.

Wpisy z tagiem: baśnie

sobota, 19 stycznia 2019


Personifikacja Mitologii (po lewej). W środku personifikacja Historii, po prawej Tradycji – mozaika Fredericka Dielmana(ang.) z 1896 roku. Biblioteka Kongresu, Waszyngton. - wikipedia

   Mitologia, legendy, podania, ludowe porzekadła interesowały mnie od kiedy sięgam pamięcią. Nie wierzyłam w to, że opisane wydarzenia miały miejsce ale traktowałam jako swego rodzaju wycieczkę trochę do innego świata a także możliwość poznania kultury innego zakątku świata - innych cywilizacji. Bo one wszystkie kształtowały je kształtowały, miały wpływ na to jak żyli kiedyś ludzie, z jakimi problemami się zmagali, jak wyglądało ich codzienne życie i jak się potoczyło aż w końcu miało kres.


mitologia nordycka - wikipedia

  I gdyby tak zagłębić się w nie wszystkie, to można zauważyć pewne podobieństwa między wierzeniami wydawać by się mogło zupełnie różnych cywilizacji - sama zauważyłam cechy, które łączą mitologię nordycką, grecką a nawet Biblię mimo iż ta ostatnia to nie mit (wygląd świata, kosmosu, człowiek który ma wolną wolę, popełnia błędy, jest nieposłuszny, łamie ustalone zasady przez siłę wyższą, istnienie nieba, piekła oraz czyśćca, w Biblii człowiek poznaje nieszczęście w wyniku zerwania owocu z drzewa ,,poznania dobra i zła", natomiast mitologii w wyniku otwarcia Puszki Pandory...). I to nie jest tak, że naumyślnie szukałam tych podobieństw - one wszystkie przychodziły mi na myśl same w trakcie poznawania kolejnych mitów i podań.

Jednak mitologia TO NIE BIBLIA !!!

  Mity są tak naprawdę opowieściami przekazywanymi przez daną społeczność - nie ma ich głównej wersji. W Biblii mamy jeden kanoniczy obraz, którego nie można zmienić a w mitach chodzi o płynność i spójność przeplatających się wątków, motywów i postaci. Poza tym mity najczęściej były przekazywane drogą słowną i siłą rzeczy powstawały ich różne interpretacje oraz wersje, chociaż ogólny wydźwięk pozostał taki sam - chodziło o wyjaśnienie sensu świata i ludzi, tego czego doświadczają a także mające na celu przekazać pewne wartości.

 
Seria "Kwiat Paproci", zdjęcie opublikowane za zgodą autorki mamazrozowatorebka.blogspot.com

  Nie wiem ile ludzi interesuje się mitologią i starożytnością, ale zauważyłam, że od jakiegoś czasu trwa swego rodzaju "bum" na mitologię słowiańską - najprawdopodobniej za sprawą "Szeptuchy" pani Miszczuk i serii Kwiat Paproci (nie lubię tej serii)..
 Jeśli sięgniemy innych źródeł takich jak np. encyklopedia lub internet (z tym trzeba uważać), zauważymy, że mitologia słowiańska jest równie barwna i bogata co grecka, rzymska, nordycka, egipska... ale jeszcze nie tak popularna.

  A skąd to wszystko? Po co i na co? 

  Człowiek od wieków obserwował świat, to co ma miejsce i jakie zjawiska w nim zachodzą i to w każdym aspekcie również tym osobistym. Wówczas nie słyszano o nauce, technologii, badaniach itp. Ludzie doświadczali pewnych zjawisk i to na tej podstawie wyciągali wnioski a także odkrywali to co kiedyś było dla nich nieznane.


zdjęcie z tojuzbylo.pl - public domen

A co kiedy w głowie rodziło się pytanie a brakowało na nie odpowiedzi?
  Co jeśli mimo wszelkich prób i sposobów człowiek nie był w stanie odpowiedzieć na dane zjawisko lub wydarzenie, które miało miejsce w ich życiu np. udar, wieczny nieporządek w domu, zaginięcie męża który wracał z pracy? 

 Ludzie próbowali wyjaśnić to na inny sposób - "wymyślali" różne bóstwa, stworki, chochliki i demony.
  Podobnie kiedy człowiek wyszedł w południe w największy upał w pole, dostał jakiś duszności, zwidów, majaków, może i udaru. Potem wrócił do wioski i opowiedział co widział i słyszał - "O Poludnica".
  Kiedyś nie słyszano o chorobach, które dają przeróżne objawy jak np. psychoza - musieli sobie to jakoś wyjaśnić. To i wiele, wiele więcej.

 
Część serii "Legendarz", zdjęcie opublikowane za zgodą Moniki z mamazrozowatorebka.blogspot.com

  Nasi przodkowie całą swoją wiedzę i wiarę przekazywali sobie przede wszystkim w opowieściach. Jak wiadomo z opowieściami ustnymi różnie bywa - niejednokrotnie bywają zmyślone a w związku z tym, że część np. słowiańskich wierzeń już dawno odeszła w zapomnienie i nie ma skąd dowiedzieć się prawdy. Wiele postaci występujących w staropolskich wierzeniach zostało wymyślonych na różne potrzeby (zresztą nie tylko w naszej mitologii - jestem prawie pewna, że w pozostałych również). Jednak jeśli ktoś chce o tym poczytać - może i to jak najbardziej. Na rynku pojawia się coraz więcej książek poruszających te zagadnienie np. seria Legendarz od wydawnictwa Bosz.


  Nie przeglądałam poszczególnych - wcześniejszych części Legendarza z wyjątkiem Bestiariusza słowiańskiego i nowości a jaką jest "Bestiariuszek. Niewidzialni pomocnicy" za którego tekst odpowiada Witold Vargas z wydawnictwa Bosz.
  Na początku warto warto zaznaczyć pewne kwestie. Książka ma duży format i twardą okładkę ale tylko 22 kartki, czyli 44 strony. Jest starannie wydana i barwnie ilustrowana (ilustracje są łagodniejsze niż w bestiariuszu słowiańskim - dostosowane do młodego czytelnika) ale na prawdę krótka - dosłownie do przeczytania w kilka dłuższych chwil.
  Jednak jak zaznaczył autor jest to pierwsza część cyklu "Legendarz" dedykowana dla młodych czytelników, którzy pasjonują się legendami i baśniowymi stworzeniami.

 

  Album w całości został poświęcony karzełkom. Na jego kartach przedstawiono 20 istot mitologii słowiańskiej, które spotkamy nie tylko w przeróżnych bajkach i baśniach ale również Bestiariuszu słowiańskim tego samego autora. Przeczytacie w nim o Doli (niewidzialna opiekunka ludzi), Domowniku (inaczej Dziad - opiekun domowego ogniska), Piecuchu (duszek odpowiedzialny za podtrzymywanie ognia przy piecu) czy też skrzacie o imieniu Chobołd lub znanym z Biblii Aniele.

  Różnica między Bestiaruszkiem a Bestiaruszem tkwi w formie przekazu. Po pierwsze tekst. Mimo iż jest nieco dłuższy, to zarazem lżejszy i jakby "bajkowy" w przekazie - dostosowany do wieku młodego czytelnika. Tak jakby autor bajał, opowiadał.
 Po drugie ilustracje - te również są łagodniejsze i według mnie znacznie przyjemniejsze dla oka. Na potrzeby recenzji pożyczyłam egzemplarz Bestiariusza Słowiańskiego cz I i II aby pokazać Wam różnice między nim a Besiariuszkiem

 
Bestiariusz słowiański cz I i II


Bestiariuszek

 Jakie jest Wasze zdanie?
 Pod względem grafisznym Bestiaruszek bardziej przypadł do gustu. Nie przeszło mnie uczucie, że ilustracje są demoniczne, nie miałam ochoty szybko przewrócić kartki lub/i zamknąć książki. Mogę nawet powiedzieć, że niektóre wyglądają całkiem uroczo a po przeczytaniu opisu w kąciku ust zawitał mały uśmiech. Bo na swój sposób na prawdę wyszło słodko - popatrzcie na te ilustracje i Boże Siedleczko - taka urocza myszka, którą oczyma wyobraźni widzę w zwierzęcej wersji Robin Hooda :).


Bestiarusz słowiański cz I i II

  Natomiast jeśli chodzi o treść to Bestiarusz zdecydowanie wygrywa. Wiem, że można kupić go podzielonego na dwie części (dwie książki) a nie w jednym tomie, jednak nawet w tej wersji zawiera on więcej informacji - więcej stworzeń. A to wszystko w podobnej cenie okładkowej a w internetowych księgarniach jeszcze taniej. 


Bestiariuszek - Boże Siedleczko

  A jeśli już jesteśmy w temacie ilustracji i wizualizacji. to tak na prawdę nie wiadomo jak nasi przodkowie wyobrażali sobie wszystkie duszki, krasnale, boginki i demony. Kto powiedział, że były one przerażające? Nawet ktoś zły nie oznacza, że ma być przerażający - demoniczny, chociaż najczęściej właśnie tak nam się kojarzy. Chyba wszyscy wiemy, że nie powinno się oceniać po wyglądzie a pozory potrafią mylić ;)


Bestiariuszek - Piasecznik

  Jednocześnie zachwytu również nie poczułam. Jest dość przyjemnie i ciekawie, ale tylko tyle. Zdecydowanie zbyt krótko, bo tylko 20 postaci. Za mało w niej informacji, obrazów, "postaci". Człowiek zaczyna czytać, rozbudza swoją ciekawość i...? Koniec. Zderzenie ze ścianą. Pozostaje ogromny niedosyt. Niemniej książka to fajna ciekawostka o wybiórczych istotach z mitologii słowiańskiej, bajek i baśni. Taka bardzo króciutka. Szkoda.


Bestiariuszek - Bieda


Bestiariusz - Bieda

 Książka duża, ładnie wykonana ale jej okładkowa cena czyli 50zł zupełnie nie adekwatna do wartości książki. Co z tego, że jest porządne jeśli to zaledwie kilkanaście karteczek? Te 50zł to chyba z kosmosu. Na szczęście potencjalni zainteresowani (a tacy z pewnością się znajdą) będą mogli kupić ją taniej w księgarniach internetowych. Tam znajdziecie ją w atrakcyjniejszej cenie.

 Jeśli Wasze dziecko lub Was interesują tego typu zagadnienia, to warto zwrócić na Bestiariuszek uwagę, jednak miejcie na uwadze, że spotkanie z tą książką zakończy się uczuciem niedosytu - to na prawdę cienka choć ładnie wydana pozycja.
  Tym samym jeśli to Was interesuje słowiańskość lub w rodzinie macie starsze dzieciaki lubiące tego typu zagadnienia i nie obawiające się wizualnego "mroku", to Bestiarusz będzie lepszym rozwiązaniem. Chociaż nie ukrywam, że i tam informacje są bardzo okrojone (niczym ze słownika) pod tym względem również pozostawiając uczucie niedosytu ale zachęcające do szukania informacji dalej. 

Tytuł: Bestiariuszek. Niewidzialni pomocnicy | Autor: Witold Vargas | Wydawnictwo: Bosz | Seria: Legendarz | Okładka: twarda | Liczba stron: 44

Monice z bloga Mama z różową torebką z całego serca dziękuję za udostępnienie zdjęć do tego artykułu

wtorek, 11 grudnia 2018


zdjęcie

 To już czwarta odsłona cyklu. Podobnie jak ostatnio, tak i teraz nie wiem ile tego typu wpisów pojawi się na blogu. Z pewnością pojawi się post zbiorczy z książkami o tematyce Świąt, możliwe, że jeszcze jeden lub dwa a być może ani jeden. Czas pokaże. Chciałabym jeszcze Was zainspirować i zaproponować ciekawe książki.

 Opowieść wigilijna

  Najbardziej znana opowieść świąteczna jaka powstała. Piękna, ponadczasowa i zawsze aktualna. W tym roku w przepięknym wydaniu od wydawnictwa Wilga. Czerwona okładka, gałązki drzew, mieniące się złotem detale i powywijane litery.... od razu na myśl przyszły Święta.

  W środku kilka klimatycznych ilustracji Marcina Piwowarskiego i cudowna treść... Treść, która chwyta za serca i pokazuje co tak na prawdę jest ważne w życiu, nie tylko w Święta. To dobro, czyste serce, wrażliwość, ludzie, którzy nas otaczają. To aby nauczyć się słuchać, otworzyć na potrzeby innych, dawać coś od siebie a nie tylko brać.... nie tylko w Wigilię i Święta Bożego Narodzenia, ale każdego dnia - nieustannie. 

 To moja ulubiona świąteczna opowieść, którą od jakiś trzech lat co roku czytam przed Świętami - obowiązkowo. Niedługo zdradzę Wam mój mały sekrecik związany z tą opowieścią. Może domyślacie się o co chodzi? :)

"Przeznaczeniem człowieka - mówiło widmo - jest żyć wspólnie z innymi ludźmi, razem z nimi pracować dla wspólnego dobra, razem cierpieć w niedoli, dzielić swoje radości i samemu cieszyć się szczęściem innych. Kto żyje wyłącznie dla siebie, ten po śmierci skazany jest na wieczne tułanie (jak ja, nieszczęsny!), staje się martwym świadkiem tych wszystkich spraw i rzeczy, w których nigdy nie brał udziału!" 

Tytuł: Opowieść wigilijna | Autor: Charles Dickens | Ilustracje: Marcin Piwowarski| Przekład: Magdalena Iwińska | Wydawnictwo: Wilga | Okładka: twarda

Dziadek do orzechów


  Klasyka literatury dziecięcej i młodzieżowej w przepięknym wydaniu od wydawnictwa Wilga o którym pisałam TUTAJ i TUTA. Idealny pomysł na prezent nie tylko dla dziecka i młodzieży ale również dorosłego w którym tkwi uśpione dziecko (i prawdziwej sroki okładkowej).


  Klara i jej brat co roku na Święta otrzymują od swojego ojca chrzestnego wspaniały podarunek. Tym razem w ręce dziewczynki trafia figurka dziadka do orzechów. Od tej chwili w domu dzieci dzieją się rzeczy niezwykłe i magiczne....

  Opowieść na pograniczu jawy i snu. Jest magicznie, bajkowo, czasem "dziwacznie" i nieco na opak ale jednocześnie klimatycznie i ciekawie. Na dobrą sprawę nigdy tak na prawdę nie wiadomo, co jest jawą, baśnią a co snem.... Prawda miesza się z fikcją, sen z jawą i fantazją a granice miedzy światem zabawek i światem rzeczywistym łączą się ze sobą.
Choć to baśń (a my przywykliśmy do ich szczęśliwego zakończenia) tak na prawdę do końca nie wiadomo, czy koniec tej historii będzie szczęśliwy.

Tytuł: Dziadek do orzechów | Autor: E.T.A Hoffman | Ilustracje: Justyna Hołubowska-Chrząszczak | Przekład: Józef Kramsztyk | Wydawnictwo: Wilga | Okładka: twarda

Wielki dzień małej króliczki


  Wiele książek dla dzieci pokazuje jakie jest życie - wszystkie jego radości, zalety ale również smuteczki i wady. W prosty sposób mówią jak należy postępować, zachowywać się w odpowiedniej sytuacji, ładnie odmówić lub pięknie podziękować. Pomagają rodzicom wytłumaczyć to czego oni sami nie są w stanie opowiedzieć słowami lub o czym boją się rozmawiać. Mówią o tym czym jest miłość, przyjaźń, dobre serce ale również złość, śmierć, pożegnanie, wyzwania.

  Wyzwania... te każdego dnia czekają na każdego człowieka - zarówno dorosłego jak i dziecka. Każdy w swoim życiu zmaga się z pewnymi problemami i musi stawiać czoła przeszkodom, które pojawiają się w życiu. Najmłodsi często nie rozumieją co się dzieje i nie wiedzą jak sobie poradzić. Jak im w tym pomóc? Prostymi opowieściami w których bohaterowie również zmagają się z problemami.

 Wielki dzień małej króliczki autorstwa Swanna Haddow to krótka ale ciepła i mądra opowieść z przesłaniem. Nie tylko dla dziecka ale również dorosłego. Prostymi słowami na przykładzie przygody tytułowej Małej Króliczki, przekazuje jedną z najbardziej istotnych nauk w życiu.
  Kiedy dziadek naszej bohaterki, Wielki Królik, prosi wnuczkę aby pomogła mu załatwić kilka spraw, ona doświadcza czegoś niezwykłego. Przekonuje się czym tak na prawdę jest bezinteresowna pomoc i jak czyste intencje oraz drobne gesty dobroci mogą wpłynąć na życie... nie tylko osoby, która została nimi obdarowana, ale również tej, która je czyni.

  Bezinteresowność. Miłość. Przyjaźń. Czyste i szlachetne serce. Drobne gesty.
  Niby nic wielkiego a jaką mają moc.

Tytuł: Wielki dzień małej króliczki | Autor: Swapna Haddow | Ilustracje: Alison Friend | Przekład: Ewa Kleszcz | Wydawnictwo: Wilga | Okładka: twarda

Na koniec nowość od wydawnictwa Zielona Sowa, które wydało cztery znane baśnie w formie picturebooków. W związku z tym, że Mały Szkrab posiada dwie z nich, jednak w tradycyjnej wersji - książkowej, z mamą zdecydowałyśmy się na dwa, których nie ma. Na blogu pokażę cztery, natomiast zdjęcia, tylko z dwóch które posiadam.

Picturebooki baśnie: Królewna Śnieżka, Piękna i Bestia, Królowa Śniegu, Mała syrenka



Elegancko i starannie wydane adaptacje znanych baśnie w formie picturebooków, czyli powieści graficznych. Słów nie ma za wiele - najważniejszą rolę odgrywają obrazy. To one opowiadają historie a słowa są jedynie uzupełnieniem. Eleganckie, staranne i ładne - w moim odczuciu "typowo" dla dzieci. Ciekawa propozycja na Świąteczny prezent ;)

Tak jak wspomniałam - zdecydowałam się na dwa: Piękną i Bestię oraz Królową Śniegu. Poniżej możecie je popodziwiać :)

Jak podoba się Wam dzisiejsza lista? Która z książek spodobała się Wam najbardziej? Może którąś z nich kupicie w prezencie dla bliskiej Wam osoby lub samej siebie? :)

O innych książkowych prezentach możecie przeczytać:
Cz I
Cz II
Cz III 

CZ IV   

czwartek, 06 grudnia 2018


zdjęcie

 Kolejna odsłona pomysłów na książkowy prezent na mikołajki bądź Święta. Nie wiem ile jeszcze takich wpisów pojawi się na blogu - oprócz nich z pewnością wrzucę jeszcze kilka osobnych recenzji, które przeczytałam - być może któraś z nich zwróci Waszą uwagę.
I od razu zaznaczam, że proponuje książki, które przeczytałam - tego roku lub na przestrzeni lat, tak więc nie są to strzały w ciemno, chociaż wiem, że tego roku pojawiło się sporo takich książek a z ubiegłych lat jest ich jeszcze więcej. Jednak o tym w osobnym wpisie - niedługo pojawi się specjalna zakładka w której zebrałam więcej takich książek... oczywiście jeśli chcecie. Dajcie znać :)

  Jest noc. Gwiazdy migoczą na niebie, zaspy pokrywają zagrody, śnieg połyskuje swoją bielą i panuje srogi mróz, dlatego ludzie podtrzymują ogień w swoich domach. Wszyscy mieszkańcy zagrody położonej samotnie po środku lasu smacznie śpią.
  Śpią w cieple domowego ogniska i śnią. Śpią i śnią. Wszyscy...

A czy aby na pewno?

  Oto każdej nocy, kiedy ludzie pogrążeni są we śnie ktoś wychodzi z kąta na strychu stodoły i udaje się do stodoły. Tam stawia swoją latarenkę na ziemi i szepcze do zwierząt. Napawa ich serca spokojem, otuchą i nadzieją "Niejedną zimę widziałem, każda minęła". Zagląda też do pokoju dzieci, jednak nie odzywa się ani słowem - nie chce ich obudzić. A z nimi również chciałby porozmawiać - po skrzaciemu.

  Skrzat nie śpi to niezwykłe i nastrojowe opowiadanie Astrid Lindgren będące parafrazą popularnego w Szwecji wiersza Viktora Rydberga pt. „Tomten” pt "Skrzat" z 1881 roku. W połączeniu z nastrojowymi ilustracjami Kitty Crowther, tworzy wyjątkową całość. Oszczędna w słowach, powolna i bardzo prosta wprowadza w stan spokoju, relaksu, odprężenia... Pobudza wyobraźnię i wycisza, niczym baśń lub kołysanka. Idealnie wpasowuje się w zimowy nastrój, wieczory a także przed snem.... aby zasnąć i śnić o wiośnie.
  Piękna, magiczna i refleksyjna kołysanka dla każdego - małego, większego i całkiem dużego. O zimie, skrzacie i o życiu.

 Kto wie? Może poddasza Waszych mieszkań również zamieszkuje taki skrzat, który zimą kiedy słodko i smacznie sobie śpicie dogląda Waszego domostwa. Pielęgnuje i rozmawia...

Tytuł: Skrzat nie śpi | Autor: Astrid Lindgren | Ilustracje: Kitty Crowther | Przekład: Anna Węgleńska  | Wydawnictwo: Zakamarki | Okładka: Twarda | 

Patrz, Madika, pada śnieg!



 Pierwszy śnieg już mamy za sobą. Poprószyło, przymroziło i przeszło. Śniegu nie ma, chociaż chłód czasem daje się we znaki, ale na przemian czasem świeci słońce. I nim się obejrzymy sypnie na dobre. Mam taką nadzieję, bo Święta bez śniegu to nie to samo. Śnieg w Święta musi być.



  "Patrz, Madika, pada śnieg!" to historia sióstr - Madiki i Lisabet. Gdy Czerwcowe Wzgórze w przykrywa śnieg dziewczynki od razu zaczynają zabawę co kończy się chorobą Madiki. Następnego dnia dziewczynka musi zostać w domu, natomiast Lisabet wyrusza do miasta w poszukiwaniu świątecznych prezentów. Żądna przygód oddala się od swojej opiekunki i wskakuje na stojące tam sanie i razem z nieświadomym niczego właścicielem, wyjeżdża daleko w las. W końcu zbiera się na odwagę by powiadomić woźnicę o swej obecności. Ten jednak nie zamierza wracać do miasteczka i pozostawia Lisabet samą w lesie. Jest ciemno, pada śnieg a droga do domu daleka....



  Książka może wzbudzić wiele emocji. Mała dziewczynka - dziecko oddala się od domu. Jest sama w niebezpiecznym lesie, gdzie tak na prawdę na każdym kroku może czyhać na nią niebezpieczeństwo. To może działać na wyobraźnię w szczególności Matki, Babci, Cioci... osoby, która zajmuje się dziećmi. No bo jak? Zaraz stanie się coś złego!



 Oczywiście przygoda kończy się dobrze. Jest strach i niepewność, ale dziewczynka cała i zdrowa trafia do domu. Jednak w jaki sposób tam się znalazła, tego już Wam nie powiem. To sekret tej opowieści.

  To prosta historia w której strach przeplata się z miłością, ciepłem i wrażliwością. Historia, która pokazuje jakie konsekwencje może przynieść nieposłuszeństwo, jak może być niebezpieczne i groźne.
  Jednocześnie przypomina, że dzieci są ciekawe świata i czasem robią na przekór nie dlatego aby zrobić nam na złość, ale by ten świat poznać, doświadczyć czegoś nowego.
 I tak jak dzieci powinny pamiętać aby zawsze słuchać się starszych, tak my dorośli o tym, że również kiedyś byliśmy dziećmi rządnymi przygód - być wyrozumiali.
 I jest coś jeszcze... ta opowieść pokazuję siłę siostrzanej miłości a także znaczenie rodziny.

Tytuł: Patrz, Madika pada śnieg! | Autor: Astrid Lindgren | Ilustracje: Ilon Wikland | Przekład: Anna Węgleńska | Wydawnictwo: Zakamarki | Okładka: Twarda | Liczba stron: 32

Edycja 10 grudnia po konsultacji z wydawcą!

Boże Narodzenie w Bullerbyn

   "Boże Narodzenie w Bullerbyn" to opowiadanie napisane dla dzieci z okazji Świąt Bożego Narodzenia, w którym zostały wykorzystane znane wątki z powieści "Dzieci z Bullerbyn" (a nie tak jak wyczytałam w pewnej książkowej grupie, fragment powieści).
  Kiedy zbliża się ten magiczny czas, dzieci z zapałem pomagają w przygotowaniach. Na wszystkie możliwe sposoby pomagają rodzicom w przedświątecznych przygotowaniach. W powietrzu unosi się miłość, radość, wzajemny szacunek... cudowna świąteczna atmosfera, którą wielu z nas pamięta z czasów dzieciństwa. Nadchodzi Wigilia...



  Po latach i moich trudnych początkach z tymi dziećmi, poczułam urok, czar, magię... dziecięcą radość, beztroskę ale również wzajemne wsparcie, zaufanie, szacunek do osób starszych.
  Święta pełne magii, miłości, zapachu pierniczków, ozdób robionych z papieru, miłości i bliskości... nie to co teraz promują media. Nie wszechobecna komercja zamiast tego komercja, materializm, prezenty, fałszywość. A ciepło rodzinnego mieszkania, wspólne celebrowanie chwil i to co w Świętach najważniejsze... Taka lekcja życia.


Tytuł  Boże Narodzenie w Bullerbyn | Autor: Astrid Lindgren | Ilustracje: Ilon Wikland | Tłumaczenie: Anna Węgleńska. Wydawnictwo Zakamarki | Okładka: twarda | Ilość stron: 32

W dzisiejszym wpisie to byłoby na tyle. Podobają Wam się wpisy z tej serii? Co o nich sądzicie?

O innych książkowych prezentach możecie przeczytać:
Cz I
Cz II
Cz III 

CZ IV  

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny
tekst alternatywny
tekst alternatywny
Codziennie od 1 do 24 grudnia (u mnie do 31 grudnia) na blogu zostanie opublikowany adres innego bloga, który polecam. Kolejność publikacji jest przypadkowa - nie ma lepszych i gorszych. Jeśli jesteście ciekawi, kliknijcie na powyższe logo ;)

tekst alternatywny