.

Wpisy z tagiem: warzywa

czwartek, 09 sierpnia 2018

Sloppy Joe (Niechlujny Joe) to smażona wołowina z cebulą i przyprawami (wszystkimi jakie znajdziecie w kuchni) w sosie pomidorowym podawana w bułce hamburgerowej (istnieją również wersje z dodatkiem czerwonej papryki). Swoją nazwę zawdzięcza temu, że trudno ją zjeść bez upaćkania się kapiącym z niego sosem - podobno nie ma możliwości aby nie ubrudzić się tym sandwichem ;) Mimo iż pochodzi z USA jest znana w różnych częściach świata pod innymi nazwami.

Istnieje kilka wersji tej kanapki w wersji wegetariańskiej/wegańskiej: z tofu, zieloną soczewicą, soczewicą i pieczarkami, samymi pieczarkami... Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam moją własną: miszmasz tego co znalazłam w lodówce z dodatkiem pasty orzechowej. Swoją drogą w moim wydaniu ta kanapka powinna nazywać się "resztkowy" Sloppy Joe :)

Składniki
1 mała cebula
ew. 1 ząbek czosnku
ok. 150g pieczarek
kawałek czerwonej papryki pokrojonej w kostkę
1 średnia marchew
1 mała pietruszka
kawałek selera korzeniowego (jeśli nie lubicie możecie pominąć)
garść świeżego szpinaku (opłukać)

1-2 łyżki koncentratu pomidorowego rozcieńczona z wodą do uzyskania konsystencji passaty
świeżo zmielony czarny pieprz
pieprz ziołowy
pieprz cayenne
wędzona papryka w proszku
masło orzechowe (u mnie Vivio)

Pieczarki myjemy, kroimy w kostkę i wrzucamy na patelnię podlaną odrobiną wody. Dusimy do czasu aż pieczarki zmniejszą swoją objętość, następnie odsączamy na sicie i przekładamy do miseczki.
Patelnię myjemy, osuszamy po czym rozgrzewamy olej i wrzucamy drobno posiekaną cebulę. Kiedy cebulka się zeszkli wrzucamy startą na tarce o dużych oczkach włoszczyznę oraz ew. przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku. Przesmażamy przez chwilę, następnie dorzucamy szpinak a kiedy zmniejszy swoja objętość podlewamy odrobiną wody. Dusimy al dente i do czasu aż woda wyparuje.
 Wówczas dorzucamy pieczarki, paprykę (lubię kiedy papryka jest mocno chrupiąca i w wersji surowej, jednak jeśli wolicie kiedy jest miękka dodajcie ją razem z marchewką) oraz koncentrat pomidorowy rozcieńczony z odrobiną wody. Jeśli macie możecie dodać również ugotowaną soczewicę
Doprawiamy do smaku i dusimy przez chwilkę aby smaki się przegryzły. Jeśli jest taka potrzeba dodajemy jeszcze trochę przypraw.

Bułki kroimy na pół i podpiekamy na suchej patelni, w opiekaczu do kanapek lub podgrzewamy w piekarniku. Obie połówki smarujemy masłem orzechowym, następnie na każdą nakładamy porcję warzyw. Jeśli chcemy możemy wyłożyć również ulubione dodatki np. ogórki konserwowe, buraczki z chrzanem lub paprykę. Podajemy z dodatkiem surówki.
Smacznego


  Mój pierwszy kontakt z twórczością Tomasza Samolika to opowiadania "Wilk Abaras", recenzja którego pojawiła się jakiś czas temu na blogu. Wiem, że w Jego dorobku znajdują się również komiksy traktujące o przyrodzie np. Ostatni żubr, czy seria o Ryjówce przeznaczenia, jednak do tej pory nie miałam okazji zaznajomić się z ich treścią... z treścią jakiegokolwiek komiksu stworzonego przez tego biologa. Do czasu...

  Ostatnio w moje ręce trafił komiks przeznaczony dla dzieci w wieku szkolnym (chociaż podobno dorośli również czerpią radość z jego czytania) pt "Bratnik Ignat i skarb puszczy" w którym mamy do czynienia z fantastyką historyczną i ekologią.... taka fabularyzowana opowieść historyczna z nutą fantastyki.

  Udajemy się w przeszłość do końca XVIII wieku. Po trzecim rozbiorze Polski, kiedy to kraj całkowicie zniknął z mapy świata. Za zasługi w walce Caryca Katarzyna II przekazuje część Puszczy Białowieskiej zwanej strażą kraśniczańską swojemu faworytowi generałowi Sobakiewiczowi (to prawda z tą różnicą, że generał naprawdę zwał się Piotrem Aleksandrowiczem Rumiancewem). Ten przypadkiem dowiaduje się, że w puszczy został ukryty skarb i aby się wzbogacić, postanawia jak najszybciej wyciąć las w pień - nie pozostawiając niczego. Bardzo szybko udaje mu się podporządkować okolicznych mieszkańców i zmusić ich do wycinki drzew.
  Jednak w sercu puszczy mieszka stareńki i szlachetny bartnik - Ignat, któremu na sercu leży dobro przyrody. Zaś na na jej skraju swój domek ma poeta, Franciszek Karpiński oraz jego wnuczka Łucja z którymi Ignat się przyjaźni. Razem wszelkimi siłami będą tego lasu bronić.
 
  "Bartnik Ignat i skarb puszczy" nie jest typowym, często bez sensowym komiksem. Nie jest również zwykłą przygodówką. Autor na jego planszach przemyca sporą dawkę wiedzy. Odsyła nas do czasów rozbiorów Polski i wydarzeń jakie wówczas miały miejsce a nawet nieco wcześniej. Aby przybliżyć historię puszczy mówi o okresie kiedy puszcza była rezerwatem łowieckim polskich królów i wielkich książąt litewskich i tylko oni mogli tam polować. Niepożądane osoby nie miały wstępu ta te tereny. Jedynie na mocy specjalnych przywilejów niektórzy ludzie mogli korzystać z królewskich bogactw.

  Jedynymi z takich ludzi byli bartnicy (pszczelarze), budnicy (ludzie, którzy zajmowali się wypalaniem węgla drzewnego) a także osocznicy (strzegli rezerwatu łowieckiego królów polskich i książąt litewskich). A to i tak nie wszyscy. Opowiada nam o zawodach i czynności, które przestały już istnieć lub popadają w zapomnienie, zwyczajach i tradycjach sprzed ponad 200 lat....
  Mówi o rozbiorach ale nie od strony idei a z perspektywy mieszkańców podbitej ziemi. Dba również o wymowę aby jak najlepiej zachować klimat przedstawianej opowieści "howory po swojomu

  Na końcu umieszcza rozbudowane przypisy, które przypominają hasła w ilustrowanej encyklopedii, jednak napisane w sposób lekki i ciekawy. Dowiemy się z nich miedzy innymi co to są łapcie, łuczywo czy sianożęcia.
  Można przeczytać je przed przystąpieniem do lektury komiksu (jako wprowadzenie do treści), jak i w kolejności, którą sugerują odsyłacze. W tym drugim przypadku może to stanowić problem fakt iż towarzyszy im sporo dodatkowych informacji,

  Jednak "Bartnik i skarb puszczy" nie jest komiksem, który w zamierzeniu miał pouczać, umoralniać i odtworzyć historyczne wydarzenia. To przede wszystkim opowieść obrazkowa dostarczająca rozrywki a poprzez zabawę - przy okazji - ucząca i zwracająca uwagę na piękno przyrody i istotę jej ochrony. Znajdziemy w nim wydarzenia prawdziwe oraz te zmyślone. Postacie historyczne jak i fikcyjne. Czarne i białe charaktery, których ścieżki najpierw przecinają się aż w końcu łączą ze sobą. Dochodzi do starcia, którego wynik może być zaskakujący.

  Autorowi udało się dokonać tego, czego wielu pisarzy nie potrafi. Połączyć ciekawą i wciągającą opowieść z faktami i ciekawostkami historycznymi oraz przyrodniczymi. To nie tylko historia znana wszystkim z podręczników i encyklopedii szkolnych, ale również ta miejscowa - lokalna najczęściej przekazywana z ust do ust. Taka, która powoli jest zapominana i zupełnie nieznana.
   Nie ma tutaj widocznego, drętwego i surowego dydaktyzmu. Samolik przekazuje wszystkie te fakty w tak lekki sposób, że czytelnik odczuwa prawdziwą radość z "obcowaniem" z tym komiksem. Tym samym doskonale wpisuje się w słowa "nauka przez zabawę"

  Pod względem wizualnym komiks mnie nie zachwycił. Kreska jest bardzo prosta i dość charakterystyczna ale czytelna. Taka typowo dziecina i... nie do końca w moim guście. To nie jest mój styl, ale może wynika to z faktu, że jako dziecko nie czytałam komiksów
  Mimo tego pod tym względem autorowi nie mam nic do zarzucenia, bo upodobania i opinie będą rożne. Kadry nie wpłynęły na to jak odebrałam treść komiksu. Nawet dostrzegam w nich pewne walory - zalety. Na uwagę zasługuje to, w jaki sposób autor gra szczegółami. Czasem autor aby podkreślić dramaturgię lub ważny aspekt danej sceny całkowicie rozmazuje tło tym samym wzmacniając pozostałe widoczne w danym kadrze elementy. Taka gra emocji za pomocą obrazu.

  Tak jak wspomniałam nie byłam dzieckiem czytającym komiksy. Mimo iż po strychu przewijały się stare komiksy brata ("Tytus, Romek i Atomek", "Kajtek i Koko"), swój wzrok i zainteresowanie zawsze kierowałam w stronę słowa pisanego. Nawet kiedy moja młodsza siostra kolekcjonowała "Kaczora Donalda" (nie wiem ile było w tym przyjemności z czytania a ile frajdy z zabawek), niechętnie po nie sięgałam.... czasem aby poczytać dla towarzystwa.
  Dopiero rok temu przekonałam się, że komiksy mogą być naprawdę dobre - mądre, z mądrą treścią i przesłaniem. "Bartnik i skarb puszczy" z pewnością do tych komiksów należy. Dostajemy tutaj opowieść ze świetnie napisaną fabułą (magia, tajemnica, przyjaźń...) w którą wplecione zostały fakty historyczne, przyrodnicze (takie jak historia Puszczy Białowieskiej), patriotyzm, słowiańską mistykę oraz ekologię. Bo książka przekazuje również ideę poszanowania przyrody.
  Czytelnik nie tylko miło spędzi czas ale również dowie się np. tego kim jest bartnik i jak wypalano węgiel drzewny. Bezapelacyjnie mądry komiks w każdym wieku z którego dowiedziałam się kilku interesujących faktów o których wcześniej nie słyszałam :)

Ocena: 5/6

Tytuł: Bartnik Ignat i skarb puszczy | Autor: Tomasz Samolik | Wydawnictwo: Centralka | Okładka: Twarda | Ilość stron: 116

środa, 08 sierpnia 2018


  Już jako dziecko bardzo lubiłam rebusy, quizy, zagadki a także gry i zabawy intelektualne – takie wymagające skupienia, zastanowienia się i wytężenia nie tylko wzroku ale również myśli. Kiedy będąc w księgarni na jednej z półek zobaczyłam „Zagadki detektywistyczne” wydawnictwa Debit,nie mogłam przejść obojętnie. Miałam ochotę pobawić się Herkulesa Poirota lub Herlocka Holmes’a.

  W książce znajdziemy 25 zagadek detektywistycznych opisanych za pomocą krótkiej historyjki  jako wskazówek, oraz rysunków z kolejnymi etapami danej sprawy. Zagadki te mają różny stopień trudności oznaczony gwiazdkami – od jednej do sześciu. Im więcej gwiazdek tym trudniejsza zagadka a im trudniejsza zagadka, tym otrzymujemy więcej punktów za jej prawidłowe rozwiązanie.  Dodatkowo podzielono je na dwie kategorie. Pierwsza gdzie musimy użyć naszej wyobraźni oraz druga w której musimy wykazać się logicznym myśleniem.

  Każda zagadka rozpoczyna się przedstawieniem zaistniałej sytuacji, postaci a także pytaniem o to kto jest winny, kto kłamie, dlaczego tak się stało itp.  I tutaj rozpoczyna się zabawa, bo czytelnik sam musi znaleźć rozwiązanie.  Raczej nie kierowałabym się proponowanym poziomem trudności. To tylko teoria a w praktyce może wyjść zupełnie inaczej. Zagadka oznaczona jedną gwiazdką może okazać się trudna w rozwiązaniu i odwrotnie. Jednak pewne jest, że tutaj nie ma miejsca na nudę. Historie są różnorodne i dotyczną przeróżnych zagadnień.  Po rozwiązaniu jednej zagadki ma się ochotę na kolejną i jeszcze jedną…  Czas upływa  na prawde bardzo szybko i w miłej atmosferze.

  "Zagadki detektywistyczne" nie tylko rozwijają zdolność logicznego myślenia. To również świetna pozycja do tego aby wspólnie w miłej atmosferze i przy dobrej zabawie spędzić czas. Nie z telefonem w ręku a z rodziną, przyjaciółmi, bliskimi…. ludźmi, których kochamy i na których nam zależy. Bo kiedyś (i to nie w erze kamienia łupanego i dinozaurów) nasi dziadkowie, rodzice i starsze rodzeństwo miedzy innymi w taki sposób spędzało wakacje i wolny czas.

Wada?

  W zasadzie tylko jedna. W przeciwieństwie do komiksów paragrafowych (usłyszałam o nich dopiero w maju), tutaj mamy tylko jedne rozwiązanie - zawsze takie samo. Kiedy już raz poznamy rozwiązanie (potrafi być zaskakujące i niekiedy na prawdę wymaga skupienia) za drugim razem już nie ma tego "czegoś". To z kolei zachęca i skłania do wymyślania własnych - podobnych historyjek, ich zakończeń i rozwiązań, więc wada może być jednocześnie i zaletą. Książkę polecam bo miło spędziłam przy niej czas :)

 Moja ocena: 5/6

Tytuł: Zagadki detektywistyczne | Autor: Victor Escandell | Wybór i adaptacja zagadek: Ana Gallo | Tłumacz: Patrycja Zarawska | Wydawnictwo Debit | Stron: 64 | Oprawa: twarda z klapkami | Cen okładkowa: 39,90 zł

fotografie: materiały prasowe

Moja Mama kupiła kiedyś mrożonkę warzywną na zupę jarzynową. Trochę zalegała w zamrażarce, dlatego postanowiłam wykorzystać ją i przygotować szybką potrawkę warzywną bądź też sałatkę z dodatkiem masła orzechowego :)

Składniki
mrożonka warzyw
*czerwona soczewica
cebula
masło orzechowe (u mnie crunchy Vivio)
pestki dyni (podprażyć)

wędzona czerwona papryka
pieprz cayenne

* w Biedronce na przecenie była czerwona soczewica BIO. Sceptycznie i z dużym dystansem podchodzę do tego typu produktów (nie wszystko BIO i EKO rzeczywiście takie jest i nie zawsze jest lepsze), jednak tutaj zostałam pozytywnie zaskoczona. Już na pierwszy rzut oka zauważyłam, że ziarenka soczewicy są "pełniejsze" a nie połówki jak w soczewicy za 2,99zł z Lidla. Ponadto soczewica nie rozgotowuje się tak szybko jak te najtańsze produkty, co według mnie jest dużym plusem w przypadku zup bądź też sałatek. A jeśli chcecie aby była rozgotowana należy gotować ją dłużej. To wszystko wpływa również na smak. Tym razem BIO rzeczywiście okazało się lepsze :) Ponadto soczewica pochodzi z Turcji - jesli jestem dobrze zorientowana, obowiązuje tam zakaz GMO

Na rozgrzanym oleju przesmażamy drobno posiekaną cebulę. Kiedy się zeszkli wlewamy na patelnię wrzątek, wsypujemy mrożonkę jarzynową, czerwoną soczewicę i gotujemy ok 10-15 minut kontrolując ilość wody.
Kiedy warzywa i soczewica będą miękkie dodajemy masło orzechowe, doprawiamy do smaku i mieszamy.
Podgrzewamy jeszcze przez chwilę, posypujemy prażonymi pestkami dynii i podajemy jako samodzielne danie, z kaszą, ryżem lub pieczywem.
Smacznego


czwartek, 02 sierpnia 2018

  Picturebook to książki, które przy pomocy obrazów a czasem również niewielkiej ilości tekstu poruszają istotne tematy o których ciężko jest rozmawiać. Książki, które prostą formą przekazują wielkie przesłanie i trafiają głęboko do serc czytelników.

  Pustka autorstwa Marianny Sztyma to picturebook, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Centrala (mądre komiksy dla dzieci). Jest to komiks picturebook bardzo oszczędny w słowach. Fabularnie widać nawiązanie do wiersza Wisławy Szymborskiej pt "Kot w pustym mieszkaniu" z tą różnicą, że w przypadku tego albumy mamy odwrotną sytuacje. To nie kot traci swojego właściciela a mała dziewczynka ukochanego kota. Pewnego dnia do drzwi jej mieszkania ktoś zapukał. Duża, biała plama. Pustka po jej zmarłym kocie.

  Pustka powoli snuje się przez pomieszczenia wypełnione pamiątkami po zmarłym przyjacielu. Dziewczynka zaczyna z nią rozmawiać, jednak nie jest to dialog przepełniony pocieszaniem, nauczaniem i filozoficzną wizją świata żywcem wyjętą z książek Paulo Coelho. To proste pytania i proste odpowiedzi. Proste... i trudne jednocześnie, bo jest to rozmowa o kimś kto był ważny i kto odszedł. O kimś kto nie powróci i pozostawił w sercu wyrwę... ogromną pustkę, mimo iż sam był bardzo mały.

  Ilustracje są równie proste co sam tekst. Wnętrze pokoju dziewczynki przedstawiono w kolorach zgniłej zieleni, błękitu, koloru khaki, miejscami czerwieni. Widać w nim ślady po obecności kotka: fotografia na półce, zabawka na parapecie, klatka, miseczka z wodą... Są tak jakby niedokładnie, niewyraźne i sprawiają wrażenie jak z kreskówek, bajeczek. Na ich tle postać dziewczynki wyróżnia mocniejszą kreską. Na jej twarzy widać smutek, widać ból i cierpienie a także poczucie zagubienia. Uczucia, które towarzyszą po stracie kogoś.

  To niezwykły i ważny picturebook. Pod względem fabuły, tekstu i wizualnie prosty ale właśnie to jest jego siłą napędową. Dzięki tej prostocie całość jest zrozumiała (w szczególności dla dziecka) a zarazem piękna i głęboka - zachowuje filozoficzny wydźwięk, mimo iż dosłownie w tekście tego nie uświadczycie. Jego prosta forma mówi więcej niż milion słów. Idealnie opowiada, pokazuje i wyjaśnia czym jest smutek i tęsknota po stracie kogoś na kim nam zależało. To, że jest on ogromny i dlaczego z czasem staje się coraz mniejszy.

  Nie znajdziecie tutaj szczęśliwego zakończenia a życiową prawdę ukazaną w sposób delikatny ale zrozumiały dla małego czytelnika. Książka nie ma na celu wystraszyć a wyjaśnić pewne sprawy. Nie tylko opowiada i wyjaśnia ale również składnia do rozmów, refleksji, zadumy.
  Piękno i mądrość w prostocie. Nie jeden dorosły uroni przy niej łzę. 

Tytuł: Pustka | Autor: Marianna Sztyma  | Wydawnictwo: Centrala | Okładka: Twarda | Liczba stron: 32

Dzisiaj przepis na naleśniki z selerem i warzywami, które pokazywałam jakiś czas temu recenzując książkę "Wysiedleni"  :)

Ciasto:
1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka mielonego siemienia lnianego
1-1,5 szklanki wody

Wszystkie składniki mieszamy dokładnie na gładkie ciasto i odstawiamy na ok 30 minut. Po tym czasie jeśli ciasto wyda się nam zbyt gęste dolewamy trochę płynu. Ciasto powinno mieć konsystencję ciasta naleśnikowego - trzeba wyczuć.

Smażymy na rozgrzanej i lekko natłuszczonej patelni, na średnim ogniu (nie może być ani za mały ani za duży). Naleśniki obracamy dopiero wtedy kiedy jego brzegi przypieką się i zaczną odchodzić od patelni. NIE WCZEŚNIEJ

Farsz:
*kawałek selera korzeniowego
*mieszanka warzyw (u mnie groszek z marchewką)
ciecierzyca
puszka czerwonej fasolki
koncentrat pomidorowy plus odrobina wody/pomidory krojone z puszki
posiekana cebula

wędzona czerwona papryka
pieprz ziołowy
pieprz cayenne
olej rzepakowy

 * można również najpierw seler pokroić w grubsze plastry i podgotować. Następnie pokroić w kostkę i przesmażyć
** jeśli używamy mieszanki ze słoiczka najpierw dusimy do miękkości sam seler a następnie dodajemy pozostałe warzywa.

 Seler obieramy i kroimy w kostkę o boku ok 1 cm. Następnie obtaczamy w mieszance przypraw z dodatkiem oleju, tak aby w całości pokrył się przyprawami. Odstawiamy na ok godzinę.
Na patelni rozgrzewamy olej i szklimy cebulę. Wrzucamy seler i przesmażamy przez chwilę.
 Całość zalewamy pomidorami z puszki, dodajemy marchew z groszkiem i dusimy aż warzywa będą miękkie a sos odparuje.
 Pod koniec dodajemy fasolę z puszki oraz ugotowaną ciecierzycę.
 Doprawiamy do smaku.
 Farsz wykładamy na wcześniej usmażone naleśniki i zawijamy. Na końcu zawinięte już naleśniki podpiekamy na suchej patelni aby stały się chrupiące.
Smacznego

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 51


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny