. Do tej pory znałam ją tylko z nazwy ale dzięki uprzejmości wydawnictwa Kultura Gniewu i niespodziance jaką dla mnie przyszykowali (za co serdecznie dziękuję), mogłam osobiście trzymać ją w rękach.

 Książka opowiada o autentycznej podróży jaką odbył Ernest Shackleton. Mężczyzna w 1914 r. na pokładzie statku „Endurance” postanowił przebyć Antarktydę od morza do morza, przechodząc przez biegun. Na jej kartach drobiazgowo śledzimy przebieg całej wyprawy - to jak zbierano środki potrzebne na zakup statku, kompletowano całą załogę oraz potrzebny ekwipunek. Widzimy to jak na poszczególnych etapach załoga zmaga się z żywiołem i przeciwnościami losu, które napotyka na swojej drodze. Czujemy chłód bieguna południowego i siłę nieustępliwej lodowej pokrywy. Dowiemy się czym jest prawdziwa odwaga i determinacja.

 Wizualnie i graficznie jest praktycznie identycznie jak w "Wilkach z Nowego Meksyku". Jednak nie ma co się dziwić, wszakże to ten sam autor. Rysunki są niezwykłe zarówno w treści jak i swojej formie. Kreska jest delikatna a poszczególne kadry przestawione w ciekawy i drobiazgowy sposób. Krajobraz podczas zamieci śnieżnej, morze skute lodem, potężne lodowce, wzburzone fafle, błękitne niebo... Z jednej strony oszczędne w kolorze a z drugiej bogate w ekspresję, przeróżne szczegóły i zachwycające. Patrząc na nie człowiek nie jeden taki obraz chciałby powiesić na swojej ścianie.

 Ta książka to minimum tekstu-maksimum ilustracji, jednak w tym przypadku słowa są zbędne. Obrazy mówią same za siebie - same w sobie opowiadają tę historię.

 "Wybrałem życie dla siebie i dla swoich przyjaciół...
Wierzę, że poszukiwanie i sięganie po nieznane leżą w naszej naturze.
Jedyną prawdziwą porażką jest rezygnacja z poszukiwań." /E. Shackleton/

 Ciężko mówić tutaj o przepisie. To taki przepis bez przepisu, bo przygotowanie takiej lub podobnej sałatki jest dziecinnie proste i w zasadzie do każdy może ją przygotować. Zastanawiałam się nawet, czy nie jest śmieszne publikować taki przepis, ale jakiś czas temu zasugerowano mi aby publikować również te "banalne" przepisy.  I oto jest...
 Składniki: ugotowane al dante brokuły, rzodkiewki, pomidor, szczypiorek/rzeżucha, inne ulubione warzywa, pieprz czarny
 Przepis: Wszystkie składniki ze sobą mieszamy i doprawiamy 
Smacznego :)

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Dzień dobry
Poczuliście wiosnę a może już przedsmak lata? Uwielbiam ten czas - rośliny pokrywają się liśćmi i pąkami kwiatów, ptaki śpiewają, powietrze jest rześkie a lekki deszczyk niczym muzyka dla uszu. Wiosna to moja ulubiona z pór roku :)

Jednak wracając do wpisu - został on podzielony na część kulinarną i książkową. Zacznę od tej kulinarnej i przepisu na szybką sałatkę brokułową.
Przepis na sałatkę jest bardzo prosty: mieszamy ze sobą takie warzywa jakie mamy w lodówce (u mnie ugotowane brokuły, rzodkiewka, pomidor, surowa marchew, której nie widać i szczypiorek) i doprawiamy do smaku. Gotowe ;)
Smacznego


  Marzyliście kiedyś o tym aby zwiedzić świat? Udać się w podróż aby zobaczyć nowe, często wymarzone miejsca? Nie pamiętam, czy ja o tym marzyłam, ale pamiętam, że chciałam zobaczyć piramidy oraz Sfinksa w Egipcie, wieżę Eiffla w Paryżu czy też Koloseum w Rzymie. Jednak wraz z upływem lat, natłokiem obowiązków, nie miałam czasu o tym myśleć i przestałam. Myśli o zobaczeniu tych miejsc zostały przytłoczone przez szkołę i rzeczywistość. Fajnie byłoby zobaczyć te wszystkie miejsca, jednak, jeśli mam być szczera, to wolałabym udać się w nasze polskie góry. Polska jest piękna - mamy góry, morze, jeziora, wyżyny, niziny a nawet pustynie. Po co szukać daleko skoro całe bogactwo i piękno jest tutaj przed naszymi oczyma i pod naszym nosem?
zdjecie
  Mimo tego ostatnio udałam się na wycieczkę... dookoła świata - może nie taką realną, bo z książkową i nie w 80 dni, ale jednak.
 "W 80 dni dookoła świata"to najgłośniejsza powieść Juliusza Verne'a wydana po raz pierwszy w 1872 roku, zaliczana do klasyki literatury. Jej akcja rozgrywa się pod koniec XIX a bohaterem jest bogaty angielski dżentelmen Mr Phileas Fogg, który zakłada się ze znajomymi, że objedzie cały świat w 80 dni. I w ten oto sposób rozpoczyna się jego wielka przygoda a także podróż, której początkiem jak i końcem jest Londyn. Bohater nie jest sam, bowiem przez cały czas towarzyszy mu jego służący w trop za nimi wyrusza detektyw Fix, który jest przekonany o tym, że Fogg ucieka z kraju, gdyż ukradł pieniądze z banku.

 Powieść kojarzę z filmu z Jackie Chanem z 2004 roku (nie przypadł mi do gustu), jak i wersji papierowej. Pamiętam, że kiedyś jej lektura nie należała do najłatwiejszych, jednak po jakiś dwóch latach postanowiłam dać powieści jeszcze jedną szansę.
Autor na jej kartach przybliża nam realia koca XIX wieku. Wówczas obowiązywały całkiem inne zasady i środki transportu - nie było busów, autobusów, taksówek, nie można było łapać stopa, czy jechać na tak zwaną gapę. Nasz bohater aby trafić do celu o ustalonym czasie, musi radzić sobie w zupełnie inny sposób - za każdym razem szuka innego, najwygodniejszego środka przemieszczenia. To podróż po przez lądy i oceany. Uwierzycie, że nawet jechał na słoniu?

 Jednak to nie wszystko. Dużym walorem książki jest nie tylko przybliżenie sposobu podróżowania w ówczesnych czasach, ale również pokazanie różnorodności kulturowej świata i nie tylko. Fogg przemierzając glob, odwiedza poszczególne kraje, gdzie spotyka przeróżnych ludzi o odmiennej kulturze, języku, zachowaniach. Panuje tam również inny klimat - każde miejsce wygląda inaczej a autor to wszystko nam opisuje, rozbudzając wyobraźnię. Może były to inne czasy, ale mimo wszystko czytelnik ma możliwość wchłonąć wiedzę a także przeżyć ciekawą przygodę. Bo czy było Wam dane poznać jakiego? XIX-wiecznego dżentelmena, Indianina, mormona lub hinduską księżniczkę? Dzięki tej powieści będzie można.
 Verne zawarł prawie cały świat w jednej książce (prawie, bo mimo wszystko nasz bohater nie był we wszystkich miejscach na świecie - przemierzył go tylko dookoła).

 Jednak "nie od razu Mur Chiński zbudowano" - nie można od razu się zniechęcać. Może nie ma tutaj magicznej różdżki, latającej miotły i smoków. Może bohaterowie nie mają paranormalnych zdolności takich jak lewitacja, czytanie w myślach, czy dar uzdrawiania. Jednak nie można odmówić książce magii - magii podróżowania po przez lądy i oceany. Podróżowania i poznawania ludzi, kultur i przyrody świata.
 Sama nie raz i nie dwa zaśmiałam się przy tej książce (między innymi w momencie, kiedy inspektor Fix stwierdza, ze to nie jego zegarek się późni a słońce się śpieszy i to ono ma problem ^_^) i dowiedziałam kilku interesujących faktów.
 Na prawdę miło spędziłam czas. Jedyne czego mogę żałować  to fakt, że nie sięgnęłam po tę powieść dużo wcześniej - przeczuwam, że co jakiś czas będę do niej wracać ;)
 Z kolei film z 2004 roku, który powstał na motywach tej powieści (nie jest jej ekranizacją), uważam za lekką "parodię", ale to tylko moje odczucia.

 Wydawnictwo Zielona Sowa proponuje oryginalne wydanie tej powieści w tłumaczeniu Mieczysława Wójcika i ilustracjami Agnieszki Łukszy z Pracowni Bobra. Jej prace są dość charakterystyczne - barwne, kolorowe a postacie w zasadzie pozbawione twarzy, takie tajemnicze. Według mnie to ciekawy "zabieg", który daje pole do popisu naszej wyobraźni - pobudza ją i rozwija. To my sami w trakcie lektury dopowiadamy resztę - w głowie tworzymy dalsze obrazy, kolejne kadry... Sama książka na pewno zwróci uwagę młodszego czytelnika. Kto wie? Może nawet umili czytanie? Najczęściej ładnie wydane książki rzeczy czyta się przyjemniej :)

Spodobał się Wam dzisiejszy wpis? Co sądzicie o takiej formie prowadzenia bloga i publikacji postów? Jestem ciekawa Waszej opinii na ten temat. Proszę wyraźcie swoje zdanie a także refleksje odnośnie książki lub sałatki :)

czwartek, 05 listopada 2015

Bardzo lubię wszelkiego rodzaju sałatki na bazie samych warzyw, miksu sałat, kaszy, czy też makaronu. Uwielbiam również surówki np. z kiszonej domowym sposobem kapusty z marchewką, kapusty pekińskiej. To obowiązkowy dodatek praktycznie do każdego posiłku - naleśników, pierogów, kopytek, nadziewanych bułek (wytrawnych), omletów... Nawet kaszę z gulaszem warzywnym jem w towarzystwie sałatki, tak samo wegetariańskie burgery (bułka z warzywami i vege kotletem plus dodatkowa porcja surówki). Śmiało mogę powiedzieć, że jestem sałatko- i surówkożercą :P
Dzisiaj mam dla Was propozycję na sałatkę z dodatkiem zbożowych krakersów Chrupak. Oczywiście możecie użyć zwykłych krakersów, ja jednak takie miałam pod ręką. Lekko słone krakersiki bardzo fajnie wkomponowały się w sałatkę i owa sól nie była już aż tak wyczuwalna :)

Składniki:
1/2 opakowania miksu sałat (moje opakowanie miało 220g)
mieszanka różnych warzyw/groszek, kukurydza, marchewka, czerwona fasolka, pomidor/wyszło mi 140g
kilka pieczarek
Chrupak Snack orkisz+słonecznik

Pieczarki kroimy w plasterki i dusimy na maśle/oleju.
W misce łączymy ze sobą wszystkie składniki i mieszamy.
Całość posypujemy krakersami


Jakiś czas temu zostałam nominowana przez Iwonę do Liebster Blog Award 2015. Dzisiaj odpowiem na pytania :)

Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za dobrze wykonaną robotę. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym, np. na FB, blogu) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie możesz nominować bloga, który Cię nominował. Takie małe wyróżnienie!.

1. Jaki kosmetyk jest dla Ciebie najważniejszy?
Nie lubię się malować i tego nie robię, dlatego nie używam dużo kosmetyków. Nie wyobrażam sobie jednak, że mogłabym chodzić zapuszczona (brudna) a przy okazji unosiłby się ode mnie nie przyjemny zapach. W związku z tym wybieram mydło i pastę do zębów:D
2. Co daje Ci w życiu poczucie radości i szczęścia?
Rodzina i przyjaciółka Ola
3. Jaki jest Twój ulubiony kolor?
Kiedyś zielony, potem czarny, ciemny czerwony a teraz nie wiem :P
4. Co weźmiesz ze sobą na bezludną wyspę?
"Coś" dzięki czemu będę mogła kontaktować się z rodziną i bliskimi.
5. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?
Mam wiele takich potraw między innymi owsianki, sałatki, chilli sin carne, ciecierzyca ze szpinakiem w pomidorach itp. Nie umiem wybrać ;)
6.  Czego nie jesteś w stanie tolerować u swojego mężczyzny?
Nigdy nie miałam, nie mam i nie wiem czy kiedykolwiek znajdę swoją drugą połówkę. Na razie o tym nie myślę. Pewne jest jedno - nie znoszę zapachu papierosów i alkoholu. Z kolei jeśli chodzi o charakter to ważny jest dla mnie szacunek do drugiej osoby.
7. Jakie filmy lubisz oglądać?
Różne - film mi się podoba albo nie:)
8. Wiesz, że jutro umrzesz, jak by wyglądał Twój ostatni dzień życia?
Tak na prawdę to nie chciałabym i nie chcę wiedzieć kiedy umrę - nie myślę o tym bo nie chcę się zamartwiać.
9. Wolisz morze czy góry?
Nie byłam jeszcze nad morzem ale i tak wolę góry :)
10. Lubisz gotować czy raczej wolisz gotowe potrawy?
Zdecydowanie wolę gotować. Gotowce ze sklepu przeważnie mi nie smakują - posiadają dziwny "posmak". Poza tym kiedy sama przygotowuje sobie potrawy (np. obiad) najczęściej mam je na 2 czasem trzy dni. Wychodzi taniej niż gotowce ze sklepu, zdrowiej, smaczniej no i "Wiem co jem" :)
11. Jakie masz hobby?
Bardzo lubię czytać i gotować :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę tekst alternatywny