.

Wpisy z tagiem: recenzja

wtorek, 03 lipca 2018

  Na rynku pojawia się coraz więcej surowych przekąsek. Ponadto mam wrażenie, że coraz więcej celebrytów i osób znanych ze świata fintess szuka kolejnej okazji to zarobku i wypuszcza na rynek własne marki słodyczy - tak było z Anną Lewandowską w której ślady poszła Ewa Chodakowska. Osobiście obie Panie są mi obojętne.
  Dzisiejszego bohatera miałam możliwość spróbować a następnie zrecenzować dzięki pani_chrup na której instagram serdecznie wszystkich zapraszam. Znajdziecie tam sporą dawkę żarełka ze szczerą (czasem aż do bólu) recenzją :)

RECENZJA NAPISANA 7 LUTEGO


Skład: daktyle, masło orzechowe 22% (prażone orzechy arachidowe 100%), orzechy arachidowe 14%

Wartość odżywcza w 100g:
Węglowodany 38g w tym cukry 33g Białko 7g Tłuszcz 15,1g kw.tł.nas. 3g sól 0,14g

Wartość odżywcza w 40g:
Węglowodany 15,2g w tym cukry 13,2g Białko 2,8g Tłuszcz 15,1g kw.tł.nas. 1,2g sól 0,056g

Ocena: Skład batona tak jak obiecuje producent jest naturalny i zachęcający do spróbowania: daktyle, masło orzechowe 22% oraz orzechy arachidowe 14%. Masa orzechowe w całości stanowi 36% składu - pozostałe 64% to daktyle, dlatego można spodziewać się, że to będzie dość słodka przekąska.

  Baton wygląda jak tradycyjne surowe batony - jest prostokątny w kolorze karmelowo-brązowym z przebijającymi licznymi jasnymi plamkami w postaci rozdrobnionych orzechów ziemnych. Pachnie słodkimi daktylami z lekką nutą karmelu i jeszcze mniejszym aromatem fistaszków. Wąchałam go nieco dłużej i po chwili poczułam również tak jakby lekko "sfermentowaną", nieco kwaskowatą nutkę.
 Baton w konsystencji jest zwarty ale jednocześnie miękki - ugina i zgina się pod naporem paców. Jest również nieco tłusty - pozostawia na nich tłustą powłokę.

  W baton można wgryźć się bez problemu, gdyż w konsystencji jest on miękki (baton Raw Energy peanuts&dates jest twardszy) a także nieco gumowy i żujny jak ciągutka. Od razu pod zębami poczułam orzeszki ziemne, jednak nie były one chrupiące a miękkie - najprawdopodobniej namiękły od daktyli. W smaku również nie czuć ich za bardzo, tak samo jak wspomnianego wyżej masła orzechowego. W batonie czuć głównie i przede wszystkim wysoką słodycz daktyli - to daktyle uwidoczniają się w smaku od pierwszego kęsa. Smak orzechów jest bardzo słaby, ale wyczuwalny. Można by rzecz, że to taka namiastka a to dla mnie zdecydowanie za mało.

  Baton nie zachwycił mnie swoim smakiem. Obiecanego na odwrocie papierka masła orzechowego nie uświadczyłam. Nawet ciężko powiedzieć, że jest on fistaszkowy. Te 22% masła orzechowego i 14% orzeszków ziemnych niewiele wniosło do smaku - czuć tutaj głównie daktyle i ich wysoką słodycz w wyniku czego baton był dla mnie zdecydowanie za słodki. Z drugiej strony cieszę się, że tak na prawdę w ogóle nie nastawiałam się na smak masła orzechowego, gdyż wówczas na prawdę mogłabym się zawieść.
 Baton jest w porządku ale nie na tyle bym miała ochotę do niego wrócić. W moim odczuciu lepiej wypada baton Raw Energy peanuts&dates a z pewnością baton Kompas i to ten ostatni wygrywa ranking jeśli chodzi o smak i "masłoorzechowość"

Wartość energetyczna w 100g - 375 kcal
Wartość energetyczna w batonie (40g) - 150 kcal
Cena - ok. 5zł Rossman
Ocena - naciągane 4/6

czwartek, 21 czerwca 2018


  Zawsze lubiłam patrzeć w niebo ale nigdy nie interesowałam się kosmosem i nie czytałam książek z nim związanych. Zmieniło się to w dniu, kiedy zobaczyłam nowość od wydawnictwa Nasza Księgarnia - Co widzimy w gwiazdach. Ilustrowany przewodnik po nocnym niebie.
  Bardzo ładne wydanie książki - niczym małe dzieło sztuki, sprawiło, że postanowiłam do niej zajrzeć.

 Książka powinna zainteresować nie tylko małych odkrywców kosmosu i jego zagadek, ale również starszych czytelników i dorosłych, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś na ten temat lub przypomnieć/poszerzyć swoją wiedzę. Utrzymana w granatowej, błękitnej, srebrnej, białej a miejscami czarnej tonacji barw a do tego świetnie zilustrowana, krótko i rzeczowo przybliża podstawowe informacje z zakresu astronomii.
 
  Przeczytamy w niej między innymi o konstelacjach, planetach, gwiazdach, gwiazdozbiorach, fazach księżyca i wielu innych zjawiskach które można zaobserwować na niebie i w kosmosie. Dowiemy się jakich narzędzi używa się lub używano do pomiarów ciał niebieskich, czym jest równonoc a czym przesilenie oraz jaka jest różnica między zaćmieniem księżyca a słońca. Poznamy mity, legendy oraz wyobrażenia ludzkości na temat budowy wszechświata czy pochodzenia gwiazdozbiorów. Być może pomoże również w rozpoznawaniu gwiazdozbiorów na niebie. Mała i Wielka Niedźwiedzica, Mały Wóz, Wielki Wóz, Trójkąt... One wszystkie są tutaj opisane - zarówno te obecne jak i dawne. Sporo w niej kosmicznych "nowinek" i ciekawostek.

  Całość stanowi prosty i przystępnie napisany przewodnik po kosmosie i nocnym niebie. Dla jednych książka będzie przypomnieniem podstawowych i znanych już informacji a dla innych porcją tych nowych. Może stanowić również zachętę do tego aby pogłębiać swoją wiedzę w tej dziedzinie - poszukiwać dalszych ciekawostek. Taki kosmos w pigułce.

  Już wspominałam o świetnym wydaniu tej książki. Twarda okładka, gruby i dobrej jakości papier oraz liczne ilustracje sprawiają, że oprócz przewodnika wizualnie jest ona również małym dziełem sztuki a także ucztą dla wyobraźni. Prawdziwa uczta dla oczu a w niektórych przypadkach również umysłu

    Autor: Kelsey Oseid | Ilustrator: Kelsey Oseid | Tłumacz: Magdalena Korobkiewicz | Wydawnictwo: Nasza Księgarnia | Ilość stron: 160

czwartek, 31 maja 2018

 Brukselka wielu osobom kojarzy się z znienawidzonym dodatkiem do obiadu ze szkolnej stołówki. Tym warzywem "straszą" również dzieci w bajkach i filmach familijnych. Najprościej mówiąc - postrach i koszmar dzieciństwa. W dzieciństwie nigdy nie jadłam brukselki. Po raz pierwszy spróbowałam jej w zupie jarzynowej będąc mniej więcej w gimnazjum i od razu mi posmakowała. Potem kilka razy kupiłam taką mrożoną ale ta zawsze uwalniała nieprzyjemny aromat, co w znaczniej mierze przekładało się na jej smak. Co dziwne w mieszankach na zupę jarzynową (chociażby takiej z Biedronki) brukselka smakowała zupełnie inaczej.
 Na świeżą brukselkę nie dane mi było popaść. Nawet ostatnio szukałam jej w sklepach i bez skutecznie. Musiałam kupić mrożoną. Jednak tym razem jej nie gotowałam a upiekłam. Może to dziwne ale postanowiłam spróbować. Brukselkę rozmroziłam, przekroiłam na pół i upiekłam - eksperyment wyszedł :)

Z pieczonej brukselki przygotowałam gulasz, bardzo prosty ale i tutaj zostałam pozytywnie zaskoczona. Kilka lat temu w internecie wyczytałam, że przesmażenie przypraw a w szczególności papryki wydobywa ich smak. Od dawna przymierzałam się do tego aby w ten sposób przygotować jakąś potrawę, ale zawsze zapominałam. Na szczęście tym razem nie wyleciało mi z głowy i przygotowałam potrawkę tak jak planowałam. W trakcie przygotowywania aromat rozszedł się po całym mieszkaniu i zwabił mojego Tatę z łazienki na piętrze - sama potrawa nie tylko cudownie pachniała ale również smakowała.
Aby mieć pewność, następnego dnia tę samą potrawę przygotowałam w identycznie z tą różnicą, że doprawiłam ją na samym końcu. Różnica w smaku była ogromna, w moim odczuciu na korzyść tej pierwszej z przesmażoną papryką. Rzeczywiście aromat i smak był intensywniejszy, głębszy a wszystkie składniki potrawki przesiąknięte tym smakiem. Natomiast w wersji tradycyjnej wydały mi się jakieś "jałowe" i nijakie. Teraz z pewnością będę pamiętać o tym aby przesmażać mieloną paprykę i przyprawy. Was również do tego zachęcam.
 
Składniki (2 porcje)
400g brukselki
150g ugotowanej ciecierzycy
ok. 200g pieczarek, pokrojonych w półplasterki
1 cebula
ew 1-2 ząbki czosnku
1/2 puszki pomidorów krojonych
1/2 łyżeczki słodkiej wędzonej papryki
pieprz cayenne
pieprz ziołowy i czarny

Brukselkę krom na pół (większe kapustki na ćwiartki) i układamy na blasze do pieczenia. Pieczemy w 200 stopniach do miękkości (20-25 minut).
Na patelni rozgrzewamy olej i przesmażamy drobną posiekaną cebulę. Kiedy się zeszkli wsypujemy wędzoną czerwoną paprykę. Przesmażamy przez chwilę po czym wrzucamy pieprz cayenne oraz ziołowy i smażymy przez ok. minutę.
Dodajemy pieczarki oraz ewentualnie czosnek i smażymy co jakiś czas mieszając. 
Wlewamy pomidory z puszki i dusimy aż nieco zgęstnieje. Wówczas dorzucamy brukselkę i ciecierzycę a gdyby sos był za gęsty dolewamy trochę wody.
Całość chwilkę podgrzewamy, ewentualnie doprawiamy do smaku i podajemy z ulubionymi dodatkami np. ugotowanym ryżem lub kaszą (gryczaną, jaglaną, orkiszową, kuskusem).
Smacznego
„W odwiecznym mieście Londynie pewnego jesiennego dnia w drugiej ćwierci szesnastego stulecia w ubogiej rodzinie nazwiskiem Canty przyszedł na świat chłopiec, którego rodzina ta wcale nie pragnęła. Tego samego dnia w bogatej rodzinie Tudorów przyszło na świat inne angielskie dziecko, gorąco upragnione przez tę rodzinę. Pragnęła go również cała Anglia i tak doń tęskniła, tak go oczekiwała, tak korne zasyłała oń modły do Boga, że gdy narodziło się wreszcie, ludzie bliscy byli radosnego szaleństwa”.


 Królewicz i żebrak znany pod innym tytułem Książę i żebrak to powieść Marka Twaina, opowiadająca historię nagłej "zamiany miejscami" niezwykle podobnych chłopców: dziedzica tronu księcia Walii, późniejszego króla Edwarda VI i żebraka Toma Canty'ego.
 Akcja książki rozgrywa się w szesnastowiecznej Anglii, gdzie pod królewskim zamkiem przypadkowo spotykają się dwaj bardzo podobni do siebie chłopcy Edward, syn królewski, oraz Tomek, skromny chłopiec z ubogiej londyńskiej dzielnicy. Dla zabawy zamieniają się oni ubraniami. Niestety chłopcy nie zdają sobie konsekwencji popełnionego czynu...

 Utwór zaliczany jest do literatury klasycznej dla dzieci i młodzieży, jednak według mnie mogą sięgnąć po nią również dorośli. Dlaczego? Sekret tkwi w treści. Nie powiem, że to była lekka lektura, że czytało mi się ją z łatwością, szybko i bardzo przyjemnie, bo bym skłamała. Całość nieco mi się dłużyła przez co lektura szła powoli, ale czasu z nią spędzonego nie uważam za stracony. Wręcz przeciwnie - doceniłam i doceniam ogromną wartość dydaktyczną i przesłanie jakie skrywają się na kartach tej powieści.

 Losy bohaterów śledzimy na przemiennie - raz z punktu widzenia księcia, który żyje jak żebrak a innym razem żebraka zaznającego królewskich luksusów. Dzięki temu nie tylko mamy możliwość lepiej wczuć się w bohaterów, ich uczucia a także poznać przemyślenia ale również w pewnym sensie stać się nimi. Jednocześnie dostrzegamy w jak rewelacyjny sposób autor ukazał "blaski i cienie" każdego ze stanów, to, że majątek i władza nie są tak wspaniałe jak mogłoby się wydawać - to nie tylko przyjemności ale i obowiązki, którym niejednokrotnie ciężko jest podołać. Z kolei bieda i nie posiadanie w zasadzie niczego nie są takie beznadziejne i mają swoje zalety.
 Każde, życie ma swoje plusy i minusy, jednak najlepiej jest żyć swoim własnym życiem.

 "Królewicz i żebrak” to powieść, która przetrwała lata i jestem pewna, że przetrwa kolejne, gdyż jest ciągle aktualna. Nie tylko uczy ale również pokazuje, że prawdziwa przyjaźń jest warta więcej, niż wszystkie pieniądze świata. Ponadto w jej treści możemy odnaleźć autentyczne sytuacje zaczerpnięte z różnych kronik i innych źródeł ówczesnych Edwardowi VI (o czym świadczą przypisy na końcu książki), dzięki czemu uczy podwójnie. Klasyka po którą warto sięgnąć w szczególności w tak ładnym wydaniu jakie proponuje nam wydawnictwo Zysk i S-ka.

"Kiedy zostanę królem - myślał - muszę dać im nie tylko chleb i schronienie, lecz również naukę książki, bo pełny brzuch niewiele znaczy, gdy umysł i serce umierają z głodu. Na zawsze postaram się zapamiętać tę dzisiejszą lekcję, aby nie poszła na marne i lud mój nie cierpiał z tego powodu. Nauka zmiękcza bowiem serca i uczy uprzejmości oraz miłosierdzia"

Autor: Mark Twain | Tytuł: Królewicz i żebrak | Wydawnictwo: Zysk S-ka | Ilość stron: 326+10stron przypisy=336 | Okładka: Twarda

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 52


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę tekst alternatywny