.

Wpisy z tagiem: TerraSana

środa, 26 września 2018


Skład: prażone orzechy ziemne (55%), prażone orzechy (laskowe*, nerkowca*, migdały*).(*certyfikowany składnik ekologiczny)
Opakowanie: 250g

Wartość energetyczna w 100g:
Białko 26,40g Węglowodany 11g w tym cukry 1,83g Tłuszcz 51,30g nas. kw. tł. 8,52g
Błonnik 6,70g

Ocena: Jeszcze przed otworzeniem słoiczka zauważyłam, że na powierzchni wytrącił się olej - całość należy dokładnie wymieszać aby uzyskać jednolitą masę. Przy moim słoiczku nie było to łatwe, gdyż pod warstwą oleju masło okazało się bardzo zbite. Mimo prób nie udało mi się uzyskać jednolitej konsystencji - w rzadszej "masie" pływały większe, bądź mniejsze bryłki masła. Być może gdybym jeszcze dłużej mieszała udało by mi się osiągnąć idealnie gładką konsystencję, jednak odpuściłam. Robiłam to i tak dość długo i olej zaczął mi się wylewać ze słoiczka - najprawdopodobniej i tak nie otrzymałam pożądanego efektu. Dopiero po jakiś dwóch dobach spędzonych w lodówce, kiedy ze słoiczka ubyło masło, samo zrobiło się ono idealnie gładkie.

  Konsystencja masła jak na masło orzechowe była rzadka, jednak nie wodnista. Spływała z łyżeczki i bardziej przypominała mi gęste tahini niż masło orzechowe. W kolorze ciemno brązowa z widocznymi malutkimi ciemnymi kropeczkami pochodzącymi ze skórek migdałów i/lub orzechów laskowych.
 W zapachu od razu po odkręceniu wieczka poczułam przyjemny aromat prażonych arachidów z subtelną nutą orzechów laskowych i migdałów - jest naturalnie orzechowo i apetycznie.

  Po pierwszej łyżeczce moje podniebienie zalała wspaniała aksamitność cudownie rozpływająca się w ustach. Masło jest przyjemnie kremowe, gładkie a zarazem i gęste z wyczuwalnymi drobinkami skórek z orzechów laskowych lub/i migdałów.
 W smaku od razu poczułam arachidy stanowiące 55% składu. Bardzo szybko doszła do tego charakterystyczna nuta orzechów laskowych z czasem wyczuwalną lekką goryczką ich brązowych skórek (mogą to być również skórki z migdałów). Po króciutkiej chwili delikatnie do głosu doszły lekko słodkawe migdały. Dosłownie po sekundzie ich słodycz zaczęła rosnąć - dało się poczuć słodko-maślane i nieco mdłe nerkowce. Jednocześnie nuta nugatu przez cały czas dawała osobie znać, jednak mimo takiej kompozycji to fistaszki nadal wiodły prym.

  Wyraźnie czuć, że wszystkie orzechy zostały podprażone. Ich smaki łączą się ze sobą, przeplatając z subtelną goryczką brązowych skórek, tworząc bardzo smaczną kompozycję.  Kiedy masło całkowicie rozpuści się w ustach, pozostaje w nich posmak fistaszków i nerkowców ze szczyptą nugatu orzechów laskowych oraz z bardzo delikatną nutą migdałów w tle. Po chwili na samym końcu daleko na podniebieniu poczułam również lekką słoność, jednak sól nie występuje w składzie, dlatego musi pochodzić z któryś orzechów (jest naturalna). Aromat ten utrzymuje się jeszcze po całkowitym zniknięciu smaku orzechów z ust.

  Krem/masło od TerraSana uważam za bardzo smaczny i udany. Rzeczywiście mamy tutaj orzechowy miks smaków z "słonawymi", jak i "słodkawymi" nutami, pochodzenia tylko i wyłącznie orzechowego. Gdybym miała możliwość kupowałabym go częściej

Wartość energetyczna w 100g - 612 kcal
Ocena - 6/6
Cena - sklepy ekologiczne ok.23,28zł/250g lub bezpośrednio u producenta

poniedziałek, 17 września 2018


 Na niektóre nowości czeka się z większą bądź mniejszą niecierpliwością. Kiedy na przełomie lipca i sierpnia w zapowiedziach zobaczyłam książkę Parzyziółko, czekałam aż pojawi się w ksiegarniach - chciałam ją przejrzeć i przeczytać.

Dlaczego?

  Jest to książka, która idealnie wpasowuje się w zainteresowania mojej Mamy a w części również i mnie.
  Książka pięknie wydana, która sprawia, że czytelnik chce dłużej zawiesić na niej swoje oko.
  Książka, która wydawała mi się mądra i ciekawa.

O czym jest Parzyziółko?
A raczej kim jest Parzyziółko?

  To profesor, który zaprasza do tajemniczego świata ziół.
  Oto sekretny dziennik profesora w którym skrupulatnie przez lata zapisywał własne obserwacje odnośnie roślin i ziół.

  Książkę podzielono na 6 części: pożegnanie, powitanie a także rozdziały: ,,Zielnik”, ,,Zastosowanie ziół”, ,,Domowe mikstury” a także rozdział poświęcony wysiewowi roślin i pielęgnacji własnego ogrodu.
  W rozdziale "Zielnik" autorka opisała 20 różnych okazów roślin np. czosnek, bazylię, goździki a także mięte. Teksty są krótkie ale konkretne: poznajemy ich historię, niekiedy zakorzenienie w medycynie ludowej a także wierzeniach słowiańskich oraz zastosowanie w lecznictwie. Każdy został opatrzony rysunkiem (niczym malowanym odręcznie) a także nazwą rośliny jak i również jej łacińską nazwą.
  Dzięki specjalnemu oznaczeniu jakie stosuje autorka dowiemy się, gdzie możemy odnaleźć dane zioło (4 symbole oznaczające dom, las, ogród i łąkę).

  Zapiski profesora Parzyziółko to również przeróżne ciekawostki: z treści dowiadujemy się między innymi co wspólnego bazyliszek ma z bazylią, po co starożytni rzymianie nosili liście laurowe na głowie i czego najbardziej boją się komary (przydatne w szczególności latem). To również przeróżne sekrety zawodu lekarza i to co misie lubią najbardziej, czyli przepisy na słodkości np. cynamonki.
  To również krótkie ale konkretne rady jak założyć, pielęgnowac i prowadzić własny ogórdek.

  Nie da się nie zauważyć i nie poczuć, że książka powstała z pasji i miłości do roślin i ziół. Miłości, którą można zarazić każdego. Język jest bardzo prosty a informacje umieszczone w książce przedstawione w tak przystępny sposób, że swoją treścią powinna zainteresować dzieci już w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Zainteresuje ziołami i przyrodą, skłoni do obserwowania jej a przede wszystkim szacunku i docenienia tego co nam daje. A daje nam na prawdę wiele, tylko my ludzie tego nie dostrzegamy i nie doceniamy.

Tytuł: Parzyziółko | Autor: Dorota Wojciechowska-Danek | Wydawnictwo: TADAM | Okładka: Twarda | Ilość stron: 84

Przepis na podobny kalafior od dawna mam zapisany na kartce. Nie pamiętam z jakiej strony lub bloga go zaczerpnęłam ale pamiętam, że po moich "poprawkach" potrawa smakowała nie tylko mi ale również mojej rodzinie, która za kalafiorem nie przepada.
Ponownie postanowiłam go z modyfikować dodając nie tylko wędzoną słodką paprykę ale również masło orzechowe, które idealnie skomponowało się z domową passatą i przyprawami. Oczywiście jeśli boicie się takich połączeń, możecie je pominąć - bez jego dodatku danie również wyjdzie smaczne, ale inne :)

Składniki (na 2-3 porcje)
średniej wielkości kalafior
2 małe papryki (mogą być czerwone, żółte lub kolorowe)
szklanka ugotowanej ciecierzycy lub puszka
1-2 łyżki naturalnego masła orzechowego (polecam TerraSana)

1-2 cebule
ew. 2-3 ząbki czosnku
500ml passaty pomidorowej (u mnie domowa)
pieprz czarny
pieprz ziołowy
wędzona słodka papryka
pieprz cayenne
ewentualnie mieszanka curry (dodam następnym razem jeśli kupię taką bez dodtaku soli)
2-3 łyżki ziaren sezamu
natka pietruszki

Na patelni rozgrzewamy olej i przesmażamy na nim drobno posiekaną cebulę, paprykę pokrojoną w kostkę oraz ewentualnie czosnek. Kiedy cebula zeszkli się dodajemy przyprawy. Smażymy przez kilka sekund po czym wlewamy passatę pomidorową i mieszamy.
Kalafior dzielimy na małe różyczki i płuczemy. Wrzucamy na patelnię, przykrywamy i dusimy około 20 minut. Następnie dodajemy masło orzechowe, mieszamy po czym dorzucamy ugotowaną ciecierzycę ziarna sezamu oraz posiekaną natkę pietruszki.
Mieszamy i dusimy jeszcze przez chwilę aby wszystkie smaki przegryzły się ze sobą.
W tej wersji kalafior jest chrupiący, nie rozgotowany ale też nie surowy. Jeśli lubicie miękki kalafior to albo podgotujcie go wcześniej na parze albo duście w sosie nieco dłużej kontrolując ilość płynu (w razie potrzeby dolać). Jednak uważajcie aby nie rozgotować kalafiora, bo taki jest niesmaczny.
Potrawkę podajemy z ziemniakami, kaszą, ryżem, pieczywem lub jako samodzielne danie
Smacznego
.

wtorek, 11 września 2018


Skład: ekologiczne, prażone pestki słonecznika
* składniki pochodzące z upraw ekologicznych, objęte certyfikatem kontroli EKO SKAL 001178.
Opakowanie: 250g

Wartość odżywcza w 100g:
Białko 27g Węglowodany 10,5g w tym cukry 0g Tłuszcz 53g nas. kw. tłuszczowe 5,5g Sól 0,01g Błonnik 4,5g

Ocena: Uwielbiam słonecznik. To niezastąpiony dodatek nie tylko do pieczywa ale również sałatek, kanapek, owsianek jak i smaczna oraz zdrowa przekąska do pochrupania i nie tylko... Z pestek słonecznika można zrobić również smarowidło typu masła orzechowego.

  Skład pasty/kremu TerraSana to tylko i wyłącznie ziarna słonecznika. Jeszcze przed odkręceniem słoiczka zauważyłam, że na powierzchni kremu wytrącił się olej, co jest charakterystyczne dla produktów bez dodatku tłuszczu utwardzonego. Po zdjęciu wieczka od razu poczułam bardzo przyjemny i typowy aromat prażonych ziaren słonecznika.
  Z początku konsystencja wydawała się być rzadka, jednak po dokładnym wymieszaniu nieco zyskała na gęstości, przypominając masło orzechowe. W lodówce pasta tylko odrobinkę gęstnieje i nadal pozostaje smarowna. Kolor podchodzi pod khaki kojarząc mi się z pestkami dyni

  Pierwsze co przyszło mi na myśl po wzięciu łyżeczki z kremem do ust to chałwa słonecznikowa... z tą różnicą, że nie słodka. Moja Mama próbując kremu w ciemno stwierdziła, że to sezam, otwierając oczy ze zdumienia, dowiedziawszy się, że to słonecznik. Jej skojarzenie było zbliżone do mojego - chałwa.
  Nigdy nie lubiłyśmy i nadal nie lubimy chałwy, gdyż dla nas jest to sam cukier - tutaj na szczęście cukru nie ma. Jednak ten krem/masło/pasta to coś zupełnie innego - dla mnie i mojej Mamy pysznego (pierwsze co po spróbowaniu powiedziała moja Mama to "Pycha!")

  Po drugiej łyżeczce rzeczywiście poczułam intensywny smak prażonego słonecznika z delikatną i specyficzną nutką goryczki (zdecydowanie nie były to przepalone ziarna) jednak skojarzenie z chałwą nadal pozostało.
  Podobnie jak masło orzechowe tak i ten krem przyjemnie rozpuszcza się pod wpływem ciepła a także rozpływa się w ustach, mogąc przykleić się do zębów.

  Krem bardzo mi posmakował, jednak w przeciwieństwie do masła orzechowego, które mogę wyjadać łyżkami, tego najprawdopodobniej nie byłabym w stanie jednorazowo zjeść w ogromnej ilości. Jest pyszny ale po dużej ilości słonecznika, zaczyna mnie lekko mdlić (nie chodzi o mdłości spowodowane zjedzeniem czegoś za słodkiego). I tutaj nie mam na myśli zjedzenia dwóch, czy trzech łyżeczek, tylko większą ilość takiego kremu.

  Jakby nie było zjadłam go z przyjemnością i to bardzo szybko. Po tygodniu - może niecałym słoiczek świecił pustkami i pozostał smutek, że to już koniec. Krem świetnie smakuje sam w sobie jak również z dodatkiem kakao (można dodać też wiśnie) oraz w połączeniu z warzywami. W wersji wytrawnej na prawdę sprawdził się genialnie, zastępując tahini, chociaż mi i tak najbardziej smakował sam w sobie - bez niczego.
  Dla lubiących słonecznik i tahini jak znalazł :)

Wartość energetyczna w 100g -  629 kcal
Ocena - 6/6
Cena - sklepy ekologiczne ok 12,50zł/250g lub u producenta

 
1 , 2


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny