.

Wpisy z tagiem: książki

piątek, 15 grudnia 2017

 Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia - czas rodzinnych spotkań, rodzinnego ciepła, miłości, życzliwości a także duchowej refleksji. Niektórzy chętnie sięgają po literaturę opiewającą świątecznym klimatem a jeśli o niej pomyślimy to najprawdopodobniej jako pierwsza nasuwa się "Opowieść wigilijna" Charlesa Dickens’a. Jednak czego być może wielu ludzi nie wie spod pióra tego pisarza wyszły również inne świąteczne historie.

 Trzy lata temu nakładem wydawnictwa Wydawnictwa Zysk i S-ka ukazały się dwie książki z działami Charlesa Dickensa: Opowieści Wigilijne oraz Opowieści Wigilijne. Świerszcz za kominem. Oba tomy łącznie zawierały pięć historii świątecznych historii w tym tę najbardziej rozpoznawalną "Opowieść wigilijną" zwaną "Kolędą prozą". Tego roku wydawnictwo postanowiło wydać kolejny tom z nieznanymi dotąd polskiemu czytelnikowi i dotąd nie publikowanymi w Polsce utworami autora.
 "Opowieści wigilijne. Czym jest dla nas Boże Narodzenie" to tom w którym znajdziemy czternaście opowiadań Dickensa.

 Akcja pierwszego z nich pt "Opowieść o goblinach" dzieje się w czasie świąt Bożego Narodzenia. Jej bohaterem jest Gabriel Grub - samotnik, mężczyzna opryskliwi i gbur, który żywił niechęć do ludzi. Pewnej Wigilii, kiedy zaczynało się już zmierzchać udał się na cmentarz aby dokończyć koć grób. Po drodze na cmentarz dzielił latarką małego chłopca aby nauczyć go iż nie można głośno krzyczeć. Gabriel na cmentarzu zaczął sobie podśpiewywać, na co w odpowiedzi usłyszał czyjś głos, co bardzo go zaniepokoiło. Jego oczom ukazał się dziwny stwór, który jak się okazało był goblinem. Król Goblinów porywa mężczyznę do swojego królestwa, gdzie pokazuje mu przeróżne obrazy. Za ich sprawą nasz bohater tak jak w "Opowieści wigilijnej" przechodzi przemianę i staje się lepszym człowiekiem.

 W "Choince" narrator wspomina swoje Święta z dzieciństwa. W jego opowieści każdy motyw zainspirowany jest prezentami i zabawkami ozdabiającymi tradycyjne bożonarodzeniowe drzewko. W całej opowieści jest wiele wątków od  wspomnień ukochanych świątecznych ozdób i zabawek po przez zmory z dzieciństwa.

 "Czym jest dla nas Boże Narodzenie, gdy dorośniemy?" to zachęta do tego aby z każdym rokiem z większą radością witać Święta Bożego Narodzenia. Niech wraz z upływem lat poszerza się krąg naszych wigilijnych skojarzeń i wspomnień a każde Święta niosą ze sobą kolejną lekcję o której będziemy pamiętać przez lata. To zachęta do tego aby witać nowe, ale jednocześnie pamiętać o tym wszystkim co było - nie wykluczać z pamięci przeszłości, tych którzy odeszli i nosić ich w swoich sercach.

 "Opowieść maluczkiego krewnego". Tytułowy bohater opowiada o swoim życiu. Mówi o tym jak rozpoczyna dzień, wspomina o krewnym - małym Franku z którym łączy go wyjątkowa więź, wuju posiadającym ogromny majątek ale tak skąpym, że żył w ubóstwie, swoim ślubie, małżonce, dzieciach, wspólniku...
Narrator opowieści nie jest bardzo bogaty. Nie posiada sztabek złota czy też wielu posiadłości, gdyż nigdy o to nie zabiegał. Posiada tyle aby wystarczyło mu na godne życie. Mimo posiada o wiele, wiele więcej. Zamek, który posiada zawsze tętni życiem. Tam nikt nie wie co samotność czy też smutek. Zawsze rozbrzmiewają w nim czyjeś głosy: jego dorosłych już dzieci, wnuków, przyjaciół. Jest wesoło i radośnie. Rozbrzmiewają śmiechy, gra muzyka, panuje miłość, spokój, radość i opanowanie. To wszystko sprawia, że chce się przebywać w tym domu - w szczególności w czas jakim jest Boże Narodzenie a następnie Nowy Rok.

 "Opowiadanie dziecięce" to historia podróżnika, który w trakcie swojej podróży na swojej drodze spotyka kolejno: śliczne dziecko proszącego go o zabawę, pięknego chłopca zapraszającego jego do nauki, młodzieńca zachęcającego do kochania, parę małżonków, którzy stali się rodzicami... Z każdą z tych osób przebywał jakiś czas, tak, ze zdążył się z nimi zaprzyjaźnić, jednak każdą z nich tracił - znikała. Na końcu nasz podróżnik spotyka starca z którym wspomina wszystkich swoich przyjaciół, których pokochał.
 W moim odczuciu jest to historia o kolejach ludzkiego życia i przemijaniu. To relacja z podróży naszego życia którą każdy rozpoczyna jako dziecko i beztroskie dzieciństwo, po przez dorosłość i małżeństwo aż po starość. Na każdym etapie swojego życia robimy to co musimy a na końcu zostają piękne wspomnienia.

 "Opowieść uczniaka" w humorystyczny sposób wyjaśnia co dzieje się, gdy jeden z chłopców w szkole nagle staje się instruktorem, a inni chłopcy buntują się przeciwko niemu, aby go sprzedać. Morałem tej historii ma być duch przebaczenia.

"Opowieść niczyja" mówi do jakich tragedii może doprowadzić złe życie, nienawiść, nieporozumienia, zwady oraz kłótnie - to jakie poważne konsekwencje one ze sobą niosą. Każdy jest kimś i każdy zasługuje na uznanie oraz szacunek.

 "Siedmiu ubogich podróżnych" składa się z trzech rozdziałów, które są trzema osobnymi opowieściami między innymi o miłości, trosce o innych, dzieleniu się i tym jak stać się lepszym człowiekiem mimo iż jesteśmy "biednymi podróżnikami". Tutaj również ujawnia się duch Bożego Narodzenia.

 "Ostrokrzew" Historia rozgrywa się w gospodzie. Przygnębiony mężczyzna wierząc, że jego narzeczona jest zakochana w jego najlepszym przyjacielu, postanawia wyemigrować do Ameryki. Podczas pożegnalnej wycieczki do miejsca, w którym się zakochał, ciężkie opady śniegu sprawiają, że na Święta Bożego Narodzenia zostaje w "Oberży pod Ostrokrzewem". Tam słyszy przeróżne historie, rozmawia z ludźmi i ma szansę na odbudowanie relacji ze swoją ukochaną.

 "W wielkim mieście"  to opowieść o człowieku, który w szanowanej dzielnicy zakłada cykr. Jego główną atrakcją był krasnolud Chops, który w pewnym sensie był przez ten cykr zniewolony do czasu, kiedy wygrywa los na loterii i zdobywa tyle pieniędzy aby móc z niego odejść.

 "Pensjonat pani Lirriper" opowiada o niedawno owdowiałej, pani Lirriper, która poświęca cały swój czas i energię, aby zaspokoić potrzeby jej lokatorów. Kiedy jeden z jej domowników umiera podczas porodu, ona i jej dobry przyjaciel, major, decydują się wychować dziecko kobiety jako własne. Opiekują się nim i umilają mu czas snując opowieści o współlokatorach. Wszystko idzie dobrze... dopóki nie usłyszą o ojcu dziecka.
Całość to typowa wiktoriańska melodramatyczna opowieść o niewinnej cnotliwej młodej kobiecie, której życie zostało zrujnowane przez czarującego ale ostatecznie nikczemnego człowieka.

 "Spadek Pani Lirriper" to kontynuacja "Pensjonat pani Lirriper". Pani Lipper zaczyna przyjmować lokatorów aby spłacić dług swojego męża po tym jak zginął w wypadku. Jednocześnie kobieta przez cały czas ma problemy ze swoim szwagrem, który bez przerwy z nią rywalizuje, jednak ostatecznie spór zostaje zażegnany. W między czasie tajemniczy dobroczyńca zostawia spuściznę dla pani Lirriper. Główny przekaz opowieści to przebaczanie ludziom za ich przeszłe błędy.

 "Doktor Margold" tak na prawdę nie jest doktorem - to jego imię otrzymane na cześć lekarza, który przyjął jego poród, nie chcąc w zamian pieniędzy. Mężczyzna z zawodu jest skromnym kupcem. Pewnego dnia traci najpierw córkę a następnie swoją żonę. Jego samotny los odwraca się, gdy adoptuje głuchoniemą dziewczynę, której matka nie żyje, a jej ojczym źle ją traktuje.

 "Mugby Junction" to cykl opowiadań o młodym mężczyźnie, który w trakcie swojej podróży poznaje różnych ludzi i nawiązuje z nimi relację. Zasadniczo uczy się, jak być lepszym członkiem społeczeństwa

 Od strony graficznej książka prezentuje się bardzo ładnie. Twarda oprawa z obwolutą, gruby papier i zdobione ornamentami pierwsze strony rozdziałów w połączeniu z oryginalnymi ilustracjami pochodzącymi z pierwszych wydań tworzą niesamowity klimat. I tylko tej obwoluty chętnie bym się pozbyła - domyślam się, że jej zadaniem jest "zabezpieczenie" książki przed ewentualnym zniszczeniem, jednak czytanie książki z jej dodatkiem dla mnie było i jest niewygodne a obwoluta z czasem sama się niszczy. Całość zdobią oryginalne ryciny (jest ich 8) pochodzące z pierwszych wydań tychże opowiadań

  Opowieści z oryginału przełożył Jerzy Łoziński w kwestii, którego ludzie mają mieszane uczucia (biorąc pod uwagę Jego przekład "Władcy Pierścieni). Nie czytałam tych opowieści w oryginale, więc nie mam możliwości ich ze sobą porównać - jedne opowiadania czytało mi się lepiej i łatwiej a inne trudniej - niejednokrotnie zdanie musiałam przeczytać dwa razy aby zrozumieć jego sens i właściwe przesłanie.
 Problem z nimi jest taki, że do końca nie rozumiem dlaczego niektóre z opowiadań znalazły zyskały miano "opowiadań bożonarodzeniowych", gdyż ani nie mówią o Świętach, ani ich akcja nie rozgrywa się w okresie Świąt, czy nawet zimą... np. taka "Opowieść uczniaka".

  Z drugiej strony wszystkie opowiadania przedstawiają sytuacje społeczną panującą w czasach w których powstawały. Co najważniejsze niosą ze sobą prawdy, które pozostają niezmienne na przestrzeni lat a także skłaniają do głębszych refleksji i zadumy nad ludzkim życiem, własnym postępowaniem, celebrowaniem chwil i tym, czy jest się dobrym człowiekiem a jeśli tak to czy można i jak być lepszym.

Oczywiście ze świątecznych powieści zdecydowanie warto sięgnąć po "Opowieść wigilijną". W domu posiadam dwa egzemplarze tej noweli. Pierwsze wyd. GREG w przekładzie Krystyny Tarnowskiej oraz drugi - wymarzony, który w czerwcu dostałam od Mamy (książka czekała na mnie dwa lata i w ciągu tego czasu jej cenę obniżono o połowę - z kilku został ostatni egzemplarz). Jest to egzemplarz wyd. Buchmann w przekładzie Magdaleny Iwińskiej z klimatycznymi ilustracjami Roberta Ingpena. W tej książce znajduje się również opowiadanie "Choinka" .
Polecam również zbiór opowiadań pt "Opowiadania Bożonarodzeniowe" wyd Media Rodzina o którym pisałam TUTAJ


Na dzisiaj to tyle. Być może przed świętami pojawi się wpis o świątecznej literaturze, którą udało mi się przeczytać i której treść według mnie warto poznać przed świętami, ale nie obiecuję.

Dzisiejszy wpis chciałabym dedykować Ewie z bloga Smakinatalerzu, która zachęciła mnie do publikacji tej recenzji. Dzisiejszy wpis zawdzięczacie właśnie Jej :)
Tym czasem zostawiam Was z prześlicznym aniołkiem, którego dostałam od ważnej dla mnie Osoby. Dziękuję za tak uroczy i osobisty upominek ♥ Zdjęcie aniołka dedykuję Tobie :)

środa, 06 grudnia 2017

 W dzisiejszych czasach kiedy wielu ludzi nabiera dystansu zarówno do księży jak i do wiary, książki na których widnieje słowo "ksiądz" nie zawsze spotykają się z pozytywnym odbiorem. Często spogląda się na nie niepewnie, tak przez palce, być może prycha, czmycha... Ja do tych osób nie należę - jeśli jakaś pozycja wyda mi się ciekawa sięgam po nią i po skończonej lekturze wyciągam wnioski, oceniam. Jednak każdy z nas jest inny - co człowiek to inne podejście i inna opinia. Dzisiaj z własnej perspektywy opowiem Wam o kilku pozycjach księdza Jana Kaczkowskiego.
zdjęcie
 Tak się złożyło, że nie zdążyłam posłuchać ks. Jana Kaczkowskiego na żywo nim zmarł. Jego wypowiedzi miałam możliwość odsłuchać z youtube, ale gdybym mogła cofnąć czas, postarałabym się zrobić coś aby to zmienić. Mimo iż nie znałam księdza osobiście z pewnych przyczyn i w pewnym sensie stał mi się On bliski (nie pytajcie, bo i tak nie powiem dlaczego i jak).
 Niestety czasu nie da się cofnąć i zmienić biegu historii. Widocznie tak miało być... stało się tak jak miało się stać - przecież wszystko jakiś sens i swój cel. Pozostaje sięgnięcie po książki z nazwiskiem księdza, wysłuchiwanie kazań umieszczonych w internecie oraz nagranych na płytach a także noszenie Jego Osoby w pamięci.
 zdjęcie
 Od razu zaznaczam, że publiczne pisanie o książkach, które traktują o sprawach Kościoła, wiary i chrześcijańskim spojrzeniu na świat nie jest tym co lubię. Nie wstydzę się swojej wiary (nie ma się czego wstydzić) ale to dla mnie bardzo osobiste.
 Nie chciałabym i nie chcę również aby moja wypowiedź została odebrana w niewłaściwy sposób - tak że komuś coś narzucam, przekonuje lub zachęcam do czegoś. Nie chciałabym urazić drugiej osoby i jej uczuć. Religia i wiara to indywidualna sprawa każdego człowieka i trzeba uszanować poglądy innych. Pisanie o takich książkach jest dla mnie sporym wyzwaniem.

Piotr Żyłka, Ks. Jan Kaczkowski - "Życie na pełnej petardzie"

Słuchaj. Nie tylko tego, co jest mówione wprost, ale zwłaszcza słuchaj tego, co jest mówione miedzy wierszami.

  Książka to wywiad przeprowadzony z ks. Kaczkowskim przez przez Piotra Żyłkę. Całość podzielono na etapy życia księdza - poznajemy Jego historię począwszy od dzieciństwa, po przez burzliwą młodość, odnalezienie powołania, aż do trudności przy święceniach i misji jakiej się podjął. Jednak ksiądz opowiada nie tylko o swoim dzieciństwie, dorastaniu, problemach ze zdrowiem, szukaniem a następnie odnalezieniem powołania... wybiega dalej. Porusza moralne dylematy np. odnośnie aborcji, mówi o eutanazji, in vitro, małżeństwach homoseksualnych, przemocy w rodzinie, stawianiu czoła trudnościom, zarówno ze strony losu jak i ludzi i wielu innych. Nie unika odpowiedzi na trudne pytania a stara się przekazać swój punkt widzenia. Jednocześnie niczego nie nakazuje i nie narzuca. W swoich wypowiedziach jest naturalny, ludzki i prawdziwy - jest po prostu sobą.

(...) nie po to zostaje się zakonnikiem czy księdzem, żeby robić sobie z posłuszeństwa świstek. s.161.

 W wypowiedziach ks. Kaczkowskiego znajdziemy dużo humoru a także dystansu do własnych wad (sam siebie nazywa oknkocelebrytą). Tak jak wspominałam jest również szczery. Nie owija w bawełnę i nie ściemnia, że życie jest wesołe i kolorowe a w kościele jest cudownie. Otwarcie mówi o tym co mu się w duszpasterstwie nie podoba i wytyka błędy innym księżom - te, które dostrzega. Jednocześnie nie wywyższa się i nie wymądrza. Nie uważa się za człowieka lepszego - czuć tę ogromną wiarę w Boga i pokorę w stosunku do kościoła. Ksiądz szanuje zdanie innych, ale ma swoją opinię, której uparcie będzie bronił (popierając argumentami)  i jej nie zmieni. Ma odwagę głosić swoje poglądy i wyrażać swoje zdanie.

O cud można się modlić, ale cudu nie należy się spodziewać. One nie dzieją się na zawołanie ni nie można ich na Panu Bogu wymusić.

 Można nie zgadzać się ze wszystkim o czym mówi ksiądz, ale tak jak ksiądz szanował zdanie oraz poglądy innych, tak my powinniśmy uszanować i Jego. Jakby nie było treść książki skłania do refleksji o ludzkim życiu, szacunku do drugiego człowieka, codzienności oraz przemijaniu.

Marnujesz miłość, kiedy o nią nie dbasz.

Tytuł: Życie na pełnej petardzie | Autor: Piotr Żyłka | Wydawnictwo: WAM 2017 | Liczba stron: 208 | Oprawa: twarda | Link do książki: https://wydawnictwowam.pl/prod.zycie-na-pelnej-petardzie.2945.htm?sku=72746


"Sztuka czułości. Ksiądz Jan Kaczkowski o tym, co najważniejsze"

"Potrzeba nam dziś tylko jednego – odrobiny czułości
Wrażliwość na drugiego, choćby nie wiem jak był inny, choćby nie wiem jak był dziwny, jest właściwie kryterium zbawienia. Jeśli przestaniecie walczyć o relacje z najbliższymi, to będzie coś najgorszego, co możecie w życiu zrobić"

  Dziesięć miesięcy przed śmiercią ksiądz Jan Kaczkowski przyjął zaproszenie do Australii od zupełnie obcego dla siebie człowieka. Marek Kuligowski napisał e-maila z prośbą o pomoc, gdyż nie potrafił pogodzić się ze śmiercią żony. Ksiądz obiecał, że przyleci i postara się mu pomóc, choć rodzina i współpracownicy próbowali wybić mu to z głowy. Dzień po badaniu rezonansem magnetycznym - 16 maja ksiądz Jan wyleciał z kraju i po dwudziestosześciogodzinnym locie, stanął na Antypodach. Z jednej strony bardzo bał się wyników, z drugiej cieszył się z wyjazdu, gdyż wiedział, że nie będzie miał czasu na myślenie o prawdopodobnych wynikach wykonanych badań.
 Przez 12 dni, które spędził w Perth i Melbourne odbył wiele spotkań a także wygłosił sporo kazań żebraczych, zbierając rekordową kwotę na swoje hospicjum. Po powrocie do kraju szczęśliwy, że zdecydował się na tę podróż, od razu udał się na chemioterapię. Jan twierdził, że w czasie swojego pobytu w Australii niczego wielkiego nie dokonał, jednak tak na prawdę Jego obecność zmieniła spojrzenie na świat wielu ludzi, jednocześnie odmieniając ich życie.

"Bóg nie jest paskudnym dziadem siedzącym na chmurze, który nas nie lubi, wiec rozdaje cierpienia i rozmaite przeciwności. On nas kocha w chwili naszego powodzenia, ale szczególnie blisko jest w momencie nieszczęścia. Nie opuszcza swoich dzieci."

 Można powiedzieć, że na książkę składają się dwie części. Pierwsza to skryte i bardzo osobiste wyznania ludzi, których ksiądz poznał w czasie swojego pobytu w Australii .
 Marek długo nie mógł pogodzić się ze śmiercią ukochanej żony. Myśl, że ją stracił i bez niej spędzi Święta Bożego Narodzenia nie dawała mu spokoju - tęsknota, ból i cierpienie wyniszczały go od środka. Mężczyzna nawet obwiniał się za jej odejście. Dopiero ksiądz Jan Kaczkowski pomógł mu zrozumieć i pogodzić się z tym co się stało - to dzięki księdzu Marek poczuł ulgę.
 Barbara w dzieciństwie była wykorzystywana seksualnie przez księdza. Dodatkowo jej ciężkie relacje z matką, aborcja bez znieczulenia do której została zmuszona i o której nic nie wiedziała (myślała, że to kontrolna wizyta u ginekologa), nie udane kolejne związki (zdrady dwóch mężczyzn, przemoc ze strony kolejnego), trudne ostatnie małżeństwo (mąż pijak), sprawiły, że przez 50 lat nie chciała mieć kontaktu z klerem i kościołem.

Cierpienie - nie zawsze, ale często - uwrażliwia na to, ze inni cierpią.

  Poza historiami Barbary i Marka znajdziemy tutaj również wybrane wypowiedzi Jana, które mogą okazać się przydatne, gdy znajdziemy się w trudnej sytuacji. Wszystkie pochodzą z wcześniejszych publikacji z nazwiskiem księdza: "Życie na pełnej petardzie". "Grunt pod nogami", oraz "Dasz radę".
 Być może część z Was pomyślała "To nic nowego - przecież to już było", "Po co powielać to o czym czytaliśmy". Zgadza się - myśli księdza opublikowano w innych książkach, ale nie każdy o tamtych książkach słyszał i nie każdy je czytał. Dobrze jest mieć też jedne z najbardziej refleksyjnych przemyśleń mieć w jednym miejscu a poza tym mamy tutaj jeszcze świadectwa ludzi, których życie zmieniło się po spotkaniu z księdzem. To sprawia, że ta publikacja jest "inna" od pozostałych - inna, ale nadal wyjątkowa.

Istnieje przekonanie, że jeśli przebaczę, to przyznam się do winy. To nie prawda. Będziemy czuli się lżejsi, wyzbywszy się woli odwetu. Być może winowajca poczuje swoją winę. Ze zła może wyrastać dobro. Wiemy o tym, doświadczyliśmy tego albo doświadczymy.

 Ksiądz w swoich przemyśleniach, które opublikowano w tej książce nie tylko porusza tematy Boga ale również człowieczeństwa, bliskości, wiary, choroby, bólu, cierpienia... W swoich wypowiedziach jest szczery i prawdziwy- od razu da się poczuć, że mówi prosto z serca. Niczego nie nakazuje i nie zakazuje a wyraża swoje zdanie. Mówi o tym, że trzeba być uważnym i otwartym na drugiego a swoim życiem udowodnił, że nie były to tylko słowa - zawsze służył wsparciem, dobrym słowem... był gotowy aby pomagać.

To jest najważniejszy komunikat, jaki możecie nam, chorym dać: "Jesteś dla mnie ważny. Nigdy cię nie opuszczę"

Tytuł: Sztuka czułości. Ksiądz Jan Kaczkowski o tym, co najważniejsze | Autor: Joanna Podsadecka | Wydawnictwo: WAM 2017 | Liczba stron: 208 | Oprawa: twarda | Link do książki: https://wydawnictwowam.pl/prod.sztuka-czulosci.10643.htm?sku=78321


ks. Jan Kaczkowski, Katarzyna Szkarpetowska - "Dekalog księdza Jana Kaczkowskiego"

 "Dekalog księdza Jana Kaczkowskiego" to zapis jednej ostatnich rozmów, które ksiądz przeprowadził z Katarzyną Szkarpetowską tuż przed swoją śmiercią, kiedy był już bardzo chory. Powoli i cierpliwie opowiada On tutaj o Dziesięciu Przykazaniach i codziennych trudnościach życia zgodnie z nimi. Dokładnie je analizuje, rozbija na czynniki i tłumaczy prostymi, zrozumiałymi słowami, tak aby były jasne. Uświadamia człowiekowi pewne sprawy o których na co dzień nie myśli, nie zdaje się z nich sprawy a być może zastanawia nad nimi. Jednocześnie nie poucza i nie moralizuje. Dzieląc się swoim doświadczeniem (opierając się na przykładach ze swojego życia), daje delikatne wskazówki, jak żyć aby przeżyć życie w pełni... aby nie żałować przeżytego a właściwie źle przeżytego życia. Można powiedzieć, że jest ta książka to zapis tego, co ksiądz nosił w sercu.

 Do książeczki dołączona jest również płyta CD, na której znajduje się:  droga krzyżowa z rozważaniami prowadzonymi przez księdza Jana, czytanie z jednej z mszy, odpowiedzi na pytanie, które zadano księdzu odnośnie jego życia a także Pożegnanie księdza Jana w formie ostatnich myśli i mądrych słów księdza. 

 Tytuł: Dekalog księdza Jana Kaczkowskiego | Autor: ks. Jan Kaczkowski, Katarzyna Szkarpetowska | Wydawnictwo: WAM 2017 | Liczba stron: 47 | Oprawa: twarda | Link do książki: https://wydawnictwowam.pl/prod.dekalog-ksiedza-jana-kaczkowskiego.7647.htm

 To tyle z mojego książkowego stosiku. Domyślam się, że wiele osób widząc książki o tematyce religijnej, z nazwiskiem księży, biskupów, zakonnic itp na okładce obawia się patetycznego i pouczającego tonu. Tego, że ich treść będzie narzucać w co mają wierzyć i jak ma wyglądać ich wiara. To zrozumiałe. Przecież religia, religijność i podejście do wiary to indywidualna sprawa każdego człowieka. To bardzo osobiste i dyskretne i nie można niczego nakazywać.
 W tych książkach tego nie znajdziecie. Ksiądz mówi w nich szczerze i prosto z serca - to co uważa za słuszne, ale niczego nie nakazuje i nie narzuca. Nie ocenia z góry a stara się patrzeć na człowieka ze zrozumieniem i miłością.
 Można nie zgadzać się ze wszystkim o czym mówi ksiądz, ale warto chociaż go wysłuchać. Jego słowa nie mają na celu nakłonić do chrześcijaństwa, ale zachęcić do zastanowienia się nad sobą, swoim życiem i tym co nas otacza. My sami swoimi czynami piszemy własny scenariusz i kierujemy swoim życiem - to jaką ścieżkę wybierzemy zależy tylko i wyłącznie od nas. 

Grunt to twardo stąpać po ziemi, nie przestając patrzeć w niebo. Zamiast ciągle na coś czekać - zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później, niż Ci się wydaje.
- Życie na pełnej petardzie

piątek, 01 grudnia 2017


źródło

 "Chrześcijanie mają kilka świąt, które uwznioślają duszę. O ile Zielone Świątki są świętem urokliwym, Wielkanoc zaś świętem podniosłym, o tyle Boże Narodzenie jest świętem bliskim sercu (...).

 Na jaką porę roku przypadają owe święta? W Zielone Świątki wszystko się zieleni i pięknie pachnie; na Wielkanoc pola ogrody i lasy szykują się na uroki wiosny; Boże Narodzenie natomiast przypada na czas, kiedy dzień jest najkrótszy, a noc najdłuższa. Lecz mimo to jak bardzo ów czas jest pełen nadziei i otuchy, jakże wzruszający!"
Adalbert Stifter "Święta noc"

 Grudzień to czas, który wszystkim kojarzy się z mroźną zimą, śniegiem, sankami,  ciepłym kocykiem, gorącym kakao, rozpalonym kominkiem, choinką, świątecznymi lampkami.... Już niedługo wszyscy będziemy spędzać cudowne chwile w rodzinnym gronie, ciesząc się swoją obecnością. Jednak do tego czasu mamy jeszcze kilka listopadowych dni - to nie przeszkadza aby już teraz zacząć nastrajać się w tym klimacie .
 Wiem, że sklepy już dawno zastawiły półki świątecznymi słodyczami i zabawkami, jednak według mnie to bardziej wygląda, niż nadaje jakikolwiek klimat.
 A może by pójść dalej? Można by tak wieczorem zawinąć się w ciepły kocyk i trzymając kubek ciepłego kakao powspominać, pomyśleć lub przeczytać dobrą lekturę. Nim się obejrzymy miną kolejne dni a za oknem zacznie pojawiać się pierwszy śnieg a potem przyjdą tak wyczekiwane Święta.

 "Opowiadania bożonarodzeniowe" to zbiór 13 przeróżnych opowiadań traktujących o Świętach i zimie. Ich autorami są wybitni pisarze tacy jak. H.Ch. Andersen, bracia Grimm, Jack London, Aleksander Puszkin, Michaił Bułhakow czy Lew Tołstoj. Nazwiska znane i nie zawsze kojarzące się z literaturą dziecięcą. Słusznie bo owa książka tak całkowicie dla dzieci nie jest. Znajdziemy w niej utwory przeznaczone dla dzieci, młodzieży jak i dorosłego czytelnika. Ich klimat jest różnorodny - jedne są smutne i przejmujące, z kolei inne radosne i niosące nadzieję. Są opowiadania ciężkie, przez które należy przebrnąć powoli, jak i te lekkie, które czyta się szybko. W niektórych pojawiają się elementy fantastyczne i magia - inne opisują proste życie zwyczajnych ludzi. To taka mieszanina uczuć, przeróżnych tematów, kultur, zwyczajów i stylów pisania. Łączą je jednak dwie rzeczy: wyjątkowy nastrój oraz biała zima...
 Jindřich Čapek
 Przyznam, że z większością opowiadań nigdy wcześniej się nie spotkałam. Nie znałam takich utworów jak "Mrózko" Aleksandra Afanasjewa, "Trzy ciche msze. Opowieść wigilijna" autorstwa Alphinse Daudet, czy "Zawieja" Michaiła Bułhakow. Z zainteresowaniem podeszłam do lektury tego zbioru, jednak postanowiłam go sobie wydzielać - każdego dnia czytałam jedno, maksymalnie dwa opowiadania. Jedne czytało mi się lepiej, inne ze względu na styl pisania nieco ciężej. Trafiło się opowiadania, które całkowicie mnie urzekły (np. "Święta noc" Alberta Stiftera, czy też "Zamieć" Lwa Tołstoja) jak i również takie, które nie przypadło mi do gustu (do końca nie wiem dlaczego znalazło się w tym zbiorze, jedyne co łączy je z tematyką zbioru to fakt, że akcja rozgrywa się w zimie), ale wiadomo, że o gustach nie ma co dyskutować. Upodobania czytelnicze są różne - należy samemu sięgnąć po książkę aby przekonać się, czy nam się spodoba.
Jindřich Čapek
 Pod względem treści jest na prawdę dobrze. Opowiadania w zależności od gustu, czytelnik uzna za lepsze lub gorsze, natomiast od wieku - każdy może interpretować inaczej. Dla dzieci najprawdopodobniej będą to opowieści baśniowe i magiczne, z kolei dla starszego czytelnika i dorosłych, opowieści z drugim dnem ale....
 Choć okładka może sugerować, że jest to zbiór dla najmłodszych, nie powiedziałabym, że wszystkie teksty są kierowane do młodego czytelnika. Niektóre z nich mogą być dla niego zbyt poważne, niezrozumiałe a przez to również nudne. Ponadto w opowiadaniu pt "Mrózko" znajdują się trzy słowa, które najmłodszym wypadałoby ocenzurować.
Jindřich Čapek
 Rosyjscy autorzy przedstawiają wszystko takim jakim jest: bez lukru, słodzenia i przebarwienia. Uczą, przedstawiają ważne prawdy rządzące światem. Jednocześnie wywołują niezwykłe i trudne do opisania emocje
 Pamiętacie uczucia, które towarzyszyły Wam w dzieciństwie, kiedy mama bądź babcia wieczorami przy przyćmionym świetle czytały Wam ulubione baśnie?
 Kiedy wieczorem, zimową porą, kiedy leżeliście w łóżku a za oknem sypał śnieg lub przy blasku tlącej się lampki snuły Wam opowieść o "Dziewczynce z zapałkami", "Pani Zamieć"?
 Piękny choć niekiedy ciężki język jeszcze potęguje to uczucie i klimat.... potęgują tę magię i baśniowość, którymi opowiadania są przepełnione. Obecnie to coś rzadko spotykanego.
 Jest srogo, mroźno, czasem ciężko ale na swój sposób wciągająco i urzekająco. 
Jitka Némečková
 Książka ma nietypowy kwadratowy format, jest gruba i bardzo ciężka przez co nie wygodnie jest w trakcie lektury trzymać ją w dłoniach - najwygodniej ułożyć ją na biurku, ewentualnie kolanach. Twarda okładka w odcieniach granatu i bieli z widniejącą postacią (być może Dziadkiem Mrozem) siedzącą na drzewie w lesie a także ośnieżonymi świerkami sprawia wrażenie nieco magicznej. Grawerowany złotymi literami tytuł (czuć go pod palcami).  W środku na dobrej jakości, grubym papierze zapisano 13 utworów, zilustrowanych przez trzech czeskich ilustratorów, którymi są: Jindřich Čapek, Jitka Némečková oraz Zuzana Bočkayová-Bruncková. Jedne poważne, nieco srogie, inne kolorowe i baśniowe a kolejne niczym szkice ołówkiem.
Jitka Némečková
 Zawsze zwracam uwagę na ilustracje umieszczane w książkach. Według mnie stanowią one ich istotną część - nie tylko nadają klimat i ułatwiają przeniesienie się do opisywanej historii, ale również zachęcają lub zniechęcają aby zagłębić się w jej treść a nawet odłożyć ją na półkę. Do tych mam mieszane uczucia.
 Jedne na prawdę mi się spodobały, gdyż przypominały moje ulubione szkice kredkami - były delikatne, subtelne przy czym rewelacyjnie oddawały klimat czytanych opowieści oraz czasów w których one powstały (np. ilustracje Jitki Nemeckovej w opowiadaniu "Zamieć" Lwa Tołstoja).
Jitka Némečková
 Inne (te autorstwa Zuzanny Bockayova-Brunckovej) niecpecjalnie przypadły mi do gustu. Twarze postaci są nieco zniekształcone - oczodoły głębokie, oczy duże a nosy nie tylko duże ale często szpiczaste, skrzywione lub z dużymi nozdrzami. W rezultacie przypominały mi rysunki karykatur - nawet kot bardziej przypominał tego z horroru Poego niż opowieści zimowej, mimo niż w treści nic strasznego nie ma. A sikorka? Z dzioba przypominała mi kaczkę :P
 Zuzana Bočkayová Zuzana Bočkayová
 Jednak aby nie było, że krytykuję artystkę. Znalazły się też takie rysunki, które uważam za ładne a mianowicie: panoramy miasta i poszczególne małe obrazki: pszczoła, wróbelek (pomijając sikorkę z dziobem kaczki ^_^), drzewo, liście.... Oczywiście to tylko i wyłącznie moja opinia - zdaje sobie sprawę z tego, że znajdą się i tacy, którym spodobają się wszystkie prace artystki. Osobiście wolę takie, które bardziej przypominają naturalne szkice. Podsumowując, książka pod względem wizualnym i ilustratorskim prezentuje się bardzo dobrze, jednak mogłoby być jeszcze lepiej.
 Zuzana Bočkayová Zuzana Bočkayová
 "Opowiadania bożonarodzeniowe" to wyjątkowy i magiczny zbiór - lektura na długie lata i dla całej rodziny. Do czytania w wolne popołudnia, długie, zimowe wieczory, samodzielnie jak i w rodzinnym gronie. Pełna klimatu, nastroju, magii i niezwykłości. Lektura po którą warto sięgnąć. Mnie najbardziej urzekło ostatnie opowiadanie pt "Święta noc", które przepięknie mówi o Świętach Bożego Narodzenia i Wigilii.

"A gdy miliony dzieci, obdarowanych w tę noc, zasypiają w swych łóżkach, a doznane szczęście pobrzmiewa w jeszcze nie jednym z ich snów, z wysokiej wieży katedry w dużym mieście wybije północ; za nią rozdzwonią się dzwony na wieżach wszystkich kościołów w mieście. Ich dźwięk zwołuje ludzi do katedr i kościołów na pasterkę"
Adalbert Stifter "Święta noc"

~~~~~~~~~~~~
Tytuł: Opowiadania Bożonarodzeniowe
Autor: Praca zbiorowa
Ilustracje: Jindřich Čapek, Jitka Némečková oraz Zuzana  Bočkayová-Bruncková
Wydawnictwo: Media Rodzina 2017
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 481

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21


Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Tu kupisz ksiażki tekst alternatywny