.

Wpisy z tagiem: książki

poniedziałek, 16 lipca 2018

  Bardzo prosta w przygotowaniu, kolorowa i smaczna surówka, która sprawdzi się idealnie jako dodatek do każdego obiadu: wegańskiego, ryb, mięs a także faszerowanych warzyw, placków ziemniaczanych, wytrawnych naleśników bądź też pierogów. Można zjeść ją również w towarzystwie kanapek z ulubionymi dodatkami ;)

Składniki
1 mniejsza cukinia (ok 300g)
1-2 marchewki
kilka rzodkiewek
1-2 łyżki soku z cytryny
1-2 łyżki oleju rzepakowego
pieprz czarny do smaku
ew. sól

Warzywa dokładnie myjemy, z cukinii odcinamy koniec a marchew obieramy. Warzywa ze skórką ścieramy na tarce o dużych oczkach, dodajemy olej i doprawiamy do smaku. Mieszamy i odstawiamy aby smaki się przegryzły.

  Dzień Mamy już za nami, ale to nie przeszkadza w tym aby pisać o książkach o Mamie i dla Mamy. Dzisiejsza książka - nowość od wydawnictwa Debit wydała mi się oryginalna i ciekawa. Jestem ciekawa Waszego zdania.

  "Mama jest tylko jedna a tutaj mamy wszystkie" autorska książka-album Raquel Diaz Reguera, która ukazuje 30 różnych oblicz mam. To taki katalog matek stworzony z przymróżeniem oka. Autorka podkreśla, że żaden z zaproponowanych przez nią typów nie istnieje ale za to każda z matek ma przeróżne oblicza. To taki koktajl wielu przeróżnych cech w różnych proporcjach, zebrany w jednej osobie. Bo Mama jest jak kameleon - zmienia się w zależności od zaistniałej sytuacji.

  I tak na początku mama jest Mamą Nowicjuszką, która przeczytała wiele poradników o tym jak wychowywać dzieci ale a i tak jest zielona w kwestii macierzyństwa. Innym razem jest Mamą Jasnowidzką - wie i widzi wszystko a okłamać jest ją bardzo trudno. Kiedy się zdenerwuje przeobraża się w Mamę Krzykacza, kiedy łzy same cisną się do oczu staje się Pogromczynią Smutków a w innych sytuacjach Mamę Kapral aby zaprowadzić ład i porządek by na końcu stać się najmilszą mamą na świecie.
  Mama Na Czasie zna wszystkie nowinki dotyczące wychowania dzieci zanim one przyjdą na świat, Mama Spod Igiełki jest zawsze perfekcyjna, a jej dzieci zawsze są czyste i pachnące a Mama Obrotna nosi w torebce marker i kawałek sznurka...

   Oprócz pełnych poczucia humoru opisów matek (ubarwionych ciekawostki oraz nawiązania do polskiej kultury) i przykładów z życia wziętych, znajdziemy tutaj również wyposażenie torebki każdej mamy, opis sportów dnia powszedniego (podnoszenie ciężarów – podnoszenie szkolnych plecaków, rzut w dal – rzut kanapką nad ogrodzeniem szkoły) oraz najlepsze mamine wynalazki i inne ciekawe teksty. Na końcu książki umieszczono również test, który pozwoli  sprawdzić jakim typem matki jesteśmy (jeśli już jesteśmy mamami).

  Tak jak już wspomniałam na początku książka to katalog matek w całości stworzony z przymróżeniem oka. Jest pełna żartów słownych ironii a także opisu zabawnych sytuacji. Ilustracje stanowią lekkie karykatury mam, które powinny mieć w sobie nieco dystansu, aby z uśmiechem przyjąć to o czym pisze autorka. W żadnym wypadku nie są obraźliwe - im również nie brakuje humoru i ironii.

  Książka w księgarniach znajduje się w dziale książek dla dzieci, jednak według jest uniwersalna. Zabawna, pomysłowa, pocieszna,  zaskakująca.  Dla dziecka, młodzieży i mamy. To okazja do rozmów z dziećmi, wysłuchania ich opinii i tego jak nas widzą. Być może przypasują swoją mamę do tych opisywanych? Być może da do myślenia jeśli okaże się, że mama zbyt często sprząta lub krzyczy.

"...ale tak naprawdę w każdej matce kryje się wiele mam, które dochodzą do głosu jednocześnie lub na zmianę. Stąd właśnie wziął się termin SUPERMAMA, bo rzeczywiście wcale niełatwo być tyloma osobami w jednym ciele, i to w tak mistrzowski sposób. Choć nie wiadomo jak (o, tajemnice wszechświata!), mamy to potrafią."

Tytuł: Mama jest tylko jedna, a tu mamy wszystkie | Autor: Reguera Raquel Diaz | Wydawnictwo: Debit | Okładka: Twarda | Ilość stron: 88

ilustracje blog autorki

piątek, 13 lipca 2018


Jaki jest teraz ten świat – pomyślał – na którym można zabić bezkarnie dziecko dlatego, że ma duży nos. Dlatego, że się śmieje!

  Panuje wojna. Czesia jest Żydówką, której dzięki przebraniu i pomocy wielu ludzi udaje się opuścić warszawskie getto. Po ucieczce dziewczynka trafia do życzliwej polskiej rodziny, która ma córkę w jej wieku. Czesia ukrywa się w ich mieszkaniu. Nie wolno podchodzić jej do okna, wychodzić na dwór a kiedy ktoś odwiedza państwa Ródyckich i nie puka w umówiony sposób, musi siedzieć w malutkiej kryjówce za szafą - niekiedy przez kilka godzin. W ciemności i ciszy. Sama ze swoimi myślami o losie swoim i swoich bliskich, wciąż uwiezionych w getcie.

  Dziewczynka żyje w ciągłym strachu. Nie wie co przyniesie jutro. Nie może nikomu ufać. Każdy może okazać się nieprzyjacielem. Odkrycie schowka mogłoby skończyć się dla niej śmiercią.... Śmiercią dla niej i dla ukrywających ją państwa Ródyckich. Każdy dzień może być jej ostatnim. Do strachu dołączona jest również tęsknota za rodzicami i dziadkami, którzy zostali w getcie.
 Czy kiedyś będzie im dane ponownie się spotkać?

  "Ostatnie piętro" to kolejna książka z serii „Wojny dorosłych – historie dzieci”, której wydawcą jest łódzkie wydawnictwo Literatura przy częściowej współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego. Pierwotnie zamysłem serii miały być autentyczne historie dzieci, które doświadczyły okrucieństw II wojny światowej i Holocaustu. Z czasem postanowiono pisać również o trudach wojennych współcześnie żyjących dzieci. Opisywana książka została oparta na przeżyciach Ireny Landau (autorki wielu książek dla dzieci i młodzieży), która opisała wojenną historię swojej rodziny.

  Książka kierowana jest do młodszego czytelnika, dlatego język jest prosty i zrozumiały, jednak mogą a nawet powinni przeczytać ją również dorośli. Publikacja tak jak poprzednie, które opisywałam traktuje czytelnika bardzo poważnie. Szczerze i bez zatajania opowiada o wojnie i jej realiach, tym jakie sytuacje miały wówczas miejsce. Czytamy miedzy innymi o głodzie, strachu, niebezpieczeństwie, które czyhało każdego dnia a nawet śmierci... Jednocześnie tekst nie epatuje brutalnością i okrucieństwem. Nie ma krwawych opisów walk, mordów szerzącej się nienawiści... Śmierć jest wspomniana i opisana łagodnie. Ale jest aby dziecko miało świadomość, że wówczas się pojawiała i była nieodłącznym elementem wojny. Autorka opisała ten świat dosadnie ale jednocześnie łagodnie.
   Dodatkowo dla skontrastowania zawarła w tekście kilka zabawnych sytuacji, jak na przykład historia żółwi, które przypadkiem pojawiły się w warszawskich domach lub przyjaźń z myszką a a całość zakończyła szczęśliwe, co łagodzi odbiór lektury.

  Historia mimo szczęśliwego zakończenia nie jest historią łatwą. Czas wojny to smutek, żal, rozpacz, ból związany z utratą bliskich. Tęsknota za rodziną, cierpienie, strach, ciągła niepewność. Takie życie jak na szpilkach i w ciągłej niepewności.
  Nic nie jest takie jakim się wydaje. Przyjaciel może okazać się wrogiem i odwrotnie. Każdy dzień może być ostatnim dniem w życiu. Każdy dzień może przynieść nieoczekiwany zwrot wydarzeń.... 
  Nikomu nie zostało to oszczędzone. Chyba każdy tego wówczas doświadczył, ale pozostaje jeszcze nadzieja. Taka co tli się głęboko w sercu. I być może właśnie to oznacza zakończenie. Tę nadzieję.

  Historia Cesi wzbogacona o komentarz historyczny Macieja Podbielkowskiego z Muzeum Powstania Warszawskiego cenna lekcja historii. Nie tylko opisuje realia wojny ale również mówi wiele na temat tamtejszej sytuacji Żydów, codziennego życia w getcie, powstania czy też działania w konspiracji. Ponadto pokazuje do jakich poświęceń byli zdolni ludzie aby stanąć w obronie słabszego i pomóc potrzebującemu. Tym samym uczy szacunku, bez względu na wyznanie czy kolor skóry.

  I jedyne co można "zarzucić" publikacji to gorszej jakości papier, który jest szary (nie gruby i śliski jak w "Zaklęciu na W") oraz bardzo małą liczbę ilustracji. Można policzyć je na palcach u jednej ręki a opowieść aż się prosi o więcej. Ale i na to można przymknąć oko ;)

Tytuł: Ostatnie piętro | Autor: Irena Landu | Ilustracje: Joanna Rusinek | Seria: Wojny dorosłych – historie dzieci | Wydawnictwo: Literatura | Okładka: Twarda | Ilość stron: 104

  Nie ukrywam i nie będę ukrywać, że nie nigdy jakoś specjalnie nie przepadałam i nadal nie przepadam za słodyczami. Tak naprawdę mogłyby dla mnie nie istnieć. Wolę smak wytrawny: warzywa, kasze a kiedy mam ochotę na słodkie - owoce. Jednak czasem owoce nie wystarczają. Organizm upomina się o więcej, o coś innego niż jabłko, śliwka, czy też truskawka. Ba.. człowiek nie chce banana a kawałek czekolady, batona lub inną słodkość. Jak mawiał mój brat "Jabłko to nie czekolada". ^_^

  Latem i wiosną nie mam ochoty na czekolady. Nie mam ochoty również na lody, których nawet w dzieciństwie nie jadłam często. Korzystam z "darów lata". Truskawki, poziomki, czereśnie, wiśnie, jabłka, morele, śliwki.... Cała masa aromatycznych, przepysznych owoców, które zimą nie będą smakować tak jak latem. Żal nie korzystać. I z tych owoców oprócz sałatek owocowych można stworzyć deser, który dobrze ochłodzi :)

Składniki:
schłodzony wegański jogurt naturalny/kokosowy (mama kupiła przeceniony w Kauflandzie lub Lidlu, nie wiedząc, że jest wegański)
borówki
posiekane orzechy (u mnie laskowe i migdały)
ulubiony baton (u mnie kawałek batona Sztanga)
kakao lub cynamon do posypania

Borówki płuczemy i osuszamy, orzechy siekamy. Baton kroimy na kawałki.
Do miseczki przekładamy borówki oraz kawałki batona.
Wlewamy jogurt, posypujemy kakao lub cynamonem i posiekanymi orzechami
Smacznego

wtorek, 10 lipca 2018

  Na książkę o której dzisiaj opowiem zwróciłam uwagę głównie ze względu na ilustracje Emilii Dziubak, którą uważam za jedną z najzdolniejszych ilustratorek nie tylko w Polsce ale i na świecie, bo i tam są znane. Na prace artystki nie sposób nie zwrócić uwagi - nie zatrzymać się na dłużej, nie popodziwiać... są świetne i charakterystyczne. Kiedy już ktoś mniej więcej jest obeznany od razu rozpozna kto jest ich autorem.
  Jednak nie tylko ilustracjom warto się przyjrzeć. Godna uwagi jest również treść...

  "Dzień czekolady" to opowieść dwójce dzieci, którym los zgotował trudne dzieciństwo. Kilkuletni Dawid mieszka tylko z mamą. Ich tata odszedł od nich kilka lat temu, zaraz potem, gdy w wyniku nieszczęśliwego wypadku zmarła jego starsza siostra. Od tamtego dramatycznego dnia wszystko się posypało. Pogrążeni w smutku rodzice nie potrafili dojść do porozumienia i żyć ze sobą razem. Rozeszli się. Chłopiec również mocno to przeżywa. Tęskni za swoją siostrą. Po swojemu próbuje poradzić sobie ze smutkiem i pustką w sercu.

  Poznajemy również małą dziewczynkę - Monikę. To nowa sąsiadka Dawida, która razem z mamą i ciocią wprowadziła się do mieszkania obok całkiem nie dawno. Jest wesołą, bardzo sympatyczną, choć tajemniczą dziewczynką. Wierzy, że gdzieś daleko na bezludnej wyspie mieszka jej ukochana babcia, za którą bardzo tęskni. Bez przerwy snuje plany wyjazdu do niej.
  Wydawać by się mogło, że wiedzie beztroskie i szczęśliwe życie. Jednak i ona ma swoje zmartwienie. Jest nim bardzo zła wiedźma o nieprzyjemnym wyrazie twarzy, która czasem przychodzi do ich mieszkania i wypytuje domowników o różne sprawy. Dziewczynka boi się, że pewnego dnia zechce zabrać ją z domu do miejsca, gdzie jest bardzo dużo innych dzieci. A Monika nie chce nigdzie wyjeżdżać. Kocha swoją Mamę. Kocha swoją ciocię. Jest z nimi szczęśliwa.

  Ścieżki Dawida i Moniki splatają się ze sobą. Między dziećmi od razu powstaje silna więź i nić porozumienia. W końcu nie mają w życiu najlżej. Obydwoje doświadczyli czegoś co odcisnęło piętno w ich życiu  Z takim bagażem doświadczeń ciężko jest poradzić sobie dorosłemu. A co ma powiedzieć dziecko? Na szczęście nasi bohaterowie mają siebie.
  Bo choć Monika pojawiła się w życiu Dawida raptem i niespodziewanie a chłopiec sam cierpi po stracie siostry oraz rozpadzie rodziny, pragnie jej pomóc. Obmyśla więc plan aby uchronić przyjaciółkę przed wiedźmą, która chce rozdzielić ją z rodziną.
 Jaki to plan?
Tego już nie zdradzę, bo powiedziałabym zbyt dużo. Mogę wyjawić, że było ich kilka. Chłopiec wierzył, że w ten sposób uchroni Monikę przed złym losem.
Czy mu się to udało?
  Dowiecie się przeczytawszy książkę.

  Książka choć jest napisana prostym i lekkim językiem, może w nieco chaotyczny sposób, porusza ważne tematy. To nie tylko opowieść o wielkiej przyjaźni ale również miłości. Nie jest to jednak miłość słodka i różowa, widziana przez różowe okulary. To miłość, która nie miała szans rozkwitnąć w pełni - została zerwana i teraz trwa tylko we wspomnieniach. To również opowieść o silne wyobraźni, tęsknocie, stracie i próbie pogodzenia się z nią na swój własny sposób.

  Dawid z jakiegoś powodu rudego, bezdomnego kotka zaczyna nazywać imieniem swojej zmarłej siostry. Z kolei Monika ciągle wspomina swoją babcię. Nie wiemy co się z nią stało. Czy wyjechała, czy odeszła z tego świata. Tak naprawdę nie mamy pewności, czy istnieje naprawdę, czy jest tylko wytworem wyobraźni dziewczynki. Chociaż ta ostatnia opcja wydaje się najbardziej prawdopodobna, zadajemy sobie to pytanie.  A to wyobrażenie nie jest bezpodstawne... ono ma swój ukryty sens i znaczenie.
  Jest też wiedźma chcąca zabrać Monikę od cioć, u których dziewczynka mieszka, a także skoczek czasu...

  Anna Onichimowska stworzyła opowieść na granicy rzeczywistości i snu w której to co realne miesza się z fantazją i magią. Pokazuje dziecięcy sposób postrzegania świata i rozwiązywania problemów, który zaskoczy niejednego dorosłego odbiorcę. Jednak nie ma tu umoralniania, pouczania i nudnej psychologicznej gatki typu "nie można robić tego lub tamtego".

  Nie jest to historia infantylna i błaha - wprost przeciwnie - jest mądra, poruszająca i mimo iż może wydać się zagmatwana, skłania do głębszej refleksji, rozmów...  Nie wszystko jest tutaj jasne i klarowne - takim jakim się wydaje. Nie wszystko zostało wypowiedziane wprost - niekiedy sami musimy dopowiedzieć sobie resztę. Pojawia się sporo ukrytych symboli i znaczeń, których sens i istotę dostrzeżemy z czasem.
 
  Tekst uzupełniają ilustracje Emilii Dziubak, które świetnie oddają klimat opowiadania oraz emocje bohaterów. Dzięki nim całość nabiera jeszcze większego wyrazu a czytelnik może poczuć się jakby był częścią tej opowieści.
  Opowieści która jest jak jak czekolada - trochę słodka, ale bardziej gorzka.  

Tytuł: Dzień czekolady | Autor: Anna Onichimowska | Ilustracje: Emilia Dziubak |  Wydawnictwo: Literatura | Okładka: Twarda | Ilość stron: 56

ilustracje blog Emilii Dziubak

A jeśli już wspomniano o czekoladzie, to na deser proponuję coś wytrawno-słodkiego i chrupiącego - wegańskie, bezglutenowe i bezcukrowe, gryczano-owsiane ciasteczka z czekoladą i orzechami.

Składniki:
 słoiczek dżemu z czarnej porzeczki (ok. 250g)
szklanka mąki gryczanej
szklanka płatków owsianych
3 łyżki bezglutenowej mąki owsianej
1 kopiasta łyżka kakao
1 łyżka mielonego siemienia lnianego
1/3-1/2 szklanki ksylitolu (w zależności od słodkości dżemu i zawartości miazgi kakaowej w czekoladzie)
tabliczka gorzkiej czekolady
1/2 szklanki oleju
garść posiekanych orzechów
łyżeczka sody
kilka łyżek wody

Przygotowanie: Do miski wsypujemy wszystkie suche składniki z wyjątkiem czekolady. Następnie dodajemy mokre i mieszamy.
Drzucamy posiekaną czekoladę oraz ewentualnie kilka łyżek wody gdyby masa nie chciała się lepić.
Formujemy ciasteczka, które pieczemy w Pieczemy w 180 stopniach ok 20-25 minut. Jednak należy to sprawdzać, gdyż każdy piekarnik jest inny.
Smacznego

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę tekst alternatywny