.

Wpisy z tagiem: Wydawnictwo Literatura

piątek, 03 sierpnia 2018


  Krasnale i olbrzymy to książka autorstwa Joanny Papuzińskiej, którą przeczytałam zaraz po skończonej lekturze "Mój tato szczęściarz". Tym razem autorka zabiera nas w podróż po historii swojej małej ojczyzny - warszawskiego Śródmieścia.
  Wojna już się skończyła i teraz nie jest już małą Asiunią, ale Joasią. Opowiada życiu w powojennej Warszawie, kiedy jeździły tam głównie konie z furmankami, odbudowie stolicy, która zmieniała się z dnia na dzień, osiedlaniu się wygnańców, nowym planowaniu ulic a także nowego porządku, czyli tajemniczej i niebezpiecznej „Władzy ludowej”. Czytamy o tym jak powstawały nowe budynki, maleńkie urocze sklepiki zamieniały się w zimne i obce miejsca, sklepowe półki często świeciły pustkami, miasto było zimne i puste. Wszystko co znane i urocze znikało ustępując miejsca obcym i mniej sympatycznym budynkom i nie tylko. Zrujnowana Warszawa powoli zmieniała swe oblicze.

  Mimo tego a także ciężkich przeżyć i bolesnych wspomnień, Joasia zachowała w sobie optymizm i potrafi cieszyć się małymi rzeczami, których nikt nie zauważał. Z radością opisuje swój powrót do szkoły a także zabawy i wygłupy z kolegami. Otwarcie mówi o swoich uczuciach, tym jak widzi świat i wyobraża sobie potwory ze swojej rzeczywistości.
   Front to wściekły olbrzym, który niszczy wszystko na swojej drodze a "Władza Ludowa" jest wielką, okropną babą”, bardzo silną i potężną. Metafory, ukryte symbole, dziecięca (choć nie do końca) wizja świata i tłumaczenia sobie tego co trudne, obce i nie do końca zrozumiałe.

  Utrzymana w spokojnym i melancholijnym tonie książka nie opowiada o walce i obronie kraju a o życiu w czasach kiedy wojna już odeszła. O rozbudowie Warszawy, zmianach jakie w niej zachodziły i czasach PRL-u, który pamiętają nasi dziadkowie. Mimo iż jest to punkt widzenia młodej dziewczynki sporo w niej zagadnień nie zrozumiałych dla małego człowieka, które trudno będzie wyjaśnić dziecku. Autorka porusza temat powstania Władzy Ludowej a także o Froncie, który straszył dzieci w snach.
  Wspomina puste pułki w sklepach, błyszczące główki aniołków, wielkie czerwone lizaki, konfrontacja z komunistyczną propagandą, zakaz rozmawiania na niektóre tematy, wyburzanie małych, całkiem dobrych domków, by wybudować MDM, zakupy, relacje w szkole.... taka podróż w czasie. W przeszłość a to wszystko spacerem po powojennym Śródmieściu.

  Czuć, że to historia pisana przez życie i z życia, a jednocześnie z dziecięcej wyobraźni. Wzbogacają ją nie tylko dziecięce wspomnienia autorki z tego okresu, ale również mapa powojennego Śródmieścia po którym wędrujemy wraz z fabułą, jak również ilustracje Macieja Szymanowicza.
  Książka nie tylko będzie stanowić lekcję historii ale również stanie się pretekstem do zadawania pytań dziadkom i rodzicom odnośnie tego jak było dawniej. To również zachęta do tego aby poznać i zwiedzić tę "inną" Warszawę.

  Tytuł: Krasnale i Olbrzymy | Autor: Joanna Papuzińska | Ilustracje: Maciej Szymanowicz |  Wydawnictwo: Literatura | Okładka: Twarda | Liczba stron: 36

Ostatnio dla Taty upiekłam wegańskie bułeczki/drożdżówki z masłem orzechowym, malinami i czekoladą. Tato do tej pory nie wie, że były wegańskie - smakowały mu :)


wtorek, 31 lipca 2018

"Ale wreszcie nadeszła wiosna. Można było biegać boso po trawie i nie martwić się o buty. Zbliżał się koniec wojny i zaczęło się wielkie czekanie na rodziców. Ci rodzice, którzy przeżyli wojnę i Powstanie, przychodzili po swoje dzieci, nieraz z bardzo dalekich stron. I któregoś dnia przyszedł także nasz tato."


  "Mój tato szczęściarz" to druga książka Joanny Papuzińskiej, którą przeczytałam dopiero tego roku. Gwoli ścisłości: od dawna nie zaliczam się do przedziału wiekowego, z myślą o którym powstała ta książka, ale zawsze interesowałam się historią (może nie współczesną) a z książkami z nią związanymi od wydawnictwa Literatura mam pozytywne wspomnienia. Dlatego z przyjemnością sięgnęłam po tę pozycję.

  Można powiedzieć, że „Mój tato szczęściarz” to kontynuacja książki „Asiunia”. Słowami małej bohaterki dowiadujemy się co nieco o losach ojca Asiuni - Stanisława Papuzińskiego - w ostatnim roku wojny. Całą historię poznajemy towarzysząc dziewczynce, jej bratu Tomkowi i ich tacie podczas spaceru po warszawskim Starym Mieście. Dalej prowadzi nas przez plac Krasińskich, gdzie stoi Pomnik Powstańców Warszawy, ulicą Miodową, Krakowskim Przedmieściem z Pałacem Prezydenckim i bramą Uniwersytetu Warszawskiego a także Nowym Światem, aż do rogu ulicy Wareckiej. Jednak to wędrówka nie tylko po ulicach, bowiem schodzimy głębiej, do kanałów a opowiedziana historia zabiera nas w przeszłość do wydarzeń, które kiedyś miały miejsce w okolicach wymienionych obiektów podczas Powstania Warszawskiego w 1944 roku.

  Tato opowiada dzieciom o Powstaniu Warszawskim, głodzie, bombardowaniu, tym jak pomagał cywilom wydostać się kanałami z zajętej przez Niemców części miasta, jak został zasypany pod gruzami trafionej bombą kamienicy, postrzelony i trafił w zatłoczonym szpitalu pod stołem, który zawalił się na niego, kiedy na budynek spadła bomba, wskutek czego stół złamał mu rękę i miednicę ale jednocześnie uratował życie. Tego typu wzmianek jest tutaj więcej, ale nie chce odbierać potencjalnym czytelnikom przyjemności z lektury

  Opowiadanie napisane jest bardzo prostym i lekkim językiem, zrozumiałym dla dziecka, przy jednoczesnym oddaniu ówczesnych realiów. Porusza tematy trudne i smutne, ale dzięki wykorzystaniu elementów humoru ("Czy tam bardzo śmierdziało? - pytam, spoglądając podejrzliwie na metalowy krąg. - No! - odpowiada ojciec – jak w starym nocniku") i skupieniu się na tym co pozytywne (Tato Asiuni wychodzi cało z opresji), nie wzbudza lęku. Tym samym razem z "Zaklęciem na W" Michala Rusinka, może stanowić dobrą lekturę do tego aby zacząć mówić o wojnie. Dopełnieniem przedstawionej w książce historii są zamieszczone w posłowiu zdjęcia taty Asiuni.

  Jednak "Mój tato szczęściarz" to nie tylko książka opowiadająca o Powstaniu Warszawskim i jego szarej rzeczywistości jakimi są: brud, smród, rany, naloty, brak broni, szpital powstańczy, Harcerska Poczta Polowa, samochód bojowy Kubuś.
  To nie tylko cenna lekcja historii, ale również pozycja, która doskonale przedstawia najważniejsze punkty stolicy wymienione w tekście i umieszczone na dołączonej ilustracji mapy (swoją drogą bardzo dobrej i czytelnej).
  To również opowieść o zwyczajnych ludziach, którym przyszło zmierzyć się i żyć w trudnych czasach. Opowieść o ich bohaterstwie i niezwykłej odwadze.
  Taka która mówi o szczęściu i nieszczęściu oraz dostrzeganiu tego, co naprawdę ważne. Uczy, wzrusza i składnia do refleksji.

Tytuł: Mój tato szczęściarz | Autor: Joanna Papuzińska | Ilustracje: Maciej Szymanowicz | Wydawnictwo: Literatura | Okładka: Twarda | Liczba stron: 47


W ramach kulinarnych inspiracji chciałabym pokazać Wam mój ostatni wypiek - pełnoziarniste tureckie bajgle simit. Chcecie aby przepis pojawił się na blogu?  :)




czwartek, 26 lipca 2018


   "Asiunia" Joanny Papuzińskiej to pierwsza książka wydawnictwa literatura z serii "Wojny dorosłych - nie dzieci", którą wypożyczyłam w bibliotece i przeczytałam w 2015 roku.
  To historia autorki, która będąc małą dziewczynką na własnej skórze doświadczyła, czym jest wojna i co oznacza żyć w czasie jej trwania. Dla niej rozpoczęła się ona tuż po jej piątych urodzinach, gdy pewnej nocy znikła jej mama i cały dom. Nie było już domu, własnego łóżka, piżamy i kubka z którego wieczorami piła mleko. Nie było mamy i bliskich z którymi kiedyś spędzała miłe chwile. Rodzina została rozdzielona. Każde z dzieci trafiło do innego, nowego i całkiem obcego domu. Tam najpierw musiały przyzwyczajać się do nowej sytuacji i poznawać ludzi by na końcu po jakimś czasie ponownie przenieść się w kolejne obce dla nich miejsce.
 
  Brak stabilizacji. Brak ciepła i miłości najbliższych. Tułaczka z domu do domu, gdzie zupełnie obcy ludzie starali się otoczyć je opieką i zapewnić bezpieczeństwo. Ale to nie to samo co rodzina i własny dom. Również Asiunię to nie ominęło, ale w końcu dziewczynka trafiła do babci, do swoich.

  Jednak wojna trwa. Dziewczynka mimo iż wszystkiego do końca nie rozumie, obserwuje świat. Opisuje go takim jakim go widzi, bez łagodzenia i zatajania rzeczywistości. Szczerze, chwytając za serce. Słyszy wybuchy armat i bombardowanie a kiedy trzeba chowa się do niewielkiego dołku wykopanego w ziemi. Widzi ja w powietrzu fruwa ziemia oraz idących żołnierzy, słyszy jak ktoś w panice krzyczy "Rosjanie przyszli! Rosjanie!"....

  Babcia opiekuje się wnuczkami a bracia Asiuni pomagają jak mogą aby przetrwać ciężkie, wojenne czasy. Ale jest ciężko. Strach, bieda i głód są na porządku dziennym. Dzieci aby mieć coś zjeść podejmują przeróżnych zadań: zimą w mrozie i chłodzie sprzedają bułki i papierosy. Odmrażają sobie przy tym ręce, nabawiają się czyraków i wrzodów. Pracują jak dorośli ludzie ale robią wszystko aby przeżyć. Bo chcieli żyć i to bardzo.
  Wraz z przyjściem wiosny zbliżał się koniec wojny. Rodzice, którzy przeżyli zaczęli szukać swoich dzieci - tata Asiuni również. Przeżył. Asiunia również przeżyła.

  Joanna Papuzińska pisząc z perspektywy dziecka, stara się opowiedzieć o tym co ją spotkało i czego doświadczyła, kiedy była małą dziewczynką. Jednak nie skupia się bezpośrednio na wojnie. Wojna jest, ale daleko na froncie a Asiunia od czasu do czasu słyszy, co tam się dzieje. Nie widzi wojny w dosłownym znaczeniu tego słowa, ale doświadcza jej skutków i mówi o tym. Robi to bardzo prosto, łagodnie i bez patosu ale szczerze, tak jak szczere są dzieci. Bo one nie kłamią - mówią jak jest.

  Wojna to nie tylko bitwy i daty. Wojna to przede wszystkim losy zwykłych ludzi. To strach, smutek, rozstania, tęsknota za bliskimi. Tułaczka i błąkanie się po obcych domach. Głód, choroby, wrzody, odmrożenia, niedożywienia. To świat i problemy dorosłych, które stawały się światem i problemami dziecka.
  Ta dziecięca prostota i szczerość jest tak ujmująca, że rozmiękczy nawet najbardziej twarde serca. Kiedy człowiek czyta historię Asiuni ma ochotę mocno przytulić dziewczynkę i już jej nie puścić. Powiedzieć, że wszystko się ułoży, że będzie dobrze. Jakoś... Bo przecież mimo iż trwała wojna to ludzie nie pozostawali sobie obojętni. Pomagali sobie, wspierali siebie nawzajem, dzielili ostatnim kawałkiem chleba i ciepłym kocem. Pragnęli przeżyć i żyć za wszelką cenę.

  Łagodny tekst uzupełniają wymowne i utrzymane w ponurej, wojennej kolorystyce ilustracje. Macieja Szymanowicza. Jest w nich to czego nie wypowiedziały słowa. Smutek, strach, zło, lęk, wzruszenie, radość i miłość ale również nadzieja widoczna w wielkich, brązowych oczach dziewczynki. Nadzieja na to, że jednak będzie dobrze.
  Artyście udało się zobrazować to co najtrudniejsze i o czym ciężko jest nawet pisać. Uczucia! Te po spojrzeniu na jego obrazy, można odczuć również na własnej skórze.

  Mimo tego w tekście zabrakło mi bardziej sfery emocjonalnej. Autorka nie piszę o tym, że się bała, była smutna lub radosna. Nie zostało to tutaj wspomniane a przecież dzieci często mówią o swoich emocjach. Oczywiście patrząc na ilustracje czytelnik domyśli się, co Ona wówczas czuła, ale czasem dobrze jest napisać to wprost. Aby mieć pewność i dobitniej to zobrazować.

  Jakby nie było Asiunia do książka mądra i ważna. Opisuje historię prawdziwej osoby - Joanna Papuzińska to autentyczna kobieta, która w chwili zakończenia wojny miała .
  Jednak nie jest to typowa lekcja historii z datami, nazwiskami i opisami bitew. Tak samo jak pozostałe książki z tej serii koncentruje się i opisuje losy zwykłych ludzi, którym przyszło żyć w czasach wojny.
  Czytelnik dowiaduje się, czego nie znajdziemy w żadnym podręczniku np. czym tak na prawdę jest głód i strach, jak to jest kiedy traci się wszystko i jak żyje się z ciągłą myślą zastanawiać się, czy jeszcze zobaczy się swoich bliskich.
  Przy czym traktuje młodego czytelnika bardzo poważnie. Mówi o wojnie prosto, szczerze i uczciwie ale i łagodnie aby nie narazić dzieci na traumatyczne przeżycia.

„Jeśli jednak po przeczytaniu książki dzieci zapytają, dlaczego nie wróciła mama Asiuni, spokojnie powiedzmy im prawdę. Bo przecież taka była wojna…”

Tytuł: Asiunia | Autor: Joanna Papuzińśka | Ilustracje: Maciej Szymanowicz | Wydawnictwo: Literatura  | Okładka: Twarda | Liczba stron: 48 | Seria: Wojny dorosłych-historie dzieci

Kolejna inspiracja na posiłek to seler korzeniowy (można zastąpić pietruszką) z pomidorami, pieczarkami i szczypiorkiem :)




 
1 , 2 , 3 , 4 , 5


AWARIA!
Z PRZYCZYN TECHNICZNYCH WCZEŚNIEJSZYCH ZDJĘĆ Z BLOGA NIESTETY NIE DA SIĘ ODZYSKAĆ! PRZEPRASZAM :(

Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z blogiem lub masz jakieś pytania pisz: szyszula@poczta.onet.pl

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
Top Blogi

Znajdź książkę
tekst alternatywny