.

Wpisy z tagiem: recenzja

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Zdjęcie
 Jakiś czas temu wspominałam, że w moim przypadku kalendarz to coś zbędnego - przynajmniej jeśli chodzi o notowanie, zapisywanie i organizację. Nigdy nie miałam, nie mam i mam nadzieję, że nie będę miała z tym problemów a wszelkie wizyty u lekarza zapisuje w kalendarzu kartkowym - do wyrywania, który leży w kuchni.
 Jednak takie kalendarze można wykorzystać nie tylko do zapisywania dat oraz miejsc spotkań, umówionych wizyt u lekarzy, uroczystości itp. To bardzo dobre "miejsce" to prowadzenia zapisek odnośnie własnych przemyśleń, inspirujących cytatów z książek, filmów lub myśli wybitnych osób a także aby prowadzić "Dziennik wdzięczności".
Źródło
  Co to takiego? Każdego dnia wypisujemy miłe rzeczy za które jesteśmy wdzięczni akurat tego dnia. Nie musi to być drogi prezent, wygrana w totka, los na loterii czy awans... przyjemność sprawiają również mniejsze i z pozoru drobne rzeczy - za nie również powinniśmy dziękować. Jakie? Chociażby to, że się obudziliśmy, że jesteśmy zdrowi, możemy chodzić, tańczyć, śpiewać... Można dziękować za słońce na niebie, śpiew ptaków, dobrą ocenę w szkole/na studiach, pochwałę w pracy, spacer, odgłos deszczu, pierwszy śnieg zimą, spokojny dzień, rodziców i ich bezwarunkową miłość... Mogłabym wymieniać i wymieniać .
 Być może nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale wiele rzeczy sprawia, że życie jest w porządku, fajne, miłe, weselsze, ciekawsze...
  Zdjęcie
  Możemy zacząć dzień od wdzięczności lub wdzięcznością go zakończyć. Jednak ważne jest aby być w tym systematycznym i prowadzić swoje zapiski codziennie. Dodatkowo jeśli chcemy do takiej naszej wdzięczności możemy dopisać, dlaczego jestem wdzięczny oraz jak się z tym czuje. Taka mini refleksja pomaga uświadomić pewne sprawy głębiej, jednak nie jest to konieczne. Warto prowadzić takie zapiski, gdyż z czasem pomagają optymistyczniej patrzeć na świat a my sami zauważamy, że z biegiem czasu "rzeczy" za które jesteśmy wdzięczni jest coraz więcej.
Zdjęcie
  Do prowadzenia dzienniczka można przeznaczyć mały notes, aby częściej mieć go przy sobie np. w torebce, większy zeszyt, który możemy przechowywać w szufladzie lub na stoliku w sypialni, koło naszego łóżka. Można wykorzystać do tego również większy bądź mniejszy kalendarz a także nasze wdzięczności zapisywać na kolorowych karteczkach, które potem poukładamy w ozdobnym pudełeczku i wrzucimy do puszki lub słoika. Możliwości jest wiele - wszystko zależy od tego, która z form najbardziej przypadnie Wam do gustu i okaże się najwygodniejsza.
Zdjęcie
  Kilka lat temu prowadziłam taki Dziennik Wdzięczności. Wykorzystałam do tego kupiony na wyprzedaży w Tesco notesik formatu B5, którego obłożyłam w uszytą ze ściereczki kuchennej okładkę a kartki ozdabiałam moimi rysunkami (rysować nie potrafię).
  Już mniej więcej po upływie trzech, może czterech miesięcy zauważyłam znaczną poprawę w moim sposobie patrzenia na świat, podejścia do niego i ogólnym samopoczuciu. Byłam szczęśliwsza, częściej się uśmiechałam, z góry nie zakładałam, że coś się nie uda. Dodatkowo taki dziennik przynosił poczucie satysfakcji i zadowolenia nawet po najbardziej koszmarnych dniach, kiedy wszystko się sypało a ja zaczęłam doceniać i dostrzegać to czego nie widziałam wcześniej. Na taki a nie inny obrót sytuacji miało wpływ "coś" jeszcze, jednak nie będę o tym pisać, gdyż to zbyt osobiste.
Zdjęcie
  Codziennie praktykowanie wdzięczności od początku nie sprawiało mi nawet najmniejszych problemów. Zawsze miałam czas aby na spokojnie usiąść, pomyśleć i odnotować miłe chwile - niejednokrotnie chciałam zapisać ich więcej niż tylko trzy (gdzieś przeczytałam, że powinno wypisywać się minimum trzy rzeczy), ale pozostałam przy trzech. Kiedy wypełniłam swój notes uznałam, że jego kontynuacja nie ma już sensu. Dziennik spełnił swoje zadanie a ja wspomnienia oraz swoje wdzięczności mogę i będę zapisywać w formie Pamiętnika. Mimo tego z sentymentem do niego wracałam i nadal wracam. Lubię przypominać sobie te chwile i małe-wielkie wdzięczności :)
Zdjęcie
 Kiedy będąc w księgarni zobaczyłam mały, niepozornie wyglądający kalendarz z różową okładką, mimo iż nie lubię tego koloru (wbrew temu co mówią nie kojarzy mi się z kobiecością), pomyślałam, że chciałabym wrócić do zapisywania moich wdzięczności a kalendarz byłby dobrym miejscem, gdzie mogłabym to wszystko notować.

  Autorem "Kalendarza Bóg w wielkim mieście" jest Katarzyna Olubińska autorka książki o tym samym tytule. Jedną z jego zalet jest z pewnością niewielki format, grubość i lekkość, dzięki czemu zmieści się w niejednej torebce (a także plecaczku i torbie). Jego okładka jest usztywniana w delikatnych barwach, dodatkowo posiada on różową tasiemkę do zaznaczania stron a także gumkę, która zabezpiecza kalendarz przed niespodziewanym otwarciem i zniszczeniem w torbie.

  Przed rozpoczęciem każdej z pór roku umieszczono krótki wpis pani Katarzyny np. odnośnie wiosny oraz stronę z miejscem na własne notatki dotyczące tej pory roku. Dodatkowo na początku każdego miesiąca oraz każdego tygodnia przeczytamy przemyślenia autorki, które mogą skłonić nas do refleksji. 
 Miejscami znajdziemy przerywniki z motywem kwiatowym w kolorach niebiesko- zielonych.

  Kalendarz ma podział tygodniowy: z lewej strony umieszczono umieszczono cały tydzień z odrobiną miejsca, natomiast po prawej kartkę w linię na nasze zapiski. Warto zaznaczyć, że przy każdym dniu znajdziemy nie tylko informację o imieninach ale również adresy biblijne liturgii słowa przewidzianej na dany dzień oraz adnotację o niektórych uroczystościach.
 Na końcu kalendarza zamieszczono kilka stron w cienką linię na notatki własne.

  Jeśli chodzi o sam układ kalendarza to mimo iż nie ma tutaj za wiele miejsca na zapiski, mnie do Dzienniczka Wdzięczności w zupełności to wystarczy. Postanowiłam, że przy każdym dniu będę zapisywać co się wydarzyło (w jednym, dwóch zdaniach), a na sąsiedniej stronie wypiszę listę rzeczy, za które jestem wdzięczna. Dzięki temu będę mieć dzienniczek wdzięczności oraz pamiętnik w jednym a jeśli będę czuła potrzebę aby zapisać coś więcej zrobię to w swoim pamiętniku.

 Podoba się Wam recenzowany kalendarz a może wolicie notes? Co sądzicie o takim praktykowaniu wdzięczności? Robicie to a może dopiero macie zamiar? Może zaczniecie od przyszłego roku albo już dziś? Dzięki temu zobaczycie, że jest dużo rzeczy za które warto i można dziękować :)

 Kalendarz możecie kupić w księgarniach a także bezpośrednio u wydawcy. Jest też możliwość zakupu kompletu książka, notes i kubek.
https://wydawnictwowam.pl/prod.kalendarz-bog-w-wielkim-miescie.10200.htm?sku=77403

Notatnik do zakupienia na stronie wydawnictwa. Jest on ekologiczny.
https://wydawnictwowam.pl/prod.notatnik-ugryz-sie-w-jezyk.6211.htm?sku

poniedziałek, 04 grudnia 2017


Skład: prażone orzechy ziemne (55%), prażone orzechy (laskowe*, nerkowca*, migdały*).(*certyfikowany składnik ekologiczny)
Opakowanie: 250g
Rodzaje: z orzechów ziemnych, z orzechów ziemnych crunchy, z orzechów laskowych, z orzechów nerkowca, z migdałów, mix 3 orzechy, mix 4 orzechy, miks 2 orzechy, z pestek słonecznika, tahini jasne, tahini ciemne

Wartość energetyczna w 100g:
Białko 26,40g Węglowodany 11g w tym cukry 1,83g Tłuszcz 51,30g nas. kw. tł. 8,52g
Błonnik 6,70g

Ocena: Kolejny miks orzechowy TerraSana, który mam przyjemność próbować (można go zakupić między innymi w ekologicznym sklepie StraganZdrowia.pl). Wcześniejsze masła w tym Miks 3 orzechy (nerkowce, laskowe oraz migdały), uważam za smaczne - założyłam, że tym razem będzie podobnie. W przeciągu kilku miesięcy byłam w posiadaniu dwóch słoiczków tego kremu.

 Już przed otworzeniem słoiczka zauważyłam, że na powierzchni wytrącił się olej - całość należy dokładnie wymieszać aby uzyskać jednolitą masę. Przy moim słoiczku nie było to łatwe, gdyż pod warstwą oleju masło okazało się bardzo zbite. Mimo prób nie udało mi się uzyskać jednolitej konsystencji - w rzadszej "masie" pływały większe, bądź mniejsze bryłki masła. Być może gdybym jeszcze dłużej mieszała udało by mi się osiągnąć idealnie gładką konsystencję, jednak odpuściłam. Robiłam to i tak dość długo i olej zaczął mi się wylewać ze słoiczka - najprawdopodobniej i tak nie otrzymałam pożądanego efektu. Dopiero po jakiś dwóch dobach spędzonych w lodówce, kiedy ze słoiczka ubyło masło, samo zrobiło się ono idealnie gładkie.

 Konsystencja masła jak na masło orzechowe była rzadka, jednak nie wodnista. Spływała z łyżeczki i bardziej przypominała mi gęste tahini niż masło orzechowe. W kolorze ciemno brązowa z widocznymi malutkimi ciemnymi kropeczkami pochodzącymi ze skórek migdałów i/lub orzechów laskowych.
 W zapachu od razu po odkręceniu wieczka poczułam przyjemny aromat prażonych arachidów z subtelną nutą orzechów laskowych i migdałów - jest naturalnie orzechowo i apetycznie.
Od razu po odkręceniu wieczka
 Po pierwszej łyżeczce tak jak w przypadku wszystkich maseł TerraSana moje podniebienie zalała wspaniała aksamitność cudownie rozpływająca się w ustach. Masło jest przyjemnie kremowe, gładkie a zarazem i gęste z wyczuwalnymi drobinkami skórek z orzechów laskowych lub/i migdałów.
 W smaku od razu poczułam arachidy stanowiące 55% składu. Bardzo szybko doszła do tego charakterystyczna nuta orzechów laskowych z czasem wyczuwalną lekką goryczką ich brązowych skórek (mogą to być również skórki z migdałów). Po króciutkiej chwili delikatnie do głosu doszły lekko słodkawe migdały. Dosłownie po sekundzie ich słodycz zaczęła rosnąć - dało się poczuć słodko-maślane i nieco mdłe nerkowce. Jednocześnie nuta nugatu przez cały czas dawała osobie znać, jednak mimo takiej kompozycji to fistaszki nadal wiodły prym.
Od razu po odkręceniu wieczka
 Wyraźnie czuć, że wszystkie orzechy zostały podprażone. Ich smaki łączą się ze sobą, przeplatając z subtelną goryczką brązowych skórek, tworząc bardzo smaczną kompozycję.  Kiedy masło całkowicie rozpuści się w ustach, pozostaje w nich posmak fistaszków i nerkowców ze szczyptą nugatu orzechów laskowych oraz z bardzo delikatną nutą migdałów w tle. Po chwili na samym końcu daleko na podniebieniu poczułam również lekką słoność, jednak sól nie występuje w składzie, dlatego musi pochodzić z któryś orzechów (jest naturalna). Aromat ten utrzymuje się jeszcze po całkowitym zniknięciu smaku orzechów z ust.
Po 2 dniach w lodówce
 Kolejne masło od TerraSana uważam za bardzo smaczne i udane. Rzeczywiście mamy tutaj orzechowy miks smaków z "słonawymi", jak i "słodkawymi" nutami, pochodzenia tylko i wyłącznie orzechowego. Ze względu na słabo wyczuwalne nerkowce a wyraźnie fistaszki i orzechy laskowe, smakowało mi bardziej od Miksu 3 orzechy. Jednak i tamto masło uważam za udane, chociaż to oceniam wyżej. Tak na prawdę to już zależy od indywidualnych upodobań.

Wartość energetyczna w 100g - 612 kcal
Ocena - 6/6
Cena - sklepy ekologiczne (np. Stragan Zdrowia.pl )ok.23,28zł/250g

poniedziałek, 27 listopada 2017


Skład: 100% miąższ z kokosa.
Opakowanie: słoiczek 270g

Opinia: Jakiś czas temu na blogu pojawiła się recenzja Manny kokosowej Basia Basia ze sklepu ze zdrową żywnością Stragan Zdrowia. Produkt bardzo mi posmakował, dlatego z przyjemnością sięgnęłam po podobny - Bio Mus kokosowy Fodds by Ann.
 W składzie musu nie znajdziemy wzmacniaczy, wypełniaczy, dodatkowego tłuszczu a także cukru - to tylko i wyłącznie miąższ z filipińskiego kokosa. Mus jest produktem wegańskim oraz bez laktozy.

 Po otworzeniu słoiczka zauważyłam, że na powierzchni zgromadziła się zastygnięta warstwa oleju kokosowego (smakowała jak mydło). Na kilka minut umieściłam słoiczek w piekarniku (rozgrzałam do 50 stopni, ale można też w wodzie) a kiedy mus zagrzał się i zyskał płynniejszą konsystencje, dokładnie wymieszałam jego zawartość, tak aby konsystencja była jednolita. Potem mus zastygł mając już jednolitą konsystencję.
 ZALECAM ABY ZROBIĆ TO OD RAZU W INNYM WYPADKU ŹLE OCENICIE SMAK PRODUKTU. W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI ZJECIE OLEJ KOKOSOWY, KTÓRY ZGROMADZIŁ SIĘ NA POWIERZCHNI PRZEZ CO MUS WYDA SIĘ WAM MYDLANY I BEZ SMAKU.

 
Zaraz po wyjęciu z lodówki mus jest twardy i zbity do tego stopnia, że nie da się nabrać go na łyżeczkę bądź nożyk - można go zeskrobać a następnie ewentualnie posypać nim deser lub placuszki. Po kilku godzinach spędzonych w temperaturze pokojowej mus mięknie na tyle, że nałożenie na łyżeczkę jest już możliwe, jednak nadal pozostaje on twardawy.
 Konsystencja jest gładka i gęsta - zbliżona do manny kokosowej Basia Basia, choć chwilami miałam wrażenie, że dostrzegam w niej jeszcze nie do końca zmielone wiórki kokosowe. Mus podgrzany do wyższej temperatury staje się płynny.
 Całość przyjemnie i apetycznie, choć delikatnie pachnie kokosem.

 Smak musu kokosowego jest zbliżony do smaku manny Basia Basia - kokos z jego naturalną, wyraźną słodyczą i nutą tłustości. Gdyby nie skład można by pomyśleć, że mus jest słodzony, jednak to naturalnie występujące cukry. Różnica polega na tym, że mus wydał mi się tłustszy, nieco bardziej mdły i mniej kokosowy - odniosłam wrażenie, że naturalnego oleju kokosowego jest tutaj więcej. Jedzony łyżeczką w większej ilości może nieco zemdlić, gdyż jednocześnie jest również nieco mdły - dodany do deserów w odpowiedniej ilości dodaje i podkręca smak.

 Jeśli miałabym podsumować ten produkt, to posmakował mi ale nie tak bardzo jak Manna kokosową Basia Basia. Tak jak wspomniałam smakiem jest zbliżony do manny (skład jest identyczny) z tą różnicą, że mus jest tłustszy i bardziej mdły, "mydlany" w smaku. Przez tę mydlaność wydał mi się również mniej kokosowy a tym samym "hierarchii smaku" mus znalazł się stopień niżej. Jednak jak wiadomo wszystko to kwestia gustu.
 Jakby nie było nadaje się on nie tylko jako składnik ciast, ciasteczek i deserów ale również dodatek do owsianek, jaglanek, budyniu, smarowidło do naleśników i placuszków, a nawet do kubka gorącego kakao (u mnie na wodzie) lub czekolady. Można go również wyjadać łyżeczką prosto ze słoiczka, tylko w tym przypadku nie da się go zjeść w większej ilości, gdyż może zemdlić. Mimo iż nie ma w nim ani grama cukru, w moim odczuciu jest wyraźnie słodki ;)

Wartość energetyczna w 100g - 691 kcal
Ocena - 5/6
Cena - sklepy ze zdrową żywnością np. Stragan Zdrowia.pl (cena ok. 19,99zł/270g)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 50


Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Tu kupisz ksiażki tekst alternatywny